W kontakcie - Monika Kliber psychoterapia Gestalt

W kontakcie - Monika Kliber psychoterapia Gestalt Profesjonalne wsparcie psychoterapeutyczne dla dorosłych. Białystok oraz online.

O kobiecej cykliczności i jej znaczeniu w psychoterapii.
23/03/2026

O kobiecej cykliczności i jej znaczeniu w psychoterapii.

Przez wiele lat psychoanaliza omijała temat cyklu menstruacyjnego - niekiedy z ostrożności, niekiedy z wyraźnego uniku. Historycznie można to zrozumieć. Wczesne ujęcia zbyt łatwo lokowały kobiece ciało po stronie braku i regresji, a krytyka feministyczna słusznie podważyła te redukcje. W odpowiedzi pole namysłu przesunęło się w stronę psychiki i relacji często kosztem doświadczenia cielesnego.

W tekście na platformie Tavistock Relationships (TR) “Why Psychotherapists Should Stop Ignoring the Menstrual Cycle” (Alice Jacobs Waterfall, 17 marca 2026) pojawia się istotne przypomnienie: cykl menstruacyjny nie wymaga ani biologicznego redukcjonizmu, ani pominięcia. Może być rozumiany jako rytm, w którym zmienia się poczucie siebie, dostęp do uczuć i sposób bycia w relacjach.

Warto dodać jeszcze jeden poziom.

To, jak kobieta przeżywa PMS i inne momenty cyklu, nie jest wyłącznie kwestią hormonalną. Na doświadczenie to nakładają się warstwy kulturowe i społeczne, które organizują sposób jego przeżywania i nazywania. Kobieca zmienność bywa ośmieszana, trywializowana lub używana do podważania wiarygodności. Z czasem może to zostać uwewnętrznione jako przekonanie: to, co czuję, jest mniej ważne, mniej prawdziwe, mniej moje. Często można zauważyć, że świadomość PMS pozostaje znikoma - co utrudnia rozpoznanie własnego stanu i sprzyja błądzeniu w rozumieniu siebie.

Istnieje też druga strona tego procesu.

To, co pojawia się jako „PMS”, bywa zbyt szybko rozpoznawane jako nadmiarowe, wstydliwe, „nie na miejscu”. W takich momentach uruchamia się uwewnętrzniony wstyd, obwinianie siebie, a czasem subtelne formy wewnętrznego poniżania. Doświadczenie nie tylko bywa bagatelizowane z zewnątrz - zostaje także odrzucone od środka, zanim zdąży zostać pomyślane.

W życiu codziennym kobiet, jak i w praktyce klinicznej, widać, jak zdanie „to tylko PMS” zamyka materiał, który mógłby zostać opracowany. Tymczasem to właśnie w tych stanach często ujawniają się treści dotąd niedostępne - złość, rozczarowanie, potrzeby zależności, żałoba. Otwiera się także przestrzeń rozmowy o tym, co to znaczy być kobietą - wraz z całym spektrum uczuć, trudności i potencjału, które się z tym wiążą.

Pytanie nie brzmi więc: „czy to jest tylko hormonalne?”, ale raczej: co w tym stanie próbuje się wyrazić i dlaczego właśnie teraz?

Być może warto tu pomyśleć o jeszcze jednej rzeczy.

Podmiotowość nie polega na stałości jednego, spójnego stanu. Może opierać się na zdolności do rozpoznawania własnej zmienności i odnajdywania jej osobistego znaczenia bez konieczności jej unieważniania. To, co cykliczne w ciele, nie musi być traktowane jako zakłócenie. Może być jednym z miejsc, w których dana osoba jako podmiot zyskuje dostęp do siebie.

Z tej perspektywy znaczenie mają także rzeczy elementarne.

Dbanie o to, by środki higieniczne były dostępne w przestrzeniach publicznych - także w gabinetach terapeutycznych - nie jest wyłącznie kwestią organizacyjną. To sygnał, że doświadczenie ciała jest uznane, że nie musi być ukrywane ani pomniejszane.

Może od takich drobnych, materialnych gestów zaczyna się zmiana w tym, co może zostać pomyślane i wypowiedziane w danej przestrzeni.

Cykliczność cielesna nie musi oznaczać dezorganizacji. Może być rytmem, który - jeśli zostanie zauważony - zaczyna mieć znaczenie.

Zdjęcie: Brooke DiDonato

Psychiczna funkcja filmu, kina w naszym życiu.
23/03/2026

Psychiczna funkcja filmu, kina w naszym życiu.

