Psychoterapia Białystok

Psychoterapia Białystok „Nigdy nie zmieniasz rzeczy, walcząc z istniejącą rzeczywistością.

Aby coś zmienić, zbuduj nowy model, który sprawi, że ​​istniejący model stanie się przestarzały”

Warto dla siebie: spacer, chwila spokoju, obserwacja tego, co obok
02/01/2026

Warto dla siebie: spacer, chwila spokoju, obserwacja tego, co obok

30/12/2025
O nowych wynikach badań dot. autyzmuhttps://www.facebook.com/share/p/1aoNL6DKbM/
28/12/2025

O nowych wynikach badań dot. autyzmu

https://www.facebook.com/share/p/1aoNL6DKbM/

Naukowcy na nowo definiują autyzm jako złożone zaburzenie o wielu formach, podważając tradycyjne pojęcia i wskazują na 4 różne typy autyzmu [1].

Zespół z Princeton i Instytutu Flatiron opublikował artykuł, w którym przedstawiono dowody na istnienie czterech odrębnych fenotypów autyzmu, z których każdy definiowany jest przez własną konstelację zachowań i cech genetycznych [2]. Ten obszerny, bogaty w dane artykuł został opublikowany bez większego rozgłosu.

Przez dziesięciolecia autyzm opisywano jako spektrum – elastyczny termin, który rozciąga się od dzieci niemówiących do dorosłych z doktoratami. Pod tym szerokim spektrum kryje się wspólny wzorzec komunikacji społecznej i różnic behawioralnych, długo opierający się precyzyjnym wyjaśnieniom.

Obecnie postępy w obrazowaniu mózgu, genetyce i naukach obliczeniowych ujawniają odrębne podtypy biologiczne. Odkrycia te mogą w przyszłości doprowadzić do dokładniejszych diagnoz.

Istnieje kilka mutacji o dużym wpływie, które same w sobie wydają się prowadzić do autyzmu. Naukowcy podejrzewają jednak obecnie, że większość przypadków wynika z subtelniejszej architektury genetycznej – powszechnych wariantów genów rozproszonych w całej populacji, które w pewnych kombinacjach i w określonych warunkach środowiskowych mogą wpływać na rozwój.

Chociaż niedawna debata publiczna została zaburzona przez dezinformację na temat roli szczepionek w autyzmie, Tylenolu i czynników powodujących to zaburzenie, nowa analiza stopniowo rzuca światło na naukę o początkach autyzmu. Sugeruje ona, że niektóre dzieci mogą mieć mutacje genetyczne w momencie narodzin, które uwidaczniają się w różnych momentach życia – odzwierciedlając różne ścieżki, które pojawiają się w różnych momentach.

Określenie, kto jest autystyczny, zawsze było skomplikowane. Zaburzenie to objawia się na niezwykle różnorodne sposoby – w zależności od płci, zdolności i doświadczeń życiowych – i nie daje się jednoznacznie zdefiniować. Chłopcy znacznie częściej otrzymują diagnozę niż dziewczynki, choć wielu badaczy podejrzewa, że dziewczynki są często pomijane, ponieważ ich objawy mogą wydawać się mniej uciążliwe lub łatwiejsze do zamaskowania.

W ostatnich latach, wraz z poszerzeniem kryteriów diagnostycznych, liczba osób zdiagnozowanych jako autystyczne gwałtownie wzrosła. Według danych Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), największy wzrost dotyczył osób z łagodniejszymi objawami, w przeciwieństwie do osób, u których objawy są głębokie i mają minimalne lub żadne zdolności językowe lub niepełnosprawność intelektualną. W 2000 roku w społecznościach amerykańskich badanych przez CDC autyzm zdiagnozowano u około 1 na 150 dzieci; do 2022 roku liczba ta wzrosła do 1 na 31. Wzrost ten może wydawać się oszałamiający, ale wielu ekspertów twierdzi, że odzwierciedla on nie samą epidemię autyzmu, a lepsze zrozumienie jego wielu form — i coraz większą gotowość społeczeństwa do ich rozpoznawania.

Praca opublikowana w lipcu w czasopiśmie Nature Genetics szczegółowo opisuje cztery kategorie [2].

1. Szeroko dotknięci: najmniejsza grupa — około 10% uczestników — zmagała się z największymi wyzwaniami, charakteryzującymi się opóźnieniami rozwojowymi, trudnościami w komunikacji i interakcjach społecznych oraz powtarzalnymi zachowaniami, które dotyczyły niemal każdego aspektu życia.
2. Autyzm mieszany z opóźnieniem rozwojowym: około 19% uczestników wykazywało wczesne opóźnienia rozwojowe, ale niewiele oznak lęku, depresji lub zachowań destrukcyjnych. Naukowcy nazywają tę grupę „mieszaną”, ponieważ jej członkowie bardzo różnią się pod względem intensywności przejawiania zachowań społecznych lub powtarzalnych.
3. Umiarkowane wyzwania: Około jedna trzecia uczestników należała do tej grupy, wykazując charakterystyczne cechy autyzmu — różnice społeczne i komunikacyjne oraz powtarzalne nawyki — ale w subtelniejszy sposób i bez opóźnień rozwojowych.
4. Społeczne i/lub behawioralne: Największa grupa, około 37%, osiągnęła wczesne etapy rozwoju na czas, ale często zmagała się później z innymi zaburzeniami, takimi jak ADHD, lęk, depresja lub zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne.

Jedna ze współautorek pracy, Olga Troyanskaya, dyrektor Princeton Precision Health, powiedziała, że była zdumiona, że w grupie osób z zaburzeniami społecznymi i/lub behawioralnymi diagnozę stawiano później – w wieku 6–8 lat – podczas gdy większość dzieci wykazuje zauważalne objawy przed ukończeniem 3. roku życia i w tym wieku diagnoza jest stawiana.

Nowe badanie analityczne wykazało, że opóźnienie może wynikać z mutacji genetycznych obecnych w momencie narodzin dziecka, ale aktywujących się później w życiu.

„Dla mnie to była najbardziej fascynująca część” – powiedziała Troyanskaya. „Zawsze uważaliśmy autyzm za zaburzenie rozwoju płodu – ale może to być prawdą tylko u niektórych dzieci”.

Ta przełomowa koncepcja nabrała rozpędu w październiku, gdy drugie badanie – opublikowane w czasopiśmie „Nature” przez zupełnie inny zespół, wykorzystujące odrębne dane – doprowadziło do zasadniczo tego samego wniosku: genetycznie odmienne formy autyzmu mogą rozwijać się w różnych okresach życia [3]. Nowa analiza, oparta na danych ze Stanów Zjednoczonych, Europy i Australii, sugerowała, że dzieci zdiagnozowane po 6. roku życia miały odmienne profile genetyczne, a ich forma autyzmu wyraźnie różniła się od autyzmu wczesnodziecięcego – mniej przypominała opóźnienie rozwojowe, a bardziej przypominała zaburzenia takie jak depresja, ADHD czy zespół stresu pourazowego.

„Wyniki te stanowią dodatkowe potwierdzenie hipotezy, że ogólny termin „autyzm” opisuje wiele zjawisk o różnych [przyczynach], ścieżkach rozwoju i korelacjach z zaburzeniami zdrowia psychicznego” – napisali autorzy.

Zrozumienie, że autyzm może obejmować wiele odrębnych schorzeń, naturalnie prowadzi do kolejnego pytania: Co dokładnie napędza te różnice na poziomie biologicznym?

Ogółem zidentyfikowano setki mutacji genetycznych powiązanych z autyzmem.

Mniej więcej połowa wydaje się być dziedziczna — ale reszta pojawia się spontanicznie i to właśnie one są prawdopodobnie najbardziej tajemnicze. Mutacje te wynikają z losowych błędów w kopiowaniu DNA lub z czynników zewnętrznych. Lista podejrzanych czynników wpływających na autyzm jest długa: zanieczyszczenie powietrza, wiek ojca, cukrzyca matki, infekcje prenatalne — wszystkie poparte pewnymi dowodami, choć jak dotąd bez ostatecznych odpowiedzi.

Zeyan Liew, epidemiolog środowiskowy z Yale, spędził lata badając PFAS, znane również jako „wieczne chemikalia” – syntetyczne związki stosowane w produktach takich jak teflon, które obecnie przenikają żywność i wodę pitną. Jego badania finansowane przez Narodowe Instytuty Zdrowia, oparte na danych milionów dzieci z trzech krajów europejskich, nie wykazały bezpośredniego związku między poziomem PFAS u matek a diagnozą autyzmu. Dane sugerowały jednak coś subtelniejszego: dzieci, których matki były bardziej narażone, wykazywały tendencję do wykazywania większych trudności społecznych i behawioralnych – nadpobudliwości, lęku, trudności w nawiązywaniu przyjaźni.

„To pokazuje, że poziom PFAS u matki jest skorelowany z funkcjonowaniem dziecka w zakresie rozwoju społecznego” – powiedział Liew. Podejrzewa, że chemikalia te mogą oddziaływać na rozwijający się mózg, zaburzać równowagę hormonalną lub wywoływać stres oksydacyjny – „niepożądaną ingerencję biologiczną” – powiedział – „w okresie szybkiego rozwoju mózgu”.

Jeśli wiele typów autyzmu powstaje w wyniku wzajemnego oddziaływania genetyki i środowiska, to mózg jest miejscem, w którym te zróżnicowane wpływy zbiegają się i stają się widoczne.

Jeden z obiecujących, ale wciąż wczesny kierunek badań koncentruje się na szlakach biochemicznych w mózgu: u niektórych dzieci autoprzeciwciała wydają się blokować transport kwasu foliowego do mózgu, a wczesne badania nad leukoworyną, formą witaminy B, sugerują, że w niektórych przypadkach może ona przywrócić funkcje poznawcze. Są to jednak bardzo wstępne odkrycia.

Chociaż te badania wskazują na chemię na poziomie molekularnym, inny kierunek badań skupia się na samej architekturze mózgu. Dwie dekady temu naukowcy zauważyli, że mózgi niektórych małych dzieci z autyzmem rozwijają się niezwykle szybko w okresie niemowlęcym. Ten nadmierny rozrost, często powiązany z poważniejszymi objawami, zdawał się obejmować obszary odpowiedzialne zarówno za wyższe procesy logicznego myślenia, jak i podstawowy poziom odbierania bodźców zmysłowych.

Najnowsze odkrycia dotyczące autyzmu nie koncentrują się na różnicach w obszarach mózgu, lecz na ich połączeniach.

„Zaobserwowaliśmy bardzo silną korelację między gęstością synaptyczną a rodzajem wyzwań, z jakimi borykają się ludzie” – powiedział McPartland, dyrektor Centrum Zdrowia Mózgu i Umysłu w Yale School of Medicine.

McPartland zauważył, że dorośli z autyzmem wydają się mieć mniej synaps – maleńkich połączeń, w których komórki nerwowe wymieniają informacje – niż ich neurotypowi rówieśnicy. W grupie osób z autyzmem osoby z najrzadszymi połączeniami często miały największe trudności z integracją społeczną w życiu codziennym. Odkrycia te zostały zaprezentowane w tym roku na dorocznej konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Neuropsychiatrycznego.

23/12/2025

„Dzieci mają teraz wszystko”
To „wszystko” występuje z reguły w znaczeniu: zabawki, gadżety, elektronikę.
Przedmioty.
Zaspokojone pragnienia i zachcianki.

W tym „wszystkim” brakuje często miejsca na coś, co potocznie nazywamy „nic” / „a to takie nic”.

Obecność,
uwaga,
relacje,
zabawa,
przytulenie,
buziak w policzek,
spokojny czas,
przestrzeń, w której nic nie trzeba.
Potrzeby.

Święta to często czas „spełniania”.
Kupowania, planowania.
„Żeby niczego nie brakowało”,
„Żeby wszyscy byli zadowoleni”,
„Żeby było czysto”,
„Żeby było perfekt”.

Łatwo w tym wszystkim zgubić to, co najważniejsze.
Łatwo tak się przeciążyć, że gdy już przychodzi ten „magiczny czas” opadamy z sił (jak nasze choinki;).

W świecie pełnym „wszystkiego”,
warto zrobić miejsce na „nic”.

W tym „nic” jest tak naprawdę WSZYSTKO ♡

______
Jak zawsze czekam na wasze refleksje pod postem - to wspiera.

23/12/2025

Niezmiennie, od kilku lat, zostawiam tutaj życzenia o tej treści.

Takich Świąt życzę każdemu z Was.

Niech będą, jakie chcecie,
i wypełnią się tym, czego potrzebujecie.

13/12/2025

Co robi podczas sesji psychoterapeuta, gdy „nic nie robi” ?

- Obserwuje i analizuje zachowanie rozmówcy, jego mimikę oraz mowę ciała.
- Słucha i słyszy rozmówcę: treść słów, sposób ich wypowiadania.
- Bada spójność między tym, co widzi, a tym, co słyszy; wyłapuje niespójności i zastanawia się nad ich źródłem.
- Zwraca uwagę na to, co pozostaje niewypowiedziane.
- Integruje bieżącą opowieść pacjenta z wiedzą o całej jego historii.
- Konstruuje i weryfikuje hipotezy dotyczące nieświadomych procesów, motywacji oraz mechanizmów obronnych pacjenta.
- Aktualizuje na bieżąco obraz rozmówcy i rozumienie jego trudności w świetle nowo pojawiających się informacji.
- Przyjmuje perspektywę pacjenta, starając się zrozumieć jego przekonania, intencje i stany wewnętrzne.
- Rezonuje (w bezpiecznych granicach) z emocjami i uczuciami przeżywanymi przez pacjenta.
- Monitoruje własne stany emocjonalne wywoływane przez kontakt z pacjentem i dba o ich świadome wyrażanie.
- Wykorzystuje swoje reakcje emocjonalne (przeciwprzeniesienie) w narzędzie diagnostyczne.
- Projektuje interwencje – pytania, interpretacje czy konfrontacje – bazując na rozumieniu przeżyć pacjenta i własnych odczuciach.
- Weryfikuje każdą interwencję przed jej wypowiedzeniem, sprawdzając, czy jest adekwatna do aktualnego stanu pacjenta i etapu terapii.
- Wdraża interwencje i uważnie śledzi reakcję rozmówcy, by na bieżąco korygować, uzupełniać lub rozwijać kierunek pracy.
- Powstrzymuje własne impulsy do przerywania, oceniania czy dzielenia się prywatnymi doświadczeniami, tworząc przestrzeń dla pacjenta.

A poza tym – jak już się odezwie – to dopytuje, klaryfikuje, parafrazuje, odzwierciedla, komentuje, interpretuje, konfrontuje…
Uff…

https://www.facebook.com/share/p/1ZydU6ABk7/
09/12/2025

https://www.facebook.com/share/p/1ZydU6ABk7/

❗ Autyzm czy trudności w przywiązaniu? Potrzeba nam refleksji bardziej niż (tylko)diagnozowania❗

💙W pracy z dziećmi i ich rodzinami bardzo często spotykam się z sytuacjami, które trudno wpisać w jeden schemat diagnostyczny. Rodzice przychodzą z niepokojem, kiedy widzą, że dziecko wycofuje się z relacji, nie radzi sobie z emocjami, izoluje się, reaguje gwałtownie lub „dziwnie”. Często pada pytanie: „czy to autyzm?”, czasem już przychodzą z konkretną diagnozą.

💙Choć diagnoza może przynieść ulgę i “porządkować” rzeczywistość, to nie zawsze przynosi zrozumienie doświadczeń każdego z członków rodziny, szczególnie dziecka. Zdarza się, że trudności, które przypisywane są autyzmowi, mają swoje źródło gdzie indziej, a mianowicie w doświadczeniach przywiązaniowych, w historii relacji, w pokoleniowym przekazie podchodzenia do emocji, które nie zostały rozpoznane ani zaopiekowane.

💙Dr Rebecca McKenzie i prof Rudi Dallos(2017) pokazują, że wiele objawów autyzmu i zaburzeń przywiązania może wyglądać bardzo podobnie: trudności w regulacji emocji, ograniczona komunikacja, wycofanie społeczne, sztywność zachowań. Co więcej dzieci, które nie otrzymały wystarczającego odzwierciedlenia emocji, doświadczyły zachowań przemocowych, licznych zmian opiekunów, bywają diagnozowane jako osoby w spektrum autyzmu. Tymczasem, jak pokazują badania, w bezpiecznym, wspierającym środowisku objawy te często ulegają znacznemu osłabieniu lub znikają.

Zdarza się, że dzieci z doświadczeniem zaniedbania, przemocy lub niestabilnych relacji opiekuńczych otrzymują diagnozę ze spektrum autyzmu, mimo że ich trudności wynikają przede wszystkim z zaburzeń przywiązania, takich jak RAD (reaktywne zaburzenie przywiązania). Objawy obu tych trudności m.in. wycofanie społeczne, brak reakcji na bliskość, trudności w regulacji emocji mogą być bardzo podobne, co prowadzi do błędnych diagnoz. Niestety, kiedy etykieta „autyzm” dominuje, relacyjne i traumatyczne uwarunkowania często pozostają niezauważone oraz niezaopiekowane

💚 A jak się ma spekturm autyzmu do rozwoju przywiązania i doświadczeń rodziców? Co trzeba wiedzieć?

💙Warto również podkreślić, że dzieci ze spektrum autyzmu są w sposób szczególny narażone na rozwój poza bezpiecznych strategii przywiązaniowych lub zdezorganizowanych wzorców przywiązania. Ma to uzasadnienie z wielu powodów, które nie mają nic wspólnego z winą czy brakiem miłości ze strony rodziców. Jak pokazują McKenzie i Dallos (2017), samo funkcjonowanie dziecka z ASD, trudności w komunikacji, ograniczona ekspresja emocji, brak typowych sygnałów przywiązaniowych, może utrudniać opiekunowi nawiązanie głębokiego, responsywnego kontaktu. Rodzic, nawet najbardziej zaangażowany, może doświadczać poczucia porażki, nie umieć “czytać” sygnałów dziecka, może popaść w bezradność i wypalenie. Dodatkowo, wielu rodziców dzieci z ASD zmaga się z obciążeniami emocjonalnymi, często związanych z własną historią relacyjną: depresją, traumą, brakiem dobrego wzorca przywiązania. To wszystko może prowadzić do błędnych kół: dziecko wycofuje się, rodzic traci dostęp do siebie i do dziecka, napięcie rośnie, a relacja słabnie. To zjawisko nie jest regułą, ale istotnym ryzykiem. Dobrą wiadomością jest to, że bezpieczne przywiązanie może się budować także w kontekście spekturm autyzmu, ale potrzebuje jednak czasu, wsparcia, zrozumienia i często, obecności terapeuty, który pomoże „przetłumaczyć” sygnały dziecka i emocje rodzica na język emocji, potrzeb i relacji.

💙W moim doświadczeniu rodzice, którzy przychodzą do gabinetu, niosą w sobie często więcej, niż pokazują na pierwszy rzut oka, bo mają też w sobie: zmęczenie, lęk, wątpliwości, bezradność, wstyd i zagubienie. Czasami też nadzieję, że diagnoza wreszcie coś wyjaśni, a czasami jest to zanikająca nadzieja, że już nic nie da się zrobić.
💗Chciałabym podkreślić coś bardzo ważnego:
Rodzic, który szuka pomocy, to rodzic, który kocha i troszczy się
Nie musi mieć wszystkich odpowiedzi. Wystarczy, że jest, chce zrozumieć i coś zrobić… Chociaż jeszcze nie wie co.

👋To nie znaczy, że autyzm da się „przepracować”. To znaczy, że bezpieczna, responsywna relacja potrafi realnie wpłynąć na sposób funkcjonowania dziecka niezależnie od diagnozy.

❤️‍🔥Dlatego właśnie rodzic jest osobą, którą należy wspierać i wzmacniać w pierwszej kolejności, bo rodzic, który otrzymał adekwatne wsparcie będzie umiał adekwatnie wesprzeć swoje dziecko.

🤓W swojej pracy sięgam po podejście oparte na “rozumieniu procesu” rodziny, czyli wspólnej próbie zrozumienia, co się wydarzyło w historii dziecka i jego rodziny. Co wpłynęło na to, jak dziś funkcjonują. Jak budowano relacje? Jak próbowano radzić sobie z emocjami? Zagrożeniami? Radością? Sukcesami i niepowodzeniami?
🫂Także, nie szukamy winnych! Szukamy nowych ścieżek wchodzenia w kontakt, nowych sposobów radzenia sobie z emocjami ich wyrażania, i opowiadania na potrzeby.
Każde zachowanie dziecka,nawet trudne, nawet „dziwne”, ma swoje uzasadnienie.

🙏To podejście pozwala uniknąć sztywnego myślenia diagnostycznego, a zamiast tego skupić się na realnym wsparciu, uwzględniającym zarówno indywidualne cechy dziecka, jak i kontekst relacyjny, emocjonalny, rozwojowy.

💗Pamiętajmy też, że rodzice, to przede wszystkim czujące osoby!
Praca z rodzinami dzieci w spektrum (lub podejrzeniem spektrum) pokazuje, jak często rodzice mierzą się z poczuciem winy, wstydu, bezsilności. Wielu z nich nosi własne, nieprzepracowane traumy, trudne doświadczenia wychowawcze, brak wzorców bezpiecznego przywiązania.

👦👧To wszystko może wpływać na sposób reagowania na dziecko, a dziecko, szczególnie wrażliwe lub “trudne” do odczytania, uruchamia te „niewidzialne historie”. Wówczas rodzi się błędne koło: dziecko funkcjonuje w bardziej wymagający sposób, rodzic traci zasoby, napięcie rośnie, relacja cierpi, a objawy dziecka się nasilają.

Zatrzymanie się nad tą dynamiką często przynosi ulgę. Daje rodzicom doświadczenie, że nie są „winni”, ale że mogą odzyskać poczucie wpływu i skuteczności rodzicielskiej, mogą kształtować relację, nawet jeśli nie da się zmienić wszystkiego.

Kilka myśli z praktyki:

Dla rodziców:

💚Zachowanie dziecka to język emocji.
Nie zawsze umie powiedzieć: „boję się”, „nie rozumiem”, „czuję się samotny”. Ale może to pokazać wybuchem, wycofaniem, agresją. Spróbuj najpierw zrozumieć, zanim zaczniesz reagować. Zrób stop-klatkę, zajrzyj w siebie i swoje emocje. Zapytaj co ja czuję, co moje dziecko czuje? Dopiero wtedy podejmij działanie.

💚Zadbaj o siebie, bo dbałość o sobie odpowiedzialności za siebie i tym samym za dziecko
Twoje zasoby są kluczowe. Jesteś ważny/a. Masz prawo być zmęczony/a i potrzebować wsparcia.

Dla profesjonalistów:

💙Nie patrzmy tylko na dziecko i jego zachowanie, zobaczmy rodzica jako czującą osobę oraz rodzinę jako organim
To, co się dzieje w relacji, może być tak samo ważne jak „objawy”.
Zacznij od słuchania, czucia, ciekawości i wejścia w świat emocji każdego członka rodziny.

💙Nie pytajmy tylko „czy to spektrum?”. Popatrzmy „przez co przechodzi każdy uczestnik interakcji, obecnie i historycznie?”
Czasem „diagnoza” przysłania sens emocji i zachowań. Pomoc, to też wrażliwość na subtelny świat przeżyć i emocji, czasem komunikowanych, a czasem tych cichych i niewyrażonych

💗,

Krzysiek

08/12/2025

https://www.facebook.com/share/14PxqiwWNdS/
08/12/2025

https://www.facebook.com/share/14PxqiwWNdS/

Dzisiaj wróciła do mnie jedna myśl, która nie chce odejść. Patrzę na zdjęcia Soni i Marcina… dwojga młodych ludzi, którzy zdobyli popularność w programach randkowych, ludzi pięknych, uśmiechniętych, lubianych i trudno uwierzyć, że za tym wszystkim krył się tak głęboki ból.

Oboje walczyli z depresją.
Chorobą, która często nie wygląda jak choroba.
Chorobą, która potrafi być śmiertelnie cicha.

Czytam komentarze:
„Czy można było coś zrobić?”
„Czy dało się to przewidzieć?”
Ale prawda jest taka, że depresja nie zawsze zostawia widoczne ślady. Nie krzyczy. Nie uprzedza. Czasem wygląda jak piękne zdjęcia, jak uśmiech, jak zwyczajny dzień.

To, co się stało, poruszyło tysiące osób. Powinno też otworzyć nam oczy: kryzys psychiczny nie wybiera.

Możesz być znany z telewizji.
Możesz mieć ludzi wokół siebie.
Możesz wyglądać na kogoś, kto „ma wszystko”.
A w środku wciąż możesz być przeraźliwie samotny.

Chciałbym, żeby w Polsce coś się zmieniło. W realny, namacalny sposób. Żeby osoby w depresji nie musiały czekać miesiącami na pomoc. Żeby nie słyszały „ogarnij się”, tylko „chodź, porozmawiajmy”. Bo w chorobach psychicznych czas ratuje życie.

Dlatego musimy mówić. Udostępniać.
Edukować. Bo może dzięki temu choć jedna osoba odważy się poprosić o wsparcie. Może ktoś poczuje, że nie jest sam. Może ktoś zostanie uratowany.

Depresja nie zawsze wygląda jak smutek.
Często wygląda jak normalność. Jak siła. Jak śmiech.

Zacznijmy widzieć więcej.
Zacznijmy pytać częściej.
Zacznijmy reagować.

Niech historia Soni i Marcina będzie dla nas przestrogą i lekcją. Nie odkładajmy rozmów o zdrowiu psychicznym na później.

Bo później nie zawsze przychodzi.

🖤

Jeśli ktoś z Was potrzebuje pomocy, to zapraszam was na stronę www.zwjr.pl

Adres

Sienkiewicza 55B Lok. 1
Białystok
15-002

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 20:00
Wtorek 09:00 - 20:00
Środa 09:00 - 20:00
Czwartek 09:00 - 20:00
Piątek 09:00 - 20:00

Telefon

+48783302994

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychoterapia Białystok umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria