Katarzyna Jedlińska Klinika Ohana - Terapia traumy

Katarzyna Jedlińska Klinika Ohana - Terapia traumy Obszary pracy⤵️
🌸 Terapia traumy
🌸 Trauma transgeneracyjna
🌸 Trauma złożona
🌸 Psychosomatyka
🌸 Psychobiologia

Jestem Psychotraumatologiem, Psychologiem o specjalności Psychologia Zdrowia, Psychoterapeutą, który integruje różne podejścia terapeutyczne uwzględniając wzajemne powiązania między ciałem, umysłem i psychiką. Wierząc, że wiele problemów emocjonalnych manifestuje się poprzez objawy w ciele, w swojej pracy terapeutycznej łączę:
* psychoterapię psychodynamiczną (baza do pracy z nieświadomymi konfliktami),
* zaawansowaną wiedzę z zakresu Psychotraumatologii Praktycznej i Zaawansowanej (narzędzia do pracy z traumą złożoną),
* ISTDP (regulacja lęku i praca z mechanizmami obronnymi,
* Somatic Experiencing (SE) (praca z traumą szokową, objawami i zespołami chorobowymi) oraz
* Integral Somatic Psychology (ISP) (praca z emocjami). Specjalizuję się w: traumie wczesnodziecięcej, zespołach chorobowych (migreny, bezsenność, problemy z jelitami, astma), traumie transgeneracyjnej (traumy przekazywane z pokolenia na pokolenie), nerwicach, depresji, zaburzeniach odżywiania. Jestem założycielką Kliniki Zdrowia Ohana działającej stacjonarnie i online. W swojej pracy wzmacniam proces zdrowienia pomagając pacjentom zrozumieć ich emocje oraz powiązania miedzy ciałem, a psychiką, aby mogli osiągnąć równowagę i pełnię zdrowia publikując różnego rodzaju kursy: https://kursy.klinikaohana.pl/kursy/ Tworzę autorskie programy edukacyjne, w tym Uzdrawianie Drzewa Rodowego https://klinikaohana.pl/produkt/uzdrawianie-drzewa-rodowego/ oraz publikacje promujące zdrowie, takie jak ebook Program Wsparcia Jelit https://klinikaohana.pl/produkt/problemy-z-jelitami-ebook/

Zapraszam Cię do Klinika Ohana - Terapia traumy – miejsca, w którym odzyskasz spokój oraz wewnętrzną siłę i równowagę. Jeśli czujesz, że nadszedł czas na zmiany – jestem tutaj, aby Ci pomóc. Zrób pierwszy krok ku zdrowiu, równowadze i spokoju już teraz. Klinika Ohana – Twoje miejsce uzdrowienia.

📩 Skontaktuj się ze mną i umów na sesję. Razem przejdziemy drogę do spokoju, zdrowia i wewnętrznej harmonii. Klinika Zdrowia Ohana
tel. 504 770 760
e-mail: kontakt@klinikaohana.pl
https://klinikaohana.pl/

💔 Rana poczucia bezpieczeństwa: „Chcę czuć się bezpiecznie”Czy pamiętasz moment, w którym po raz pierwszy poczułaś/poczu...
28/01/2026

💔 Rana poczucia bezpieczeństwa: „Chcę czuć się bezpiecznie”

Czy pamiętasz moment, w którym po raz pierwszy poczułaś/poczułeś, że świat nie jest miejscem bezpiecznym?

Nie chodzi tu o jeden dramatyczny epizod. Często to cisza, brak reakcji, emocjonalna nieobecność, która boli najbardziej.

W rozdziale 7 książki „Traumy dzieciństwa” Vienna Pharaon opisuje jedną z najgłębszych i najbardziej podstępnych ran: ranę poczucia bezpieczeństwa. To rana, która nie zawsze krzyczy, ona raczej szepcze przez całe dorosłe życie. 🕯️

🧠 Jak powstaje rana poczucia bezpieczeństwa?

Dziecko potrzebuje jednego podstawowego komunikatu:

„Jesteś bezpieczna/y.”
„ Czuwam nad Tobą .”

Jeśli jednak dorastaliśmy w środowisku, które było:
👉 pełne chaosu, nagłych wybuchów emocji lub przemocy
👉 z opiekunami nieprzewidywalnymi, zalęknionymi lub niedostępnymi
👉 gdzie miłość była określona wieloma warunkami
👉 gdzie trzeba było „zasłużyć” na spokój

nasz układ nerwowy nauczył się jednego:
świat nie jest bezpieczny i w związku z tym potrzebuję być w ciągłej gotowości.

⚠️ Jak ta rana żyje w dorosłości?

To nie jest tylko wspomnienie. To strategia przetrwania, która wciąż działa jako:

🔹 nadmierna kontrola
🔹 trudność z zaufaniem (sobie i innym)
🔹 czujność, napięcie, brak wewnętrznego spokoju
🔹 potrzeba „bycia silnym” za wszelką cenę
🔹 lęk przed bliskością albo paniczny strach przed porzuceniem

Osoby z tą raną często mówią:

„Nie potrafię się rozluźnić.”
„Ciągle czekam, aż coś się wydarzy.”
„Kiedy jest dobrze to trudno mi temu zaufać .”

To nie słabość.
To pamięć ciała. 🧬

💔 Najboleśniejsza prawda

Dziecko z raną bezpieczeństwa bardzo wcześnie uczy się:
„Nie mogę na nikim polegać, muszę radzić sobie samo.”

I choć w dorosłości może to wyglądać jak niezależność, siła, samowystarczalność…
w środku często mieszka samotne, przestraszone dziecko, które nigdy nie miało na kim się oprzeć. 😔

🌱 Czy można tę ranę uleczyć?