💎 TERAPEUTYCZNA ROLA KINA

🎞️🫦 Psychoanalityczna perspektywa do terapeutycznej roli Kina w naszym życiu. To początek mojego piątkowego cyklu. Podaję Wam również przykłady filmów, jakie zaprezentowałam w cyklu "Kultura Kobietą" Psychoterapeutyczne Spotkania Filmowe w Kinie Kultura na przełomie już roku ❤️ Starałam się napisać przystępnie dla wszystkich... Ciekawe czy myślicie podobnie, czy inaczej(?) Ciekawa jestem Waszych tytułów, propozycji?

1. Identyfikacja z bohaterem

Identyfikacja z bohaterem może być przejawem identyfikacji naszego ego z reprezentacją obiektu, obejmującej procesy introjekcji oraz identyfikacji projekcyjnej. Innymi słowy umieszczamy część siebie w bohatera i dzięki temu lepiej możemy rozumieć własne emocje i konflikty.

Przykłady: Amelia (reż. Jean-Pierre Jeunet), Milczenie Julie (reż. Leonard Van Dijl), Fuga (reż. Agnieszka Smoczyńska)

2. Opracowanie afektu

Doświadczenie filmowe wspiera proces opracowania poprzez stopniowe wiązanie naszego afektu z reprezentacjami psychicznymi. Film pomaga przetrawić emocje, myśli (te świadome i nieświadome), nadając im znaczenie i porządkując je w naszej psychice. Film może działać jak doświadczanie marzenia sennego.

Przykłady: Prosta historia (reż. David Lynch), Ostatnia podróż (reż. Filip Hammar, Fredrik Wikingsson), Przepiękne (reż. Kasia Priwieziencew)

3. Symbolizacja

Symbolizacja polega na powiązaniu afektu z naszymi reprezentacjami psychicznymi, umożliwiając ich opracowanie przez ego. To, co było trudne dla nas do zobaczenia, nazwania, zostaje pokazane i może zostać lepiej zrozumiane, przyjęte. Możemy się w tym przejrzeć bardziej konkretnie, bo nie na obrazie swojego umysłu, tylko w kinie.

Przykłady: Sny pełne dymu (reż. Dorota Kędzierzawska), Utrata równowagi (reż. Korek Bojanowski), Błazny (reż. Gabrysia Muskała), Emilia Perez (reż. Jacques Audiard)

4. Redukcja mechanizmów izolacji

Kontakt z reprezentacjami doświadczeń innych osób może osłabiać mechanizmy izolacji, wyparcia i zaprzeczenia. Widząc podobne doświadczenia u innych, łatwiej nam dopuścić do świadomości własne uczucia, zobaczyć, poczuć, że mamy połączenia z innymi a inni z nami.

Przykłady: Innego końca nie będzie (reż. Monika Majorek), Dziewczyna z igła (reż. Magnus von Horn), Ptaki śpiewają w Kigali (reż. Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze), Ostatni dzwonek (reż. Magda Łazarkiewicz)

5. Introjekcja i internalizacja

Postacie filmowe mogą być poddane procesowi introjekcji, stając się elementami naszej struktury psychicznej. Możemy przyjmować, przyswajać pewne cechy bohaterów i zaczynać je w sobie odtwarzać, korzystać z wnętrza bohaterów.

Przykłady: Baby Girl (reż. Halina Reijn), Przesilenie zimowe (reż. Alexander Payne), Dalajlama. Przez mądrość do szczęścia (reż. Barbara Miller, Philip Delaquis)

6. Funkcjonowanie ego

Kontakt z dziełem filmowym może sprzyjać zwiększeniu elastyczności naszego ego oraz reorganizacji mechanizmów obronnych. Film może pomóc nam spojrzeć inaczej na sytuacje i zmniejszyć sztywność w reagowaniu na różne sytuacje życiowe czy postawy innych.

Przykłady: Dalej jazda (reż. Mariusz Kuczewski), Jutro będzie nasze (reż. Paola Cortellesi), Małe miłości (reż. Celia Rico Clavellino)

7. Funkcja ramy

Sytuacja filmowa tworzy ramę, która umożliwia doświadczenie afektu przy zachowaniu kontroli ego. Możemy przeżywać trudne emocje, wiedząc, że jesteśmy w bezpiecznej, znanej społecznie sytuacji, w kinie.

Przykłady: Córki dancingu (reż. Agnieszka Smoczyńska), Tabu (reż. Andrzej Barański), Diva Futura (reż. Giulia Steigerwalt)

8. Przepracowanie

Powtarzalny kontakt z materiałem filmowym może inicjować procesy przepracowania konfliktowych naszych treści. Dzięki powtarzaniu i refleksji nad historią innych, tym samym swoją, możemy stopniowo oswajać trudne doświadczenia, oglądać je z różnych perspektyw.

