05/12/2025
Zdjęcie dla atencji (fot. Artur Cichuta ).
Natknąłem sie na tekst Wojciecha Eichelbergerao tym, że ciało należąłoby traktować jak średnio lubianego psa... a ja sobie pomyslalem w ogole sie tak powinniśmy traktować.
Pa tera:
1. Pies psychiczny — ten emocjonalny, czujny, czasem nadreaktywny
Co robię, żeby o niego zadbać:
Wyprowadzam go regularnie, żeby nie kisił emocji w domu.
Daję mu przestrzeń na poszczekanie, kiedy coś czuje — nie zakładam kaganca na emocje.
Czasem głaszczę go, żeby poczuł, że jest widziany.
Pozwalam mu pobiegać, gdy ma dużo energii (sport, ekspresja, płacz, śmiech).
Daję mu chwilę ciszy i odpoczynku, kiedy jest zmęczony bodźcami.
Granice / czego nie robię
Nie pozwalam mu ciągnąć mnie na smyczy, kiedy wpada w panikę lub złość.
Nie karmię go niekończącymi się newsami, drama-seriami i katastrofami z internetu.
Nie pozwalam, żeby każdy jego szczek decydował o moich działaniach.
Nie zamykam go w klatce na tyle długo, że gryzie wszystko w środku (emocje nieprzeżyte → eksplozje).
2. Pies fizyczny — ten od ruchu, rytmu i podstaw
Co robię, żeby o niego zadbać
Wyprowadzam go codziennie, żeby miał ruch i wybiegany stres.
Daję mu regularne posiłki o stałych porach — nic na chybił trafił.
Daję mu wodę, odpoczynek i ciepłe legowisko, kiedy tego potrzebuje.
Czasem zabieram go na dłuższy spacer, masaż lub rozciąganie — nagroda dla ciała.
Dbam, żeby miał rytm dnia, bo psy lubią rutynę.
Granice / czego nie robię
Nie przeciążam go jak mistrza maratonu, kiedy jest już wyczerpany.
Nie daję mu „śmieciowej karmy” tylko dlatego, że mu pachnie (używki, śmieciowe jedzenie, brak snu).
Nie ignoruję, gdy kuleje lub coś go boli.
Nie pozwalam, żeby jego zachcianki rządziły — „daj mi więcej jedzenia”, „nie chce mi się ruszać”.
3. Pies duchowy — ten spokojny, potrzebujący przestrzeni i sensu
Co robię, żeby o niego zadbać
Wyprowadzam go na długie, spokojne spacery — cisza, natura, oddech.
Daję mu czas na węszenie — szukanie znaczeń, refleksję, pytania.
Pozwalam mu położyć się obok ogniska (symbol: rytuał, kontemplacja, coś większego).
Pokazuję mu krajobrazy: sztukę, muzykę, rozmowy o sensie.
Daję mu przestrzeń, żeby wracał do siebie bez presji.
Granice / czego nie robię
Nie pozwalam mu uciekać w duchowe krzaki, żeby uniknąć realnych problemów.
Nie buduję mu piedestału „świętego psa”, który ma wszystko wiedzieć i czuć.
Nie karmie go „magicznymi skrótami” i duchowym fast-foodem.
Nie pozwalam mu odlatywać — trzymam go blisko ziemi, w codziennym życiu.
"Średnio lubiany pies" to ten co jest dobrze ułożony, wie jak ma żyć i potrafi oprzeć się o jasno wyznaczone ramy.
Masz inne zdanie? Zapraszam do dyskusji.