Robert Milczarek gabinet: pomoc psychologiczna i psychoterapia - coaching

Robert Milczarek gabinet: pomoc psychologiczna i psychoterapia - coaching Robert Milczarek: gabinet psychologiczny szkolenia script doctoring "W ciągu całego życia człowiek nie tyle jest, ile stwarza siebie."

— Fiodor Dostojewski

02/05/2026

To ja już pójdę

🌞🌿❤️
01/05/2026

🌞🌿❤️

Są wydarzenia, które uruchamiają w nas szybkie wnioski i skrajne emocje: kto jest winny, kto przesadza, kto „taki po pro...
30/04/2026

Są wydarzenia, które uruchamiają w nas szybkie wnioski i skrajne emocje:
kto jest winny, kto przesadza, kto „taki po prostu jest”.

A jednak, kiedy zdejmie się z nich emocjonalną warstwę i zostawi samą strukturę i właściwości zjawiska, to zaczyna być widać coś ważniejszego, niż jednostkowy spór: mechanikę przemocy.

Nie tej spektakularnej, wyrazistej, ale tej cichej, systemowej, która potrafi rozwijać się w relacjach zawodowych i prywatnych krok po kroku, przez długie lata, odbierając zdrowy osąd sytuacji, czucie siebie, swoich granic i własnego zdania.

Pracuję jako psycholog w branży twórczej i filmowej.
Od lat prowadzę warsztaty dla scenarzystów, scenarzystek, reżyserów, reżyserek, szefów zespołów scenariuszowych, pisarzy i pisarek, zarówno tych, którzy rozwijają własny język twórczy, jak i tych, którzy adaptują język literacki do formy scenariuszowej, filmowej czy serialowej w StoryLab.pro.

Pracuję także akademicko, prowadzę fakultety z psychologii twórczości na Wydziale Psychologii Uniwersytet SWPS oraz zajęcia i warsztaty dla studentek i studentów Wydziału Reżyserii, Montażu i Scenariopisarstwa oraz pracowników dydaktycznych w Szkole Doktorskiej Szkoła Filmowa w Łodzi / PWSFTviT, koncentrując się na budowaniu higienicznej emocjonalnie ścieżki zawodowej, zdrowym funkcjonowaniu w zespołach twórczych i komunikacji na planie filmowym.

W tych wszystkich przestrzeniach słyszę wiele historii.
Historii studentek i studentów, twórców i twórczyń, którzy opisują doświadczenia presji, takiej, która w bardzo subtelny sposób potrafi przechodzić w różne formy przemocy.

Na kanwie tych doświadczeń oraz ostatnich publikacji medialnych dotyczących nadużyć i przekroczeń w branży filmowej chcę opisać mechanizmy przemocy na tyle syntetycznie, aby zachęcić do ich dalszego zgłębiania, by chronić się przed nadużyciami w szkole i w pracy.

Z perspektywy psychologa i człowieka, który jest częścią tego środowiska chcę podkreślić, że piszę o zjawisku, nie o konkretnych osobach, ponieważ od arbitrażu i ocen prawnych są powołane do tego instytucje, a moją rolą jest psychoedukacja.

I ze swojej roli piszę o zjawisku przemocy w środowiskach twórczych: filmie, teatrze, produkcji, gdzie spotykają się trzy silne energie: talent, władza i zależność.

A tam, gdzie pojawia się zależność (o pracę, rolę, pieniądze, uznanie), tam rośnie ryzyko przekroczeń.
Czasem subtelnych, czasem brutalnych, ale często racjonalizowanych.