Przykłady: Dziewczyna z igłą (reż. Magnus von Horn), Ptaki śpiewają w Kigali (reż. Joanna Kos-Krauze i Krzysztof Krauze), One to one: John i Yoko (reż. Kevin Macdonald, Sam Rice-Edwards)

9. Materiał projekcyjny

Film może pełnić funkcję materiału projekcyjnego, umożliwiającego ujawnienie treści nieświadomych. To, co widzimy w filmie najbardziej, często mówi też coś, a nawet wiele o nas samych i naszych wewnętrznych przeżyciach.

Przykłady: Kobieta na dachu (reż. Anna Jadowska), The Last Showgirl (reż. Gia Coppola), Diamenty (reż. Ferzan Ozpetek), Skrzyżowanie (reż. Dominika Montean-Pańków)

10. Funkcje relacji z obiektem

Kontakt z reprezentacjami postaci wspiera różnicowanie self, czyli obiekt oraz integrację reprezentacji wewnętrznych. Dzięki filmom możemy uczyć się rozumieć innych i budować bardziej spójny obraz siebie oraz relacji.

Przykłady: Bogini Partenope (reż. Paolo Sorrentino), Eleonor wspaniała (reż. Scarlett Johansson)

🔥 Taka moja propozycja do pomyślenia...

Foto: Maria Kopyciel - podczas prowadzonej przeze mnie dyskusji po filmie "Fuga" Agnieszki Smoczyńskiej. Kino Kultura, Sala Rejs, 16.03.2026 r.

15/03/2026

Pragnienie jest dążeniem do obiektu, ale z zamiarem osiągnięcia niemożliwej pełni - jego najgłębszy cel jest zatem związany w swojej istocie z samounicestwieniem (pragnienia). Czy więc uczucie pełni, wpisane w oceaniczną relację prenatalną, nie byłoby najgłębszym zapisem stanu, do którego będą dążyć w sposób nieuchronnie nieświadomy, wszelkie pragnienia?
Czy nie taką sytuację oddaje Marina Abramović i jej partner w performansie „Wdech/Wydech”? Artyści siedzą naprzeciw siebie z ustami złączonymi w pocałunku. Oddychają tylko tym, co wydycha drugie ciało – ich nosy zatkane są filtrami papierosowymi. Przez 17 minut wymieniają się tym samym powietrzem, aż oboje tracą przytomność z powodu niedotlenienia. To brutalne przedstawienie pełnej symbiozy i zależności, w której partner staje się jedynym źródłem „oddechu” – nie tylko w sensie fizjologicznym, ale także symbolicznym. Pocałunek, będący tu protezą pępowiny, staje się duszącym życie aktem.
Widzimy tu, że apetyt na bliskość, pragnienie jedności ostatecznie kończy się katastrofą - brak granic, stopienie, sytuacja zaniku różnic, a z nią – możliwości ruchu, bycia w relacji, transformacji, uśmierca to, co żywotne w nas. Pojawia się pytanie - jak uznać w sobie ambiwalentną myśl, że ruch do, będący pragnieniem, życiem, wszystkim, do czego dążymy, może być zarazem tak duszący i morderczy w skutkach?

Maja Stefaniec-Muchorowska, Do utraty przytomności. Przyczynek o pragnieniu.
Psychoanaliza i sztuka, artykuł w komentarzu

Fot: Ulay, Marina Abramović, BREATHING OUT - BREATHING IN, SECOND PART, 1977

Dla wszystkich psychoterapeutek 💜
09/03/2026

Dla wszystkich psychoterapeutek 💜

Refleksja nad kobiecością przez długi czas zaczynała się od pytania o brak: brak praw, brak reprezentacji, brak miejsca w historii. Ten język był konieczny, ponieważ pozwalał zobaczyć struktury nierówności, które przez wieki organizowały życie kobiet. Dziś pytanie o kobiecość nie dotyczy już jednak wyłącznie dostępu do przestrzeni społecznej. Coraz częściej dotyka czegoś bardziej podstawowego: sposobu, w jaki kobieta może traktować własne życie jako swoje.

Francuska filozofka Simone de Beauvoir zauważyła, że kobieta w kulturze zachodniej była konstruowana jako „Inny” - nie jako autonomiczny punkt odniesienia doświadczenia, lecz jako figura definiowana poprzez kogoś. Kobiecość opisywano poprzez role: córki, partnerki, matki, opiekunki. Nawet tam, gdzie kobiety zyskiwały widzialność, sens ich życia pozostawał często osadzony w oczekiwaniach powstających poza nimi.

Z psychoanalitycznego punktu widzenia ma to istotne konsekwencje. Podmiotowość nie sprowadza się do sprawczości ani do swobody wyboru. Jej rdzeniem jest zdolność uznania własnego doświadczenia za realne i ważne - za coś, co domaga się głosu. Człowiek staje się podmiotem w chwili, w której może powiedzieć: to jest moje życie.

