16/01/2026
„Rozwój ludzi cierpiących na lęk przed związkiem w wieku niemowlęcym i wczesnodziecięcym został zaburzony pod względem przeżywania zależności. Nie czuli się oni zależni od swoich najbliższych osób w sposób życzliwy i nie doznali od nich troski, lecz byli zdani na nie i zależni w sposób skrajnie nieprzyjazny.
To niezwykle bolesne doświadczenie jest u dotkniętych nim osób tak głęboko zakorzenione, że nie chcą już nigdy znaleźć się w sytuacji, gdy będą od kogoś zależni.
Również dorośli, którzy w związkach miłosnych wielokrotnie doznawali rozczarowania, mogą ze względu na bolesne doświadczenie zależności silnie dążyć do niezależności i życia w pojedynkę. Osobom dotkniętym tym problemem wydaje się, że jedynym środkiem zaradczym jest dążenie za wszelką cenę do niezależności. Nie odczuwają ludzkiej potrzeby bliskości, troski i bezpieczeństwa lub odczuwają ją tylko chwilami.
W związkach ludzie ci czują się dokładnie tak, jak czuli się jako niemowlęta w kontakcie z rodzicami, czyli bezsilni, bezbronni, bezradni, zrozpaczeni, nieszczęśliwi i przekonani, że w relacjach należy całkowicie podporządkować się drugiemu człowiekowi. Nie wierzą, że ktoś może ich kochać, z pewnością nie na dłuższą metę, a już na pewno nie takich, jacy są „naprawdę”.
Jednak większość osób cierpiących na lęk przed związkiem nie jest wyraźnie świadoma tych emocji i zależności. Na tym polega istotna trudność, która nieraz uniemożliwia rozpoznanie właściwego problemu. Świadomie większość tych ludzi doznaje niejasnego uczucia przygnębienia, smutku, lęku i irytacji, które stanowią u nich bodziec do ucieczki.
Jeden z moich klientów tak opowiadał o bardzo typowym zachowaniu: „Gdy spędzę miłą niedzielę ze swoją dziewczyną, w okolicach wieczora zawsze ogarnia mnie nerwowy niepokój i oznajmiam, że koniecznie muszę wrócić do swojego mieszkania. Zamiast spędzić z nią jeszcze wieczór lub również noc, uciekam ponaglany przez fałszywe poczucie obowiązku. Uważam wtedy, że muszę jeszcze przygotować pracę na kolejny tydzień, zrobić pranie i załatwić tym podobne nieważne sprawy”
Ludzie z silnym lękiem przed związkiem czują się najpewniej, gdy partnera nie ma w pobliżu. Wprawdzie mogą cieszyć się bliskością, ale przez ograniczony czas. Szybko doznają uczucia, że bliskość ich przygniata i że partner ich zagarnia dla siebie czy niemal pochłania, i ratują się znów ucieczką w samotność, w pracę lub cokolwiek innego.
Sytuację dodatkowo utrudnia fakt, że ludzie cierpiący na lęk przed związkiem często nawet nie mają stabilnego uczucia, że w ogóle partnera kochają i chcą z nim być. Znacznie częściej zauważają, że niewiele odczuwają w stosunku do partnera lub że w ich uczuciu ciągle następują przerwy. Po krótkich chwilach odczuwania miłości przychodzi poczucie pustki i lęk. Rzadko tęsknią za partnerem, jeśli w ogóle się to zdarza, i odczuwają presję, gdy partner tęskni za nimi, ponieważ nie potrafią odzwajemnić uczuć tak mocno, jak okazuje je partner. Wielu z nich jest wystraszonych tym, jak mało uczuć często żywią do partnera.
Inni jak najbardziej tęsknią za partnerem, ale tylko wtedy, gdy go nie ma w pobliżu.
Tak czy owak w ludziach dotkniętych lękiem przed relacją wszystko, co dotyczy związku i partnerstwa, wywołuje uczucie niepewności, jest dla nich mało uchwytne i dlatego prawie niezrozumiałe - w odniesieniu do nich samych, a zwłaszcza w odniesieniu do partnerów.
Samoświadomość jest przynajmniej połową drogi do sukcesu”
/Stefanie Stahl/