1. Przemoc fizyczna i seksualna czyli kiedy ciało przestaje być bezpieczne

Nie zawsze wyglądają jak oczywiste przekroczenie.
W szkołach artystycznych mogą przyjmować formę kontaktu fizycznego, który nie jest jasno zdefiniowany jako element ćwiczenia, etiudy czy choreografii sceny.
Nie jest zapisany, nie jest uzgodniony, nie jest nazwany, a jednak się wydarza.
W relacji, w której status wykładowcy czy wykładowczyni tworzy pionową zależność, powiedzenie „nie” bywa obciążone ryzykiem konsekwencji.
Na planie filmowym podobne ryzyko pojawia się przy scenach wymagających bliskości, szczególnie w scenach intymnych.
Dlatego coraz częściej pojawia się rola koordynatora intymności czyli osoby, która razem z aktorami i reżyserem precyzyjnie definiuje przebieg sceny, jej choreografię i zakres fizycznego kontaktu.
To nie jest moda, ale odpowiedź na realne doświadczenia przekroczeń w polskich, europejskich i światowych produkcjach.
Kiedy dotyk przestaje być częścią umówionego działania artystycznego, a zaczyna być czymś więcej, to często pojawia się milczenie.
Milczenie wynikające z różnicy pozycji, z autorytetu, z lęku przed utratą pracy czy reputacji, a ciało pamięta.
Nawet jeśli głos został zatrzymany.

2. Przemoc emocjonalna czyli kiedy presja staje się narzędziem

„Tu się hartujesz.”
„Albo wytrzymasz, albo się nie nadajesz.”
„Najlepsi przechodzą przez wszystko.”

W środowiskach twórczych łatwo o narrację, w której cierpienie staje się dowodem wartości.
W której intensywność mylona jest z przekraczaniem granic.
W relacji mistrz - uczeń, mentor - student, reżyser - aktor pojawia się asymetria: ktoś „wie lepiej”, „może więcej”, „ma doświadczenie” i czasem wykorzystuje tę pozycję, by zawstydzać, podważać, izolować.

Mechanika jest dobrze znana: najpierw podważenie („nie jesteś wystarczający”), potem uzależnienie („ale możesz się stać, jeśli mnie posłuchasz”),a na końcu kontrola.

W odpowiedzi na te doświadczenia w środowiskach edukacyjnych zaczynają pojawiać się zajęcia z zakresu odporności psychicznej czyli rezyliencji emocjonalnej.
Praca nad rozpoznawaniem własnych granic, stylu funkcjonowania, neurotypowości, nad umiejętnością asertywnej odmowy.
To nie jest „miękka kompetencja”, to jest kompetencja ochronna.

3. Przemoc ekonomiczna czyli kiedy pieniądze stają się narzędziem wpływu

W zawodach twórczych temat pieniędzy często bywa wypierany.

„Najpierw sztuka, potem wynagrodzenie.”
„Robimy to z pasji.”

A jednak za tym często kryją się bardzo konkretne mechanizmy: niejasne umowy, opóźnione płatności, brak rozliczeń, uzależnianie wynagrodzenia od „postawy” czy „lojalności”.

Z moich doświadczeń wynika, że wielu twórców i twórczyń nie zna narzędzi negocjacyjnych.
Nie dlatego, że nie chcą ich mieć, tylko dlatego, że nikt ich tego nie nauczył.
Dlatego coraz częściej pracuję z zespołami scenarzystów nad umiejętnościami definiowania swoich warunków, negocjowania z producentami i agentami, stawiania granic zadaniowych, emocjonalnych i finansowych.
Dlatego, że brak kompetencji w tym obszarze nie jest neutralny, a jest zaproszeniem do nierówności.

4. Przemoc prawna oraz instytucjonalna czyli kiedy system przestaje być neutralny

To forma najmniej widoczna, a jednocześnie bardzo skuteczna.
Nie polega na łamaniu prawa, ale na wykorzystywaniu przewagi w dostępie do niego: groźby konsekwencji, pisanie pism, wykorzystywanie procedur jako formy nacisku.
W relacjach zawodowych może oznaczać zastraszanie, blokowanie działań, wywoływanie efektu milczenia.
W relacjach prywatnych walkę o kontrolę poprzez system.
Dlatego tak ważne jest, by znać swoje prawa i korzystać z nich nie dopiero wtedy, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli.

Co łączy te wszystkie formy przemocy?