Vienna Pharaon podkreśla:, że tak, ale nie przez zaprzeczanie jej istnieniu.

Uzdrowienie zaczyna się od:
✨ zauważenia swoich reakcji bez wstydu
✨ nazwania lęku zamiast walki z nim
✨ budowania bezpieczeństwa krok po kroku – w relacji z samą/samym sobą i z innymi

Czasem pierwszy raz w życiu bezpieczeństwo nie przychodzi z zewnątrz.
Rodzi się w nas. 🫶

🕊️ Zatrzymaj się na chwilę…

Zapytaj siebie (delikatnie, bez presji):
👉 Gdzie w moim życiu wciąż „czuwam”, zamiast odpoczywać?
👉 Co musiałam/musiałem robić jako dziecko, żeby przetrwać?
👉 Jakiego bezpieczeństwa dziś najbardziej mi brakuje?

Twoje odpowiedzi mają znaczenie.
Twoja historia ma znaczenie.

💬 Jeśli czujesz gotowość – podziel się w komentarzu jedną refleksją, zdaniem, emocją, która pojawiła się podczas czytania.
Nie musisz się tłumaczyć. Wystarczy prawda, która w Tobie jest 🤍

A jeśli ten tekst poruszył coś ważnego w Tobie to udostępnij go dalej. Może ktoś właśnie dziś potrzebuje poczuć, że nie jest sam/a.

Miej wspaniały dzień 🥳🌸

Katarzyna Jedlińska 🥰❤️

👵🧒 Kiedy starość staje się dzieciństwem. O regresji, traumie i ciele, które pamiętaZdarza się, że patrzymy na osobę w po...
14/01/2026

👵🧒 Kiedy starość staje się dzieciństwem. O regresji, traumie i ciele, które pamięta

Zdarza się, że patrzymy na osobę w podeszłym wieku i myślimy:
„Ona dziecinnieje”
„On się cofa”
„To już demencja”

A jeśli to nie jest tylko starość?
A jeśli to historia, która wreszcie domaga się wysłuchania?

⏳ Starzenie się nie jest jedynie procesem biologicznym.

Starzenie się jest także momentem bilansu.
Psychika traci dotychczasowe zabezpieczenia:
- słabnie kontrola
- ciało przestaje „trzymać się w ryzach”
- role społeczne znikają
- przyszłość się kurczy

To, co przez całe życie było zamiecione pod dywan, zaczyna się podnosić.

🧠➡️🫀 Regresja – powrót do miejsca, w którym czas się zatrzymał

U wielu osób w podeszłym wieku obserwujemy:
⚠️ infantylizację
⚠️ zależność
⚠️ lęk separacyjny
⚠️ płaczliwość
⚠️ drażliwość
⚠️ potrzebę bycia „zaopiekowanym”

Psychologia nazywa to regresją.
Ale regresja nie jest chorobą.
Jest ruchem wstecz do momentu, w którym rozwój został przerwany.

👉 Często do dzieciństwa naznaczonego traumą.

🩸 Trauma, która nie została przeżyta jest przechowana w ciele

Dzieci wojny.
Dzieci przemocy.
Dzieci emocjonalnie nieobecnych rodziców.
Dzieci, które musiały „być dzielne”.

One dorosły.
Pracowały.
Założyły rodziny.
Funkcjonowały.

Ale nigdy nie miały przestrzeni być słabe.

Starość bywa pierwszym momentem, w którym ciało mówi: już nie dam rady dźwigać tego dalej.

I wówczas
- pojawia się dezorientacja
- znikają granice
- emocje zalewają
- potrzeba opieki staje się desperacka

To nie cofanie się.
To powrót do miejsca, które nigdy nie zostało zakończone

👁️‍🗨️ „On/Ona zachowuje się jak dziecko”

Tak.
Bo to dziecko w nich nigdy nie zostało zobaczone.

Psychosomatyka pokazuje jasno:

to, co nie zostało przeżyte, emocje, które zostały zamrożone, zostają zapisane w układzie nerwowym.

A gdy kontrola ego słabnie, wówczas objaw staje się językiem prawdy.

🕊️ Opieka czy zrozumienie?

Współczesna kultura często reaguje:
❌ infantylizacją
❌ zawstydzaniem
❌ farmakologią
❌ zamykaniem

Zamiast zapytać:
👉 Czego teraz najbardziej potrzebujesz?
👉 W jakim wieku tak naprawdę jesteś w środku?
👉 Jaka historia chce zostać domknięta, nazwana?

🔥 To trudne. I bardzo poruszające.

Bo oznacza, że:
- starość nie zawsze jest „powrotem do dzieciństwa”
- czasem jest ujawnieniem dawnej krzywdy
- a „zdziecinnienie” bywa ostatnią próbą uzyskania opieki, której nigdy nie było.

💬 Zatrzymajmy się na chwilę

📣 Czy widziałaś/eś u kogoś starszego takie „dziecinnienie”?
📣 Co czujesz, gdy myślisz, że to może być głos dawnego dziecka, a nie choroba?

Podziel się swoją refleksją w komentarzu 💬
Udostępnij, jeśli czujesz, że ciało pamięta całe życie.

Miej wspaniały dzień 🥳🌸

Katarzyna Jedlińska 🌷🥰

🌍 Kiedy ciało wpada w obłęd, a dusza krzyczy„Ci ludzie mają drgawki, robią się niesamowicie silni. Pięciu rosłych facetó...
12/01/2026

🌍 Kiedy ciało wpada w obłęd, a dusza krzyczy

„Ci ludzie mają drgawki, robią się niesamowicie silni. Pięciu rosłych facetów nie daje rady przytrzymać małej dziewczynki. Chora osoba gryzie, szczypie. Jeśli Cię pochwyci to nie zdołasz się wyrwać.”

