Urszula Jakuć - psycholog i terapeuta

Urszula Jakuć - psycholog i terapeuta Zajmuję się opiniowaniem, diagnozowaniem i badaniem psychologicznym.

Ludzie zawsze gadali. I będą gadać.A to, że profesor — zarozumiały.A to, że doktorat — kupiony.A to, że ma stołek — po z...
11/02/2026

Ludzie zawsze gadali. I będą gadać.

A to, że profesor — zarozumiały.
A to, że doktorat — kupiony.
A to, że ma stołek — po znajomości.
A to, że majątku się dorobił — nieuczciwie.
A to, że zrobiła karierę — bo się sprzedała.
A to, że ma powodzenie — na pewno oszukuje.
A to, że wakacje na Malediwach — na bank z kochanką.
A to, że chuda — po Ozempicu.
A to, że ładna — dzięki operacji.
A to, że nowa sukienka — próżna.
A to, że elegancko ubrana — nosi się.
A to, że ma dom — na pokaz.
A to, że ma samochód — na kredyt.
A to, że ma tyle dzieci — z kalendarzyka.
A to, że nie ma dzieci — egoistka.
Bez końca…

I będą tak mówić, bo to łatwiejsze.
Bo słowa nic nie kosztują, a działanie wymaga odwagi.
Bo łatwiej krytykować niż samemu coś osiągnąć.
Bo łatwiej umniejszyć czyjeś dokonanie, niż przyznać, że samemu stoi się w miejscu.

Gdyby uznali, że to efekt pracy, konsekwencji i odwagi, musieliby przyznać, że zmiana jest możliwa. A zmiana zaczyna się zawsze tak samo: małymi krokami. Dzień po dniu. Decyzja po decyzji. Bez fajerwerków, za to z uporem.

Tyle że wielu ludzi nie umie pogratulować.
Awansu. Pięknego wyglądu. Fajnego samochodu. Dobrego życia.
Nie umie powiedzieć: „Super, cieszę się twoim szczęściem”.
Łatwiej napiętnować, umniejszyć, podważyć.

Plotka rzadko dotyczy tego, o kim się mówi.
Raczej jej autora.
Częściej jest ujściem dla jego żalu, rozczarowania, tęsknoty, frustracji.
Dla braku akceptacji siebie.
Dla strachu przed wyjściem poza własne granice.
Ludzie zawsze gadali. I będą gadać. A Ty idź wyprostowany/a i realizuj swoje marzenia. Idź swoją drogą i nie oglądaj się za siebie, aby nie stracić z oczu celu.

Nie widzimy świata takim, jaki jest — widzimy go z miejsca, w którym stoimy…To, jak postrzegamy życie, problemy innych l...
09/02/2026

Nie widzimy świata takim, jaki jest — widzimy go z miejsca, w którym stoimy…

To, jak postrzegamy życie, problemy innych ludzi i ich historie, zależy od miejsca, w którym stoimy.
Od własnych doświadczeń, ran, lęków, ale też od tego, czego nigdy nie musieliśmy przeżyć.

Patrząc z zewnątrz, łatwo uprościć cudzą historię.
Łatwo powiedzieć: „przesadzasz”, „ja bym tak nie zrobił”, „inni mają gorzej”…
Łatwo ocenić, bo nie czujemy ciężaru, który ktoś dźwiga każdego dnia w ciszy.

Każdy z nas widzi świat przez własny filtr.
Przez swoje straty, swoje zwycięstwa, swoje granice.
To, co dla jednych jest drobiazgiem, dla innych bywa walką o przetrwanie – emocjonalne, psychiczne, czasem fizyczne.

Słowa ranią szybciej, niż myślimy.
Jedno zdanie wypowiedziane bez uważności może zostać w kimś na lata.
Bo nie wiemy, w którym miejscu czyjegoś życia właśnie dotykamy.

Dlatego empatia nie polega na rozumieniu wszystkiego.
Polega na powstrzymaniu się od ocen.
Na ciekawości zamiast osądu.
Na pytaniu zamiast rady.

