22/03/2022
Święte słowa! Wielu moim klientom mówię niemal dokładnie to samo. Warto poświęcić chwilę na zapoznanie się z tym ciekawym postem.
Kultura strachu
Od ponad dwóch lat jesteśmy stale bombardowani wiadomościami o chorobach, śmierci, ograniczeniach, tragediach. Zdecydowana ich większość grozi, straszy, stresuje, denerwuje, zasmuca. Są różne rodzaje tych newsów:
- łamacze serc, pokazujące cierpiące kobiety i dzieci, wywołujące w odbiorcy smutek
- breaking newsy, informujące o nowych wirusach czy kolejnych bombardowaniach, powodujące stres
- filmy grozy, skupiające się na zniszczeniach i wybuchach, podłączonych do respiratorów ludziach
- osobiste narracje, przedstawiające czyjąś tragedię, z którą odbiorca się w bólu emocjonalnym identyfikuje
- alarmujące badania, pokazujące np. że kolejny wirus może być o wiele bardziej śmiertelny, generujące lęk
- ostrzegający eksperci, których autorytet zwiększa wiarygodność straszącego przekazu
I wiele innych, indukujących w ludziach strach i ciągłe poczucie zagrożenia. To kolektywne traumatyzowanie społeczeństwa nie służy celom edukacyjnym (podnoszącym poziom wiedzy odbiorcy), informacyjnym (rzetelnie i bez stronniczości pokazać obraz sytuacji z wielu perspektyw), socjalizacyjnym (jednoczenie różnych osób w kolektywną wspólnotę i rozwijanie kultury), ale perswazji mającej ukierunkować zachowania i sposób myślenia odbiorców.
Jaki ma to na nas wpływ? Negatywny, szczególnie biorąc pod uwagę, że w Polsce co szósta osoba ma zdiagnozowane zaburzenie lękowe, a katastroficzny negatywizm ma w naszej kulturze długą tradycję. Szacuje się, że w 2030 roku depresja ma być najczęściej występującą chorobą na świecie i to wszystko powinno nam dać nam do myślenia i zachęcić do większego chronienia psychiki swojej i bliskich. Bycie w permanentnym stanie zagrożenia i hiperaktywacja układu nerwowego nie są ani zdrowe, ani potrzebne, szczególnie w sytuacji, gdy są wywoływane zniekształconą narracją.
Nie mam wpływu na decydentów w mediach, ale mogę mieć na ludzi interesujących się zdrowiem psychicznym. Oto, na co sugeruję zwrócić uwagę:
Miejcie dystans do tego, co czytacie i widzicie, bo faktyczny obraz sytuacji może być inny.
Korzystajcie z różnych źródeł informacji, by uniknąć stronniczości w przekazie.
Bazujcie też na tym, czego faktycznie doświadczacie, co widzicie i słyszycie, a nie tylko na historiach z mediów.
Pamiętajcie, że za określonym przekazem stoją konkretne cele, które mają ludzi do czegoś przekonać.
Tęsknię za mediami, które nie chcą mi sprzedać jakiegoś produktu, przekonać mnie do rzekomo jedynie słusznego sposobu myślenia, namówić mnie do nienawiści wobec jakiejś grupy społecznej, poniżyć w moich oczach ludzi twierdzących inaczej niż obrana mainstreamowo linia narracji, podzielić ludzi na zwalczające się obozy, wystraszyć mnie i trzymać w stanie ciągłego zagrożenia, ukryć przede mną określonych faktów i ocenzurować konkretnego wycinka rzeczywistości. Powyższe całe szczęście mi nie grozi, bo wiedza i świadomość skutecznie przed tym chronią, ale nie zmienia to faktu, że media jako czwarta władza mogłyby zacząć robić znacznie lepszą robotę w kontekście edukacji i dostarczania rzetelnej informacji.
W prawdziwym świecie nie ma tylko wojen, wirusów, tragedii i śmierci, ale jest też rozwój, szczęście, sukcesy, świadomość i edukacja. Nie wolno negować żadnego z nich i dla obu musi być przestrzeń. Pamiętanie o tym daje zdrową równowagę i możliwość podejmowania racjonalnych działań, które pomagają nam i innym.
Ściskam
Mat
P.S. Na załączonym zdjęciu widać, co się pojawiło kilka minut temu w wyszukiwarce na hasło: wirus. Widzicie tytuły rodem z kultury strachu; przecież wiadomo, że świat (czyli 7 miliardów ludzi) nie może "drżeć" przed wirusem, o którym znaczna jego większość nawet nie słyszała! Zwracam się z prośbą o więcej rzetelności.