Joanna Michałowska - psychoterapeutka CBT i ACT

Joanna Michałowska - psychoterapeutka CBT i ACT Jestem certyfikowaną psychoterapeutką CBT, bliski mi jest nurt trzeciej fali terapii behawioralnej (ACT, CFT, DBT), teoria więzi, NVC.

Prowadzę psychoterapię indywidualną osób dorosłych i konsultacje dla rodziców.

Jest taki mit, że w dorosłości nie poznaje się już nowych bliskich ludzi. Że jeśli nie załapałaś się na pakiet „przyjaci...
26/03/2026

Jest taki mit, że w dorosłości nie poznaje się już nowych bliskich ludzi. Że jeśli nie załapałaś się na pakiet „przyjaciele z ogólniaka”, to sorry, system zamknięty. Nabór zakończony. Zostało ci tylko wysyłanie serduszek pod cudzymi stories i wizja samotnej śmierci w towarzystwie kuriera i kota, nawet jeśli kota nie masz.

Coś w tym micie jest kuszącego, bo w sumie brzmi logicznie. W dzieciństwie i młodości bliskość miała niezły system wsparcia. Szkoła robiła robotę: to samo miejsce, ci sami ludzie, te same sprawdziany, podobne dramaty, wspólne narzekanie na matematykę i nauczycieli. Człowiek nie musiał specjalnie „budować relacji”, wystarczyło codziennie siedzieć obok kogoś i po kilku miesiącach już wiedzieliście o sobie zdecydowanie za dużo.

A potem wjeżdża dorosłość. Praca, dom, dzieci, obowiązki, zmęczenie. Umówienie się z kimś nie wygląda jak „ej, chodź na dwór”, tylko jak negocjacje między trzema kalendarzami, dwoma infekcjami i jednym kryzysem egzystencjalnym. Spontaniczność? Jasne. Może w przyszłym kwartale.

Więc łatwo uwierzyć, że po wszystkim. Że jak nie masz przyjaciół z dawnych lat, to już kaplica. Tylko że moje doświadczenie jest zupełnie inne.

W dorosłości da się poznawać ludzi blisko. I czasem nawet szybciej, niż się wydaje. Tyle że to nie dzieje się „samo”. To już nie jest relacja z przypadku, tylko z wyboru. Nie dlatego, że los posadził was w jednej ławce, tylko dlatego, że obie strony jakoś mówią sobie: dobra, chcę tu być.

I jasne, czasem trzeba skoczyć mimo tych wszystkich opowieści. Mimo lęku, że ktoś cię nie zrozumie, zlekceważy, wyśmieje, zrani. Mimo wewnętrznego: nie wygłupiaj się, po co ci to. A potem nagle okazuje się, że po drugiej stronie tego kroku jest coś bardzo żywego. Bliskość. Ukojenie. Śmiech. Prawda.

Takie mam doświadczenie: moje dorosłe relacje są jednymi z najbardziej wzbogacających rzeczy, jakie mnie spotkały. Może właśnie dlatego, że nie spadły z nieba. Tylko przyszły wtedy, kiedy ktoś naprawdę wybrał zostać.

Żeby naprawdę wybrać, trzeba choć na moment się zatrzymać.Bo wybór rzadko wydarza się w pędzie. W pośpiechu najczęściej ...
24/03/2026

Żeby naprawdę wybrać, trzeba choć na moment się zatrzymać.

Bo wybór rzadko wydarza się w pędzie. W pośpiechu najczęściej działa to, co już dobrze znamy: nawyk, odruch, stary schemat. Automatyczny pilot. I warto od razu powiedzieć jasno — on nie jest „zły”. Często działa szybko, sprawnie, oszczędza energię. Problem w tym, że prowadzi nas tylko jedną, dobrze znaną trasą. Tą samą, nawet wtedy, gdy wcale nie chcemy już tam dojeżdżać.

Dlatego tak ważne jest zatrzymanie. Choćby na chwilę. Na pół uderzenia serca.

Czasem właśnie ten krótki moment robi miejsce na coś, czego w automacie nie ma: na świadomy wybór. Na przejście ze sterowania automatycznego na ręczne.

Co może pomóc zarzucić kotwicę? Oddech. Kontakt ze zmysłami. Czucie stóp na podłodze. Napięcie i rozluźnienie mięśni. Ruch klatki piersiowej. Ciało, które zawsze mamy przy sobie, nawet wtedy, gdy głowa pędzi daleko przed nami. To właśnie ono często pomaga wrócić do tego, co jest tu i teraz.

Po to, żeby odzyskać choć odrobinę przestrzeni między bodźcem a reakcją. A w tej przestrzeni może pojawić się pytanie: co teraz naprawdę ma znaczenie? Gdzie chcę pojechać?

Dlatego warto ćwiczyć zatrzymywanie się w ciągu dnia. W małych momentach. Przy kubku kawy. W kolejce. Między wiadomościami. W rozmowie. Nie tylko wtedy, gdy jest trudno.

Bo właśnie ta codzienna praktyka buduje umiejętność, z której można skorzystać wtedy, gdy naprawdę jej potrzebujemy. Wtedy, gdy sterowanie ręczne może pomóc nie tylko przestać krążyć po starej trasie, ale naprawdę ruszyć w stronę miejsca, w którym chce się być.

W moim życiu pojawia się teraz coś nowego. Coś, na co czekałam, czego chciałam i co jest mi bardzo bliskie. I zauważam, ...
23/03/2026

W moim życiu pojawia się teraz coś nowego. Coś, na co czekałam, czego chciałam i co jest mi bardzo bliskie. I zauważam, że obok ekscytacji wcale nie pojawia się wyłącznie lekkość.

Jest też zmęczenie, przebodźcowanie, potrzeba, żeby to wszystko jakoś w sobie poukładać i zmetabolizować. Jest ciało, które nie zawsze nadąża za tym, czego chce serce. Są myśli, które pytają, czy się uda. Jest ścisk w brzuchu. Są stare historie, które akurat teraz postanowiły znowu zabrać głos.

Im dłużej się temu przyglądam, tym bardziej widzę, że to wcale nie jest takie dziwne.

Nowe, nawet jeśli jest dokładnie o tym, kim chcemy być i jak chcemy żyć, potrafi poruszyć bardzo głęboko. Nie tylko zachwytem, ale też napięciem. Nie tylko radością, ale też lękiem. Czasem właśnie to, co najbardziej nasze, najmocniej rozstraja, zanim zacznie układać się po nowemu.

Łatwo uwierzyć, że jeśli coś jest dobre, zgodne z nami i ważne, to powinno przynosić spokój od razu. A przecież czasem najpierw przynosi dużo odczuć, dużo ruchu, dużo wewnętrznego hałasu.

Więc uczę się przyjmować to nowe bez oczekiwania, że będzie lekkie tylko dlatego, że jest chciane. Uczę się robić miejsce i na ekscytację, i na zmęczenie, i na ten moment, w którym człowiek jednocześnie bardzo chce i trochę się boi.

A o tym, co to za nowe, będę jeszcze dawać znać. Po trochu, w swoim tempie.

Na razie po prostu jestem w tym miejscu, w którym coś ważnego zaczyna się wydarzać. I staram się być dla siebie trochę bardziej delikatna.

Świadomość nie zawsze daje zmianę. Czasem daje tylko bardziej wyrafinowane i mądre słownictwo do opisywania własnego utk...
11/03/2026

Świadomość nie zawsze daje zmianę. Czasem daje tylko bardziej wyrafinowane i mądre słownictwo do opisywania własnego utknięcia.

Potrafisz już naprawdę dużo nazwać. Wiesz, skąd to się bierze. Rozpoznajesz schemat, widzisz mechanizm, łączysz kropki. Masz wgląd, język, samoświadomość. I czasem właśnie dlatego z zewnątrz wygląda, jakby wszystko było już „ogarnięte”.

A potem przychodzi ten jeden konkretny moment.
Chcesz powiedzieć: „Nie dam rady tego wziąć na siebie”.
Albo: „Potrzebuję zmiany”.
Albo po prostu: „To jest dla mnie za dużo”.

I nie mówisz.

