12/01/2026
Frankl konsekwentnie odróżniał sens cierpienia od jego romantyzowania. W logoterapii sens nie polega na tym, że ból staje się „dobry”, „potrzebny” czy „uszlachetniający”. Cierpienie samo w sobie nie ma wartości. Wartość może pojawić się dopiero w postawie, jaką człowiek wobec niego zajmuje – wtedy, gdy nie da się go uniknąć ani zmienić.
Logoterapia przypomina: jeśli cierpienie da się zmniejszyć, jeśli można się chronić, leczyć, stawiać granice – należy to robić. Nadawanie sensu nie jest usprawiedliwieniem bierności ani trwania w krzywdzących warunkach. Frankl był w tej kwestii jednoznaczny: sens nie polega na akceptacji zła, lecz na odpowiedzi na to, co nieuchronne.
Jak pisał Frankl: "Trwanie w cierpieniu, którego da się uniknąć, to nie heroizm, tylko masochizm".
Dlatego romantyzowanie cierpienia niesie w sobie realne zagrożenia. Pojawia się m.in. wtedy, gdy:
- osoby w silnym kryzysie próbują nadać bólowi znaczenie, by nie konfrontować się z bezradnością;
- środowiska pomocowe nieświadomie wzmacniają narrację „musisz cierpieć, aby stać się bardziej dojrzałym”;
- wspólnoty religijne lub ideologiczne gloryfikują ofiarę kosztem granic;
- osoby wychowane w duchu obowiązku i poświęcenia często mylą sens z biernym trwaniem w cierpieniu.
W takich kontekstach sens bywa używany jak opatrunek na ranę, której nikt nie chce zobaczyć. Frankl ostrzegał przed tym subtelnym nadużyciem. Często podkreślał, że sens nie polega na tym, że cierpienie jest potrzebne, lecz na tym, że człowiek – nawet w cierpieniu – pozostaje wolny w wyborze swojej postawy.
Egzystencjalna dojrzałość zaczyna się tam, gdzie kończy się kult bólu, a zaczyna odpowiedzialność za życie – takie, jakie jest, z całym jego ciężarem i możliwością zmiany