Zmiana perspektywy to często jedyny sposób, by zobaczyć drugiego człowieka naprawdę.
A czasem wystarczy zrobić krok w bok – i zamilknąć z szacunkiem…

Dobrego tygodnia🧡

05/02/2026

🌿 Najlepsze, co możesz zrobić, to pozwolić sobie na wsparcie.

Od 1 lutego Poradnia Psychologiczna Białostockiego Centrum Onkologii działa także w godzinach popołudniowych. Zapisy już trwają – bez skierowania. Z pomocy mogą skorzystać pacjenci, ich bliscy oraz mieszkańcy całego województwa podlaskiego.

🧠 Jeśli czujesz smutek, lęk albo przytłoczenie
🌙 Jeśli trudno Ci zasnąć i brakuje Ci sił
💭 Jeśli wracają natrętne myśli
⚡ Jeśli po diagnozie emocje są „za duże”
🤝 Jeśli jesteś bliską osobą i nie wiesz, jak wspierać – albo sam(a) potrzebujesz wsparcia

Zgłoś się do nas.
Otrzymasz specjalistyczną pomoc, dyskrecję i bezpieczną rozmowę.
Czasem naprawdę wystarczy ktoś, kto po prostu wysłucha.

📍 Poradnia Psychologiczna Białostockiego Centrum Onkologii
ul. Ogrodowa 23 (wejście od strony ul. Starobojarskiej)

🕰 Godziny pracy:
Poniedziałek – wtorek: 7:30–17:30
Środa – piątek: 7:30–18:00

📞 Rejestracja: (85) 67 84 225
Zadzwoń i umów wizytę.

Na zdjęciu : mgr Urszula Jakuć – koordynator Poradni Psychologicznej BCO 😊

4 lutego – Światowy Dzień Walki z Rakiem.Nie lubię słowa walka…Wolę współpracę zamiast walki.  Razem jesteśmy silniejsi ...
04/02/2026

4 lutego – Światowy Dzień Walki z Rakiem.

Nie lubię słowa walka…
Wolę współpracę zamiast walki. Razem jesteśmy silniejsi niż w pojedynkę. Światowy Dzień Walki z Rakiem przypomina o czymś prostym i bardzo ludzkim: nikt nie powinien przechodzić przez chorobę sam. Bliskość życzliwych ludzi potrafi ukoić nasze nerwy i dać nam nadzieję na lepsze jutro.

Diagnoza zatrzymuje czas…Przychodzi szok, chaos myśli, lęk. Pojawiają się pytania o przyszłość, o bliskich, o sens. I to jest naturalne. Psychika potrzebuje czasu, żeby „dogonić” to, co już wydarzyło się w ciele.

A siła? Często rodzi się z małych gestów. Z tego, że ktoś jest obok. Zadzwoni. Napisze. Zapyta: „Jak się dziś masz?” i naprawdę wysłucha. Z poczucia, że jestem widziany nie tylko jako pacjent, ale jako człowiek.

Towarzysząc osobom chorym onkologicznie przekonuję się, że bliskość życzliwych ludzi ma ogromną moc. Kiedy możesz powiedzieć na głos o swoim strachu, złości, bezradności – emocje przestają cię dusić. Wsparcie psychologa, bliskich osób, personelu medycznego potrafi nie tyle „usunąć” trud, co dać oparcie. A oparcie to czasem najważniejsza rzecz na świecie: pomaga zrobić krok naprzód…

W najtrudniejszych chwilach bardzo ważne jest też poczucie sensu. Każdy dzień musi mieć swój cel.
Czasem wystarcza po prostu decyzja: „Dziś wybieram życie tu i teraz”.
Nasza psychika potrzebuje punktów zaczepienia, gdy grunt się usuwa spod nóg.

Ten dzień przypomina też o profilaktyce – ale w szerokim znaczeniu. Zapobieganie chorobie jest zawsze lepsze niż leczenie. Troska o zdrowie to dbanie o ciało i psychikę. Jedno i drugie potrzebuje okresów aktywności i odpoczynku. Każdego dnia, a nie raz na rok.

