31/12/2025
„Specjalna więź” z osobą narcystyczną na pierwszy rzut oka wygląda jak bliskość.
Dziecko jest wyróżnione, „rozumiane”, dopuszczone do świata dorosłych. Często słyszy, że jest wyjątkowe, dojrzalsze, inne niż reszta. I właśnie dlatego ta więź jest tak trudna do zauważenia i jeszcze trudniejsza do przerwania.
Bo dla dziecka to nie jest manipulacja.
To jest poczucie znaczenia.
Osoba narcystyczna nie buduje tej relacji po to, by dziecko było bezpieczne. Buduje ją po to, by sama poczuć się ważna, podziwiana, potrzebna. Dziecko staje się kimś w rodzaju emocjonalnego sojusznika. Kimś, kto ma rozumieć, wspierać, stać po stronie dorosłego. Czasem nawet chronić go przed innymi dorosłymi.
Dziecko nie nazwie tego obciążeniem.
Ale zacznie to nosić w ciele.
Po takich kontaktach bywa napięte, nadmiernie czujne, drażliwe albo dziwnie wycofane. Czasem sprawia wrażenie „za dorosłego”, jakby nagle przestało być dzieckiem. Innym razem reaguje złością albo zamknięciem, choć nie potrafi powiedzieć dlaczego.
Twoją rolą nie jest rozbicie tej więzi ani udowodnienie dziecku, że drugi rodzic robi coś niewłaściwego. To prawie zawsze kończy się odwrotnym efektem. Dziecko, które czuje się „wybrane”, będzie tej relacji bronić, bo razem z nią broni swojej wartości i swojego miejsca.
Twoją rolą jest stworzyć drugą jakość relacji. Zupełnie inną.
Relację, w której nie trzeba być wyjątkowym, mądrym ani silnym.
Relację, w której można być zmęczonym, marudnym, zagubionym.
Relację, w której nikt nie oczekuje lojalności ani opowiadania się po którejkolwiek stronie.
Dla dziecka to często nowe doświadczenie. Na początku może wydawać się „nudne” w porównaniu z intensywnością relacji z osobą narcystyczną. Ale na poziomie układu nerwowego jest czymś zupełnie innym. Jest bezpieczną bazą.
Zamiast mówić dziecku, że ktoś nim manipuluje, warto mówić o tym, co dzieje się w nim samym. O emocjach i sygnałach z ciała. Można spokojnie zauważać, że po niektórych spotkaniach jest bardziej napięte, że trudniej mu się wyciszyć albo że bierze na siebie zbyt dużo odpowiedzialności za cudze nastroje. Bez ocen. Bez wskazywania winnego.
Ważne jest też delikatne, powtarzalne komunikowanie jednej rzeczy:
dorosły odpowiada za dorosłego.
Dziecko nie musi nikogo pocieszać, ratować ani rozumieć ponad swoje możliwości. Może kochać, ale nie musi dźwigać.
Osoba narcystyczna oferuje dziecku intensywność, wyjątkowość i huśtawkę emocjonalną.
Ty oferujesz coś mniej spektakularnego, ale znacznie trwalszego: przewidywalność, spokój i obecność, która nie znika, gdy dziecko przestaje spełniać oczekiwania.
To nie działa od razu.
Ale z czasem dziecko zaczyna czuć różnicę, nawet jeśli nie umie jej nazwać. Zaczyna wiedzieć, gdzie może być sobą, a gdzie musi grać rolę.