Na spokojnie

Na spokojnie Psychoterapia online i na żywo. Szkolenia dla firm, szkół i instytucji.

Brawo ty! I brawo papuga!
26/10/2025

Brawo ty! I brawo papuga!

Dokładnie tak to jest!
20/10/2025

Dokładnie tak to jest!

😂
13/09/2025

😂

I to jest prawdziwy dramat. Tyle dronów tej nocy przeleciało nad Ukrainą. 19 zaplątało się nad Polskę, jeden budynek mie...
10/09/2025

I to jest prawdziwy dramat. Tyle dronów tej nocy przeleciało nad Ukrainą. 19 zaplątało się nad Polskę, jeden budynek mieszkalny został zniszczony, dzieci w jednej gminie miały wolne od szkoły, nikt nie ucierpiał. Ale gadające głowy całego świata aż parują, media w szale rwą szaty. W wielu z nas pojawiła się dziś wątpliwość: a jeśli będzie wojna, to czy ktoś nam pomoże czy nasi „sojusznicy” znów pozostawią nas samych jak 60 lat temu? Trauma II wojny światowej dalej w nas jest, mimo że jesteśmy drugim, a nawet trzecim pokoleniem urodzonym po jej zakończeniu. Ponoć nawet 20% współcześnie żyjących Polek i Polaków ma regularne PTSD po II wojnie, a przecież osób, które jej doświadczyły pozostała zaledwie garstka. To trauma międzypokoleniowa jak nic. Myślę, że może tym razem nas nie zostawią - tym razem to my mamy „szczęście” być w obozie zostawiających. Mówimy asertywnie, zdecydowanie, dobitnie, że nam się nie podoba to, co się dzieje na Ukrainie a potem idziemy na latte na roślinnym i pistacjowego croissanta.

Jeszcze w temacie rosyjskich dronów, które w nocy zestrzelono lub zaobserwowano nad Polską, taka przerażająco piękna mapa pokazująca trasy i uderzenia dronów i pocisków nad Ukrainą. Widać, że część dronów przeszła na terytorium naszego kraju, a jeden nawet zawędrował na Białoruś.

Przy powadze sytuacji w Polsce, warto uzmysłowić sobie, że to, co my przeżyliśmy dzisiaj, Ukraińcy przeżywają w zwielokrotnionej sile już od trzech lat.

Warto pamiętać, że urodzenie się w Polsce to jednak jak wygranie na loterii - można było urodzić się ledwie kilkaset kilometrów dalej i nasze życie - o ile ciągle byśmy je mieli - wyglądałoby zupełnie inaczej.

Mapa pochodzi z kanału na Telegramie monitor_ua i monitoringwar

16/08/2025

Friedrich Nietzsche, człowiek, który pisał o woli mocy i sile, zatrzymuje się na ulicy. Widzi woźnicę brutalnie bijącego konia. Podchodzi. Obejmuje zwierzę i płacze, a następnie całuje je w pysk. Chwilę później upada i nigdy już nie wraca do zdrowia psychicznego.

To był początek końca. Kolejne lata spędził w zakładach psychiatrycznych i pod opieką rodziny. Jego genialny umysł, ten sam, który inspirował pokolenia, został uwięziony w ciszy choroby.

Scena z koniem z Turynu stała się symbolem. Człowiek, który wzywał do przekraczania granic własnej siły, został pokonany przez…współczucie.
Być może prawdziwa siła nie zawsze wygląda tak, jak w książkach o bohaterach. Może czasem jest nią łza uroniona nad bólem kogoś, kto nawet nie potrafi o nią poprosić.

Nietzsche odszedł w 1900 roku. A jego ostatni świadomy gest do dziś przypomina, że nawet najsilniejszy umysł może ugiąć się pod ciężarem cudzego cierpienia.

Sama prawda. Ludzie wręcz patologicznie nie chcą pokazać słabości. A tymczasem bycie i silnym i słabym jednocześnie czyn...
16/07/2025

Sama prawda. Ludzie wręcz patologicznie nie chcą pokazać słabości. A tymczasem bycie i silnym i słabym jednocześnie czyni nas całymi, pełnymi ludźmi.

