27/03/2026
Narodziny Sary – wiosennego dziecka 🌸🩷
Dzień przed narodzinami swojej córeczki Ola trafiła do szpitala na wywołanie porodu. Założony balonik szybko spełnił swoją rolę – wypadł i pojawiły się skurcze.
Kiedy przyjechałam, Ola była już trochę zmęczona, ale niesamowicie zmotywowana. Chciała urodzić swoją córeczkę i czuć, że robi wszystko, co w jej mocy. Próbowała odpoczywać w pozycji leżącej na boku, a Robert trwał przy niej – spokojny, obecny, trzymając ją za rękę.
Założyłam Oli TENS, który na początku dobrze rozpraszał ból i masował plecy. Później zastąpiłam go mocnym uciskiem okolicy kości krzyżowej. Ola leżała z piłką orzeszkiem między nogami.
Ola uważnie słuchała swojego ciała. Zmieniała pozycje: siedziała, klęczała na czworakach, wstawała przy łóżku.
Poród szedł powoli. Po jednym z badań położna delikatnie wspomniała o możliwości cięcia cesarskiego, gdyby postęp dalej był wolny. W oczach Oli pojawiły się łzy – to nie był scenariusz, o którym marzyła.
Robert w tym momencie był skałą. Spokojny, skupiony. Między skurczami często zamykał oczy i modlił się w ciszy o najlepszy możliwy poród dla swojej żony i córeczki.
Ola nie przestawała działać. Wprowadziłam pozycje ze Spinning Babies – nie wszystkie były dla niej komfortowe, ale robiła je z dużą determinacją. Bardzo dobrze sprawdziła się chusta rebozo do rozluźniania pośladków.
Na skurczu Ola ściskała porodowy grzebień (od siostry), na zmianę z dłonią Roberta.
I wtedy wróciła położna z ginekologiem… i zaskoczenie. 6–7 cm rozwarcia! Poród pięknie ruszył do przodu.
W Olę wstąpiła nowa energia. Na skurczu pracowała, po skurczu świadomie odpoczywała i spokojnie oddychała.
Niedługo później było już pełne 10 cm, choć Sara nadal była dość wysoko. Po pierwszej próbie parcia i rozmowie z położną padła decyzja, że damy sobie czas – dziecku na zejście niżej, a Oli na pojawienie się naturalnego refleksu parcia.
I on przyszedł.
Ola najlepiej czuła się na czworakach. Na skurczu ciągnęła mnie za ręce, żeby ukierunkować kierunek parcia. Robert cały czas był obok – podawał wodę, był wsparciem i spokojem. Położna przykładała ciepłe kompresy na krocze.
W pewnym momencie Robert powiedział ze wzruszeniem:
„Widzę już włoski naszej córeczki…”
Chwilę później urodziła się główka Sary, a przy kolejnym skurczu położna podała Oli jej córeczkę prosto w ramiona.
Łzy szczęścia i miłości pojawiły się na policzkach rodziców.
I tak, w pierwszy dzień wiosny, przyszła na świat Sara.
Nowe życie, nowy początek dla tej rodziny 🩷🌸