Historia kobiet sprawiała jednak, że taka postawa nie była łatwa do osiągnięcia. Normy kulturowe przez długi czas uczyły kobiety przede wszystkim czujności wobec innych - wrażliwości na potrzeby, emocje i napięcia pojawiające się w relacjach. Kobiecość kojarzono z troską, opieką i zdolnością podtrzymywania więzi. Nie jest to zdolność mała. Przeciwnie - to jedna z najważniejszych kompetencji społecznych, bez których trudno wyobrazić sobie relacje pozwalające ludziom przetrwać kryzysy i budować wspólnotę. Niestety, wzmacniana przez presję kultury, bywa ona okupiona wysoką ceną - często kosztem porzucania siebie.

Amerykańska psychoanalityczka i socjolożka Nancy Chodorow zwracała uwagę, że dziewczynki bardzo wcześnie uczą się organizować swoją tożsamość wokół relacji. Ich rozwój psychiczny sprzyja empatii, ale może utrudniać budowanie autonomii. Z kolei Jessica Benjamin pokazywała, że w kulturze patriarchalnej kobieta bywa sytuowana w pozycji tej, która uznaje innych, lecz sama rzadko doświadcza podobnego uznania także we własnym, wewnętrznym świecie.

W wielu kobiecych biografiach pojawia się więc podobne napięcie: głęboka zdolność rozumienia innych ludzi i jednocześnie trudność w traktowaniu własnego życia z taką samą powagą. Szczególnie wyraźnie widać to w zawodach pomocowych.

Psychoterapeutki, lekarki i nauczycielki wykonują pracę opartą na uważności wobec ludzkiego doświadczenia. Ich codzienność polega na słuchaniu historii innych osób i rozpoznawaniu emocji, które nie zawsze są wypowiedziane wprost. W tej pracy potrzebna jest szczególna forma obecności - spokojnej, stabilnej, zdolnej pomieścić cudze uczucia i napięcia.

Gabinet terapeutyczny staje się miejscem, w którym kobieta może nierzadko po raz pierwszy potraktować własne doświadczenie jako coś ważnego - nie jako tło dla innych, lecz jako materiał jej własnego życia. Psychoterapia, najczęściej prowadzona przez kobiety, stała się jedną z przestrzeni, w których kobiece doświadczenie może zostać rozpoznane i nazwane bez redukowania go do ról czy kulturowych oczekiwań. W gabinecie terapeutycznym kobieta może wypowiedzieć doświadczenia, które przez lata pozostawały niewidzialne: zmęczenie, gniew, ambiwalencję wobec bliskich, pragnienie autonomii.

To doświadczenie ma charakter głęboko podmiotowy. Psychoterapia staje się nie tylko formą pomocy psychicznej, lecz także praktyką wolności -drogą do odnajdywania własnego miejsca w świecie i stopniowego odbudowywania podmiotowości osłabianej przez kulturowe oczekiwania.

Jednocześnie pojawia się tu pewien paradoks. Kobiety, które zawodowo towarzyszą innym w odzyskiwaniu podmiotowości, same często funkcjonują w kulturze oczekującej od nich przede wszystkim troski o innych. Psychoterapeutka może przez wiele godzin słuchać historii o cudzym cierpieniu, a wieczorem odkładać własne potrzeby na później.

Ciało bywa w tym procesie traktowane jak zaplecze pracy - coś, co powinno po prostu działać. A przecież ciało nie jest tłem naszego życia. Jest miejscem, w którym życie psychiczne staje się realne. To w nim odkładają się lata słuchania niełatwych historii, napięcie odpowiedzialności za relację terapeutyczną, ale także sens tej pracy. Ciało przechowuje doświadczenie często wcześniej, niż zostanie ono pomyślane i nazwane.

Dlatego coraz większego znaczenia, także w kontekście emancypacji, nabiera troska o zdrowie kobiet. Profilaktyka zdrowotna może wydawać się tematem czysto medycznym, lecz ma również wymiar symboliczny. Decyzja o wykonaniu badań, o zatrzymaniu się i zadbaniu o własne ciało jest jednocześnie uznaniem wartości własnego życia.

W kulturze, która przez wieki uczyła kobiety troski przede wszystkim o innych, taki gest nabiera szczególnego znaczenia. Nie jest spektakularny ani ideologiczny. Nie daje gwarancji długości życia. Pozwala jednak potraktować własne życie z powagą - jako coś, co zasługuje na uwagę, troskę i czas. Być może jest to jedna z najbardziej dojrzałych form kobiecej wolności.

Jest to szczególnie istotne w przypadku kobiet, które zawodowo podtrzymują życie psychiczne innych ludzi. Psychoterapeutki tworzą przestrzeń, w której ktoś może odzyskać kontakt ze swoim doświadczeniem i na nowo uznać własne życie za ważne. Tym bardziej potrzebują także prawa do troski o własne.

Polskie psychoterapeutki są jednymi z tych kobiet, które codziennie podtrzymują w kulturze przestrzeń dla ludzkiego doświadczenia. Gdy znika jedna z nich, pozostaje nie tylko pustka po osobie, lecz także świadomość, jak wiele zależy od tych dyskretnych miejsc, w których ktoś może zostać wysłuchany i uznany , i w których człowiek może na nowo odzyskać własne życie dzięki obecności drugiego.

Troska, którą psychoterapeutki ofiarowują innym, wymaga także troski o ich własne życie.

Obraz:Frances Featherstone zatytułowany „A Portal to Another World”

Brakowało takiego opracowania w Polsce.
07/03/2026

Brakowało takiego opracowania w Polsce.

GESTALT - BADANIA NAUKOWE

📣 Z przyjemnością informujemy, że na zlecenie Zarządu PTPG mgr Magdalena Grabowska przygotowała niezwykle wartościowy przegląd badań naukowych w obszarze psychoterapii Gestalt‼️

💡 Idea przyświecająca stworzeniu tego opracowania, wraz z załącznikiem w postaci tabeli zawierającej szczegółową analizę poszczególnych badań (abstrakt, opis próby, analiza statystyczna, główny wniosek, spojrzenie krytyczne, typ artykułu), miała kilka źródeł.
👩‍💼 Pierwszym było zaangażowanie się Zarządu PTPG w prace Grupy Roboczej ds. ustawy o zawodzie psychoterapeuty oraz wyłaniająca się w tym kontekście potrzeba wykazania naukowych podstaw psychoterapii Gestalt.
👨‍💼 Drugie było związane z informacjami, które uzyskiwaliśmy z szerszych kręgów międzynarodowej społeczności skupionej wokół EAGT, mówiącej o problemach poszczególnych środowisk Gestalt w różnych krajach, w związku ze zmianami legislacyjnymi podobnymi do tych zachodzących w Polsce.
🧑‍💼 Trzecim była nasza wewnętrzna ocena dotycząca braku informacji o badaniach w psychoterapii Gestalt w rodzimym środowisku Gestalt.

📑📯 Główną intencją niniejszego przeglądu jest z informowanie członkiń i członków PTPG, osób z szeroko pojętego środowiska Gestalt w Polsce, a także całego środowiska psychoterapeutycznego i psychologicznego w naszym kraju o tym, że są i były prowadzone badania dotyczące psychoterapii Gestalt we wszystkich metodologiach – przeglądy literatury, badania typu studium przypadku i studia wieloprzypadkowe, badania jakościowe, badania ilościowe, badania quasi- lub pseudo- eksperymentalne.

📚📖 Intencją dalszą jest chęć obalenia mitu funkcjonującego zarówno w naszym środowisku, jak i szerzej, w środowisku psychoterapeutycznym w Polsce, według którego psychoterapia Gestalt jest pozbawiona podstaw naukowych, a w szczególności badań.
🍀 Zależy nam także na tchnięciu impulsu w kierunku tworzenia kultury badawczej w środowisku Gestalt, a w dalszej kolejności rodzimych badań w psychoterapii.

➡️ Link do owoców tej pracy znajdziecie w komentarzu ➡️

Fot. Hermann, Pixabay

05/03/2026

❕JAK OPOWIEDZIEĆ NIEWYPOWIEDZIANE - JĘZYKI, KTÓRYMI MÓWIĄ PACJENCI / KLIENCI (PSYCHO)TERAPII❕
Ta**ra i Kundalini: energia, ciało i granica między regulacją a przeciążeniem (od ognia do uziemienia)

Ta**ra i kundalini bardzo rzadko pojawiają się w gabinecie wyłącznie jako „praktyki duchowe” czy „ścieżka rozwoju”. Znacznie częściej przychodzą jako odpowiedź na brak: energii, czucia, kontaktu z ciałem czy intymności (z innymi i z sobą). Często pojawiają się tam, gdzie ciało było długo pomijane, zawstydzane albo używane bez uważności. Tam, gdzie seksualność została oddzielona od bezpieczeństwa, a energia życiowa od regulacji. Z perspektywy klinicznej to nie jest przypadek. Z punktu widzenia neurobiologii ciało nie jest „nośnikiem energii” w metaforycznym sensie. Jest systemem regulacyjnym, opartym na autonomicznym układzie nerwowym. Trauma (zwłaszcza relacyjna i wczesna) bardzo często prowadzi do zaburzeń tej regulacji: chronicznego pobudzenia, zamrożenia albo oscylacji między nimi.

Wiele osób szukających ukojenia w Tantrze czy praktykach Kundalini trafia na moment, w którym zamiast obiecanej błogości pojawia się lęk, drżenie lub poczucie „przeładowania instalacji”. To moment, w którym, jak słyszę czasem w gabinecie: „czuję wielki przepływ, ale tracę kontakt z bazą”.
Ta**ra i Kundalini to języki radykalnego powrotu do ciała. Ale co się dzieje, gdy to ciało niesie w sobie zapisy traumy, a my zapraszamy do niego „wielką energię”? Czy można „budzić węża”, nie mając siły, by stać twardo na nogach?

W kolejnej części serii o językach, którymi mówią nasi Klienci, przyglądam się granicy między duchowym wglądem a neurobiologicznym przeciążeniem. Dziś o tym, jak w gabinecie można „przetłumaczyć” mistyczne doznania cielesne na język neuronauki i teorii poliwagalnej. O tym, jak odróżnić autentyczny rozwój od duchowej ucieczki (spiritual bypassing) i dlaczego czasem największym aktem transcendencji jest głębokie uziemienie i powrót do „tu i teraz”.
Zapraszam Was do lektury o tym, jak nie spłonąć w ogniu, który miał nas ogrzać.

Kiedy klient przychodzi do gabinetu, mówiąc o „przebudzeniu Kundalini”, „przepływach energii” czy „blokadach w czakrach”, terapeuta staje przed wyzwaniem. Czy to metafora, duchowy wgląd, czy może sygnał z układu nerwowego, który próbuje nam coś powiedzieć o swoich granicach? W gabinecie koncentruję się więc na tym, aby pomóc Klientowi zbudować własną, dynamiczną regulację między pobudzeniem a przeciążeniem.

Z perspektywy neuronauki (szczególnie teorii Stephena Porgesa), procesy opisywane jako Kundalini możemy rozumieć przez pryzmat nerwu błędnego i autonomicznego układu nerwowego (ANS):
1️⃣ Ventral Vagal (Stan Bezpieczeństwa): Ta**ra w swoim czystym wydaniu promuje stan zaangażowania społecznego i błogości, który jest domeną brzusznej części nerwu błędnego. To tutaj „przepływ” jest kojący.
2️⃣ Sympatyczna Mobilizacja: „Budzenie energii” to często gwałtowne przejście z zamrożenia (grzbietowy nerw błędny) do silnej mobilizacji. Jeśli ten proces zachodzi zbyt szybko, mózg interpretuje go jako zagrożenie, a nie ekstazę.
3️⃣ Zjawisko "Kindling" (Rozniecanie): W neurologii to proces, w którym powtarzające się słabe bodźce elektryczne w końcu wywołują napad. Podobnie intensywne techniki oddechowe (pranajama) mogą „rozniecić” układ limbiczny, prowadząc do stanów lękowych, jeśli nie ma odpowiedniego „uziemienia” (tonusu nerwu błędnego).

W ujęciu terapeutycznym Ta**ra to przede wszystkim język integracji. Uczy, jak stać się „kontenerem” dla własnych doznań.
Z perspektywy klinicznej może stanowić również znakomite narzędzie do pracy z aleksytymią i budowaniem pomostów między odczuciem a jego symbolizowaniem (uczuciem). Klient może nie wiedzieć, co czuje, ale odczuwać „ogień w miednicy”. Zamiast uciekać od tego doznania, uczy się przy nim trwać. To fundament regulacji emocji: zdolność do pozostania w kontakcie z wysokim pobudzeniem bez dysocjacji.

Należy jednak pamiętać, że dla osób z traumą relacyjną (a właściwie każdym rodzajem traumy), praca z „energią” bywa ryzykowna. Trauma to często uwięziona energia przetrwania. Nagłe otwarcie procesów energetycznych u kogoś, kto ma nieszczelne granice (ego), może doprowadzić do zalania (floodingu). Zamiast integracji, następuje fragmentacja. Klient traci kontakt z rzeczywistością na rzecz wizji lub niekontrolowanych drżeń ciała (kryzys Kundalini).
Jeśli układ nerwowy jest „wąskim gardłem”, wpuszczenie weń ogromnej ilości „prądu” (praktyki ekstatyczne) przepali bezpieczniki. W terapii traumy idziemy małymi krokami (np. miareczkowanie i ruch wahadełkowy w Somating Experiencing), podczas gdy intensywna Kundalini joga bywa „skokiem na głęboką wodę”.

