30/04/2026
Są wydarzenia, które uruchamiają w nas szybkie wnioski i skrajne emocje:
kto jest winny, kto przesadza, kto „taki po prostu jest”.
A jednak, kiedy zdejmie się z nich emocjonalną warstwę i zostawi samą strukturę i właściwości zjawiska, to zaczyna być widać coś ważniejszego, niż jednostkowy spór: mechanikę przemocy.
Nie tej spektakularnej, wyrazistej, ale tej cichej, systemowej, która potrafi rozwijać się w relacjach zawodowych i prywatnych krok po kroku, przez długie lata, odbierając zdrowy osąd sytuacji, czucie siebie, swoich granic i własnego zdania.
Pracuję jako psycholog w branży twórczej i filmowej.
Od lat prowadzę warsztaty dla scenarzystów, scenarzystek, reżyserów, reżyserek, szefów zespołów scenariuszowych, pisarzy i pisarek, zarówno tych, którzy rozwijają własny język twórczy, jak i tych, którzy adaptują język literacki do formy scenariuszowej, filmowej czy serialowej w StoryLab.pro.
Pracuję także akademicko, prowadzę fakultety z psychologii twórczości na Wydziale Psychologii Uniwersytet SWPS oraz zajęcia i warsztaty dla studentek i studentów Wydziału Reżyserii, Montażu i Scenariopisarstwa oraz pracowników dydaktycznych w Szkole Doktorskiej Szkoła Filmowa w Łodzi / PWSFTviT, koncentrując się na budowaniu higienicznej emocjonalnie ścieżki zawodowej, zdrowym funkcjonowaniu w zespołach twórczych i komunikacji na planie filmowym.
W tych wszystkich przestrzeniach słyszę wiele historii.
Historii studentek i studentów, twórców i twórczyń, którzy opisują doświadczenia presji, takiej, która w bardzo subtelny sposób potrafi przechodzić w różne formy przemocy.
Na kanwie tych doświadczeń oraz ostatnich publikacji medialnych dotyczących nadużyć i przekroczeń w branży filmowej chcę opisać mechanizmy przemocy na tyle syntetycznie, aby zachęcić do ich dalszego zgłębiania, by chronić się przed nadużyciami w szkole i w pracy.
Z perspektywy psychologa i człowieka, który jest częścią tego środowiska chcę podkreślić, że piszę o zjawisku, nie o konkretnych osobach, ponieważ od arbitrażu i ocen prawnych są powołane do tego instytucje, a moją rolą jest psychoedukacja.
I ze swojej roli piszę o zjawisku przemocy w środowiskach twórczych: filmie, teatrze, produkcji, gdzie spotykają się trzy silne energie: talent, władza i zależność.
A tam, gdzie pojawia się zależność (o pracę, rolę, pieniądze, uznanie), tam rośnie ryzyko przekroczeń.
Czasem subtelnych, czasem brutalnych, ale często racjonalizowanych.
1. Przemoc fizyczna i seksualna czyli kiedy ciało przestaje być bezpieczne
Nie zawsze wyglądają jak oczywiste przekroczenie.
W szkołach artystycznych mogą przyjmować formę kontaktu fizycznego, który nie jest jasno zdefiniowany jako element ćwiczenia, etiudy czy choreografii sceny.
Nie jest zapisany, nie jest uzgodniony, nie jest nazwany, a jednak się wydarza.
W relacji, w której status wykładowcy czy wykładowczyni tworzy pionową zależność, powiedzenie „nie” bywa obciążone ryzykiem konsekwencji.
Na planie filmowym podobne ryzyko pojawia się przy scenach wymagających bliskości, szczególnie w scenach intymnych.
Dlatego coraz częściej pojawia się rola koordynatora intymności czyli osoby, która razem z aktorami i reżyserem precyzyjnie definiuje przebieg sceny, jej choreografię i zakres fizycznego kontaktu.
To nie jest moda, ale odpowiedź na realne doświadczenia przekroczeń w polskich, europejskich i światowych produkcjach.
Kiedy dotyk przestaje być częścią umówionego działania artystycznego, a zaczyna być czymś więcej, to często pojawia się milczenie.
Milczenie wynikające z różnicy pozycji, z autorytetu, z lęku przed utratą pracy czy reputacji, a ciało pamięta.
Nawet jeśli głos został zatrzymany.
2. Przemoc emocjonalna czyli kiedy presja staje się narzędziem
„Tu się hartujesz.”
„Albo wytrzymasz, albo się nie nadajesz.”
„Najlepsi przechodzą przez wszystko.”
W środowiskach twórczych łatwo o narrację, w której cierpienie staje się dowodem wartości.
W której intensywność mylona jest z przekraczaniem granic.
W relacji mistrz - uczeń, mentor - student, reżyser - aktor pojawia się asymetria: ktoś „wie lepiej”, „może więcej”, „ma doświadczenie” i czasem wykorzystuje tę pozycję, by zawstydzać, podważać, izolować.
Mechanika jest dobrze znana: najpierw podważenie („nie jesteś wystarczający”), potem uzależnienie („ale możesz się stać, jeśli mnie posłuchasz”),a na końcu kontrola.
W odpowiedzi na te doświadczenia w środowiskach edukacyjnych zaczynają pojawiać się zajęcia z zakresu odporności psychicznej czyli rezyliencji emocjonalnej.
Praca nad rozpoznawaniem własnych granic, stylu funkcjonowania, neurotypowości, nad umiejętnością asertywnej odmowy.
To nie jest „miękka kompetencja”, to jest kompetencja ochronna.
3. Przemoc ekonomiczna czyli kiedy pieniądze stają się narzędziem wpływu
W zawodach twórczych temat pieniędzy często bywa wypierany.
„Najpierw sztuka, potem wynagrodzenie.”
„Robimy to z pasji.”
A jednak za tym często kryją się bardzo konkretne mechanizmy: niejasne umowy, opóźnione płatności, brak rozliczeń, uzależnianie wynagrodzenia od „postawy” czy „lojalności”.
Z moich doświadczeń wynika, że wielu twórców i twórczyń nie zna narzędzi negocjacyjnych.
Nie dlatego, że nie chcą ich mieć, tylko dlatego, że nikt ich tego nie nauczył.
Dlatego coraz częściej pracuję z zespołami scenarzystów nad umiejętnościami definiowania swoich warunków, negocjowania z producentami i agentami, stawiania granic zadaniowych, emocjonalnych i finansowych.
Dlatego, że brak kompetencji w tym obszarze nie jest neutralny, a jest zaproszeniem do nierówności.
4. Przemoc prawna oraz instytucjonalna czyli kiedy system przestaje być neutralny
To forma najmniej widoczna, a jednocześnie bardzo skuteczna.
Nie polega na łamaniu prawa, ale na wykorzystywaniu przewagi w dostępie do niego: groźby konsekwencji, pisanie pism, wykorzystywanie procedur jako formy nacisku.
W relacjach zawodowych może oznaczać zastraszanie, blokowanie działań, wywoływanie efektu milczenia.
W relacjach prywatnych walkę o kontrolę poprzez system.
Dlatego tak ważne jest, by znać swoje prawa i korzystać z nich nie dopiero wtedy, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli.
Co łączy te wszystkie formy przemocy?
Nie intensywność, nie pojedynczy incydent, tylko proces.
Najczęściej etapowość wygląda tak: złożenie obietnicy korzyści ze współpracy i fascynacja autorytetem, budowanie zależności, stopniowe testowanie i przesuwanie granic autonomii drugiej strony, izolacja od emocjonalnej sieci wsparcia innych osób (rodzina, przyjaciele, autorytety zawodowe), odwrócenie odpowiedzialności w postaci przerzucania poczucia winy na drugą stronę („jakbyś tak nie zareagowała, to bym tego nie zrobił/a”) i w konsekwencji w pewnym momencie człowiek przestaje rozpoznawać, gdzie jest, co myśli, co czuje, co jest jego, a o co nie jest jego zdaniem, przekonaniem, wyborem.
Jak się chronić przed przemocą?
Psychologicznie:
- słuchaj sygnałów z ciała: napięcie, lęk, gdzie wycofanie to informacja, nie słabość
- zapisuj sytuacje, które budzą wątpliwości
- konfrontuj doświadczenia z kimś z zewnątrz, z kim masz bezpieczną relację bliskości
Relacyjnie:
- sprawdzaj, czy możesz powiedzieć „nie” bez lęku
- jeśli nie możesz, to jest informacja o relacji
Zawodowo i prawnie:
- pracuj na jasnych umowach
- archiwizuj komunikację
- ucz się negocjować
- korzystaj z konsultacji prawnych i wsparcia środowiskowego
Na koniec
Najtrudniejsze w przemocy nie jest to, że istnieje, tylko to, że bardzo często nie wygląda jak przemoc.
W miejsce tego, wygląda jak rozwój, jak pasja, jak wymaganie, jak zdanie zabierające prawo do niezgody, bo „taki jest ten świat”.
Dlatego warto nauczyć się ją rozpoznawać zanim zaczniemy ją usprawiedliwiać, aby granica między wymaganiem, a przemocą nie przebiegała w słowach, tylko w dobrze osadzonym oglądzie i czuciu, czy w tej relacji masz do siebie coraz bliżej czy coraz dalej.