Tak w drugim rozdziale „Szaleństwo” książki „Śpiące królewny. Tajemnicze przypadki ze świata neurologii” Suzanne O’Sullivan opisuje grisi siknis zjawisko, które dla zachodniego umysłu brzmi jak opowieść grozy, a dla społeczności Miskito jest codziennym koszmarem.

🌪️ Epidemia, która porywa ciała

Grisi siknis pojawia się nagle.
Jak burza.
Najczęściej dotyka nastolatek.

Zaczyna się niewinnie:
❌ ból głowy
❌ zawroty
❌ skrajne zmęczenie, wyczerpanie

A potem… wszystko wymyka się spod kontroli i przychodzi koszmar

💥 Drgawki
💥 hiperwentylacja
💥 utrata kontroli
💥 omamy
💥 nadludzka siła
💥 agresja
💥 paniczna ucieczka

Ciała dziewczynek wyrywają się dorosłym mężczyznom, zęby wbijają się w skórę, paznokcie rozrywają ciało. One same nie są sobą. Ich spojrzenie jest puste albo przerażone. Jakby ktoś inny przejął stery.

DSM uznał grisi siknis za „zespół kulturowy” chorobę, której objawy są ściśle związane z kontekstem społecznym i symbolicznym.

Ale… czy na pewno chodzi tylko o kulturę?

👁️‍🗨️ Diabeł, skrzat, czarna księga

Najbardziej charakterystyczny element grisi siknis to omamy wzrokowe.

Chore widzą:
👤 diabła
👤 czarną postać
👤 skrzata
👤 obcego, który chce je porwać, zgwałcić, zniszczyć

Postać zawsze dopasowuje się do kulturowego kontekstu. Kiedyś był to czarny mężczyzna przypływający łodzią. Innym razem biały człowiek, kobieta z miasta, ktoś „z zewnątrz”.

Strach jest realny. Tak realny, że dziewczęta uciekają w dżunglę, wspinają się na drzewa z małpią zwinnością, jedzą potłuczone szkło. Ciała „opętanych” zyskują nieludzką siłę. Pięciu dorosłych mężczyzn nie jest w stanie utrzymać drobnej dziewczynki.

To nie teatr.
To czyste przerażenie zapisane w ciele.

🧠➡️🫀 Psychosomatyka: w najczystszej postaci

Choć syndrom rezygnacji i grisi siknis dzielą tysiące kilometrów, łączy je jedno:

🌱 niewyobrażalne przeciążenie psychiczne
👉 chroniczny lęk
👉 brak kontroli
👉 doświadczenie przemocy
👉 zagrożenie egzystencjalne
👉 bezradność wobec systemu i dorosłych

Dziecko nie może:
❌ uciec
❌ walczyć
❌ zrozumieć

Więc ciało przejmuje stery.

W Europie zapada w bezruch.
W Ameryce Środkowej eksploduje ruchem, krzykiem, konwulsją, omamem.

To ten sam krzyk, tylko w innym języku ciała.

Zachodnia medycyna klasyfikuje grisi siknis jako zespół kulturowy, ale O’Sullivan pokazuje coś znacznie ważniejszego:

👉 to szaleństwo nie jest przypadkowe
👉 to nie jest „udawanie”
👉 to nie jest opętanie w sensie religijnym

To ciało przeciążone traumą, stresem, seksualnym napięciem, przemocą, brakiem wyjścia.

W społecznościach, gdzie:
❌ dziewczynki nie mają głosu
❌ seksualność jest tabu
❌ zagrożenie przychodzi „z zewnątrz”
❌ nie ma języka na emocje

i wówczas ciało zaczyna mówić samo.

Głośno.
Brutalnie.
Obrazowo.

🩸 Kiedy objaw staje się opowieścią

Społeczności Miskito tłumaczą grisi siknis działaniem złych duchów.

Za tą przyczyną :
✔️ chory nie jest winny
✔️ jego zachowanie nie definiuje charakteru
✔️ cierpienie zyskuje sens

Paradoksalnie narracja o złych duchach chroni chore. Zdejmuje z nich winę.

To nie dziewczynka jest agresywna.
To nie ona chce uciekać.
To nie ona gryzie.

👉 To grisi siknis.

Dzięki temu wspólnota może ją zatrzymać, przywiązać, leczyć rytuałami, zamiast karać.
To prymitywne? A może bardziej ludzkie, niż nam się wydaje?

🛑 Dlaczego to nas dotyczy?

Bo grisi siknis obnaża prawdę, przed którą uciekamy:

👉 Psychika i ciało są jednym systemem.
Gdy psychika nie ma gdzie się podziać to wówczas eksploduje w ciele.

U nas objawia się to:
🆘 atakami paniki
🆘 konwersją
🆘 omdleniami
🆘 bólem bez przyczyny

Tam widać szaleństwo gołym okiem.

💬 Zatrzymajmy się na chwilę

👉 Co czujesz, czytając o grisi siknis?
👉 Czy Twoim zdaniem łatwo jest nazwać coś „szaleństwem”, gdy nie mieści się to w naszym świecie?
👉 Jakie objawy w naszej kulturze pełnią podobną funkcję?

Podziel się refleksją w komentarzu 💬
Udostępnij, jeśli wierzysz, że ciało zawsze ma powód, by krzyczeć.

Miej wspaniały dzień 🌻🥰

Katarzyna Jedlińska 🥳❤️

🔻 Dlaczego po trudnym dzieciństwie tak łatwo wraca się do relacji, które ranią?To jedno z najczęstszych i najbardziej bo...
07/01/2026

🔻 Dlaczego po trudnym dzieciństwie tak łatwo wraca się do relacji, które ranią?

To jedno z najczęstszych i najbardziej bolesnych pytań, jakie słyszę w gabinecie.