Nie intensywność, nie pojedynczy incydent, tylko proces.

Najczęściej etapowość wygląda tak: złożenie obietnicy korzyści ze współpracy i fascynacja autorytetem, budowanie zależności, stopniowe testowanie i przesuwanie granic autonomii drugiej strony, izolacja od emocjonalnej sieci wsparcia innych osób (rodzina, przyjaciele, autorytety zawodowe), odwrócenie odpowiedzialności w postaci przerzucania poczucia winy na drugą stronę („jakbyś tak nie zareagowała, to bym tego nie zrobił/a”) i w konsekwencji w pewnym momencie człowiek przestaje rozpoznawać, gdzie jest, co myśli, co czuje, co jest jego, a o co nie jest jego zdaniem, przekonaniem, wyborem.

Jak się chronić przed przemocą?

Psychologicznie:
- słuchaj sygnałów z ciała: napięcie, lęk, gdzie wycofanie to informacja, nie słabość
- zapisuj sytuacje, które budzą wątpliwości
- konfrontuj doświadczenia z kimś z zewnątrz, z kim masz bezpieczną relację bliskości

Relacyjnie:
- sprawdzaj, czy możesz powiedzieć „nie” bez lęku
- jeśli nie możesz, to jest informacja o relacji

Zawodowo i prawnie:
- pracuj na jasnych umowach
- archiwizuj komunikację
- ucz się negocjować
- korzystaj z konsultacji prawnych i wsparcia środowiskowego

Na koniec

Najtrudniejsze w przemocy nie jest to, że istnieje, tylko to, że bardzo często nie wygląda jak przemoc.

W miejsce tego, wygląda jak rozwój, jak pasja, jak wymaganie, jak zdanie zabierające prawo do niezgody, bo „taki jest ten świat”.

Dlatego warto nauczyć się ją rozpoznawać zanim zaczniemy ją usprawiedliwiać, aby granica między wymaganiem, a przemocą nie przebiegała w słowach, tylko w dobrze osadzonym oglądzie i czuciu, czy w tej relacji masz do siebie coraz bliżej czy coraz dalej.

30/04/2026

Lubię to.

Startujemy z zajęciami z psychologią w projektach filmowych.Lubię to.
28/04/2026

Startujemy z zajęciami z psychologią w projektach filmowych.
Lubię to.

26 kwietnia. 40 lat temu wybuchł reaktor atomowy w Czarnobylu. Pamiętam niepokój, plotki i płyn Lugola podawany w szpita...
26/04/2026

26 kwietnia.
40 lat temu wybuchł reaktor atomowy w Czarnobylu.
Pamiętam niepokój, plotki i płyn Lugola podawany w szpitalu dziecięcym im. Korczaka w Łodzi.
A władza milczala.
Dlatego każdej władzy należy patrzeć na ręce, zmieniać ją, by się mozliwie najmniej degenerowała i konfrontować urzędników z ich odpowiedzialnością.
Zawsze.
Aby zmniejszać ryzyko tragedii, których konsekwencje ponosimy my i kolejne pokolenia.
W komentarzu też link do książki "Czarnobylska modlitwa. Kroniki przyszłości" wybitnej noblistki Swietlłany Aleksijewicz w poruszającej mnie interpretacji audiobookowej Krystyny Czubówny.

2 likes. "Czarnobyl. Co ukrywano przez pierwsze dni?"

23/04/2026

Panele skalibrowane. Ładowanie w toku 🌞

Dzisiaj piszę o temacie, który pracuje mi w głowie od sobotniej nocy, bo łączy kilka obszarów bardzo mi bliskich: ojcost...
22/04/2026

Dzisiaj piszę o temacie, który pracuje mi w głowie od sobotniej nocy, bo łączy kilka obszarów bardzo mi bliskich: ojcostwo, miłość do dziecka, sport, męskość i relacje, w tym przypadku relację ojciec - syn.
Mam na myśli okoliczności sobotniej walki KSW: Pawła Pawlaka z Mamedem Khalidovem.
I nie o samą walkę chodzi i nie zasady uczciwej rywalizacji dwóch sportowców.

