08/05/2026
W gabinecie często spotykamy kobiety, które funkcjonują w ciągłym napięciu i przekonaniu, że zawsze muszą sobie radzić. Z zewnątrz są postrzegane jako silne, odpowiedzialne i „ogarnięte”, ale wewnętrznie często mierzą się z przeciążeniem, trudnością w odpoczynku i lękiem przed proszeniem o pomoc.
Taki sposób funkcjonowania często rozwija się już w dzieciństwie — kiedy pojawia się przekonanie, że trzeba być dzielną, nie sprawiać problemów, szybko dorosnąć lub tłumić własne emocje. Wiele osób uczy się wtedy, że słabość, potrzeby czy zależność od innych nie są bezpieczne.
Bycie „silną” ma wiele atutów, ale może wiązać się również z trudnościami emocjonalnymi, takimi jak:
– trudność w odpoczynku bez poczucia winy
– wewnętrzny przymus, żeby „ogarniać” i nie zawodzić
– lęk przed proszeniem o pomoc
– duża surowość wobec siebie i poczucie, że jest „ciągle niewystarczająco”
– poczucie napięcia, które trudno wyłączyć nawet wtedy, gdy nic się nie dzieje
– odkładanie własnych potrzeb na później, często bez końca
W terapii pracujemy nad tym, by siła nie oznaczała ciągłego przeciążenia. Uczymy się rozpoznawania własnych potrzeb, stawiania granic i budowania przekonania, że człowiek nie musi zasługiwać na wsparcie wyłącznie poprzez bycie „silnym”.