05/03/2026
"Żorż znowu poczuł potrzebę myślenia. Myślał długo i w końcu, ponieważ był dobrym myślicielem, zrozumiał wielką prawdę: kiedy ktoś się rodzi, nie wie, kim jest.
No jasne, skąd mamy wiedzieć, kim jesteśmy? Ktoś musi nam to powiedzieć. A jeżeli nikt nam tego nie powie, nie możemy wiedzieć, kim jesteśmy, prawda? Prawda.
Zrozumiawszy tę głęboką prawdę, poczuł się lepiej. I podążył za swoimi myślami. On na przykład wie doskonale, że jest bobrem, ponieważ ojciec powtarza mu codziennie: "Pamiętaj, Żorż, że jesteś bobrem! ".
Kiedy mamy ojca, który każdego dnia koniecznie musi nam powiedzieć, kim jesteśmy, w końcu utkwi nam w głowie – jeszcze jak! – kim jesteśmy, i już się tego nie pozbędziemy. Ale ona, jego biedna przyjaciółka? Kto ma jej powiedzieć, że nie jest kapciem, skoro kapcie nie mówią? A jeśli nikt jej tego nie powie, będzie uważała, że jest kapciem, ponieważ jej matka jest kapciem, a dzieci są podobne do matek. A zatem ona nie może być nikim innym jak tylko kapciem".
Paola Mastrocola - "Powiedz mi, kim jestem".
Piękne, prawda?
Ten fragment pochodzi z książki dla dzieci. Ale - przyznajcie - treść i problematyka zdecydowanie może zaciekawić i poruszyć też dorosłych.
Żorż nie jest zwykłym bobrem. Pewnego razu poczuł, że jest inny. I że nie chce być jak każdy inny bóbr. Nie chce paradować z walizeczką, w której są rozmaite narzędzia każdego szanującego się bobrzego budowniczego, ale chce iść swoją drogą. Chce się odróżnić i być autonomiczny. Chce być sobą. I chyba może sobie na to pozwolić, pomimo niezadowolenia bobrzej wspólnoty, bo otrzymał wcześniej coś bardzo cennego. Jego ojciec wielokrotnie mu mówił kim jest. Patrzył na niego i rozpoznawał go takim, jakim był w swojej istocie. I potem - przekazywał mu to.
Ojciec widział go adekwatnie.
I adekwatnie reagował.
Właśnie dzięki takiej postawie rodziców nabywamy stopniowo przekonania na temat tego, kim jesteśmy. Gdy oni adekwatnie nas widzą i nam o tym mówią.
Żorż to wie. I dlatego jest tak bardzo przejęty, gdy widzi, że jego nowa przyjaciółka jest w błędzie. Przyjaciółka myśli, że jest kapciem. Znalazła się w nim przypadkiem. Był ciepły i miękki. Dał jej poczucie bezpieczeństwa. Pomyślała więc, że jest jej mamą. Jeśli Żorż nie wyprowadzi jej z błędu, będzie wzrastała w poczuciu fałszywej tożsamości. Nie będzie mogła odkryć, kim tak naprawdę jest. Nie będzie mogła poczuć co naprawdę lubi, co jej się podoba, a co nie.
A może nie to jest tak naprawdę istotne? Może zgodzić się na to jak opisuje siebie przyjaciółka, jeśli to jedyny sposób by przynależeć i mieć więź?
Żorż docenia wartość myślenia. Ale nie takiego, kiedy myśli tak intensywnie wypełniają naszą głowę, że tworzą coś na kształt bezładnej plątaniny. I nie takiego, gdy czujemy, że naprawdę jesteśmy mądrzejsi niż inni i trzeba to innym obwieścić. Żorż docenia wartość refleksji. Wie, że znajdując ciszę i przestrzeń do pomyślenia, może poszukać odpowiedzi na nurtujące go pytania. Wie, że oprócz myśli, spotka wtedy w sobie różne uczucia, które wszystkie razem mogą pomóc rozwiązać pewne problemy. Niekoniecznie jego problemy. Zbliżył się do swojej przyjaciółki. Czuje, że mu na niej zależy i problem, którego ona jeszcze za bardzo nie widzi, poruszył go. Zdaje sobie sprawę, że może on mocno skomplikować jej życie.
Żorż jest trochę jak ktoś, kto miał szczęście być zobaczonym. Dlatego potrafi teraz patrzeć na innych.