23/12/2025
Rodzicu zatrzymaj się,wesprzyj się,czytając poniższy post:)
https://www.facebook.com/share/p/17rDEDxChX/
💚Rodzicielstwo Skoncentrowane na Emocjach #1💚
Zanim powiesz cokolwiek: zrób PAUZĘ… zauważ swój odruch i wybierz inną (nową) ścieżkę
Przypuszczam, że doskonale znasz te zwykłą sytuację z codzienności rodzicielskiej: trzeba wyjść z domu. Ty już w głowie masz plan działania, czas, zakupy, autobus, „ogarnięcie dnia”. A dziecko? A Twoje dziecko ma zgoła inny plan w tym momencie: nagle staje w miejscu i mówi: „Nie idę” lub “Nie założę tego”. Po chwili robi się z tego “przepychanka”: Ty próbujesz zachęcić, potem naciskasz, potem(w bezradności) grozisz konsekwencją…. i zanim się obejrzysz, jest krzyk, płacz, czasem agresja, a Ty czujesz, że to wcale nie poszło tak, jak chciałeś.
Mam dla Ciebie dobrą i złą informację: ten moment to coś bardzo ludzkiego, oraz zdarza się WSZYSTKIM rodzicom:
dobra intencja, a potem szybka eskalacja... To się po prostu zdarza.
Dobra informacja jest taka, że można zacząć odzyskiwać stery w tych momentach.
Pracując z rodzicami proponuje coś co może wydawać się proste, ale ma potężny wpływ na to jak sytuacja się rozwinie.
Jest to punkt, w którym przydaje się PAUZA i „nowa ścieżka”: nie kolejne mądre zdania ani dłuższe tłumaczenie, tylko zmiana kolejności.
Najpierw: rozpoznaj swój „automatyczny odruch”
Kiedy dziecko jest w emocjach, większość z nas automatycznie robi coś, co ma sens i zwykle wynika z troski: chcemy, żeby przestało boleć, żeby było „już dobrze”, żeby sytuacja się skończyła. Tyle że te reakcje, choć życzliwe, często nie trafiają w to, czego dziecko potrzebuje w danej sekundzie.
Nazwijmy to roboczo “automatycznym odruchem ratowniczym”
Kiedy rozmawiam z rodzicami, to najczęściej możemy odnaleźc takie formy “ratowania” lub “porządkowania:
– uspokajanie: „nie martw się, będzie dobrze”,
– pomniejszanie: „to nic takiego”,
– natychmiastowe rady i rozwiązania,
– odwracanie uwagi,
– dopingowanie („dasz radę, nie przesadzaj”),
– zasypywanie pytaniami, żeby „wreszcie powiedziało, o co chodzi”,
– porównywanie do siebie („ja też tak miałem”),
– „nie powinieneś tak czuć”.
Drogi Rodzicu… Tu zatrzymajmy się na chwilę… Nie pisze tego żeby Cię obwiniać. Pisząć to, chcę pomóc Ci uświadomić sobie, coś co każdy z nas ma, czyli “automatyzm”. Z miejsca świadomości, będziesz mógł bardziej decydować o swoich reakcjach.
PAUZA I REFLEKSJA pozwalają żeby złapać ten moment: „Aha, to jest mój odruch. Wchodzę w niego, bo sam/sama mam napięcie.”
Kilka kroków, które być może Cię wesprą
Dobra wiadomość jest taka, że ta zmiana nie musi trwać pół godziny. Czasem naprawdę wystarczy kilka chwil oraz odpowiednio dobrane reakcji.
Popatrzymy na to razem?
1. Zauważ swój odruch i zrób PAUZĘ.
Dosłownie sekundę może dwie. Tyle, żebyś nie pojechał/pojechała na automacie. Wystarczy, że jesteś „w miarę spokojny/a”, nie musisz być idealny/a.
2. Wejdź na chwilę w perspektywę dziecka.
Nie chodzi nam o Twoja uległość czy zgodę. Przede wszystkim chcemy zrozumieć, co tu może się dziać „pod spodem”. Czasem dziecko mówi twardo („nie idę”), a pod tym jest wstyd, lęk, zmęczenie, poczucie, że nie ma wpływu.
3. Ubierz to w jedno–dwa zdania, które będą Twoim językiem, ale dopasowane do Twojego dziecka.
Takie zdania „od środka”, ale ostrożne, nie wszechwiedzące: „Może czujesz teraz smutek, bo wolisz zostać”, „Zastanawiam się, czy może boisz się wyjść lub naprawdę nie podoba ci się ten pomysł”. Ważne, żeby to było z sercem, a nie „terapeutycznym tonem”.
4. Dopiero potem przejdź do działania… jeśli to naprawdę konieczne
Dzieci zwykle potrzebują też działania: granicy, wyboru, wsparcia w przejściu przez sytuację, jakiejś małej propozycji „co teraz”. Tu kolejność robi też robotę: najpierw poczucie bycia zrozumianym, dopiero potem propozycje rozwiązania sytuacji.
(Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, przy agresji czasem trzeba najpierw przerwać i zabezpieczyć sytuację, a dopiero potem wracać do reszty. W innym poście napiszę o tym więcej.
Mini-ćwiczenie na 2 dni: „PAUZA”
Nie zmieniaj od razu całego swojego stylu. Zacznijmy od małego kąsku-świadomościowego. Na start wystarczy jedno:
Pomyśl o jednej emocji dziecka, która najbardziej Cię odpala (złość? płacz? panika?).
Zaznacz swój najczęstszy odruch z listy (uspokajanie / rady / pomniejszanie / pytania…).
Następnym razem, gdy to przyjdzie: spróbuj tylko jednego kroku: zauważ odruch… zrób PAUZĘ i powiedz jedno zdanie “pomocnicze” (krótkie, zwyczajne):
„Widzę, że ci trudno.”
„To cię naprawdę ruszyło.”
„Chyba bardzo tego chciałeś/chciałaś.”
To nie jest złoty środek na wszystko i nie zawsze się uda. Jednak ważniejsze teraz jest to, że PRÓBUJESZ INACZEJ.
A jeśli poszło źle? Zawsze może zrobić drugą PAUZĘ i nowe podejście… Liczy się, że próbujesz i nie poddajesz się… Nie musisz być idelany/a, wystaczy, że jesteś odrobinę wyregulowany/a. Pauza pomaga 🙂
Na koniec jedno pytanie: kiedy najczęściej wchodzi u Ciebie “odruch ratowniczy lub porządkujący”? Przy odmowie, złości, płaczu, czy przy porankach i pośpiechu?
PS. Rodzicu, pamiętaj. Jesteś czującą osobą, której też w codzienności może być trudno. Czasem możesz czuć sie przytłoczony, zawstydzony, bezradny. Zasługujesz na wsparcie, a Twoje dziecko zasługuje na rodzica, który jest wsparty.
💗
Krzysiek