04/05/2026
„Wiem, że potrzebuję terapii… i wciąż ją odkładam.” To zdanie pojawia się częściej, niż mogłoby się wydawać.
Z jednej strony jest myśl, że coś jest trudne.
Że warto byłoby się tym zająć.
Że pomoc mogłaby coś zmienić.
Z drugiej strony pojawia się zatrzymanie.
Odkładanie.
Brak „dobrego momentu”.
To nie musi oznaczać braku motywacji.
Ani lenistwa.
Czasem to forma ochrony.
Bo terapia oznacza zatrzymanie się.
Zobaczenie czegoś, co do tej pory było odsuwane.
Poczucie emocji, które nie zawsze są łatwe.
I to może budzić opór.
Dlatego jedna część chce iść.
A inna mówi „jeszcze nie”.
Obie mają sens.
Nie trzeba być gotowym od razu.
Ale można zacząć od ciekawości.
Co we mnie chce zmiany,
a co potrzebuje jeszcze czasu.
Jeśli to jest bliskie, można się tym podzielić.
Czasem pierwszy krok to po prostu rozmowa.