Jednak, kiedy przyjdzie choroba, najpewniejszym oparciem będą dla nas nie rzeczy, ale ludzie, którzy nas wysłuchają, pocieszą, poradzą, których obecność da nam poczucie bezpieczeństwa…

Od 1 lutego❤️ Poradnia Psychologiczna BCOotwarta w godzinach popołudniowych!Zapraszam Was do korzystania z Poradni Psych...
31/01/2026

Od 1 lutego❤️ Poradnia Psychologiczna BCO
otwarta w godzinach popołudniowych!

Zapraszam Was do korzystania z Poradni Psychologicznej Białostockiego Centrum Onkologii. Pomoc otrzymają tam nie tylko osoby chore onkologicznie i ich bliscy, ale każdy, kto potrzebuje rozmowy i wsparcia.
W tym miejscu zawsze mnie znajdziecie❤️

Od lutego poradnia będzie dostępna także w godzinach popołudniowych🕰️
To ważne, bo wsparcie często jest najbardziej potrzebne właśnie wtedy, gdy po całym dniu wszystko cichnie, a emocje dochodzą do głosu.

W chorobie, w leczeniu, w niepewności. Ale też w zwykłej codzienności, kiedy jest trudno: smutek, lęk, napięcie, bezsenność, natłok myśli, poczucie przeciążenia. Czasem wystarczy bezpieczna rozmowa z kimś, kto wysłucha i pomoże uporządkować to, co w środku.

Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia — zgłoś się do poradni.

📍 Poradnia Psychologiczna Białostockiego Centrum Onkologii
ul. Ogrodowa 23 (wejście od strony ul. Starobojarskiej)

🕰 Godziny pracy:
Poniedziałek – wtorek: 7:30–17:30
Środa – piątek: 7:30–18:00

📞 Rejestracja: (85) 67 84 225
Rejestracja bez skierowania.

Ogarnięte życie…Perfekcyjny poranek. Dopasowany strój. Pewny krok. Uśmiech, który wchodzi automatycznie. W kalendarzu sp...
29/01/2026

Ogarnięte życie…

Perfekcyjny poranek. Dopasowany strój. Pewny krok. Uśmiech, który wchodzi automatycznie. W kalendarzu spotkania, w mailu pożary, w głowie plan dnia. Na zewnątrz: „radzę sobie”. W środku: coraz mniej kontaktu.

Bo czasem człowiek nie gubi się w chaosie.
Czasem gubi się w życiu, które wygląda dobrze.

Zakłada maski, które działają: silny, spokojny, kompetentny, „ogarnięty”.
I one naprawdę pomagają przetrwać.
Tylko że im dłużej je nosisz, tym trudniej usłyszeć siebie bez nich…

Ucieczka od siebie jest cicha.
Nie robi scen. Nie krzyczy.
Po prostu sprawia, że zaczynasz żyć obok własnych uczuć.

Nie pytasz już: „co czuję?”, tylko: „co trzeba zrobić?”.
Nie słyszysz: „jest mi źle”, tylko: „przesadzam, ogarnij się”.
A wszystko, co niewygodne, ląduje głębiej — tam, gdzie nikt nie zagląda.

I nawet jeśli masz obok kogoś… możesz być samotny tak, że aż boli.
Bo dzielenie przestrzeni to nie to samo, co dzielenie siebie.
Można leżeć obok i mieć wrażenie, że między wami jest ściana.
Można rozmawiać o sprawach, a nie o tym, co uwiera serca.
Można uśmiechać się do kogoś i jednocześnie czuć, że nikt nie widzi twojego bólu.

Taka samotność nie wygląda jak pusty dom.
Wygląda jak życie w duecie, w którym w środku jesteś sam.
I to jest samotność, która potrafi zabijać od środka — powoli, dzień po dniu.

Wtedy człowiek zaczyna szukać ulgi.
Czegoś, co na chwilę zdejmie ciężar.
Czegoś, co wyłączy myśli.
Czegoś, co da choć odrobinę ciszy.

Czasem tym „czymś” jest wieczorne „znieczulenie”.
Nie po to, żeby świętować.
Tylko po to, żeby nie czuć.