I to nie dlatego, że ktoś „lubi cierpieć”.
Nie dlatego, że „nie potrafi kochać”.
Nie dlatego, że „ciągle wybiera to samo”.

Nie wchodzimy w raniące relacje dlatego, że tego chcemy.
Wchodzimy w nie dlatego, bo nasz układ nerwowy rozpoznaje je jako „znane”.
A to co znane, nawet jeśli boli, bywa mniej przerażające niż nieznane.

Być może też to znasz:

✨ Początek relacji daje nadzieję.
✨ Czujesz się widziana. Wybrana. Poruszona.
✨ A potem… zaczynasz się kurczyć.
✨ Czekać. Dopasowywać. Tłumaczyć.
✨ I coraz częściej pytać samą siebie, czy problem nie leży w Tobie?

I właśnie w tym miejscu chcę powiedzieć coś bardzo ważnego:

To nie jest Twoja wina.
To jest Twoja historia zapisana w ciele.

Jeśli jako dziecko:
🌱 musiałaś być czujna,
🌱 emocje innych były ważniejsze niż Twoje,
🌱 miłość była niepewna, warunkowa albo okupiona napięciem, to Twoje ciało nauczyło się jednego:

👉 bliskość = wysiłek

I kiedy dziś pojawia się spokój…
Twoje ciało nie czuje ulgi.
Czuje pustkę.
A pustka bywa bardziej przerażająca niż ból.

Widzę to w terapii niemal codziennie.

🫀 Kobiety, które „budzą się” tylko wtedy, gdy relacja jest niepewna.
🫀 Mężczyzn, którzy kochają przez odpowiedzialność, aż znikają sami.
🫀 Osoby, które wiedzą, dlaczego tak jest i nadal nie potrafią wyjść, bo trauma nie mieszka w głowie. Trauma mieszka w układzie nerwowym.

💬 I dlatego samo zrozumienie nie wystarcza.
Nie wystarczy wiedzieć, skąd to się wzięło.

Uzdrowienie zaczyna się dopiero wtedy, gdy:
🫶 ciało doświadcza bezpieczeństwa,
🫶 „nie” przestaje oznaczać zagrożenie,
🫶 granica nie kończy relacji,
🫶 a bliskość nie wymaga poświęcania siebie.

Powoli.
Cierpliwie.
Czasem bardzo delikatnie.

Chcę powiedzieć jeszcze jedno z pełną odpowiedzialnością:

Ludzie głęboko zranieni rzadko krzywdzą innych. Najczęściej krzywdzą samych siebie.

Przez:
🌻 nadmierne branie odpowiedzialności,
🌻 tłumienie złości,
🌻 wybieranie tego, co znane, zamiast tego, co dobre.

Moment przełomowy w terapii?
To nie jest „aha”.
To chwila, w której ktoś mówi:
„Pierwszy raz czuję, że nie muszę się starać, żeby być.”

I wtedy zaczyna się prawdziwa zmiana.

Nie chodzi o to, żeby już nigdy nie czuć lęku.
Chodzi o to, żeby lęk przestał wybierać za Ciebie relacje.

Układ nerwowy potrafi się uczyć.
Relacja potrafi leczyć.
A życie poza traumą… naprawdę istnieje.

🤍 A jeśli to, co przeczytałaś coś poruszyło w Tobie?

Jeśli podczas czytania coś w Tobie zadrżało, ścisnęło albo pojawiła się myśl:
„To jest o mnie” — to nie jest przypadek.

To moment, w którym ciało rozpoznaje prawdę szybciej niż umysł.

Być może to moment, żeby przestać pytać:
„Co jest ze mną nie tak?”
i zacząć pytać:
„Jak bardzo musiałam być silna, żeby przetrwać?”🤍

Miej wspaniały dzień 🥳🌷

Katarzyna Jedlińska 🥰❤️

Kochani ❤️dziękuję, że jesteście – za obecność, zaufanie i każde dobre słowo. Życzę Wam spokoju w sercu, odwagi do bycia...
31/12/2025

Kochani ❤️
dziękuję, że jesteście – za obecność, zaufanie i każde dobre słowo. Życzę Wam spokoju w sercu, odwagi do bycia sobą i czułości wobec własnych potrzeb. Niech nadchodzący czas przyniesie to, co naprawdę karmiące: dobre relacje, sens i wewnętrzną równowagę.

Jestem wdzięczna za Waszą obecność 🌿

Miejcie wspaniały czas 🥰🫶

Katarzyna Jedlińska 🌸

Szacunek i granice 🌻🥳Podróżując po świecie – coraz częściej stajemy wobec spotkania z różnorodnością: kulturową, religij...
29/12/2025

Szacunek i granice 🌻🥳

Podróżując po świecie – coraz częściej stajemy wobec spotkania z różnorodnością: kulturową, religijną, obyczajową. Zabytki, kościoły, meczety czy synagogi nie są wyłącznie atrakcjami turystycznymi. To przede wszystkim przestrzenie sacrum, znaczeń i głęboko zakorzenionych symboli. Wchodząc do nich, wchodzimy w czyjś świat wartości.

W wielu takich miejscach obowiązuje zasada zakrywania ciała: ramion, dekoltu, nóg, czasem także włosów. Dla wielu Europejek może to być zaskakujące, a nawet budzące opór – szczególnie w kulturze, która przez dekady walczyła o autonomię ciała, wolność ekspresji i prawo do decydowania o sobie. Warto jednak zauważyć różnicę między rezygnacją z wolności a świadomym aktem szacunku wobec miejsca, do którego wchodzimy.

Zakrycie ciała w przestrzeni sakralnej nie musi oznaczać podporządkowania czy utraty tożsamości. Może być raczej gestem regulacji społecznej, dostrojenia się do kontekstu i uznania granic – tak jak ściszamy głos w bibliotece czy wyłączamy telefon podczas koncertu. To niezwykle ważny język relacyjny.

Moja podróż jest lekcją empatii: wobec innych kultur, religii, ale też wobec różnorodnych sposobów przeżywania świata. By most między „mną” a „drugą osobą” mógł naprawdę zaistnieć na ramiona narzucam chustę.

👉 Jeżeli masz ochotę to podziel się w komentarzu swoimi doświadczeniami z podróży – tymi, które były łatwe, i tymi, które wymagały większej elastyczności.

Miej wsparły dzień 🥰❤️

Katarzyna Jedlińska 🌸🌱?

🌻 Czy naprawdę żyjesz swoim życiem… czy czyimś niedokończonym losem?Czasem to, co w nas najbardziej destrukcyjne, nie za...
23/12/2025

🌻 Czy naprawdę żyjesz swoim życiem… czy czyimś niedokończonym losem?

Czasem to, co w nas najbardziej destrukcyjne, nie zaczęło się w nas. Zaczęło się wcześniej. W ciszy. W tajemnicy. W dramatycznym geście, którego nikt nie umiał kiedyś nazwać.

Rodowe uwikłanie rzadko przychodzi wprost.
Nie mówi: „to nie Twoje”.
Ono mówi szeptem:
„Tak trzeba”,
„Inaczej Ci nie wolno”,
„Tak się u nas rozstrzygają sprawy”.

Transgeneracyjny przekaz to nie wspomnienie. To scenariusz.

Scenariusz, który uruchamia się dokładnie wtedy, gdy czujesz się bezradny, doświadczasz wstydu, tracisz poczucie mocy,
Twoje ciało albo życie mówi „mam dosyć ”.

I nagle w Tobie pojawia się impuls, który jest większy niż sytuacja:. Impuls, który próbuje zniszczyć, odegrać się, zniknąć, ukarać, pokazać innym.

Nie wiesz skąd to przyszło, ale masz wrażenie, że nie masz wyboru, bo rodowe traumy nie pytają o zgodę.

Jeśli w Twojej rodzinie:
👉 ktoś „odegrał się” swoim cierpieniem,
👉 ktoś zniknął zamiast mówić,
👉 ktoś użył śmierci, choroby, przemocy jako komunikatu, to w Twoim układzie nerwowym może być zapisane zdanie:

„Tak w tej rodzinie wyraża się ból.”

I nawet jeśli świadomie mówisz: „nigdy taki nie będę” – ciało i psychika mogą podążać dokładnie tą samą drogą, tylko pojawia się nieco inni reprezentanci.

Najbardziej poruszające jest to, że mylimy lojalność z przeznaczeniem.

Dziecko , a potem dorosły – często nieświadomie mówi:

„Skoro Ty nie mogłeś żyć inaczej, ja też nie mam do tego prawa.”

I wówczas powtarzamy wybory, których nie rozumiemy,, niszczymy relacje w tym samym momencie,, chorujemy w podobny sposób,, reagujemy agresją tam, gdzie można było postawić granicę.

Nie dlatego, że chcemy, ale dlatego, że niesiemy cudzy los jak własny.

Uzdrowienie nie polega na walce z przeszłością. Polega na zatrzymaniu się dokładnie w tym miejscu, w którym pokolenia przed nami nie potrafiły się zatrzymać.

Na powiedzeniu swoim przodkom:

„Widzę Wasz ból.
Widzę Wasze wybory.
Ale pozwólcie, że w swoim życiu wybiorę inaczej.”

To moment bardzo samotny., bo oznaczać będzie wyjście z Rodu bez opuszczania go, bez niszczenia, bez odwetu, bez znikania.

Czasem największym aktem miłości wobec przodków nie jest powtórzenie ich losu,
ale zakończenie go na sobie.

Jeśli ten tekst coś w Tobie poruszył — to nie przypadek. Może właśnie dotknął miejsca, w którym czyjaś historia próbuje żyć Twoim życiem. I być może pierwszy raz pojawia się pytanie:

„A co, jeśli ja naprawdę mogę wybrać inaczej?”

To pytanie bywa początkiem wolności.

👉 Jeśli znasz kogoś, kto powinien to przeczytać — udostępnij.
👉 Jeśli chcesz zostać — obserwuj stronę.
👉 Jeśli jesteś gotowa/gotowy — odezwij się.

Nie wszystko, co nosisz, musi iść dalej

Miej wspaniały dzień 🥳🌷

Katarzyna Jedlińska 🥰❤️

🔴 KOBIETA, KTÓRA RATUJE.I MĘŻCZYŹNI, KTÓRZY NIE DOROŚLI 🔴Ona nie wchodzi do relacji.Ona przejmuje stery.Wie, co trzeba z...
19/12/2025

🔴 KOBIETA, KTÓRA RATUJE.
I MĘŻCZYŹNI, KTÓRZY NIE DOROŚLI 🔴

Ona nie wchodzi do relacji.
Ona przejmuje stery.

Wie, co trzeba zrobić.
Wie, jak trzeba się zachować.
Wie, co ON powinien zrozumieć, przepracować, naprawić.

Bo ona od dawna wie jedno:
👉 jeśli nie uratuje – wszystko się rozpadnie.

To NIE JEST SIŁA.
To jest stan alarmowy, który nigdy się nie wyłączył. 🚨



🧠 Rola Ratowniczki nie rodzi się z miłości.
Rodzi się z dzieciństwa, w którym:
⚡️ nikt nie był przewidywalny
⚡️ nikt nie był stabilny
⚡️ nikt nie trzymał emocjonalnego kontenera

Dziecko nie mogło być dzieckiem.
Więc nauczyło się być dorosłe za wcześnie.



👨‍🦱 Ojciec
Nie taki, jakiego potrzebowała.
Czasem agresywny.
Czasem pijany.
Czasem nieobecny.
Czasem „obecny ciałem, nie sercem”.

Dla dziecka to jedno:
👉 nie było na kim się oprzeć.

Więc pojawiło się ciche, bolesne postanowienie:
„JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ ZALEŻNA”.
„Już nigdy nie pozwolę, żeby ktoś mnie zawiódł”.

I tak rodzi się Ratowniczka. 🛟



💔 Dlaczego ona przyciąga „słabych” mężczyzn?

Nie dlatego, że ich chce.
Dlatego, że jej układ nerwowy ich rozpoznaje.

To mężczyźni:
👉 ZAGUBIENI
👉 EMOCJONALNIE NIEDOJRZALI
👉 PEŁNI POTENCJAŁU ALE BEZ STRUKTURY
👉 POTRZEBUJĄCY „PROWADZENIA”

Przy nich ona czuje się:
✔️ potrzebna
✔️ bezpieczna (bo ma kontrolę)
✔️ „ta silniejsza”

Ale pod spodem działa coś innego:
👉 nieprzeżyta żałoba po ojcu.



⚠️ Ratowanie daje iluzję mocy.
Ale koszt? Ogromny.

🐾 chroniczne napięcie
🐾 brak pożądania
🐾 pogarda zamiast miłości
🐾 zmęczenie relacją
🐾 ciało, które nie potrafi się rozluźnić

Bo nie da się jednocześnie:
👉 podziwiać
👉 pożądać
👉 i „wychowywać” partnera



🔥 Najbardziej niewygodna prawda?

Ratowniczka nie ratuje mężczyzn.
Ona próbuje cofnąć czas.

Chce w końcu doświadczyć:
„Tym razem on dorośnie”.
„Tym razem mnie zobaczy”.
„Tym razem będę ważna”.

Ale ten film zawsze kończy się tak samo. 🎬



🌑 Dopóki złość, żal i wściekłość nie wrócą tam, gdzie powstały — będą wyciekać:
🌱 w relacjach
🌱 w ciele
🌱 w napięciu dna miednicy
🌱 w szczękach
🌱w kręgosłupie

Ratowniczka nie jest problemem.
Ona jest objawem.



🌿 Wyjście z roli Ratowniczki nie polega na:
❌ znalezieniu „silniejszego faceta”
❌ jeszcze większej kontroli
❌ kolejnej analizie siebie

✔️ polega na oddaniu odpowiedzialności
✔️ na przeżyciu złości, której nie wolno było czuć
✔️ na zdjęciu pancerza „ogarniam wszystko”
✔️ na zejściu z pozycji dziecka, które musiało dorosnąć za szybko

To praca z ciałem.
Z układem nerwowym.
Z traumą relacyjną.

Tam, gdzie nie myślisz.
Tylko czujesz. 🌊



🕊️ Nie musisz już nikogo ratować.
Nie jesteś od tego.

Możesz przestać być silna.
Możesz być prawdziwa.

A to zmienia wszystko.



Miej wspaniały dzień 🌷😀

Katarzyna Jedlińska ❤️🌸

Odpowiedzialność, która boli. I lojalność, której nie widać. 🧬Czasem dorosłość nie przychodzi w dniu osiemnastych urodzi...
17/12/2025

Odpowiedzialność, która boli. I lojalność, której nie widać. 🧬

Czasem dorosłość nie przychodzi w dniu osiemnastych urodzin. Czasem nie przychodzi nawet wtedy, gdy mamy dyplom, doświadczenie, możliwości.

Bo dorosłość to nie wiek.

To gotowość, by stanąć po swojej stronie – nawet jeśli oznacza to wyjście poza niewidzialne granice rodzinne. 🌱

Wiele osób nosi w sobie głęboką, nieuświadomioną lojalność rodową.

Niepisaną umowę:⤵️
„Nie będę większy niż Ty mamo.”
„Nie przekroczę tego, co było dla Ciebie dostępne.”
„Zostanę tam, gdzie Ty mogłaś być.”

To nie jest lenistwo.
To nie jest brak ambicji.
To często bardzo kosztowna. miłość 💔

Lojalność wobec rodzica bywa silniejsza niż pragnienie własnego życia. Zwłaszcza gdy w tle jest historia wstydu, nierówności, poczucia że „nie zasługuję”. Wtedy rozwój może być przeżywany jak zdrada. 🚪

I choć ciało dorosłe, psychika wciąż pyta:⤵️
„Czy jeśli pójdę dalej, moja matka zostanie sama?”
„Czy jeśli wezmę odpowiedzialność za swoje możliwości, kogoś to zaboli?”

Odpowiedzialność nie zawsze oznacza ciężar.
Czasem oznacza opuszczenie starej roli: dziecka, które musi się zmniejszać, żeby ktoś inny nie poczuł się gorszy.
Czasem oznacza zgodę na to, że nasze życie może wyglądać inaczej niż życie naszych rodziców. 🕊️

I to bywa bolesne.
Bo lojalność rodowa jest cicha, głęboka i bardzo sprytna. Potrafi ukrywać się pod hasłami: „tak jest bezpieczniej”, „to i tak bez sensu”, „nie chcę się wychylać”. 🛑

Niewidzialne więzy 🧵

Niektóre więzy nie są z liny ani ze stali.
Nie widać ich.
Nie słychać, gdy się napinają.
A jednak trzymają mocniej niż cokolwiek, co można dotknąć.

To więzy, które powstają z miłości.
Z lęku.
Z wierności temu, co było pierwsze. 🌒

Czasem prowadzą nas za rękę przez całe życie.
Czasem zatrzymują dokładnie tam,
gdzie ktoś inny musiał się zatrzymać. 🚦

I nawet nie wiemy, że stoimy.
Mówimy sobie: „taki jestem”, „tak mi wygodniej”, „nie potrzebuję więcej”.
A pod tymi słowami kryje się cichy szept:
„Nie odejdę dalej niż Ty mamo.”

Relacje rodzinne mają niezwykłą moc.
Potrafią dawać życie.
I potrafią je… zatrzymywać w pół kroku. 💔

Bywa, że odpowiedzialność za własne życie jest przeżywana jak zdrada.
Jak przekroczenie niewidzialnej granicy.
Jak wyjście z kręgu, w którym wszyscy trzymali się blisko, żeby przetrwać. 🕯️

Ale dorosłość nie polega na zerwaniu więzów.
Polega na tym, by nie dać się nimi związać.
By umieć powiedzieć:
„Należę do Was i jednocześnie należę do siebie.” 🌱

Czasem największą zmianą nie jest nowa decyzja, ale zauważenie nici, która prowadzi nasze wybory.
I wówczas winno pojawić się w nas zapytanie:
👉 Czy ta nić wciąż mnie prowadzi?
👉 Czy ta nić wciąż mnie trzyma? 👁️

Nie wszystko, co znane, jest bezpieczne.
Nie wszystko, co bezpieczne, pozwala żyć w pełni. 🕊️

Ale odpowiedzialność to nie odcięcie się od rodziny.
To zajęcie swojego miejsca.
Swojego rozmiaru.
Swojej MOCY. ✨

Czasem największym aktem miłości wobec rodziny jest przestanie powtarzania jej ograniczeń.



💬 Jeśli ten tekst coś w Tobie poruszył,
może zechcesz zatrzymać się na chwilę i zapytać siebie (albo kogoś bliskiego):
🌸 W jakim obszarze mojego życia mogę być mniejsza/mniejszy, niż naprawdę jestem ?
🌻 Komu jestem lojalna/lojalny kosztem siebie?
🌷 Co by się stało, gdybym wziął/wzięła odpowiedzialność za swój potencjał?

Nie po to, by kogoś zranić.
Ale po to, by żyć własnym życiem. 🤍

Miej wspaniały dzień 🥳💐

Katarzyna Jedlińska 🥰❤️

🧠  Mój organizm funkcjonuje dziś inaczej niż kilka lat temuWczoraj odebrałam wyniki badań tarczycy.Nie ma już w niej cec...
16/12/2025

🧠 Mój organizm funkcjonuje dziś inaczej niż kilka lat temu

Wczoraj odebrałam wyniki badań tarczycy.
Nie ma już w niej cech Hashimoto. 🧾✨

Nie dzielę się tym jako triumfem.
Nie piszę tego jako recepty.
Piszę to bo coraz precyzyjniej rozumiem, że ciało długo niesie historię, zanim pojawią się warunki, by ją puścić. 🌿

Niesie ją w napięciu.
W zmęczeniu.
W autoagresji układu odpornościowego.
W stanach zapalnych, które nie biorą się „znikąd”. 🔥

Ciało nie jest szybkie.
Nie reaguje na deklaracje.
Nie wierzy w afirmacje oderwane od życia.

Ono cierpliwie czeka. ⏳
Na bezpieczeństwo.
Na regulację.
Na relacje, w których nie trzeba już trwać w gotowości. 🫂

Czasem choroba nie jest błędem.
Czasem jest formą przetrwania, jedyną możliwą w danym momencie historii. 🛟

I kiedy ta historia zaczyna się zmieniać –
nie od razu, nie spektakularnie, nie według kalendarza – ciało bardzo ostrożnie sprawdza:
czy naprawdę już może puścić? 👀💭

To, co wczoraj zobaczyłam w wynikach, jest dla mnie nie tyle „brakiem choroby”, ile znakiem, że coś we mnie i wokół mnie się zmieniło 🕊️

Trochę to trwało, ale wiem, że nie dało się tego przyspieszyć. Ja tylko stworzyłam ku temu warunki. 🌱

Jeśli Twoje ciało nadal coś niesie – to nie znaczy, że zawiodłaś/eś.
To znaczy, że ono wciąż Cię chroni. 🛡️

A puszczanie…
przychodzi wtedy, gdy nie trzeba już walczyć, uciekać ani zamierać.
Gdy można po prostu być. 🤍



💬 Zapraszam Cię do rozmowy
Jeśli chcesz, podziel się w komentarzu:
👉 co Twoje ciało niesie najdłużej?
👉 czego, Twoim zdaniem, potrzebuje, by móc puścić? ✨

Miej wspaniały dzień 🥳🌸

Katarzyna Jedlińska 🥰❤️



🛑 Kiedy dziecko „rezygnuje z życia”. Syndrom rezygnacji i śpiące dzieci uchodźców 🛑Wyobraź sobie dziecko, które powoli z...
15/12/2025

🛑 Kiedy dziecko „rezygnuje z życia”. Syndrom rezygnacji i śpiące dzieci uchodźców 🛑

Wyobraź sobie dziecko, które powoli znika.
Najpierw przestaje się bawić.
Potem milknie.
Nie chodzi do szkoły.
Nie wstaje z łóżka.
W końcu nie otwiera oczu, nie je, nie reaguje na ból ani głos bliskich.
Leży nieruchomo. Jakby ciało powiedziało: „dalej nie mogę”. 😔

Tak właśnie przebiega syndrom rezygnacji – tajemnicze, wstrząsające zjawisko opisane w książce „Śpiące królewny. Tajemnicze przypadki ze świata neurologii”.

🌍 Epidemia, która mogła wydarzyć się tylko tu.

