08/12/2025
Czy wszystko co nie jest zabronione jest dozwolone? I czy takie być powinno?
Mimo, że zawód ortoptystki (optometrysty też, ale to nie nasza działka) jest regulowanym zawodem medycznym, dzięki poprawkom wprowadzanym jeszcze na etapie prac w komisji sejmowej, a forsowanym przez optyków, czynności zawodowe nie podlegają ochronie prawnej jedynie nazwa zawodu. I z tym wiążą się pewne implikacje - zwłaszcza dla PACJENTA.
Każdy może zakupić sprzęt do badania i terapii: synoptofor, stymulator campella, filtry czerwono-zielone, bernelloskopy, linijki aperturowe, pryzmaty, itp. Każdy też może zapisać się na szkolenie, gdzie Ortoptystki pokażą jak ich używać. Wystarczy mieć odpowiednio dużo pieniędzy.
Nie mając podstaw teoretycznych, pozwalających zrozumieć mechanizmy przystosowawcze zeza, taka osoba zaczyna badać i prowadzić terapię. Bo przecież znane orto pokazały jak obsługiwać sprzęt... Bez dokładnej diagnozy, bez doświadczenia, bez rozumu...
I mamy pacjenta z zezem pionowym z "fantastycznym" dwojeniem. Bo przecież ćwiczenia są dobre na wszystko...
Nie, to nie jest teoria. To realny pacjent. Taki z gabinetu. Po terapii u pedagoga, który zdobył "umiejętności" na kursie z obsługi synoptoforu...
I kto tak naprawdę ponosi odpowiedzialność? Pedagog? Czy może jednak organizator takiego kursu? Bo choć ortoptyka nie jest wiedzą tajemną, wymaga czegoś więcej niż dwudniowego szkolenia dla wszystkich. Dla pedagogów, terapeutów SI, optyków, rodziców... Bo zawsze może znaleźć się ktoś, kto etykę ma w nosie...
Ku przestrodze i do pomyślenia... Bo ortoptyka to mała profesja o wielkim znaczeniu.