14/05/2026
Dzisiaj usiadłam z pytaniem:
czego nie chcę zabierać ze sobą do mojej 40-tki…
I pierwsze, co przyszło?
„Bycie silną.”
Bo przez lata bycie silną oznaczało dla mnie:
zaciskanie zębów,
radzenie sobie,
niewygodne „dam radę”,
i rezygnowanie z siebie, żeby udowodnić światu, że wszystko ogarniam.
A dziś…
już nie chcę być silna za wszelką cenę.
Chcę być prawdziwa.
Chcę być sobą.
Chcę umieć powiedzieć:
„To dla mnie za dużo.”
Nie chcę już udowadniać, że jestem wystarczająca.
Nie chcę zasługiwać na miłość działaniem.
Nie chcę żyć w ciągłym napięciu.
I może właśnie to jest moja nowa siła.
Nie ta, która wszystko dźwiga.
Tylko ta, która w końcu wybiera siebie. 🤍