„Byłem najbardziej znanym dzieckiem na świecie... a mimo to w domu czułem się zupełnie samotny"

Miałem zaledwie 10 lat i już zarabiałem miliony. Wszyscy widzieli we mnie idealne dziecko, ale za kulisami wszystko wyglądało inaczej. Moi rodzice kłócili się o moje pieniądze, o kontrolę nad moją karierą... ale nie o mnie. Byłem tylko kolejnym produktem na ich wystawie. Podczas kręcenia "Kevina sam w domu" wszyscy mnie wychwalali, ale nikt nie zapytał, czy naprawdę wszystko ze mną w porządku.

W wieku 14 lat postanowiłem wyemancypować się prawnie od rodziców. Wyobraź sobie – nastolatek zmuszony wyrzucić rodziców ze swojego życia, żeby móc w ogóle oddychać. Czułem się zdradzony. Straciłem dzieciństwo wśród pozwów, presji, kamer i wrzasków. A kiedy spróbowałem znów być zwykłym chłopakiem… było już za późno. Odsunięto mnie. Oceniano. Niektóre media wymyślały historie tylko po to, żeby mieć o czym napisać.

Przez lata zniknąłem z życia publicznego. Wielu myślało, że upadłem na samo dno. W rzeczywistości po prostu uciekałem. Uciekałem przed przeszłością, nienawiścią, światłami reflektorów. Żyłem zamknięty w sobie, bez celu. I wtedy zrozumiałem, że leczenie nie polega na tym, żeby pokazać siłę, ale na przyznaniu, że jest się złamanym i chce się na nowo poskładać. Krok po kroku zacząłem znowu się uśmiechać, pisać, grać… ale tym razem dla siebie. Nie dla kontraktu, nie po to, żeby kogoś zadowolić.

„Czasem najtrudniejsze nie jest to, że świat cię porzuci… tylko że zrobią to ci, których kochasz najbardziej. Ale jeśli nauczysz się dawać sobie to, czego nikt ci nie dał, pewnego dnia spojrzysz w lustro i będziesz dumny, że się nie poddałeś.”

– Macaulay Culkin

Bardzo zachęcam do pobrania i używania tej aplikacji do medytacji. Cały rok za darmo! Jest, niestety, tylko po angielsku...
18/04/2025

Bardzo zachęcam do pobrania i używania tej aplikacji do medytacji. Cały rok za darmo! Jest, niestety, tylko po angielsku.

31/03/2025

Czwartek 17 jest dostępna! HIT!

Dopiero sama będąc matką doceniłam, ile rodzice dla mnie zrobili. Długo miałam pretensje o przeszłość - teraz zdarza nam...
18/03/2025

Dopiero sama będąc matką doceniłam, ile rodzice dla mnie zrobili. Długo miałam pretensje o przeszłość - teraz zdarza nam się spierać tylko o teraźniejszość. Jak to dorośli ludzie czasem się spierają.

– Moja mama żyje niewłaściwie. Bardzo chcę jej pomóc.
– Pomóc w czym?
– Pomóc jej zacząć żyć właściwie.
– A pani?
– Co ja?
– Czy pani żyje właściwie?
– A co to ma do mnie? Przecież mówię o mamie!

Prawdziwa historia. Piękna, młoda kobieta w jaskrawej sukience i z mnóstwem bransoletek. Jej mama w podeszłym wieku żyje „niewłaściwie”. Przecież mama ma wszystko, nawet kupili jej sanatorium. Ale ona nie chce tam jechać.

– Ona woli jechać na swoją działkę i plewić „głupie ziemniaki”, a ja jej milion razy mówiłam: kup, ile ci trzeba, dam ci na to pieniądze. A jej koleżanki są równie głupie jak te ziemniaki. Tylko o swoich wnukach rozmawiają.
– A o czym powinny rozmawiać?
– Powinny myśleć o rozwoju duchowym.
– A pani?
– Znowu o mnie?
– Proszę opowiedzieć o sobie.
– No, skończyłam dziennikarstwo.
– A pani mama studiowała na uniwersytecie?
– Nie.
– A tata?
– Nigdy go nie widziałam.
– Czyli mama wychowała panią sama?
– Razem z babcią.
– Jak pani dorastała? Proszę opowiedzieć.
– Zawsze się wstydziłam mojej mamy. Byliśmy bardzo biedni. Latem jeździliśmy na działkę.
– Plewić „głupie ziemniaki”?
– I zbierać jagody w lesie. Wszystkie dziewczyny je kupowały, a my zbierałyśmy na sprzedaż. Śmiały się ze mnie, że moja mama handluje jagodami przy drodze. Nad morze pojechałam dopiero w dziesiątej klasie.
– A co pani wtedy robiła?
– Kazano mi się uczyć. Może dlatego mam teraz problemy z mężczyznami, bo nie nauczyli mnie, jak z nimi rozmawiać.
– Nie, to nie dlatego. Problem w tym, że nie widzi pani, ile pani mama dla pani zrobiła.
– Co takiego zrobiła? Wszystko osiągnęłam sama!
– Oczywiście, sama. Kto opłacił pani studia? Kto sadził „głupie ziemniaki”, żeby było co jeść? Kto zbierał jagody i sprzedawał je, żeby kupić pani wyprawkę do szkoły? Jeśli dobrze liczę, pani dzieciństwo przypadało na lata 90. Doskonale je pamiętam. Kiedy nie było w ogóle pieniędzy, kiedy ludzie przeżywali dzięki ziemniakom.
– Ale pan mówi tylko o materialnych rzeczach! A przecież jest jeszcze rozwój duchowy. Przyjaźń! Zaufanie!
– Łatwo mówić o przyjaźni i zaufaniu, kiedy się wszystko ma. Trudniej, gdy nie ma się czym nakarmić dziecka. A pani mama zrobiła wszystko, co mogła. Dała pani dokładnie tyle, ile była w stanie. Dała pani szansę, dzięki której może pani robić to, co robi. Tak, jej jest trudno, nie rozumie, jak można żyć inaczej, ale jej strategia życiowa – sądząc po pani – okazała się skuteczna. A reszta to już pani zadanie.
– Jakie?
– Proszę się zastanowić.

Kiedy studiowałem psychologię, jeden z wykładowców powiedział: „Rodzice zawsze się mylą, ale macie wybór, jakie życie chcecie przeżyć, i ten wybór macie dzięki swoim rodzicom.”

Nasi rodzice nie mieli łatwego życia. Doskonale pamiętam swoje dzieciństwo. Pamiętam, jak mama i babcia gotowały bieliznę i prały ją ręcznie. Pamiętam, jak żyliśmy, kiedy rodzice przez pół roku nie dostawali pensji. Pamiętam zimę, kiedy nie mieliśmy nic do jedzenia oprócz ziemniaków i konserwowanych warzyw z naszego ogródka. Pamiętam, jak moja mama płakała, kiedy w szkole ukradziono mi buty na zmianę i nie było pieniędzy na nowe.

Nasi rodzice włożyli zbyt wiele sił, abyśmy mieli czas. Abyśmy mogli się uczyć, aby nasze życie było inne niż ich. Tak, oni „żyli niewłaściwie” – według nas. Ale nasze „właściwe życie”, z sanatoriami, wizytami w muzeach, podróżami, książkami i samorozwojem, wyrosło na ich ziemniakach. I na tym polu ziemniaków, wśród takich samych przyjaciółek, nauczyły się być szczęśliwe.

A naszym zadaniem jest dbać o swój ogród i szanować to, co zrobili inni. Najpierw szanować. Potem dziękować. A dopiero potem zaczyna się dorosłość.

To wszystko, co chciałam wam dzisiaj powiedzieć. Ściskam was mocno.

O. Pasternak

Adres

Ulica Lipowa 29 (róg Grochowej)
Białystok
15-269

Telefon

+48533014488

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Na spokojnie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Na spokojnie:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria