14/10/2025
Polecam przeczytać tę książkę 🩷
Dziesięć lat temu zacząłem grupową terapię. Zrobiłem to z dwóch powodów. Po pierwsze, co najmniej od dwóch lat miałem objawy bezgorączkowej grypy, której mój doktor nie potrafił wyleczyć. W końcu po trzykrotnych wszechstronnych badaniach powiedział mi, że przyczyna jest najprawdopodobniej psychosomatyczna i poradził, żebym z moimi kłopotami udał się do psychologa, bo może to okaże się skuteczne. Z grubsza w tym samym czasie nasiliły się problemy związane z moim pierwszym małżeństwem i doszedłem do wniosku, że jestem zdezorientowany i nie potrafię uporządkować ich bez pomocy z zewnątrz – właściwie, jak pamiętam, myślałem wówczas, że brakuje mi narzędzi intelektualnych, żeby zrozumieć, co się dzieje. Teraz zdaję sobie sprawę, że brakowało mi również pewnych doświadczeń emocjonalnych, które musiałem zdobyć w grupie, żeby móc rozwiązać nękające nas problemy.
Oczywiście wkraczałem w Cudowny Świat Terapii bez wielkiego entuzjazmu. Przeciwnie, z normalną brytyjską rezerwą podchodziłem do wszystkiego, co się kojarzy z całym tym Psychiatrycznym Interesem. Niemniej, mimo że traktowałem rzecz sceptycznie – mógłbym nawet powiedzieć z nieufnością – zacząłem chodzić na spotkania grupy terapeutycznej. […] I tak co tydzień późnym czwartkowym popołudniem w dziesięć osób półtorej godziny siedzieliśmy w kręgu i po prostu rozmawialiśmy – przez następne trzy i pół roku! Naturalnie ludzie w grupie przez ten czas się zmieniali; gdy jedni czuli, że już mogą odejść, na ich miejsce przychodzili nowi chętni.
Mniej więcej po roku zrozumiałem, że przeżywam najciekawsze doświadczenie w całym swoim dorosłym życiu.
[…]
Dzisiaj, gdy upłynęło ponad pięć lat od zakończenia terapii, mogę powiedzieć bez żadnych zastrzeżeń, że to, czego nauczyłem się w grupie, ogromnie mi pomogło. Od tego czasu jestem znacznie bardziej zadowolony z życia. Doświadczenia grupowe uwolniły mnie oczywiście od wszelkich dolegliwości fizycznych, jakie mi doskwierały, a także wydatnie zmniejszyły napięcie psychiczne. Myślę, że dzięki grupie potrafię lepiej niż przedtem wczuwać się w innych ludzi i czasami chyba nawet skuteczniej niż dawniej pomagać przyjaciołom. Terapia dała mi dużo również w sprawach zawodowych, umożliwiając lepszy wgląd w postaci kreowane przeze mnie na scenie. Dzięki niej mój umysł stał się znacznie bardziej otwarty i zacząłem całkiem inaczej patrzeć na zachowania ludzi w sferze społecznej i politycznej, co – jak mi się wydaje – nadało sens sprawom, których poprzednio w ogóle nie mogłem zrozumieć. Lecz za największą korzyść, najważniejszą rzecz, dzięki której odzyskałem radość życia, uważam to, że wszystkie problemy przeżywam teraz znacznie łagodniej i łatwiej sobie z nimi radzę. Jest nieomalże tak, jakby to był jedynie nikły ślad ich poprzedników, bowiem metody, jakich nauczyłem się w grupie, pozwalają mi – skoro już jakiś problem powstanie – rozwiązać go o wiele prościej i skuteczniej.
John Cleese, Żyć w rodzinie i przetrwać, R. Skynnera i J. Cleese
Sprawdź naszą ofertę grup terapeutycznych . Do kilku z nich prowadzimy konsultacje.