01/03/2026
PRZECIWDZIAŁAJĄC TRAUMIE
Niespełna dwa lata temu miałam wypadek na rowerze.
Jechałam ścieżką rowerową z górki na najwyższym przełożeniu z dość dużą prędkością. Ścieżka przede mną była pusta, poza jednym mężczyzną jadącym bardzo wolno przede mną. Przepisowo wyprzedzałam go lewą stroną i w momencie, gdy moje przednie koło dojeżdżało do jego tylnego koła, on zupełnie niespodziewanie skręcił w lewo zajeżdżając mi drogę. Od tego momentu wszystko działo się bardzo szybko, a sterowanie we mnie przejął mózg instynktowny tzw. gadzi. Chcąc uniknąć staranowania mężczyzny skręciłam w lewo i jechałam na czołowe zderzenie z ogromnym betonowym słupem ulicznej lampy.
Ostatnią rzeczą, którą widziałam był szybko zbliżający się do mojej głowy słup… Zamknęłam oczy….albo na ułamek sekundy straciłam przytomność…nie wiem…ocknęłam się tuż po chwili na trawie. Okazało się, że w słup trafiło przednie koło roweru, a ja wystrzeliłam jak pocisk z siodełka i przeleciałam przez kierownicę roweru na szczęście tuż obok słupa.
Obok na ulicy zatrzymało się kilka samochodów, bo wypadek wyglądał ponoć makabrycznie. Czułam, że nic poważnego mi nie jest, że nie mam złamań, że nie uderzyłam głową, co było najważniejsze. Byłam wdzięczna, że żyję.
Z perspektywy czasu wiem, że byłam w szoku i zamrożeniu, że ból poczułam dopiero po dobrych 20 minutach od wypadku, że nie powinnam była wcześniej wstawać i się poruszać, bo nawet pewnie złamania bym nie poczuła…
Z pomocą męża podreptałam powoli do domu, do którego miałam około 700 metrów i poszłam się położyć w sypialni. Czułam ból w udzie, które uderzyło mocno w kierownicę roweru oraz w ręce, na którą upadłam. Leżałam i przyglądałam się temu, co dzieje się w moim rozmrażającym się ciele. Pozwoliłam sobie czuć emocje: ulgę, wdzięczność pomieszaną ze strachem, przerażeniem i złością na mężczyznę, który jak się okazało skręcił sobie w bok „za potrzebą” nie oglądając się za siebie… oddychałam i opukiwałam punkt gama — jeden z punktów akupresurowych stosowanych w EFT (Emotional Freedom Techniques), metodzie pracy z ciałem i emocjami, którą na co dzień pracuję z moimi klientami — i wracałam do równowagi, a całe moje ciało się trzęsło. Trwało to około godziny, aż się uspokoiłam i mogłam wrócić do rodziny.
I teraz mogę przejść do sedna mojego posta…
Czytam właśnie książkę Petera A. Levina „Obudźcie tygrysa. Leczenie traumy” i widzę dokładnie, jak dzięki temu, co wtedy zrobiłam zupełnie instynktownie, nie mam żadnej traumy po tym wypadku.
A co dokładnie zrobiłam i co każdy z nas powinien zrobić po bardzo emocjonującym wydarzeniu, aby przeciwdziałać powstawaniu traumy?
• Zająć się sobą jak najszybciej. Odejść od hałasu i ludzi, jeśli to możliwe. Dać sobie przestrzeń i nie zmuszać się do “normalności” przed czasem.
• Przyjąć wszystkie emocje, które się pojawiają — pozwolić im być, wybrzmieć, przyglądać im się z zainteresowaniem, oddychać nimi. Bez oceniania, bez popędzania.
• Pozwolić ciału drżeć, trząść się na całego. Ten mechanizm uwalnia nagromadzone napięcie — energię zamrożoną w chwili zagrożenia. Robią to wszystkie zwierzęta na świecie zaraz po traumatycznym zdarzeniu. Nasze ciało też to potrafi i chce to robić. Trzeba mu tylko stworzyć warunki i mu na to pozwolić.
• Niczego nie przyspieszać. Dać sobie tyle czasu, ile potrzeba na powrót do równowagi — w zaufaniu do własnego ciała. Ono wie.
Peter mówi, że tą częścią mózgu, która nam ludziom „przeszkadza” w radzeniu sobie z właściwym przetwarzaniem traumatycznych przeżyć, jest kora nowa ….nasza zdolność do rozumienia, myślenia, analizowania, racjonalizowania stoi na drodze do uzdrowienia, które nasz instynktowny mózg potrafi zrobić nawet bez naszej woli. Po prostu trzeba mu na to pozwolić.
Twój instynktowny mózg wie, jak się leczyć. Twóją rolą jest mu na to pozwolić. Jeśli uważasz, że ta wiedza może się komuś przydać — udostępnij.
Fotografia by Myicahel Tamburini