Psychoterapia - Magdalena Prudło. Porozmawiajmy przy kuchennym stole

Psychoterapia - Magdalena Prudło. Porozmawiajmy przy kuchennym stole Zapraszam na psychoterapię osoby indywidualne, pary, rodziców z dziećmi i całe rodziny. W przyjaznych warunkach, jak przy kuchennym stole. Tel. 501135616

Życie to ciągła zmiana. Zmieniamy się my, nasi rodzice, partnerzy, dzieci, środowisko pracy, znajomi i przyjaciele. Ich źródło czasem zależy od nas, a czasem nie. Nie zawsze za nimi nadążamy. Zaskakują nas urodzenia, śmierci, choroby, utraty, przeprowadzki, coś co uważamy za sukces i za porażkę. Zaskakuje nas postępowanie naszych bliskich, zachowanie dzieci. Dotyka nas rozczarowanie i brak wsparcia. Zaczynamy się bać, przestajemy „żyć pełną piersią”. Przestajemy rozumieć, dlaczego rozwiązania, zachowania i dotychczasowe sposoby radzenia sobie z problemami już nie działają. Jeżeli:

masz problemy z relacjami z dzieckiem
masz poczucie rozczarowania rolą partnera czy rodzica
nie radzisz sobie z dorastaniem nastolatka, szukasz pomocy dla Was lub dla niej/niego
Twój związek przestał Cię satysfakcjonować, jesteście w kryzysie, chcesz zrozumieć i zmienić relacje z partnerem
przeżywasz stratę, kryzys, doświadczasz czegoś co zmieniło Twoje życie
nie potrafisz zaadaptować się do nowego
chcesz poprawić komunikację w swoim związku i rodzinie
stres odbiera Ci siły
masz poczucie niezrozumienia, osamotnienia, zagubienia
lęki, obsesyjne myśli i wyobrażenia odbierają Ci radość życia
chcesz się rozwijać, poznawać, sięgać do źródeł swojej osobowości i decyzji
masz jakiekolwiek inne problemy, dolegliwości czy wątpliwości

ZAPRASZAM

Systemowa terapia rodzin, na której buduję swoją praktykę, jest taką formą psychoterapii, która stara się zaangażować w zmianę całą rodzinę. Towarzyszę rodzinom w ich ewolucji, w rozwiązywaniu problemów w sposób najlepszy dla konkretnych osób, które szukają pomocy. Nie uznaję rozwiązań uniwersalnych dla wszystkich. Każdy z nas przyjmuje tylko takie odpowiedzi, do których jest przekonany i które są mu bliskie. Nie oceniam, pomagam zobaczyć przyczyny i dostrzec rozwiązania, które do tej pory były niewidoczne. Zachęcam do kontaktu rodziny, pary, ale też osoby indywidualne, które dzięki swojej pracy i rozwojowi zmienią swoje relacje. Z wykształcenia jestem pedagogiem specjalnym po resocjalizacji. Niemal dwadzieścia lat przepracowałam z rodzinami w ich domach, z dokonującą niewłaściwych wyborów młodzieżą w ich rodzinach i dziennej placówce resocjalizacyjnej. Ukończyłam wiele szkoleń i kursów dotyczących pracy z osobami doświadczającymi przemocy, profilaktyki i terapii uzależnień, socjoterapii młodzieży. Na półmetku swojej pracy zawodowej uznałam, że psychoterapia, skuteczniej niż inne formy wsparcia i pomocy rodzinie, może przynieść wszystkim członkom rodziny rzeczywistą ulgę i pomoc. Głównie dlatego, że terapeuta autentycznie wsłuchuje się w przekaz rodziny, patrzy przez pryzmat zasobów a nie ułomności i nie narzuca rozwiązań. Pracuję w oparciu o systemową terapię rodzin, której założenia są mi bardzo bliskie, czerpię również z innych nurtów psychoterapii. Jestem w trakcie ubiegania się o certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Do zobaczenia :-)

