06/05/2026
Pracując z dziećmi najczęściej spotykam się z ratowaniem nie oprawców a ofiar. A przecież to osoba która dręczy ma faktyczny problem! Spotykam się z pytaniami: dlaczego niektóre dzieci są takie okropne i wredne? Dlaczego znecają się nad innymi dziećmi? Dlaczego z zazdrości izolują społecznie inne. Niektóre zawsze muszą znaleźć sobie ofiarę!
To zjawisko ma kilka nakładających się przyczyn i ważne jest, żeby odróżnić wyjaśnienie od usprawiedliwienia. Dzieci potrafią być bardzo okrutne, czasem wręcz bardziej bezwzględne niż dorośli, bo ich empatia, kontrola impulsów i poczucie odpowiedzialności dopiero się rozwijają. Ale samo „niedojrzałe dziecko” nie tłumaczy jeszcze systematycznego dręczenia innych.
Najczęstsze mechanizmy są takie:
> Potrzeba pozycji i dominacji w grupie!!!!
W wielu grupach dziecięcych status społeczny jest ogromnie ważny. Izolowanie kogoś, wyśmiewanie czy tworzenie „ofiary” bywa sposobem budowania własnej pozycji: „my jesteśmy silniejsi, fajniejsi, bardziej wpływowi”.
> Lęk przed byciem następnym celem!!!!
Część dzieci dołącza do dręczenia nie dlatego, że są wyjątkowo agresywne, ale dlatego, że boją się wykluczenia. Mechanizm stadny działa bardzo silnie.
> Zazdrość i poczucie zagrożenia!!!!
Dziecko, które samo ma kruche poczucie wartości, może próbować obniżyć wartość kogoś innego — szczególnie jeśli ta osoba czymś się wyróżnia: inteligencją, wyglądem, spokojem, talentem, relacją z nauczycielem itd.
> Model wyniesiony z domu lub otoczenia!!!!
Dzieci uczą się relacji przez obserwację. Jeśli widzą pogardę, przemoc emocjonalną, manipulację albo brak szacunku — mogą traktować to jako normalny sposób działania.
> Brak rozwiniętej empatii!!!!
Niektóre dzieci naprawdę nie rozumieją głęboko skutków swoich działań. Widzą reakcję grupy, śmiech, poczucie mocy — ale nie potrafią jeszcze w pełni połączyć tego z cierpieniem drugiej osoby.
> Mechanizm „kozła ofiarnego”!!!!!
Grupy bardzo często stabilizują się kosztem jednej osoby. To stary mechanizm społeczny: napięcie grupy rozładowuje się przez wspólne wskazanie „tej gorszej”. To nie znaczy, że z ofiarą jest coś nie tak.
To co ważne: dzieci, które są ofiarami izolacji społecznej, bardzo często zaczynają wierzyć, że „same prowokują”, „są dziwne” albo „zasługują”. A to zwykle nieprawda. W grupach szkolnych ofiarą często zostaje ktoś kto jest:
bardziej wrażliwy,
mniej agresywny,
nowy,
odmienny,
albo po prostu mniej umocowany społecznie.
I jeszcze jedna trudna rzecz która stanowi odwieczny problem : wielu dorosłych bagatelizuje takie zachowania, bo pamięta szkołę jako „normalne docinki”. Tymczasem przewlekła izolacja społeczna czy upokarzanie potrafią zostawiać bardzo głębokie ślady psychiczne.
To, że niektóre dzieci „zawsze muszą mieć ofiarę”, zwykle mówi więcej o dynamice grupy i ich własnych deficytach niż o tej ofierze.
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To jest współczesne dzieciństwo....? Więc co będzie dalej???????