20/02/2025
Przed prawem stoi strażnik. Do tego strażnika przychodzi człowiek ze wsi i prosi o wstęp do prawa. Ale strażnik mówi, że teraz nie może mu pozwolić wejść. Człowiek zastanawia się i pyta, czy więc będzie mógł wejść później. "To możliwe" — mówi strażnik — "ale teraz nie".
Ponieważ brama do prawa stoi otworem, jak zawsze, a strażnik odsuwa się na bok, człowiek pochyla się, aby zajrzeć przez bramę do wnętrza. Gdy strażnik to zauważa, śmieje się i mówi: "Jeśli cię to tak k**i, spróbuj wejść mimo mojej prohibicji. Ale pamiętaj: jestem potężny. A jestem tylko najniższym strażnikiem. Przed każdą salą stoją strażnicy, jeden potężniejszy od drugiego. Już trzeci strażnik jest tak straszny, że nawet ja nie mogę znieść jego widoku."
Człowiek ze wsi nie spodziewał się takich trudności; prawo powinno być dostępne zawsze i dla każdego, myśli, ale teraz, gdy przygląda się strażnikowi w jego futrzanym płaszczu, z wielkim spiczastym nosem i długą, rzadką, czarną tatarską brodą, postanawia jednak, że lepiej poczekać, aż uzyska pozwolenie na wejście. Strażnik daje mu stołek i pozwala usiąść obok drzwi. Tam siedzi dniami i latami. Podejmuje wiele prób, aby zostać wpuszczonym, i męczy strażnika swoimi prośbami. Strażnik często przeprowadza z nim małe przesłuchania, pyta o jego ojczyznę i wiele innych rzeczy, ale są to obojętne pytania, takie, jakie zadają wielcy panowie, a na koniec wciąż mu powtarza, że jeszcze nie może go wpuścić.
Człowiek, który na tę podróż wyposażył się w wiele rzeczy, używa wszystkiego, choćby najcenniejszego, aby przekupić strażnika. Ten przyjmuje wszystko, ale mówi: "Przyjmuję to tylko po to, abyś nie myślał, że coś zaniedbałeś."
Przez te wiele lat człowiek prawie nieustannie obserwuje strażnika. Zapomina o innych strażnikach, a ten pierwszy wydaje mu się jedyną przeszkodą do wejścia do prawa. Przeklina swoje nieszczęśliwe położenie w pierwszych latach bez skrupułów i głośno, później, gdy się zestarzeje, tylko mruczy do siebie. Dziecinnieje, a ponieważ podczas długiego studiowania strażnika rozpoznał nawet pchły w jego futrzanym kołnierzu, prosi także pchły, aby mu pomogły i nakłoniły strażnika.
W końcu jego wzrok słabnie, i nie wie, czy rzeczywiście robi się ciemniej wokół niego, czy tylko jego oczy go oszukują. Ale teraz dostrzega w ciemności blask, który nieprzerwanie wydobywa się z drzwi prawa. Teraz nie ma już długo do życia. Przed śmiercią wszystkie doświadczenia z całego czasu zbierają się w jego głowie w jedno pytanie, którego wcześniej nie zadał strażnikowi. Daje mu znak, aby ten przyszedł bliżej, ponieważ nie może już unieść swojego ciała. Strażnik musi pochylić się głęboko do niego, ponieważ różnica wzrostu bardzo się zmieniła na niekorzyść człowieka.
"Czego jeszcze chcesz wiedzieć?" — pyta strażnik — "Jesteś nienasycony."
"Wszyscy dążą do prawa" — mówi człowiek — "dlaczego więc przez te wszystkie lata nikt inny nie prosił o wejście?"
Strażnik widzi, że człowiek jest u kresu sił i aby dosięgnąć jego gasnącego słuchu, krzyczy do niego: "Nikt inny nie mógł tu wejść, ponieważ to wejście było przeznaczone tylko dla ciebie. Teraz idę i zamykam je."
"Przed prawem" F. Kafka
Ta przypowieść skłania do refleksji nad naszymi własnymi ograniczeniami i barierami, które często sami sobie stawiamy. Czekając na "odpowiedni moment" lub "pozwolenie" z zewnątrz, możemy przegapić szanse i możliwości, które są na wyciągnięcie ręki. Nie pozwólmy, aby strach czy niepewność powstrzymywały nas przed działaniem. Nasze drzwi do sukcesu stoją otworem – odważmy się przez nie przejść!
Obraz: Osho zen Tarot