22/04/2026
Ja Was z tym zostawię.
Cały czas mam nadzieję, że te czasy już minęły. Że to była pewna epoka, chora epoka, która w jakiś cudowny sposób skończyła się, kiedy sama zgodnie z prawem dorosłam i mogłam legalnie uciec ze swojego kraju przed swoją przeszłością.
Jednak byli w moim życiu ludzie, którzy powtarzali, jak bardzo naiwna jestem. I po tylu latach już to wiem. I już nie jestem naiwna.
Ale wciąż mam nadzieję, że to się kiedyś skończy. Więcej edukacji, więcej nagłośnienia, więcej świadectw, zeznań, wspomnień i przede wszystkim... mniej strachu. To oni mają się bać, nie my.
Dlatego właśnie powstaje "Odbicie duszy - anielska przepowiednia".
Agnieszka Szynawa Maj Lena Milena Zepp-Suwara
POTWÓR W MOIM POKOJU
(To opowiadanie zdobyło nagrodę w konkursie literackim w Kolumbii w 2022 roku)
W moim pokoju jest potwór.
Nie pojawia się zawsze. Przychodzi nocą. A właściwie… tylko niektórymi nocami. Chowa się w ciemnych kątach i stamtąd mnie obserwuje. Nic nie mówi, ale sprawia, że ja nie mogę powiedzieć ani słowa. Odbiera mi głos — groźbami.
Raz chciałam powiedzieć o nim mamie. Ale zobaczyłam, jaka jest zatroskana, jaka smutna… więc wolałam milczeć.
A co, jeśli potwór zrobiłby jej krzywdę?
Zresztą właśnie to mi powtarza. Nachyla się do mojego ucha i szepcze, że jeśli coś powiem, stanie się coś strasznego mojej mamie. A ja nie chcę, żeby cierpiała. Więc milczę. Znosiłam to.
Ale się boję. Bardzo się boję.
Czasem płaczę, bo nie chcę iść spać. Nie chcę zostawać sama.
Ale mama i tak każe mi iść do łóżka.
Czasami przychodzi ze mną, zagląda pod łóżko, sprawdza kąty i mówi:
— Widzisz? Nic tu nie ma!
Ale kiedy tylko zaśnie… potwór wraca. I łapie mnie.
Tak bardzo się przestraszyłam, że tym razem nie wytrzymałam. Zmoczyłam ubranie.
Pani w szkole zaprowadziła mnie, żebym się przebrała. Zadawała mi dużo pytań.
Rysowałyśmy. Bawiłyśmy się lalkami.
Zadzwonili do mamy. Zabrała mnie do cioci.
Wyglądała na smutną. W jej oczach było widać łzy, które już wcześniej wypłakała.
Nie odważyłam się o nic zapytać. Nie chcę sprawiać jej kłopotu.
U cioci też było inaczej. Ona też wyglądała na zmartwioną. Widać to było po jej twarzy.
Ciągle coś mi proponowała, mówiła do mnie łagodnie… i wydawało mi się, że też płakała.
Tej nocy, u niej, spałam spokojnie.
Pozwolono mi zostawić zapalone światło. I nie bałam się.
Wiedziałam, że potwór nie przyjdzie.
Bo potwór nigdy nie przychodzi, kiedy świeci się światło.
Kiedy światło jest włączone, potwór zostaje przy mojej mamie… i mówi do niej „kochanie”.
— Miguel Ángel López
Aranjuez, Medellín