I to jest najtrudniejsze: kiedy najbardziej potrzebujesz bliskości, wybierasz odcięcie.
Kiedy najbardziej potrzebujesz prawdy, zakładasz kolejną maskę.
Kiedy najbardziej potrzebujesz siebie, uciekasz najdalej.

Ale prawda jest taka: uczucia nie znikają. One czekają.
W ciele. W napięciu. W bezsenności. W drażliwości. W zmęczeniu, które nie mija.

Wtedy wyjściem jest jedno ciche zdanie, bez dramatu i bez wstydu:
„Nie jest mi dobrze w moim życiu.”
„Nie jest mi dobrze przy tej osobie.”
„Jestem samotny bardziej, niż to się wydaje.”

Pierwszym krokiem do normalności jest przyznanie się, że masz problem w swoim „ogarniętym” życiu.

Co by było, gdyby dziś wyłączono Internet?Najpierw przyszłaby cisza. Dziwna i niewygodna.Taka, która nie daje się przewi...
25/01/2026

Co by było, gdyby dziś wyłączono Internet?

Najpierw przyszłaby cisza. Dziwna i niewygodna.
Taka, która nie daje się przewinąć kciukiem.
Bo nagle nie ma gdzie uciec. Nie ma czym zagłuszyć siebie.

I wtedy wróciłaby obecność.
Prawdziwa.
Bez filtra.
Bez korekty.
Bez wersji roboczej.
Wracałby człowiek — nie obraz.

Wracałby dotyk.
Nie ten z serduszek, nie ten „na skróty”.
Tylko realny: dłoń na dłoni, uścisk, przytulenie.
Dotyk, w którym jest proste: „jestem tu”.
Dotyk, który uspokaja. Albo mówi: „boję się” — i mimo to nie uciekam.

Offline przypomina coś ważnego: emocje nie są do naprawiania.
Są do przeżycia. Do uniesienia. Do bycia z nimi, nawet gdy drżą ręce…

W sieci łatwo się schować.
Można cofnąć, edytować, usunąć, poprawić.
Można pokazać tylko fragment, który pasuje do narracji.
Nawet ból da się przykryć uśmiechem z dobrze dobranego kadru…
A przecież serce nie działa jak aplikacja. Nie ma przycisku „anuluj”.

W rozmowie bez ekranu nie da się tak łatwo zniknąć.
Czuje się mocniej. Widzi się więcej.
Widać oczy, w których coś pęka albo się rodzi.
Widać napięcie w barkach, ucieczkę wzroku, „tak”, które wcale nie znaczy „tak”.
Widać oddech, gdy padają słowa naprawdę ważne.
I nagle nie ma już miejsca na perfekcję. Jest człowiek.

Sztuczna inteligencja może pomóc ułożyć zdania.
Ale nie przeżyje emocji za nikogo.
Nie weźmie odpowiedzialności za prawdę, która pojawia się w spotkaniu.
Nie usłyszy drżenia w głosie. Nie poczuje ciężaru milczenia.
Nie zastąpi tego momentu, gdy ktoś mówi „nie daję rady”, a druga osoba nie odwraca wzroku.

Bo prawda o człowieku mieszka w ciele.
W pamięci dotyku. W tonie głosu. W spojrzeniu.
W tym, że czyjeś „jestem” ma ciężar i sens.

Offline jest też konfrontacją z lękiem.
Przed odrzuceniem. Niezręcznością. Niedoskonałością.
Przed ciszą, w której nie ma już ucieczki.

Ale właśnie tam zaczyna się akceptacja.
Nie ta z deklaracji. Tylko ta prawdziwa.
Kiedy widać siebie bez retuszu i nie ucieka się.
Kiedy widzi się drugiego człowieka w całości — nie tylko w wersji „do pokazania” — i zostaje się.
Choć nie jest idealnie. Właśnie dlatego jest prawdziwie.

I nie chodzi o tęsknotę za offline.
Chodzi o prostą rzecz: warto umieć się wyłączyć i wrócić do zmysłów.
Poczuć mróz na policzkach. Słońce na twarzy.
Usłyszeć czyjś śmiech bez głośnika.
Dotknąć dłoni. Spojrzeć w oczy.