16/11/2019

„Ten, kto musi sobie radzić z troską o klientów – tych myślących o samobójstwie, pozostających w nacechowanych agresją związkach, uzależnionych od niebezpieczeństwa albo ciężko chorych – nigdy nie zazna spokoju. Ta sama wrażliwość, która popycha go do pomagania innym, pozostaje zgnieciona przez poczucie bezsilności. Nie można w sposób psychoanalityczny pomóc człowiekowi w rozwoju, jeśli się o niego nie troszczy. Trosce takiej zaś towarzyszą liczne cierpienia. Osoby spoza naszej dziedziny, które sądzą, że z biegiem czasu wyrabiamy w sobie odporność na cierpienie, zazwyczaj nie uświadamiają sobie, jak intensywne pod względem afektywnym jest nasze codzienne życie.”
Nancy McWilliams, „Psychoterapia psychoanalityczna”
(Źródło fotografii: newtherapist.com)

25/08/2019

Czasem to takie trudne, ale baaardzo polecam!
🙂😡😭🥳🙃😲


30/07/2019

Nie tylko nasza perspektywa jest "prawdziwa"...

25/06/2019

„Jednostki, które z ufnością oczekują, że terapeuta im pomoże, stanowią mniejszość. Większość ludzi zgłasza się na terapię po wypróbowaniu wszelkich innych metod radzenia sobie.(…) Terapia to dla nich zazwyczaj ostateczność. Jakkolwiek byśmy szanowali naszą profesję, wiara w to, że społeczeństwo wysoko ceni nasz zawód byłaby łudzeniem samych siebie. Terapeuci są powszechnie uważani za jednostki z poważnymi problemami psychicznymi, które czuja się lepiej, gdy mogą sobie powiedzieć że inni też zwariowali. W rezultacie większość nowych pacjentów jest nastawiona sceptycznie. Mimo to, gdy spotkają rzeczywistego terapeutę i stwierdzą, że jest to najwyraźniej zdrowy psychicznie, kompetentny człowiek, mogą zdobyć się na odrobinę optymizmu.”
Nancy McWilliams, „Opracowanie przypadku w psychoanalizie”
fot unsplash

03/10/2018
09/07/2018

„Własna terapia to, moim zdaniem, najważniejsza część treningu psychoterapeutycznego. Pytanie: co jest najcenniejszym narzędziem terapeuty? Odpowiedź (i niech nikt jej nie pomija!): sam terapeuta.”
Irvin Yalom, Dar terapii

JAK PRZEŻYĆ ŻAŁOBĘ I... PRZEŻYĆWłaściwie pcha mi się pod klawisze jedno zdanie w odpowiedzi na tak postawioną kwestię – ...
29/03/2018

