18/01/2026
Terapia Rzymem. Czas wracać.😀
Za oknem jeszcze ciemno,
a ja wstałam wyspana jak skowronek.
Bo jestem tu, gdzie czuję się szczęśliwa.
Tam, gdzie dusza oddycha lżej.
👉Czego nauczył mnie Rzym?
Że nasze lęki często nas ograniczają a my same im na to pozwalamy.
Krok po kroku rezygnujemy z cząstek siebie, żeby tylko było „bezpiecznie”.
Mój lęk, że się zgubię, że zabłądzę,
że sobie nie poradzę to nic innego jak głos mojego wewnętrznego dziecka,
które dokładnie tak czuło się
w dzieciństwie.
Zagubione. Przestraszone. Niewystarczająco zaopiekowane.
Ale kiedy wiesz, jak z nim pracować,
kiedy dajesz mu uwagę, czułość
i czas (choćby podczas sesji indywidualnych), ono zaczyna Ci ufać. Iw końcu pozwala Ci prowadzić.
Ja tego doświadczyłam tutaj
w Rzymie.
Dziś wracam spokojniejsza.
Silniejsza ciszą, a nie walką.
I z myślą o kolejnej podróży z moją wewnętrzną Dorotką, która już się nie boi, ale ekscytuje.
Bo kiedy wewnętrzne dziecko czuje się bezpieczne, świat przestaje być zagrożeniem, a zaczyna być zaproszeniem. 😀
„Uzdrowienie zaczyna się wtedy, gdy przestajesz uciekać od tego, co
w Tobie woła o uwagę.”
Autor nieznany