Bo ludzkie oczy mają głębię.
Nie da się jej zrenderować ani podmienić filtrem.
I bardziej niż w lajkach można przejrzeć się w czyimś spojrzeniu.

Zobaczyć, jak jest z innymi.
Jaki jest człowiek przy innych.
Czy potrafi być blisko — naprawdę.
Bez ekranu między nami.

Wybaczyć nie oznacza zapomnieć.Oznacza przestać nosić w sobie cudze zło.Wybaczenie krzywdy, kłamstwa, oczerniania czy pl...
18/01/2026

Wybaczyć nie oznacza zapomnieć.
Oznacza przestać nosić w sobie cudze zło.

Wybaczenie krzywdy, kłamstwa, oczerniania czy plotek to jedna z trudniejszych decyzji w życiu.
Ale jeśli chcesz odzyskać spokój w sercu – musisz to zrobić. Nie dla innych. Dla siebie.

Są ludzie, którzy, aby wybielić siebie, ukryć swoją winę, zataić swoje błędy, pójdą na całość. Będą kłamać, obgadywać, insynuować… Posuną się do najpodlejszych podstępstw, aby ratować swoją władzę, prestiż, wpływy, nazwisko, pieniądze. Nawet, jeśli będą musieli skrzywdzić kogoś niewinnego…

I na to często nie masz wpływu. Na to, że ktoś nie dopuszcza do siebie myśli, że rani zachowaniem, słowem albo milczeniem…

Mądrość polega na odpuszczeniu. Na zostawieniu tego, co ktoś próbuje w tobie zaszczepić.

Wybaczenie nie jest zgodą na zło.
To decyzja, że nie będziesz dalej dźwigać cudzego ciężaru.
I że wyciągasz wnioski – żeby następnym razem lepiej widzieć, szybciej reagować, mądrzej wybierać.

Ranienie innych bardzo często wynika z pustki, którą ktoś niesie w sobie.
A ty nie musisz tej pustki wypełniać własnym spokojem.

I tu dochodzimy do sedna: ludzie obok ciebie mają realny wpływ na twoje życie.
Nie symboliczny. Realny.

Pokaż mi pięć osób, z którymi przebywasz najczęściej, a zobaczysz kierunek, w jakim idziesz.
Ich język staje się twoim językiem.
Ich normy stają się „normalne” w twoim życiu.
Ich emocje wchodzą ci pod skórę.
Ich sposób myślenia zniewala twoją głowę.

Dlatego to takie ważne, żeby świadomie wybierać środowisko. W życiu prywatnym i zawodowym.
Bo w dłuższej perspektywie nie wygrywa ten, kto ma rację. Ale ten, kto choć pamięta o krzywdach, to wybacza…
Ten, kto potrafi żyć bez żalu, bez nienawiści, bez goryczy. Wygrywa ten, kto po prostu nie ogląda się za siebie❤️

Nie ma przypadków.Są spotkania, które przychodzą dokładnie wtedy, kiedy są potrzebne.Jedni ludzie są lekcją – bolesną, a...
07/01/2026

Nie ma przypadków.
Są spotkania, które przychodzą dokładnie wtedy, kiedy są potrzebne.

Jedni ludzie są lekcją – bolesną, ale konieczną.
Inni - zadaniem wymagającym cierpliwości, odwagi i dojrzałości.
Są tacy, którzy stają się wyzwaniem – bo zmuszają nas do przekroczenia własnych granic.
I tacy, którzy pozostają niespełnionym marzeniem – pięknym, choć niedomkniętym.
Bywają też fascynacją i inspiracją – kimś, przy kim na nowo czujemy, że żyjemy.

Trzeba mieć otwarte oczy i serce, żeby to dostrzec.
Zobaczyć.
Poczuć.

Nie oceniać.
Nie przyklejać etykiet.
Nie pytać obsesyjnie: dlaczego się nie udało?

Lepiej zapytać: co ta relacja wniosła do mojego życia?
Czego mnie nauczyła o mnie samym?
Co we mnie obudziła – albo co pomogła zamknąć?

