22/12/2025
Sprawa z Jeleniej Góry pokazała jedno w sposób brutalnie jasny:
problemem nie jest tylko czyn nieletniej sprawczyni. Problemem jest to, kim stali się dorośli.
Tak – jeśli ktoś był w stanie zabić, powinien być izolowany i ponieść realne konsekwencje.
Poprawczak. Odpowiedzialność. Ochrona społeczeństwa.
To nie jest zemsta. To minimum.
Ale to, co widzę w komentarzach, jest czymś znacznie gorszym niż sam czyn dziecka.
Dorośli ludzie z radością opisują fantazje przemocy.
Z zimną krwią wzywają do tortur, gwałtu, śmierci.
Klikają „lubię to”.
Dopowiadają szczegóły.
I mówią o „sprawiedliwości”.
Nie.
To nie jest sprawiedliwość.
To jest czysta, nieskrępowana żądza przemocy, której jedyną barierą był dotąd kodeks karny.
Jeśli ktoś potrafi publicznie pisać, że sam by zabił, skrzywdził, zniszczył – to nie jest „oburzony obywatel”.
To jest człowiek, który już mentalnie przekroczył granicę.
I jedyne, co go powstrzymuje, to brak przyzwolenia.
To właśnie jest najbardziej przerażające.
Można domagać się surowych konsekwencji.
Można nie zgadzać się na bezkarność.
Ale w momencie, gdy ktoś dehumanizuje dziecko i zaczyna czerpać satysfakcję z opisywania przemocy – sam staje się większym zagrożeniem niż ona.
Społeczeństwo, które masowo fantazjuje o zabijaniu, gwałceniu i linczu, nie jest „zdrowo oburzone”.
Jest emocjonalnie chore.
I jeśli dziś ktoś naprawdę potrzebuje pomocy psychiatrycznej, to nie tylko sprawczyni.
To także ci, którzy z ulgą odkrywają, jak bardzo chcieliby skrzywdzić drugiego człowieka – gdyby tylko wolno było.
To nie jest moralność.
To jest upadek.