30/12/2025
Jak się macie w czasie, który roboczo określam "czasem pomiędzy"? Pomiędzy świętami. Pomiędzy starym, a nowym. Pomiędzy podsumowywaniem, a planowaniem.
U mnie końcówka roku pracowita - właśnie wracam ze szkoleń, które prowadziłam przez ostatnie dni w Gorzowie Wielkopolskim, a jutro, zanim sylwestrowy dresik 🤪, to jeszcze kilka godzin stażu w szpitalu.
Mimo pracy, w ostatnich dniach trochę z Sebastian Grochala oglądaliśmy. O dwóch filmach chciałam napisać. Nie dlatego, że wybitne, a dlatego, że na taki sam temat, ale inaczej i pod względem treści, i pod względem formy. Tematem są relacje rodzinne i to głównie te w rodzinach pochodzenia, a więc między rodzicami i dorosłymi już dziećmi oraz między dorosłym już rodzeństwem.
Po pierwsze, nowy film Jima Jarmuscha "Father Mother Sister Brother". Bardzo chciałam żeby mnie zachwycił i porwał. Niestety - nic tego. Mimo tego, to przyjemna, w specyficzny sposób zabawna, wolnopłynąca opowieść - a raczej trzy opowieści. Wypełnione symbolami (woda, zegarek), niedomówieniami, domysłami. Wniosek z dwóch pierwszych opowieści jest dość prosty, banalny i niestety bardzo smutny - z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Brak bliskości, brak prawdziwych więzi, fałsz, maski i pozy. Trzecia historia jest trochę inna. Pokazuje jaki wpływ mają na nas nawet nie realni rodzice, ale postaci rodzicielskie jakie mamy w swoim umyśle. Plus za świetną muzykę. Przewodnie "Spooky" mam już na liście odtwarzania :)
Po drugie, "Goodbye June". Przyznaję, że zachęciła mnie Kate Winslet i Helen Mirren oraz kategoria dramat 😁 Historia rodziny, która zbiera się wokół umierającej na raka matki, babci i żony. Mimo tematu odchodzenia, jest to historia krzepiąca serce i dająca wiarę w rodzinne relacje. Niestety, są tam wątki, które dla mnie są mało przekonujące psychologicznie, jak pojednanie skonfliktowanych sióstr (choć tu wartościowe było pokazanie, że za złością i wrogością, stoi zraniona miłość i poczucie odrzucenia) czy metamorfoza ojca, czyli męża umierającej bohaterki. Niestety, można wyciągnąć z tego filmu dość uproszczony wniosek, że przy śmierci bliskich ludzie się jednoczą. Obawiam się, że to tak nie działa. A już na pewno nie zawsze.
Nowy rok tuż, tuż, a skoro jesteśmy przy filmach, to na 2026 rok życzę i Wam, i sobie wspaniałych kinowych doznań! I wspaniałych dyskusji i rozkmin po napisach końcowych 🙂💚