JAK PRZEŻYĆ ŻAŁOBĘ I... PRZEŻYĆ

Właściwie pcha mi się pod klawisze jedno zdanie w odpowiedzi na tak postawioną kwestię – sztuką przeżycia żałoby jest jej przeżycie. Jedynie znaczenie tych słów wymaga rozwinięcia. Bo tylko pozornie to banał i „masło maślane”.
Przeżycie to znaczy dopuszczenie do siebie, zaakceptowanie i wybrzmienie wszystkich pojawiających się w trudnym momencie emocji. Przeżycie w znaczeniu – doświadczenie, dotknięcie, poczucie...
Dopuścić uczucia... Prawdą jest, że jednym z etapów żałoby jest niezgoda na to co się stało, zaprzeczanie. Jednym z etapów. W przeżywaniu żałoby, które ma doprowadzić do dobrego życia pomimo utraty, ważnym jest, by jednak te uczucia do siebie dopuścić. Nie robimy tego z różnych powodów – bo tyle spraw do załatwienia, bo dzieci, bo nikt nie może widzieć, że sobie nie radzimy, bo pokazywanie słabości naraża nas w naszych lękach na zranienie, bo trzeba żyć, bo inni wiedza lepiej co powinniśmy czuć...
Zaakceptować uczucia... To bywa ogromna trudność. Czasami doświadczenie ukształtowało w nas przekonanie, że smutek równa się słabość, a być może nie akceptujemy słabości. Czasem oprócz smutku przychodzi żal, nad którym – boimy się – że nie zapanujemy, że nas zaleje, zatracimy się w nim i nie podniesiemy do życia. Często przychodzi złość. To uczucie trudne do zaakceptowania. Niektórym łatwiej, kiedy złościmy się na siebie, karząc się w ten sposób, ale jeśli „dobija się” do nas złość na osobę, którą utraciliśmy, na kogoś, kto jest też skrzywdzony – odrzucamy ją. Mamy potrzebę postrzegania siebie jako „dobrych”, a dobremu złość, mściwość nie przystoją. Gdyby móc jednak zaakceptować i zrozumieć co te wszystkie emocje mówią o nas, o relacjach lub nadziejach, które utraciliśmy.... Jest w nich ogromna moc i szansa na życie w harmonii, świadomości i akceptacji.
Pozwolić im wybrzmieć... Patrzeć jak przychodzą, pozwolić sobie na płacz, smutek, śmiech, wycofanie się lub otaczanie ludźmi. Pozwolić sobie – swoim emocjom - na wszystko (nie przekraczając granic destrukcji) do końca, do wypalenia. Bo dopiero po tym przychodzi akceptacja. Nie taka na poziomie słów, płynąca z rozsądku, że „trzeba się już pogodzić” tylko taka z głębi, taka która objawia się głębokim spokojem.
Żałobę przeżywamy po śmierci kogoś dla nas znaczącego – to najbardziej oczywiste skojarzenie. Są jednak utraty mniej oczywiste i żałoby po nich, o których mało kto myśli w takim kontekście. Każda utrata może wyzwalać proces żałoby. Utrata przyjaciela, partnera, pracy, wyprowadzenie się czy wyjazd za granicę dzieci. Żałobę ma prawo wywołać utrata zdrowia czy sprawności własnego lub bliskich, starzenie się i idąca za nim utrata pewnych możliwości czy celów. Szczególnie ważne i niedoceniane wydaje mi się przeżycie żałoby przez rodziców chorych lub niepełnosprawnych dzieci. Żałoby po zdrowym dziecku, po nadziejach na jego przyszłość. Dopiero w pogodzonym, spokojnym rodzicu dziecko może znaleźć oparcie i sens swojego życia. Tym rodzicom szczególnie łatwo jest się zapamiętać w działaniu – terapiach, specjalistach. Wszystko przecież dla dobra dziecka, to ono ma potrzeby, nie rodzic. Taka postawa przynosi gratyfikacje w postaci podziwu z zewnątrz, współczucia. W którymś jednak momencie niedopuszczone emocje zabierają tym rodzicom wszystko – siły, nadzieję, sens życia, często zdrowie.
Każda utrata domaga się żałoby. Często tego nie widzimy, nie wiążemy obniżenia nastroju z żałobą. Ot, chandra. Trzeba się zbierać, nie rozczulać nad sobą. Takie zaprzeczenie żałobie i nie przeżycie jej bywa obarczone poważnymi konsekwencjami. Bywa przyczyną dotkliwego cierpienia psychicznego, poczucia pustki i wypalenia, dojmującego, trawiącego smutku lub stale wrzącej w nas złości. Zdarza się, że usiłuje dać o sobie znać poprzez sny, choroby. Pacjenci zgłaszający się na terapię często nie wiążą swojego stanu z nieprzeżytą, przetrwałą żałobą. Psychoterapeutyczne przepracowanie żałoby przynosi wielką ulgę. Pozwala zacząć żyć swoim życiem, pozwala znaleźć nowe drogi i cele.
Bo warto żyć. Tyle, że najpierw żałobę trzeba przeżyć.

29/12/2017

"Życie nie toczy się tak, jak powinno, ale jest takie jak jest. Sposób w jaki sobie z tym radzisz, stanowi całą różnicę."
Virginia Satir
fot wallpapers.com

Adres

Bytom

Telefon

501 135 616

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychoterapia - Magdalena Prudło. Porozmawiajmy przy kuchennym stole umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria