03/07/2025
To był intensywny dzień , pełen stresu dla rodziców. Zaczęło się rano kiedy podczas kontroli zauważyłam że maleństwo jest za żółte i nie bardzo miało ochotę pić . Zadzwoniłam do położnej i poprosiłam aby przyjechała sprawdzić i ewentualnie pobrać krew od dziecka aby sprawdzić poziom bilirubiny. Położna na to że przecież wczoraj widziała dziecko i było dobrze 🤷🏻♀️ ja odpowiadam ale dzisiaj uważam że jest bardziej żółte i proszę żeby przyjechała . Ona mnie pyta czy to nie może poczekać do jutro bo przecież przyjdą z wizytą . Ja 😡 mówię, że niech zrobi jak uważa ale ja mam przeczucie że nie jest dobrze i ponowienie proszę o wizytę . Po konsultacji z inną położną dzwoni i mówi że ona przyjedzie 🙏 Po dostarczeniu próbki krwi do laboratorium czekamy trzy godziny i w końcu sami dzwonimy zapytać jaki jest wynik ( dziecko już jest marchewkowe ) a ona że musi zobaczyć jaki jest wynik i że oddzwoni ( czekamy ). Dzwoni i informuje że poziom bilirubiny jest wysoki i musimy natychmiast jechać do szpitala 🏥. Okazało się że poziom byl dużo za wysoki i mało brakowalo a trzeba by krew dziecku przetaczać 😒 skoczyło się na fototerapii. Bardzo się zdenerwowałam i oczywiście rodzice również. Moje przeczucie i doświadczenie mnie nie zawiodło . A co by było gdybym powiedziała że ok, poczekajmy do jutra ? 😡 Nie rozumiem dlaczego niektóre położne lekceważą nasze przeczucia , przecież ponoć jesteśmy ich oczami i uszami 🤷🏻♀️🙈🙉