Czasem dopiero z perspektywy czasu widzimy, że nic nie było na darmo.
Że każda relacja – nawet ta krótka, trudna czy niedokończona – zostawiła ślad.
Uczyła granic.
Uczyła odwagi.
Uczyła miłości do siebie.

Nie każdy zostaje na zawsze.
Ale każdy coś po sobie zostawia…

Byłam dziś po pracy w kinie. Potrzebowałam czegoś, co na chwilę mnie zatrzyma i natchnie nadzieją.Film „Ścieżki życia” t...
05/01/2026

Byłam dziś po pracy w kinie. Potrzebowałam czegoś, co na chwilę mnie zatrzyma i natchnie nadzieją.

Film „Ścieżki życia” to gwarantuje. (Oryginalny tytuł: „The Salt Path”, czyli Słona ścieżka). Jest słony jak morze, ale zniewala widokami i głębią. Jest cichy, a jednocześnie rozdzierająco prawdziwy. Niespieszny, a pełen dramatyzmu. Pokazuje, jak szybko można stracić to, co uznawało się za pewne. I zadaje pytanie najważniejsze: co zostaje, kiedy znika wszystko?

Bohaterowie tracą niemal całe dotychczasowe życie. Dom, źródło dochodów, poczucie bezpieczeństwa.Ale zamiast się poddać, wybierają drogę. Dosłownie. Wyruszają pieszo w długą wędrówkę wzdłuż dzikiego wybrzeża. Bez pieniędzy, z namiotem i tym, co da się unieść. Idą przed siebie — nie po to, żeby udowodnić światu siłę, ale żeby ocalić coś w sobie. I siebie nawzajem.

„The Salt Path” to film o wolności, która nie ma nic wspólnego z posiadaniem. O życiu, które zaczyna się naprawdę nie tam, gdzie jest wygodnie, ale tam, gdzie jest prawdziwie. W naturze, która choć dzika i nieposkromiona, potrafi ukoić nas bardziej niż najpiękniejsze ściany. W drugim człowieku, który zostaje obok, nawet gdy nie ma już nic do zaoferowania poza swoją obecnością.

Wyszłam z kina z myślą, że czasem trzeba stracić „wszystko”, żeby zobaczyć, co było najważniejsze od początku. I że siły witalne przede wszystkim objawiają się w sile ducha, a nie ciała. A najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku.

Życie nie prosi o wielkie czyny. Prosi tylko nas o to, żebyśmy zauważyli to, co naprawdę ważne — zanim minie❤️

https://helios.pl/Ta historia podniesie Was na duchu! Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, poruszająca i pełna nadziei opowieść o dojrzałej miłości, która o...

Nowy Rok nie zmienia niczego sam z siebie — jest tylko lustrem: pokazuje, kim jesteś i co naprawdę chcesz nieść dalej.Mó...
01/01/2026

Nowy Rok nie zmienia niczego sam z siebie — jest tylko lustrem: pokazuje, kim jesteś i co naprawdę chcesz nieść dalej.

Mówi się, że coś się kończy i coś się zaczyna. Nowe plany, marzenia, postanowienia. Ale nasza zmiana nie zależy od magicznej zmiany daty, tylko od tego, czy naprawdę jej chcemy. I jeśli jej chcemy — to dlaczego?

Zatrzymaj się na moment i zobacz, w jakim miejscu jesteś. Czy dobrze Ci było w minionym roku? Kto się w nim pojawił? Kto był lekcją, a kto nadzieją? Kto został przy Tobie w trudnych chwilach, kto odszedł, kto przyszedł — bo czasem pewne odejścia są potrzebne, żeby zrobiło się miejsce dla innych ważnych osób. O kim myślisz, a z kim żyjesz. W jakim miejscu jesteś — w pracy i w życiu — i dokąd chcesz iść dalej.

To nie magia. Najważniejsza jest chęć codziennej zmiany. I jeszcze jedno: ludzie. Bo nie wszystko zależy od planów i postanowień. Czasem największą zmianą jest to, kogo dopuszczasz blisko. Warto być przy tych, którzy dodają Ci siły — a nie przy tych, przy których musisz się stale tłumaczyć, porównywać albo udowadniać swoją wartość. Takich, przy których możesz oddychać.

Może warto coś zostawić. Puścić. Złe myśli, stare nastawienie, rozczarowania, które już nic nie wnoszą. I wejść w nowy rok lżej — z wdzięcznością za moment, za chwilę i za osoby, które są teraz w Twoim życiu.

Życzę Ci, żebyś nie czekał(a) na „magiczny” Nowy Rok, tylko zmieniał(a) życie małymi, codziennymi decyzjami: wracał(a) do tego, czego naprawdę chcesz, puszczał(a) to, co już nie służy, i wybierał(a) ludzi, przy których możesz oddychać i rosnąć.

Złota klatka nadal jest klatką.Miłość, która zamyka, powoli zabija…Szacunek zaczyna się tam, gdzie kończy się potrzeba z...
29/12/2025

Złota klatka nadal jest klatką.
Miłość, która zamyka, powoli zabija…

Szacunek zaczyna się tam, gdzie kończy się potrzeba zmieniania drugiego człowieka pod siebie.
Nie wtedy, gdy wszystko jest podobne i wygodne,
ale wtedy, gdy spotykają się dwa światy ukształtowane w innych domach,
przez inne wartości, inne braki, inne sposoby radzenia sobie z życiem.

Na początku różnice fascynują.
Czyjaś wrażliwość. Spokój. Ambicja. Swoboda.
A potem — im bliżej, im bardziej „na serio” —
te same różnice zaczynają przeszkadzać.
Bo bliskość uruchamia lęk.
Że ktoś nie kocha tak, jak my umiemy.
Że nie spełnia obrazu, który nosimy w sobie od lat.

I wtedy pojawia się cicha próba przebudowywania.
Żeby był bardziej taki.
Żeby była mniej taka.
Żeby przestał patrzeć.
Żeby zrezygnowała z tego, co ją karmi.

Tylko że człowieka nie da się kochać, jednocześnie go poprawiając.
Nie da się budować relacji kosztem czyjejś wolności,
nawet jeśli robimy to z lęku albo w imię „dobra związku”.

Nie zabronisz zachwytu.
Nie wyłączysz wrażliwości.
Nie zmienisz czyjegoś wnętrza siłą — nawet w imię miłości.
Bo zmiana bez zgody serca jest przemocą, choćby była cicha i „dla dobra”.

Szacunek to pozwolenie.
Na taniec, którego nie rozumiesz.
Na ścieżki, po których sam nie chcesz iść.
Na książki, gdy ty wybierasz ryby.
Na inne tempo, inną definicję szczęścia.

Szacunek to także kompromis.
Nie jako dowód przegranej, ale jako znak obecności.
Czasem pójście na koncert, który nie jest „mój”.
Czasem kolacja z ludźmi ważnymi dla niej, choć sam wolałbyś ciszę.
Czasem wysłuchanie historii, która nie dotyczy bezpośrednio mnie —
ale dotyczy kogoś, kogo kocham.

Uczestniczenie w życiu drugiej osoby nie oznacza utraty własnego.
To decyzja by interesować się tym, co dla niej ważne,
nawet jeśli nie jest to moim światem.
Bo relacja nie rośnie tylko tam, gdzie jest wygodnie,
ale tam, gdzie jest uważność i gotowość do spotkania — w połowie drogi.

Bycie razem nie polega na całkowitym rezygnowaniu z siebie ani na podporządkowaniu drugiego.
Polega na uważności, delikatności i dawaniu sobie przestrzeni.

Bo miłość nie potrzebuje klatek.
Miłość potrzebuje przestrzeni.

Adres

Białystok

Godziny Otwarcia

Wtorek 15:00 - 20:00
Środa 15:00 - 20:00
Czwartek 15:00 - 20:00
Piątek 15:00 - 16:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Urszula Jakuć - psycholog i terapeuta umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Urszula Jakuć - psycholog i terapeuta:

Udostępnij

Kategoria