Odkładasz rozmowę. Łagodzisz przekaz. Dostosowujesz się. Jeszcze raz wybierasz święty spokój kosztem siebie.

Tylko tym razem potrafisz to opisać dużo lepiej.

Nie mówisz już: „Nie wiem, czemu tak robię”.
Mówisz: „Uruchomił mi się schemat nadodpowiedzialności”.
„To pewnie unikanie dyskomfortu”.
„Mój układ nerwowy wszedł w strategię ochronną”.
„Aktywował się stary wzorzec relacyjny”.

I być może to wszystko jest prawdą. Ale prawda jest też taka, że trafna diagnoza nie zawsze daje ruch. Bo w kluczowym momencie nie wystarczy rozumieć, dlaczego chcesz uciec. Trzeba jeszcze umieć zostać. Z napięciem w ciele. Z lękiem. Z myślami, które mówią: „odpuść”, „nie teraz”, „nie przesadzaj”.

I właśnie tutaj zaczyna się elastyczność psychologiczna.

Nie jako kolejny poziom wglądu.Nie jako jeszcze lepsza analiza. Tylko jako praktyczna umiejętność odzyskiwania wyboru wtedy, kiedy automatyczna reakcja już chce przejąć ster.

Zauważyć, co się w Tobie uruchamia. Nie dać każdej myśli statusu prawdy. Wrócić do tego, co dzieje się teraz. Przypomnieć sobie, jaka chcesz być. I wybrać zachowanie, które nie musi być idealne ani komfortowe, ale może być bardziej zgodne z Tobą.

Jeśli masz już dość pięknego rozumienia siebie bez realnej zmiany, zapraszam Cię do treningu. Przez 10 tygodni będziemy ćwiczyć nie kolejne interpretacje, ale coś znacznie bardziej potrzebnego: jak w trudnym momencie naprawdę odzyskiwać możliwość wyboru.

Obrazki o elastyczności od Marysi, a od czwartku będziemy wyginać śmiało umysły, serca, ręce i nogi, żeby robić żyćko, k...
10/03/2026

Obrazki o elastyczności od Marysi, a od czwartku będziemy wyginać śmiało umysły, serca, ręce i nogi, żeby robić żyćko, którym chce się żyć. Jeśli masz chęć na więcej informacji napisz w komentarzu TRENING.

Wiedza jest trochę jak przyprawy w szafce.Możesz mieć ich czterdzieści, ale jeśli nigdy na nich nie gotujesz, to w kryty...
09/03/2026

Wiedza jest trochę jak przyprawy w szafce.
Możesz mieć ich czterdzieści, ale jeśli nigdy na nich nie gotujesz, to w krytycznym momencie i tak zrobisz makaron z masłem.

Dlatego mówię o treningu.

Nie o jeszcze jednej koncepcji.
Nie o kolejnym rozumieniu siebie.

O ćwiczeniu.

Ćwiczeniu zauważania impulsu, zanim przejmie stery.
Ćwiczeniu zostania w dyskomforcie chwilę dłużej.
Ćwiczeniu małych ruchów w stronę tego, co naprawdę jest dla Ciebie ważne.

Na początku wychodzi to trochę niezgrabnie. Ale właśnie tak powstaje przestrzeń między bodźcem a reakcją.

A w tej przestrzeni pojawia się coś rzadkiego. Prawdziwy wybór.

Dlatego w tym treningu nie dokładamy kolejnych przypraw.
Zaczynamy na nich w końcu gotować.

Dzień Kobiet. Może zamiast kwiatów coś, co naprawdę Ci się przyda?Jeśli jesteś kobietą, która dużo rozumie, dużo czyta i...
08/03/2026

Dzień Kobiet. Może zamiast kwiatów coś, co naprawdę Ci się przyda?

Jeśli jesteś kobietą, która dużo rozumie, dużo czyta i naprawdę pracowała nad sobą, to jest duża szansa, że wiesz o sobie już całkiem sporo. Znasz swoje schematy. Potrafisz nazwać emocje. Łączysz kropki.

A jednak w ważnych momentach często dzieje się coś znajomego. Automatyczna reakcja. Wycofanie. Odkładanie decyzji. Albo działanie pod wpływem napięcia, które później trudno uznać za swój wybór.

To rzadko jest problem z brakiem świadomości. Najczęściej brakuje czegoś innego. Umiejętności.

Między tym, co się wydarza, a tym, jak reagujemy, jest mała przestrzeń. Właśnie tam pojawia się możliwość wyboru. Ale żeby z niej skorzystać, potrzebny jest trening.

Dlatego stworzyłyśmy trening elastyczności psychologicznej.

To nie jest kolejny warsztat o rozumieniu siebie. Nie będziemy dokładać Ci teorii ani inspirujących haseł. Będziemy ćwiczyć konkretne umiejętności: zauważanie automatycznych reakcji, pracę z uwagą w momentach napięcia, podejmowanie działań zgodnych z tym, co naprawdę jest dla Ciebie ważne.

Każde spotkanie to praktyka. Trochę wprowadzenia i dużo ćwiczenia, które można potem sprawdzać w codziennym życiu.

Trening prowadzimy razem z Marią Kaczorowską , pracując w oparciu o model ACT i doświadczenie z pracy terapeutycznej oraz treningowej. Bez psychologicznej ściemy i bez nadmiaru teorii.

Jeśli masz już dość zbierania wiedzy i chcesz nauczyć się nowych sposobów reagowania w realnych sytuacjach, to jest dokładnie takie miejsce.

10 tygodni praktyki.
Mała grupa.
Dużo ćwiczenia.

Bo świadomość jest ważna.
Ale dopiero trening pozwala z niej naprawdę korzystać.

Często myślimy, że skoro już rozumiemy swoje mechanizmy, to zmiana powinna wydarzyć się sama. Wiemy, skąd bierze się lęk...
07/03/2026

Często myślimy, że skoro już rozumiemy swoje mechanizmy, to zmiana powinna wydarzyć się sama. Wiemy, skąd bierze się lęk, dlaczego odkładamy rzeczy na później i co uruchamia nasze stare schematy. Mamy w głowie mapę, a jednak w kluczowym momencie ciało i zachowanie skręcają w dobrze znaną stronę.

Dzieje się tak dlatego, że sama świadomość rzadko zmienia reakcje.

Między bodźcem a reakcją istnieje bardzo niewielka przestrzeń, czasem zaledwie ułamek sekundy: pojawia się napięcie, myśl lub emocja i niemal natychmiast reagujemy tak jak zawsze. Unikamy, wycofujemy się albo działamy w sposób automatyczny, zanim zdążymy zauważyć, że w ogóle coś się wydarzyło.

Trening umiejętności polega na stopniowym poszerzaniu tej przestrzeni. Nie dzieje się to przez analizowanie kolejnych teorii, ale przez ćwiczenie bardzo konkretnych mikro-ruchów psychologicznych: zauważania tego, co się pojawia, zostawania przez chwilę z dyskomfortem, kierowania uwagi i wybierania działania nawet wtedy, gdy impuls pcha nas w zupełnie inną stronę.

Z czasem zaczyna wydarzać się coś ważnego. Bodziec nadal się pojawia, emocja nadal przychodzi, a myśl nadal potrafi brzmieć bardzo przekonująco, ale między nimi a reakcją zaczyna pojawiać się miejsce.

I właśnie w tym miejscu pojawia się możliwość wyboru.

Nie zawsze idealnego i nie zawsze łatwego, ale coraz częściej zgodnego z tym, co jest dla nas naprawdę ważne.

Elastyczność psychologiczna nie polega na tym, że przestajemy doświadczać trudnych emocji. Polega raczej na tym, że nie musimy już automatycznie im ulegać, ponieważ pojawia się przestrzeń, w której możemy zdecydować, jak chcemy odpowiedzieć. A to jest umiejętność, którą – jak każdą inną – można trenować.