Praktyki tantryczne i kundalini mogą działać dwojako.
Z jednej strony regulująco, bo świadomy oddech, powolny ruch, uważny kontakt z doznaniami cielesnymi mogą: obniżać pobudzenie współczulne, wspierać aktywację nerwu błędnego, przywracać poczucie obecności w ciele, odbudowywać bezpieczny kontakt z seksualnością. W ujęciu trauma-informed to dokładnie te elementy, które są potrzebne: tempo, granice, orientacja na doznania, nie na intensywność.
Z drugiej strony (i to jest kluczowe klinicznie) te same praktyki mogą prowadzić do przestymulowania. Silne techniki oddechowe, długie sesje intensywnej pracy z energią, brak ugruntowania i relacyjnego kontekstu mogą przeciążać układ nerwowy, szczególnie u Osób z historią traumy. Neurobiologicznie oznacza to wzrost pobudzenia bez możliwości jego integracji. W praktyce gabinetowej objawia się to często jako: bezsenność, napady lęku lub paniki, derealizacja i depersonalizacja, wahania nastroju, poczucie „rozlania”, braku granic, trudności w codziennym funkcjonowaniu. To nie są „przebudzenia duchowe”. To są objawy przeciążenia systemu.

Warto tu bardzo jasno powiedzieć: ciało po traumie nie potrzebuje więcej intensywności.
Potrzebuje więcej bezpieczeństwa. Z perspektywy neuronaukowej wiemy, że regulacja układu nerwowego nie odbywa się przez eskalację doznań, ale przez powtarzalne doświadczenia umiarkowanego pobudzenia, które dają się domknąć. To właśnie domknięcie i powrót do stanu równowagi jest kluczowe. W tym sensie Ta**ra rozumiana jako praktyka relacyjna i uważna może być wspierająca. Ta**ra rozumiana jako poszukiwanie szczytowych doznań bywa bardzo, bardzo ryzykowna a nawet retraumatyzująca.

Z perspektywy klinicznej ważne jest też to, że seksualność bardzo często staje się obszarem, w którym próbuje się „naprawić” wcześniejsze deficyty regulacyjne. Intensywne doświadczenia cielesne mogą chwilowo dawać poczucie bycia żywym, zjednoczonym, przekraczającym granice bólu. Ale jeśli za tym nie idzie integracja, to układ nerwowy uczy się tylko jednego: żeby poczuć ulgę, muszę się mocno pobudzić. A to nie jest regulacja, tylko huśtawka, w najlepszym przypadku prowadząca do kompulsywnych zachowań, w najgorszym do retraumatyzacji.
W terapii pytania, które naprawdę mają znaczenie, brzmią:
1️⃣ Co się dzieje z Twoim ciałem po tych praktykach (nie w trakcie, tylko po)?
2️⃣ Czy masz większy dostęp do granic, czy raczej czujesz ich rozmycie?
3️⃣ Czy Twoje życie staje się bardziej osadzone czy bardziej chaotyczne?
Z perspektywy trauma-informed odpowiedzi na te pytania są ważniejsze niż jakakolwiek narracja o energii. A praca z tzw. energią musi respektować tempo układu nerwowego, wzmacniać poczucie sprawczości, prowadzić do większej obecności w codziennym życiu, nie odcinać od relacji i realności.
Neurobiologicznie ciało nie potrzebuje fajerwerków. Potrzebuje rytmu, bezpieczeństwa i możliwości powrotu do równowagi.

Kiedy klient wnosi temat energii, terapeuta może użyć tego języka, by sprowadzić go do bezpiecznej relacji i „tu i teraz”, zadając pytania budujące z kolei pomost między duchowością a psychologią:
▪ „Mówisz o blokadzie w czakrze serca. Gdyby ta blokada miała fizyczny ciężar w Twojej klatce piersiowej, ile by ważyła teraz, gdy o tym rozmawiamy?” (Eksternalizacja i uziemenienie).
▪ „Kiedy czujesz ten przepływ Kundalini, co dzieje się z Twoim kontaktem ze stopami i podłogą? Czy czujesz się w tym bezpiecznie, czy masz poczucie, że Cię to porywa?” (Badanie okna tolerancji).
▪ „Jak ta „energia” pomaga Ci poradzić sobie z tym, co trudne w Twoich relacjach? Czy pozwala Ci się zbliżyć do ludzi, czy raczej jest ucieczką w wewnętrzny świat?” (Sprawdzanie mechanizmu spiritual bypassing).

W życiu i gabinecie język Tantry może stać się tarczą, która pełni funkcję spiritual bypassing. Klient mówi: „Moja Kundalini się budzi i dlatego nie mogę spać”, podczas gdy w rzeczywistości może to być stan hipermanii lub lęk przed bliskością. Rolą terapeuty jest wtedy sprowadzenie „energii” z powrotem do „Ja”. Metaforycznie można uznać, że skoro Ta**ra uczy, że ciało jest świątynią, w terapii sprawdzamy, czy w tej świątyni ktoś w ogóle mieszka, czy może właściciel uciekł na najwyższe piętro (w duchowość), bo na parterze (w emocjach) było zbyt boleśnie.

Język Tantry i Kundalini w procesie terapeutycznym to nie „magia”, ale potężne narzędzie pracy z układem nerwowym. Praktyki te mogą poszerzać okno tolerancji, ucząc ciało zawierać silne afekty (regulacja). Bez bezpiecznej relacji i stabilnego „ego”, mogą jednak stać się formą autostymulacji, która zamiast leczyć destabilizuje (przeciążenie). Kluczem jest uziemienie. Jak mawiają niektórzy nauczyciele: „Zanim zaczniesz budzić węża, upewnij się, że masz silne nogi, by na nich stać, gdy on się wyprostuje”.

01/03/2026

Badanie struktury superego zawsze odgrywa ważną rolę, lecz szczególnie istotne okazuje się w pracy z trudnymi pacjentami, gdyż u wielu z nich instancja ta jest głęboko zakorzeniona i ma charakter patologiczny – nie pełni więc już funkcji stabilizującej, ale oskarża lub wzbudza prześladowcze poczucie winy. Według Greena (2001) niektórzy pacjenci są „trudni” dlatego, że zmagają się z nadmiernym ciężarem – dręczy ich niezwykle srogie, paraliżujące superego, które wprowadza konfigurację agresywnej formy masochizmu.

Taką jednostkę dręczy poczucie winy nie tyle za impulsy agresywne, ile za posiadanie pragnień lub potrzeb afektywnych. Osoba taka uwewnętrzniła obiekt, który obwinia ją za samo istnienie potrzeb – można podejrzewać, że w dzieciństwie matka podobnie reagowała na próby nawiązania przez dziecko bliskości emocjonalnej.

Zależność emocjonalna staje się oznaką słabości lub porażki. Superego atakuje więc wszystko, co dobre i użyteczne dla rozwoju jednostki – na skutek tego przejawia srogość i okrucieństwo wobec świata wewnętrznego, skłaniając jednostkę do postępowania w destrukcyjny i niesłużący odczuwaniu witalności sposób.

Franco De Masi, Praca z trudnymi pacjentami. Od nerwicy do psychozy

28/02/2026

Kiedy większa samoświadomość nie pomaga — nowe badania o granicach wglądu w psychoterapii

Przez dekady psychoterapia opierała się na założeniu, że wzrost samoświadomości i wglądu prowadzi do poprawy funkcjonowania psychicznego. Najnowsze badania empiryczne z ostatnich lat coraz wyraźniej pokazują jednak, że zależność między samoświadomością a zdrowiem psychicznym nie jest liniowa.

Badania nad ruminacją, nadmiernym self-focus i tzw. hiperrefleksyjnością wskazują, że u części pacjentów zwiększanie uwagi skierowanej na siebie wiąże się z nasileniem objawów, a nie ich redukcją. Dotyczy to szczególnie depresji, zaburzeń lękowych, OCD oraz niektórych zaburzeń osobowości.

W badaniach obserwuje się, że:

wysoki poziom autorefleksji koreluje z większą sztywnością poznawczą,

nadmierne monitorowanie własnych stanów emocjonalnych sprzyja utrwalaniu ruminacji,

koncentracja na „rozumieniu siebie” może opóźniać przejście do realnej zmiany zachowania i relacji.

Co istotne, nie chodzi o brak wglądu, lecz o przekroczenie jego optymalnego poziomu. W części przypadków proces terapeutyczny przynosi poprawę dopiero wtedy, gdy uwaga pacjenta zostaje przesunięta z analizy siebie na działanie, relację lub doświadczenie zakotwiczone poza narracyjnym „ja”.

Ten kierunek badań znajduje odzwierciedlenie zarówno w pracach nad depresją i lękiem, jak i w badaniach klinicznych inspirowanych podejściami trzeciej fali oraz psychologią interpersonalną. Coraz częściej mówi się o konieczności różnicowania pracy z wglądem w zależności od profilu pacjenta, etapu terapii i dominujących mechanizmów podtrzymujących objawy.

📚 Jak pisał Louis A. Sass, nadmierna autorefleksyjność może prowadzić do paradoksalnego oddalenia od bezpośredniego doświadczenia i spontaniczności, które są kluczowe dla zdrowia psychicznego.

W świetle współczesnych badań coraz wyraźniej widać, że pytanie nie brzmi już czy wgląd jest ważny, lecz kiedy pomaga, a kiedy zaczyna podtrzymywać cierpienie. Dla praktyki psychoterapeutycznej oznacza to konieczność bardziej precyzyjnego posługiwania się samoświadomością jako narzędziem — nie zawsze więcej znaczy lepiej.

#️⃣

Adres

Białystok

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 15:00
Wtorek 09:00 - 15:00
Środa 09:00 - 15:00
Czwartek 09:00 - 15:00

Telefon

+48507115888

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy W kontakcie - Monika Kliber psychoterapia Gestalt umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do W kontakcie - Monika Kliber psychoterapia Gestalt:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria