11/01/2026
Zastanawiałam się, czy odnieść się do nowej ustawy o zawodzie psychologa, bo wiele słów już na ten temat padło w przestrzeni publicznej. Postanowiłam jednak podzielić się moimi obawami. Nowa ustawa o zawodzie psychologa, choć deklaratywnie ma na celu uporządkowanie rynku usług psychologicznych i zwiększenie bezpieczeństwa osób korzystających z pomocy, budzi poważne wątpliwości merytoryczne i etyczne. Z punktu widzenia psychologa – osoby posiadającej wieloletnie, systemowe wykształcenie w zakresie funkcjonowania psychicznego człowieka – ustawa ta w obecnym kształcie nie tylko nie rozwiązuje kluczowych problemów, ale w niektórych obszarach może je pogłębiać.
Najpoważniejszym zarzutem wobec nowej regulacji jest osłabienie znaczenia wykształcenia kierunkowego jako podstawowego kryterium kompetencji do pracy terapeutycznej. Psychologia nie jest zbiorem technik ani umiejętności możliwych do przyswojenia wyłącznie w drodze kursów czy szkoleń podyplomowych. Jest to dyscyplina naukowa obejmująca m.in. psychopatologię, diagnozę psychologiczną, metodologię badań, etykę zawodową, neuropsychologię, psychologię rozwoju oraz psychologię kliniczną.
Dopuszczanie do prowadzenia psychoterapii osób bez pełnego wykształcenia psychologicznego oznacza oderwanie praktyki terapeutycznej od jej naukowych fundamentów. Psychoterapia prowadzona bez głębokiego rozumienia mechanizmów psychicznych, różnicowania normy i patologii oraz zasad diagnozy klinicznej niesie realne ryzyko błędów, opóźniania właściwego leczenia lub wręcz szkód dla pacjentów/klientów.
Z perspektywy etycznej kluczowym problemem jest bezpieczeństwo osób korzystających z pomocy psychoterapeutycznej. Pacjenci/klienci często zgłaszają się w stanie kryzysu, z zaburzeniami psychicznymi, traumą, myślami samobójczymi czy współwystępującymi problemami somatycznymi. Praca z takimi osobami wymaga nie tylko empatii i umiejętności relacyjnych, lecz przede wszystkim kompetencji diagnostycznych i klinicznych, których nie da się rzetelnie zdobyć bez pełnego wykształcenia psychologicznego.
Ustawa, która nie stawia jednoznacznego wymogu kierunkowego wykształcenia dla osób prowadzących psychoterapię, de facto przenosi ryzyko na pacjenta/klienta, zakładając, że rynek lub system certyfikacji sam wyeliminuje niekompetentnych praktyków. Jest to założenie naiwne i sprzeczne z zasadą ochrony dobra pacjenta/klienta jako nadrzędnej wartości.
Z punktu widzenia środowiska zawodowego ustawa prowadzi do dewaluacji zawodu psychologa. Wieloletnie studia, praktyki, staże i obowiązek ustawicznego kształcenia zostają zrównane z innymi ścieżkami edukacyjnymi, które nie obejmują pełnego przygotowania teoretycznego i klinicznego. W efekcie tytuł psychologa traci swoją odrębność i znaczenie, a społeczne zaufanie do zawodu ulega osłabieniu.
Co więcej, brak wyraźnego rozgraniczenia kompetencji pomiędzy psychologami a osobami z innym wykształceniem prowadzi do chaosu informacyjnego. Pacjent/klient nie ma realnej możliwości oceny, czy osoba oferująca psychoterapię posiada wystarczające kompetencje do pracy z jego problemami.
Choć ustawa sprawia wrażenie regulowania psychoterapii, w praktyce nie wprowadza jednoznacznych, wysokich standardów wejścia do zawodu. Brak twardego wymogu wykształcenia psychologicznego sprawia, że regulacja ma charakter fasadowy. W efekcie państwo sankcjonuje sytuację, w której odpowiedzialna, kliniczna praca z ludzkim zdrowiem psychicznym może być prowadzona przez osoby o bardzo zróżnicowanym, a czasem niewystarczającym przygotowaniu.
Z perspektywy osoby wątpiącej w możliwość prowadzenia psychoterapii bez wykształcenia kierunkowego należy podkreślić, że psychoterapia nie jest neutralnym rzemiosłem ani techniką komunikacyjną. Jest to interwencja psychologiczna o potencjalnie głębokim wpływie na funkcjonowanie jednostki. Błędy w jej prowadzeniu mogą prowadzić do retraumatyzacji, utrwalenia patologicznych schematów lub pogorszenia stanu psychicznego pacjenta/klienta.
Przekonanie, że wystarczające są same szkolenia psychoterapeutyczne, pomija fakt, że ich programy zakładają często bazową wiedzę psychologiczną, której osoby bez wykształcenia kierunkowego po prostu nie posiadają w odpowiednim zakresie.
Nowa ustawa o zawodzie psychologa, zamiast wzmacniać standardy i chronić pacjentów/klientów, rozmywa granice kompetencji, osłabia rangę wykształcenia psychologicznego i stwarza ryzyko obniżenia jakości psychoterapii. Z perspektywy psychologa oraz osoby krytycznie nastawionej do dopuszczania do psychoterapii osób bez wykształcenia kierunkowego, ustawa ta wymaga istotnej rewizji.
Jeśli psychoterapia ma pozostać rzetelną formą pomocy, a nie jedynie usługą rynkową, konieczne jest jednoznaczne uznanie wykształcenia psychologicznego za fundament kompetencji terapeutycznych. W przeciwnym razie to pacjenci/klienci zapłacą najwyższą cenę za pozorne kompromisy legislacyjne.