12 marca zaczynamy z Maria Kaczorowska psycholog Miłe Obrazki - Maria Kaczorowska 10 tygodniowy trening elastyczności psychologicznej, do którego Cię serdecznie zapraszamy. Link zostawiam w pierwszym komentarzu

Byłam w tym miejscu. W głowie miałam mnóstwo teorii. Lata terapii wglądowej, studia, liczne lektury nauczyły mnie rozumi...
04/03/2026

Byłam w tym miejscu. W głowie miałam mnóstwo teorii. Lata terapii wglądowej, studia, liczne lektury nauczyły mnie rozumieć siebie coraz lepiej. Potrafiłam łączyć kropki. Wiedziałam, skąd biorą się moje reakcje, jakie doświadczenia je ukształtowały, jakie historie noszę w sobie od dawna.

A jednak w działaniu wciąż wracało to samo. Te same schematy, te same odruchy, te same momenty, w których wiedza nagle przestawała pomagać.

I pojawiała się frustracja. Bo przecież wiedziałam. Wiedziałam skąd to się bierze, dlaczego tak reaguję. A mimo to w kluczowych momentach robiłam dokładnie to, czego nie chciałam robić.

Długo myślałam, że problemem jest to, że jeszcze czegoś nie rozumiem, że muszę znaleźć kolejną przyczynę, jeszcze głębsze wyjaśnienie, jeszcze jedną kropkę do połączenia.

Dopiero później zobaczyłam, że brakowało mi czegoś zupełnie innego. Nie kolejnej teorii. Tylko umiejętności nowego działania.
I jasności, po co właściwie mam działać inaczej.

Wtedy w moim życiu pojawił się ACT – terapia akceptacji i zaangażowania. Nie zabrał mi wglądu. On go uporządkował. Pokazał, jak z rozumienia zrobić przestrzeń na wybór. Jak zauważać stare historie, emocje i impulsy, a jednocześnie nie oddawać im steru nad swoim działaniem.

ACT nauczył mnie czegoś bardzo prostego i bardzo trudnego jednocześnie: że zmiana nie zaczyna się od tego, że wszystko w nas jest już poukładane.

Zmiana zaczyna się od małych działań w stronę tego, co dla nas ważne.

Nawet wtedy, kiedy w środku nadal jest trochę chaosu.
Link w komentarzu

Przez 10 tygodni, od 12 marca, będę prowadzić trening elastyczności psychologicznej razem z Maria Kaczorowska psycholog....
03/03/2026

Przez 10 tygodni, od 12 marca, będę prowadzić trening elastyczności psychologicznej razem z Maria Kaczorowska psycholog. I kiedy o tym myślę, czuję coś więcej niż zawodową ekscytację. Czuję wdzięczność.

ACT – Terapia Akceptacji i Zaangażowania – nie jest dla mnie zbiorem technik. Jest sposobem bycia z człowiekiem. Takim, w którym nie próbujemy na siłę usuwać bólu, lęku czy trudnych myśli, ale uczymy się robić im miejsce. Takim, w którym zamiast walczyć ze sobą, zaczynamy siebie słuchać.

Przez te dziesięć tygodni będziemy ćwiczyć elastyczność psychologiczną. Zauważanie myśli bez wplątywania się w nie, otwieranie się na emocje, które wcześniej chciało się zamknąć, wracanie do ciała, odkrywanie wartości – nie tych „powinnościowych”, ale żywych, osobistych, poruszających. I robienie małych, konkretnych kroków w ich stronę, nawet jeśli w plecaku niesiemy lęk.

To będzie trening praktyczny, doświadczalny, z przestrzenią na rozmowę, ciszę, śmiech i wzruszenie. Z ćwiczeniami, które można zabrać do codzienności – do relacji, pracy, rodzicielstwa, do bycia ze sobą w zwykły wtorek o 17:40.

Bardzo wierzę w pracę w duecie z Marią. W jej uważność, ciepło i precyzję. W to, że wspólnie potrafimy stworzyć bezpieczną przestrzeń, w której można próbować inaczej – łagodniej, odważniej, bardziej w zgodzie ze sobą.

Jeśli czujesz, że utknęłaś_eś w myślach, emocjach albo schematach działania, może to jest moment, żeby spróbować czegoś nie szybkiego i spektakularnego, ale prawdziwego. Takiego, które nie obiecuje braku cierpienia, lecz większą wolność w jego obecności.

Od 10 marca. 10 tygodni wspólnej drogi.
Może spotkamy się właśnie tam.

https://fb.me/e/6tRirxSCo

Słowo „granice” w języku polskim obejmuje bardzo szerokie znaczenie i często używamy go intuicyjnie, nie zastanawiając s...
27/02/2026

Słowo „granice” w języku polskim obejmuje bardzo szerokie znaczenie i często używamy go intuicyjnie, nie zastanawiając się, że w języku angielskim funkcjonują dwa różne pojęcia, które porządkują ten temat w bardziej precyzyjny sposób: borders i boundaries. Ta różnica nie jest jedynie językową ciekawostką, lecz niesie ze sobą ważną wskazówkę dotyczącą tego, jak myślimy o relacjach i o sobie w relacjach.

Borders to granice państw, linie wyznaczone na mapie, które oddzielają jedno terytorium od drugiego i które bywają chronione, kontrolowane, a czasem wzmacniane murem. Kojarzą się z podziałem, z obroną, z koniecznością zabezpieczenia własnego obszaru przed zagrożeniem. W relacjach międzyludzkich granice rozumiane jako borders często pojawiają się w odpowiedzi na ból, rozczarowanie lub poczucie naruszenia. Budujemy je wtedy, gdy czujemy się przypierani do ściany i nie widzimy innej drogi ochrony siebie. Taki mur rzeczywiście może przynieść ulgę i poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie oddziela, ogranicza przepływ i utrudnia bliskość.

Boundaries mają zupełnie inny charakter. Nie są linią frontu ani betonową zaporą, lecz raczej elastycznym obrzeżem, które wyznacza przestrzeń osobistą i pozwala regulować dystans w sposób świadomy. Mówią o tym, gdzie kończy się moja odpowiedzialność, a zaczyna odpowiedzialność drugiej osoby, co jest dla mnie w porządku, a co przekracza moje możliwości lub wartości. Boundaries nie powstają przeciwko komuś, lecz w trosce o siebie i o relację. Ich funkcją nie jest odcięcie, lecz stworzenie warunków, w których możliwe jest bezpieczne spotkanie.

Często jednak uczymy się granic dopiero poprzez doświadczenie ich naruszania. Wtedy reakcja bywa gwałtowna i sztywna, a nasze „nie” przybiera formę ostateczną, pozbawioną przestrzeni na dialog. To zrozumiałe, ponieważ organizm broni się przed kolejnym zranieniem. Problem polega na tym, że relacje nie rozwijają się w cieniu murów, lecz w przestrzeni jasnej komunikacji i wzajemnej odpowiedzialności. Dojrzała granica nie jest aktem wycofania, lecz formą zaproszenia do bardziej świadomego kontaktu.

Kiedy mówię o swoich potrzebach i ograniczeniach w sposób spokojny i jednoznaczny, daję drugiej osobie szansę, by mogła mnie naprawdę zobaczyć i uszanować. Granice przestają być wtedy narzędziem walki, a stają się strukturą podtrzymującą więź. Możemy więc pytać siebie, czy to, co właśnie stawiam, jest murem zbudowanym z lęku i złości, czy raczej elastycznym obrzeżem wynikającym z troski o dobrostan i jakość relacji. Granice nie muszą oddzielać. Mogą wyznaczać bezpieczną przestrzeń, w której bliskość jest możliwa, ponieważ opiera się na wzajemnym szacunku i świadomości.

Jestem na tej liście i mogę oficjalnie powiedzieć, że przetrwałam superwizję superwizji (a to już brzmi jak poziom gry d...
25/02/2026

Jestem na tej liście i mogę oficjalnie powiedzieć, że przetrwałam superwizję superwizji (a to już brzmi jak poziom gry dla zaawansowanych). Było intensywnie, momentami pokornie, czasem z myślą „czy na pewno wiem, co robię?” i właśnie dlatego tak rozwojowo. Bardzo się cieszę, że mogę dalej uczyć się i towarzyszyć innym w uczeniu się, już z nowym „odblokowanym levelem”.

Adres

Łódź

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Joanna Michałowska - psychoterapeutka CBT i ACT umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Joanna Michałowska - psychoterapeutka CBT i ACT:

Udostępnij

Kategoria