04/01/2026
To, co czujesz, ma swoją historię.
Czyli mit romantycznej miłości, motyli w brzuchu, chemii a schemat przetrwania zapisany w Twojej podświadomości i układzie nerwowym a tym samym w Twoim ciele. Czyli czemu grzeczne dziewczyny lubią „łobuzów’.
Na pewno to znasz-spotykasz kogoś , kto mówi Ci że się mu podobasz. I z każdym kolejnym słowem, uśmiechem, zachwytem-przepadasz. Pojawia się „chemia”, motyle w brzuchu. Zakochanie. Mija pięć minut a Ty już nie widzisz świata poza tą osobą.
To jest to!
Bliźniaczy płomień, jedyna prawdziwa miłość, do grobowej deski! Druga połowa.
A jeśli Ci powiem że to nie miłość a Twoja podświadomość do spółki z układem nerwowym właśnie uruchomiła znajomy mechanizm przetrwania. Tak przetrwania-dobrze czytasz. W centralnym komputerze Twojego umysłu otworzył się folder: „znam to, z dzieciństwa na przykład. I nauczyłam się w tym „przeżyć”.
Twój układ nerwowy właśnie rozpoznał Twoich rodziców. Wszystkie sytuacje z dzieciństwa gdy musiałaś „zasługiwać na uwagę’, na miłość, na zauważenie. Gdy musiałaś nauczyć się manewrować pomiędzy humorami mamy a niedostępnością emocjonalną taty. Odczytywać napięcie, drobne sygnały by uniknąć awantury, karania ciszą etc.
Gdy musiałaś być rodzicem swojego rodzica. Albo na odwrót- gdy stałaś dużo niżej ( bo przecież dzieci i ryby głosu nie mają), i nie zostawałaś wysłuchana a zbagatelizowana. Twój układ nerwowy nauczył się wtedy tak kombinować żebyś przetrwała w tym kociołku. A skoro tak się stało to znaczy że to działa. A twoja podświadomość zapisała to jako schemat na życie.
I teraz spotykasz tego księcia z bajki – czujesz znajome napięcie, zalewają Cię znajome uczucia, myśli, uruchamiają się wszystkie Twoje deficyty które ta osoba na pewno zaspokoi.
Ale tak się nie dzieje. Zamiast tego masz powtórkę z rozrywki. Ty zachowujesz się jak w dzieciństwie- ta osoba również ( tylko ze swojego schematu). Nie spotykacie się w żadnym punkcie. Finalnie kończysz wykończona tą relacją. Blisko, daleko, niedojrzałość emocjonalna, znowu jesteś czyimś rodzicem nie partnerką, znowu stoisz niżej a ktoś się Tobą „karmi”, dajesz wszystko a dostajesz nic lub niewiele, ratujesz a wdzięczność się nie pojawia. Druga strona też ma swoje schematy w które się nie wpisujesz. Jest Cię „za bardzo’, przytłaczasz, wkurzasz…
Zaczynasz czuć że wewnętrznie umierasz. Pojawiają się lęki, paranoje, nie zdrowe emocje-ale….jakoś żyjesz. Dla podświadomości to najważniejszy wyznacznik.
Żyjesz przecież!
Twoja podświadomość razem z układem nerwowym powiedziały: znam to, pozwoliło Ci to przetrwać wtedy pozwoli i dzisiaj. I za każdym kolejnym razem.
To dlatego miłe dziewczyny wybierają „łobuzów”.
To dlatego kobiety nie odchodzą pomimo przemocy.
To dlatego tak trudno zakończyć relację która wykańcza.
I nie jest to Twoja wina. Co więcej nie jest to wina drugiej osoby.
Wasze systemy przetrwania odpowiedziały po prostu na wasze nieprzepracowane schematy. To są te słynne „lekcje” z duchowości. Spotkasz wciąż te same osoby tylko pod innym imieniem, dopóki nie przerobisz swojej lekcji.
W hipnoterapii wyprowadzamy podświadomość ze znajomych ścieżek.
Pokazujemy umysłowi że są inne drogi.
Reorganizujemy układ nerwowy by był spokojniejszy.
Żebyś zobaczyła że można czuć się inaczej, reagować inaczej, i dzięki temu poszerza się perspektywa.
Widzisz więcej ścieżek wyboru. Potem wzmacniamy nowe ścieżki. I zaczynasz widzieć światełko w tunelu. Świadomość przejmuje stery i pojawia się szersze pole widzenia. Pojawia się wybór.
Nie muszę tu być.
Nie muszę „trwać”
To poczucie staje się Twoim kompasem. Decyzją. Budzisz się ze snu dzieciństwa i przejmujesz kontrolę.
Nie zmieniasz się o 180 stopni ale po prostu zaczynasz widzieć siebie w swoim życiu. Wreszcie. Część po części. Cegiełka po cegiełce.
Każdy „książę z bajki” może Tobą potrząsnąć na tyle żeby Cię „ocknąć”. Lub możesz pozostać w grajdołku ofiary, że znowu nie wyszło jak miało, bo on coś….
Decyzja. Wybór. Gotowość. Hipnoterapia. Na przykład.