Na jednym niewielkim obszarze geograficznym 169 dzieci zapadło w śpiączkę. Oznacza to, że 169 mózgów zostało nakłonionych, przymuszonych bądź uformowanych tak, że zaczęły się zachowywać w wyjątkowy, niezwykły sposób. Skoro wszystkie ofiary mieszkały w jednym kraju, w ich otoczeniu społecznym musiało kryć się coś, co uczyniło zaburzenie możliwym.

💔 „Porzucają wszelką aktywność życiową”

To jedno z najbardziej poruszających zdań książki. Dzieci nie umierają, ale rezygnują z życia.

Nie dlatego, że nie chcą.
Ale dlatego, że nie widzą przyszłości.

Pierwsze oficjalne doniesienia medyczne na temat epidemii „śpiących dzieci” pochodzą z początku xxI wieku. Choroba rozwija się zazwyczaj bardzo podstępnie. Dzieci doświadczają najpierw stanów lękowych, wpadają w depresję. Przestają bawić się z innymi dziećmi, z czasem w ogóle rezygnują z zabawy. Pomału się wycofują, zamykają w sobie. Wkrótce nie są już w stanie chodzić do szkoły. Mówią coraz mniej i mniej, w końcu całkowicie milkną. Nie wstają z łóżka. W najcięższej fazie choroby nie jedzą i nie otwierają oczu, leżą zupełnie nieruchomo, nie reagują na żadne słowa rodziny i przyjaciół, nie dają znać, jeśli odczuwają ból, głód lub dyskomfort. Porzucają wszelką aktywność życiową.

Pierwsze chore dzieci, które trafiły do szpitali poddano rozmaitym badaniom medycznym: przeprowadzano tomografie komputerowe i EEG, pobierano krew, robiono punkcje lędźwiowe, by przyjrzeć się płynowi mózgowo-rdzeniowemu.

Część szczególnie ciężko chorych dzieci obserwowano przez dłuższy czas na oddziałach intensywnej terapii, ale nikt nie potrafił ich wybudzić. Ponieważ nie wykryto żadnej konkretnej choroby, personel medyczny miał niewiele do zaoferowania. Niektórym się poszczęściło i choroba trwała kilka miesięcy, inne spały przez wiele lat. Albo nadal śpią. Czy dzieci zapadały w śpiączkę?

Skoro wszystkie dzieci żyły w jednym kraju – coś w ich otoczeniu musiało uczynić chorobę możliwą.

To nie była „dziwna choroba”.
To był krzyk systemu nerwowego dzieci, których świat stał się zbyt niebezpieczny, by w nim być.

🧠 Trauma, która zaczęła się dużo wcześniej

Trauma tych dzieci nie zaczęła się w szpitalu.
Zaczęła się na długo przed zachorowaniem.

„U niektórych pierwsze objawy można było zaobserwować już w momencie przyjazdu do Szwecji, większość jednak zamykała się w sobie dopiero, kiedy rodzina stawała w obliczu długiej procedury azylowej.”

Niepewność.
Zawieszenie.
Lęk przed deportacją.
Bezradność dorosłych.
Czekanie miesiącami, czasem latami – bez kontroli i bez głosu.

Dziecko nie może walczyć.
Dziecko nie może uciec.
Dziecko nie rozumie polityki.
Ale jego układ nerwowy pamięta wszystko.



⚖️ Biologia, psychika i środowisko – nierozerwalna całość

„Każdy problem medyczny to kombinacja czynników biologicznych, psychologicznych i środowiskowych – różni się jedynie ich udział.”

A jednak…
Gdy nie wykrywa się guza, zapalenia ani uszkodzenia mózgu, choroba bywa uznawana za „nieprawdziwą”.

Dzieci śpią miesiącami, latami, a personel medyczny w obliczu sytuacji staje się bezradny

Czy to śpiączka?

A może ciało, które wycofało się z życia, bo psychika nie dała rady unieść więcej?



🧩 Psychosomatyka: gdy ciało mówi zamiast słów

Freud uważał, że każdy objaw można wyprowadzić z psychicznej traumy. Ta myśl – choć uproszczona – po dziś dzień budzi ogromne emocje.

Współczesna psychosomatyka mówi jasno:
👉 objaw nie jest „udawany”
👉 mózg naprawdę zmienia swoje funkcjonowanie
👉 ciało staje się językiem traumy

Jakby odpowiedź była niewygodna.
Jakby trudniej było przyjąć, że psychika może aż tak wpływać na ciało.



✨ Dlaczego to jest ważne dla nas wszystkich?

Bo syndrom rezygnacji pokazuje prawdę, której często nie chcemy widzieć:
🔹 trauma nie zawsze krzyczy – czasem zapada w ciszę
🔹 psychosomatyka to nie „wymyślanie”, ale neurobiologia przetrwania
🔹 dzieci są barometrem systemu, w którym żyją.

💬 Jestem ciekawa
👉 Co czujesz, czytając o „śpiących dzieciach”?
👉 Gdzie według Ciebie kończy się medycyna, a zaczyna odpowiedzialność społeczna?
👉 Czy w swojej pracy lub życiu spotkałaś/eś się z ciałem, które „zrezygnowało”?

Podziel się refleksją w komentarzu.
Ten temat potrzebuje uwagi, empatii i rozmowy. 🤍

Miej wspaniały dzień 🥳🌸

Katarzyna Jedlińska 🥰❤️



Adres

Zawady 16 Lok. 4
Białystok
15-697

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 11:00 - 18:00
Wtorek 11:00 - 18:00
Środa 09:00 - 16:00
Czwartek 09:00 - 16:00

Telefon

+48504770760

Strona Internetowa

https://kursy.klinikaohana.pl/kursy/

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Katarzyna Jedlińska Klinika Ohana - Terapia traumy umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Katarzyna Jedlińska Klinika Ohana - Terapia traumy:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram