06/12/2020
Dzisiaj był intensywny rodzinny dzień. Dobrze spędziliśmy razem czas. Rano spontanicznie wyszła nam sesja oglądania obrazów, a ze starszakami też rozmowa o sztuce. Po mszy świętej dzieci dostały książki, chociaż u nas w rodzinie nie ma tradycji Mikołajek. Potem w gościach był mały Mikołaj - bratanek mojego męża. Świętowaliśmy jego imieniny. Potem dzieci razem / oddzielnie uczyły się angielskiego.
Wieczorem zabraliśmy się za nasze drzewko. Czekały nas dwa długie fragmenty z Pisma Świętego i kilka scenek.
Józef i jego bracia, potem sprzedanie Józefa do Egiptu.
Mojżesz w koszyku, a potem płonący krzew i powołanie Mojżesza.
Dzieci bardzo się zaangażowały, były kostiumy i rekwizyty. Było też sporo śmiechu, a najwięcej, kiedy Tata udawał wielbłąda z karawany Madianitów.
Kocham Adwent i te chwile. Muszę coś wymyślić, żeby nasze rozważania nie skończyły się wraz z Bożym Narodzeniem. 😁