Moją uwagę zatrzymało zachowanie syna Pana Pawła Pawelca - Kuby, który wyprowadzał tatę do oktagonu, jego rozedrganie i łzy w moim odczuciu manifestujące lęk o tatę w konfrontacji z przeciwnikiem.
To chwyciło mnie za serce, bo poczułem wzruszenie i niepokój jako ojciec, ale też jako psycholog, ponieważ zobaczyłem chłopca, który doświadcza silnego stresu w reakcji najprawdopodobniej na lęk o tatę.

Jest to miara ogromnej więzi pomiędzy ojcem i synem, którą absolutnie rozumiem i której wartość znam z osobistego doświadczenia jako tata pięciolatka i też pracując z ojcami, którzy są w różnych sytuacjach życiowych, czasem mając ograniczony kontakt ze swoimi dziećmi na skutek trudnych relacji po rozstaniu, czasem tego kontaktu z różnych powodów nie mają, czasem próbują go odbudować, czasem cierpią na skutek chorób czy trudności rozwojowych, czy wręcz straty dziecka.

Dlatego widzę jak ta wyjątkowa więź jest ważna dla obu stron i mam ogromny szacunek oraz uznanie dla relacji, której częścią jest lęk o kogoś, kogo kocha się bezwarunkowo.

Jednocześnie nie mogę pozostać obojętny wobec potencjalnych konsekwencji, które takie wydarzenie może wywołać, stając się prawdopodobnym obciążeniem dla układu nerwowego i w konsekwencji dla zdrowia psychicznego dziecka.
Jestem w ambiwalencji dlatego, że z jednej strony, znając zawodników sztuk walki z pracy terapeutycznej wiem, jak istotną sprawą są dla nich wartości takie jak rodzina, szacunek, lojalność i że mają szlachetne intencje ochrony swoich bliskich i potrzebę wychowania swoich dzieci na samodzielnych i silnych ludzi.
Dlatego ten obrazek syna wyprowadzającego ojca do klatki wzbudza wzruszenie i czułość, tak jak jednocześnie wywołuje we mnie niepokój i obawy o dobrostan psychiczny chłopca.

O tym poruszeniu i niepokoju chcę napisać, dzieląc się myślami wokół tego wydarzenia, ponieważ zastanawiam się - i chętnie bym o tym z samym panem Pawłem pogadał, gdyby to tylko było możliwe - jak to jest?

Jak to jest być ojcem, który kocha swoje dziecko i z jednej strony chce je wzmocnić, przygotować do życia i chronić, a z drugiej strony dopuszcza do ekspozycji na tak silny stres, którym jest obawa o zdrowie i życie własnego ojca, widząc jak walczy?

Każde dziecko kocha swojego rodzica bezwarunkowo, a wtedy, kiedy ta więź jest zdrowa, bliska, pełna zaangażowania, obecności oraz intymności tej relacji - tym ten stres może być większy.
Dzieląc się tymi emocjami i obawami, chcę powiedzieć, że taka sytuacja dla dziecka może być ogromnym obciążeniem, ponieważ uruchamia reakcję stresową osi HPA: podwzgórze, przysadka, nadnercza.
W literaturze psychologicznej i medycznej dokładnie opisano, że kiedy dziecko widzi zagrożenie wobec bliskiej figury przywiązania – w tym przypadku ojca - organizm nie odczytuje tego jako widowiska, lecz jako realne niebezpieczeństwo.
Wzrasta wtedy poziom kortyzolu, adrenaliny, napięcia somatycznego, czujności układu nerwowego.
I jeżeli taki stres nie zostanie w ramach bezpiecznej relacji rozładowany, to może nieść za sobą konsekwencje związane z napięciem, deficytami uwagi, problemami ze snem, pobudzeniem, wycofaniem, drażliwością, nadmierną czujnością.
W badaniach nad dziećmi eksponowanymi na silny stres relacyjny opisuje się właśnie trudności regulacyjne, przeciążenie emocjonalne i zaburzenie poczucia bezpieczeństwa.

Chcę podkreślić, że to, co buduje moją nadzieję na to, że z chłopcem jest wszystko dobrze, to fakt, że to obciążenie w jakimś stopniu zostało rozładowane ogromną bliskością ojca i syna, która była widoczna po przerwaniu walki, gdy chłopiec rzucił się na ojca, wkleił się w jego pierś i dostał ogrom czułości od taty i Mameda Khalidova, który również okazał dużo sympatii wobec chłopca.

Wiemy dziś z badań nad przywiązaniem i rozwojem dziecka, że bezpieczna, dostępna emocjonalnie figura rodzica potrafi działać jak bufor dla stresu.
Bliskość, dotyk, kontakt wzrokowy, uspokojenie głosem, poczucie „tata żyje, tata jest, tata mnie trzyma” - to wszystko pomaga układowi nerwowemu wracać do równowagi.
Zatem chłopiec miał okazję bardzo szybko ten stres i lęk o tatę rozładować.

Myślę, że jest to temat, który warto otworzyć w dyskusji społecznej o balansie pomiędzy ekspozycją na stres, a przeciążeniem dziecka.

W jaki sposób silni rodzice mogą wychowywać dzieci zapraszając je do swoich mocnych i eksploatujących psychicznie i fizycznie pasji?
Jak to robić, żeby wspierać, a jednocześnie nie przekroczyć granicy bezpieczeństwa emocjonalnego dziecka?

Aby nie doszło do parentyfikacji czyli zamiany ról, w których dziecko, widząc sportową agresję wobec ojca pozostaje bezsilne, a chce jednocześnie z miłości ochronić swojego tatę przed zagrożeniem.

Miałem możliwość porozmawiać o tym zdarzeniu i jego psychologicznym znaczeniu z uznanym w środowisku trenerem i instruktorem sportów walki, który organizuje obozy sportowe dla rodziców i dzieci, przygotowuje zawodników do gal profesjonalnych i który w pewnym stopniu mnie uspokoił, ponieważ potwierdził, że ojcowie zapraszający swoje dzieci do świata sportów walki starają się być uważni na to, którzy chłopcy i które dziewczynki mają taki temperament i taką chęć rozwoju, że dla nich to zaproszenie wiąże się z budowaniem odporności, wytrzymałości, zaufania do swojego ciała i treningiem budowania relacji społecznych.
Wtedy równocześnie dostają wsparcie i możliwość rozładowania stresu, bo ich ojcowie są obecni i czują granice dziecka znając je najlepiej, a tym samym to ma szanse nie być obciążającym i naruszającym dziecko doświadczeniem.

I chcę też powiedzieć wspierająco dla Kuby i Pana Pawła z życzliwością kibicując ich relacji i rozwojowi sportowemu, że jeśli jest to taka wspierająca przestrzeń, to o taki rodzaj więzi ojcowsko - synowskiej chodzi.
Aby rodzice i opiekunowie stwarzali możliwości do eksperymentowania, starania się, znajdowania celów, których realizacja nawet jeśli jest trudna dziś, ale zbudowana na wsparciu ze strony mądrych dorosłych stała się sposobem na kształtowanie samodzielnych i osadzonych w sobie dorosłych w przyszłości.

Tym postem chcę otworzyć dyskusję na temat tego, w jaki sposób rozwijać i wspierać dzieci, kiedy nasze rodzicielskie zainteresowania i pasje są tak silne, czasem tak graniczne w testowaniu możliwości swojego organizmu, a zapraszamy do nich tych, których kochamy najmocniej na świecie.

Trzymam kciuki za Kubę i Pana Pawła.
Jestem ciekaw waszych opinii w temacie.
fot. IG: pawel.pawlak.mma

Jacek Masłowski z charakterystyczną dla siebie uważnością i umiejętnością syntetycznego mówienia o rzeczach złożonych op...
20/04/2026

Jacek Masłowski z charakterystyczną dla siebie uważnością i umiejętnością syntetycznego mówienia o rzeczach złożonych opublikował bardzo ważny materiał dotyczący przyczyn, które powodują, że mężczyźni wycofują się z jednej strony, a z drugiej strony potrzebują wspólnoty, tworząc manosferę.

I że ta manosfera ma różne odmiany: te, które są wzmacniające i wspierające mężczyzn oraz dialog płci, jak również te, które oddalają mężczyzn od dialogu z kobietami, ale też oddalają mężczyzn od czucia.

Polecam ten materiał do obejrzenia z otwartością i uważnością, ponieważ on służy temu, żeby ten dialog płci wspierać.

Szczególnie polecam ten materiał z jednej strony mężczyznom, którzy z różnych powodów stracili wiarę w siebie lubniemieliszansyjejnigdyzbudować bo , doświadczyli różnych form zaniedbań i nadużyć, które oddaliły ich od siebie i oddaliły ich od dialogu z drugą płcią.

I polecam wszystkim kobietom, szczególnie tym wojującym z mężczyznami na skutek różnych własnych ran, krzywd, rozczarowań i cierpienia, jako alternatywę wobec rzeczonej walki będącej sposobem na odbudowanie sumy krzywd, na rzecz pracy nad tym dialogiem.

Uważam, że dialog, tylko rozmowa, tylko uważność może te wielowiekowe doły patriarchatu i matriarchatu zakopać.

Bardzo ważna rozmowa i bardzo przystępna formuła, za którą autorowi dziękuję, bo absolutnie jesteśmy po tej samej stronie mocy w tym temacie.

Dokładnie takie mam obserwacje i doświadczenia terapeutyczne, pracując z mężczyznami, którzy na skutek ran ojcowskich, nieobecnych ojców albo przemocowych na różne sposoby ojców, ale również przemocowych matek chcących jak najlepiej wypełnić tę lukę, mają ogromną trudność z jednej strony z rozpoznaniem, osadzeniem się i osadzeniem swojej męskości po to, żeby z zaufaniem do siebie i zdrowymi wzorcami tworzyć i relacje ze sobą i relacje z kobietami.

Tak samo jak w pracy z parami, kiedy widzę, że czasem kobiety przyprowadzają za uszy mężczyzn, "żeby się zmienili", a czasem mężczyźni przychodzą po to, żeby psycholog, terapeuta mężczyzna "wyprostował tę kobietę", szukając sojuszu terapeutycznego mężczyzna - mężczyzna.

I widzę, kiedy rozczarowującym dla obu stron jest to doświadczenie, kiedy okazuje się, że "nic na siłę", a w miejsce wzajemnej presji, drogą jest uczenie się umiejętności budowy dialogu, będącej wypadkową pracy nad sobą, nad swoimi doświadczeniami, lękami, ranami, przekonaniami, budową siebie na nowo, pewną transformacją do zaufania do siebie i świata w relacji z drugim człowiekiem, w tym przypadku w relacjach damsko - męskich.

Tak samo jak pracując z kobietami, które na skutek różnych traumatyzujących doświadczeń przychodzą pracować z mężczyzną właśnie po to, żeby dać sobie jeszcze jedną szansę i sprawdzić czy są w stanie w relacji terapeutycznej odbudować to zaufanie do mężczyzn.

Ten materiał może być dla Was wszystkich i kobiet i mężczyzn bardzo wartościowy, bo otwiera do rozmowy, pomimo różnic.
Polecam.

170 likes, 33 comments. "Co mówi o współczesnych mężczyznach?"

19/04/2026

Zaczęła się magia 💚

Adres

Zachodnia 70 Office, Lok. 108
Łódź
90-403

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Robert Milczarek gabinet: pomoc psychologiczna i psychoterapia - coaching umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Robert Milczarek gabinet: pomoc psychologiczna i psychoterapia - coaching:

Udostępnij

Kategoria