Gabinet psychologiczno-terapeutyczny „Wsparcie i Akceptacja”

Gabinet psychologiczno-terapeutyczny „Wsparcie i Akceptacja” Miło mi Cię tu widzieć. Jestem Ewa – psycholog, coach, edukator Pozytywnej Dyscypliny oraz terapeuta dzieci i młodzieży (CBT + terapia schematów).

Mediator szkolny. Zapraszam do kontaktu.
„Człowiek jest cudem do odkrycia, a nie problemem do rozwiązania.”

Czasami lęk nie przychodzi jako myśl.Przychodzi jako ucisk.Ściska klatkę piersiową.Napina mięśnie.Odbiera pełny oddech.P...
11/05/2026

Czasami lęk nie przychodzi jako myśl.
Przychodzi jako ucisk.

Ściska klatkę piersiową.
Napina mięśnie.
Odbiera pełny oddech.
Powoduje wrażenie, jakby ciało było cały czas w gotowości, jakby nie było bezpiecznie — nawet wtedy, gdy obiektywnie nic się nie dzieje.

Niektórzy opisują go jak liny zaciskające się wokół ciała.
Im bardziej próbujesz się wyrwać, tym mocniej czujesz napięcie.
Człowiek czuje się skrępowany, przytłoczony, czasem wręcz obcy sam sobie.

Są też takie momenty, kiedy lęk pojawia się znienacka.
Bo coś usłyszysz.
Zobaczysz.
Coś skojarzy się z dawnym doświadczeniem.

I nagle ciało reaguje tak, jakby zagrożenie działo się tu i teraz.
A najtrudniejsze bywa wtedy to, że nie wiemy nawet dokładnie, czego się boimy.

Lęk może dotyczyć wielu rzeczy:
nieznanego, odrzucenia, samotności, utraty, śmierci, przyszłości, relacji, kontroli.
Czasem jest związany z konkretną sytuacją.
Czasem jest echem dawnych doświadczeń zapisanych w ciele.

Bardzo często próbujemy go odsunąć, zagłuszyć albo z nim walczyć.
A wtedy on zaciska się jeszcze mocniej.

Dlatego czasami pierwszym krokiem nie jest „pozbycie się lęku”, ale zatrzymanie się przy nim.
Powiedzenie:

„Widzę cię.”
„Czuję, jak mocno ściskasz moje ciało.”
„Widzę, że się boisz.”
„Ja też się boję.”

I spróbowanie wspólnie z nim odnaleźć, czego naprawdę potrzebujemy.

Bo lęk bardzo często nie chce nas zniszczyć.
On próbuje nas ochronić — tylko robi to zbyt mocno, zbyt długo i czasem w sposób, który odbiera nam poczucie wolności.

Dlatego tak ważne jest tworzenie swojej „apteczki bezpieczeństwa”.
Rozmowy.
Oddechu.
Przytulenia.
Regulacji ciała.
Bliskości.
Zrozumienia.

Jeśli czujesz, że lęk coraz mocniej zaciska się wokół Ciebie i trudno Ci już samodzielnie nieść ten ciężar — pamiętaj, że nie musisz zostawać z tym sam/a

W gabinecie „Wsparcie i Akceptacja” tworzę przestrzeń, w której można bezpiecznie zatrzymać się przy swoich emocjach, zrozumieć je i krok po kroku odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa — w swoim ciele, myślach i codziennym życiu. 🌿

Czasami człowiek siedzi naprzeciwko mnie i mam poczucie, że nie rozmawiam tylko z nim.Że obok siedzi też jego dzieciństw...
08/05/2026

Czasami człowiek siedzi naprzeciwko mnie i mam poczucie, że nie rozmawiam tylko z nim.
Że obok siedzi też jego dzieciństwo.
Lęk.
Przemoc.
Brak miłości.
Brak bezpieczeństwa.
I przekonanie, że „tak właśnie wygląda życie”.

Dziś rozmawiałam z młodą kobietą.
Trzydzieści kilka lat.
Siedmioro dzieci.
Szóstka w pieczy zastępczej.
Ona sama z najmłodszym dzieckiem.
Przy mężczyźnie, który został skazany za przemoc wobec niej i dzieci.

A mimo to nadal go broni.

I właśnie to jest czasem najbardziej poruszające w traumie — że człowiek nie zawsze widzi przemoc jako przemoc.
Czasami widzi ją jako coś „normalnego”.
Czasami jako coś „mniej złego niż kiedyś”.
Czasami jako jedyną formę relacji, jaką zna.

Kiedy całe dzieciństwo było walką o przetrwanie, nawet odrobina przestrzeni może wydawać się miłością.
Nawet brak bicia przez kilka dni może wydawać się spokojem.
Nawet minimum uwagi może być odbierane jak troska.

A potem człowiek trwa.
Niesie wszystko sam.
Pracuje ponad siły.
Dźwiga dom, dzieci, emocje, życie.
I jednocześnie mówi:
„Nie potrzebuję docenienia.”
„Nie mam czasu na badania.”
„Tak musi być.”

Tylko że ciało często mówi prawdę wcześniej niż głowa.
Chudnie.
Słabnie.
Męczy się.
Krzyczy po cichu.

Patrzyłam dziś na kobietę, która była ogromnie zmęczona życiem.
Tak zmęczona, że chyba już nawet nie miała siły marzyć o czymś innym.

I pomyślałam o tym, jak wielu ludzi żyje w swoich „bańkach przetrwania”.
Nie dlatego, że są słabi.
Ale dlatego, że ta bańka kiedyś uratowała im życie.

Czasami człowiek kurczowo trzyma się tego, co zna — nawet jeśli to go niszczy.
Bo nieznane wydaje się jeszcze bardziej przerażające.

I paradoksalnie…
to właśnie kryzys bywa momentem, który budzi człowieka.
Momentem, kiedy coś pęka.
Kiedy już nie da się dłużej udawać, że „jest dobrze”.
Kiedy trzeba zawalczyć o siebie.

Kryzys boli.
Potrafi rozbić dotychczasowy świat.
Ale czasami dopiero wtedy człowiek zaczyna naprawdę żyć, a nie tylko przetrwać.

I chyba właśnie dlatego tak bardzo wierzę, że nawet po najtrudniejszej historii może zacząć się nowa.
Nie idealna.
Nie łatwa.
Ale bardziej własna.
Bardziej świadoma.
Bardziej wolna.

Czasami pierwszy krok zaczyna się od zwykłej rozmowy. 🌿

Zapraszam do kontaktu
Wsparcie i Akceptacja

🌿 Kiedy trudno znieść emocje własnego dzieckaDziś rano pokłóciłam się z moim synem o… śniadanie.Niby drobiazg.A jednak w...
28/04/2026

🌿 Kiedy trudno znieść emocje własnego dziecka

Dziś rano pokłóciłam się z moim synem o… śniadanie.

Niby drobiazg.
A jednak w pewnym momencie zrobiło się bardzo głośno.
Był krzyk. Złość. Bezsilność.

Jego krzyk bardzo mnie wytrącił z równowagi.

Zatrzymałam się później i pomyślałam, że to wcale nie była tylko sytuacja o śniadanie. To była sytuacja o emocje. O dwie osoby, które w tym momencie nie potrafiły ich pomieścić.

Zastanawiałam się też nad czymś jeszcze.

Na ile ten krzyk jest sposobem mojego dziecka na radzenie sobie z emocjami…
a na ile jego emocje są po prostu tak silne, że nie potrafi się zatrzymać.

Ale była też druga strona tej historii.

Ja.

Krzyk bardzo mnie uruchamia.
W moim domu w dzieciństwie często się krzyczało. I gdzieś głęboko w środku mój organizm nadal reaguje na krzyk jak na zagrożenie.

Dlatego czasem, kiedy moje dziecko krzyczy – ja też tracę równowagę.

I wtedy dzieje się coś, co zdarza się w wielu rodzinach.

Dziecko nie radzi sobie ze swoimi emocjami.
Rodzic nie radzi sobie z emocjami dziecka.

I nagle jesteśmy w środku emocjonalnej burzy.

Myślę, że wielu rodziców zna takie momenty.

Są rodzice, którzy bardzo trudno znoszą płacz dziecka.
Są tacy, których szczególnie uruchamia złość.
Są też tacy, którzy nie potrafią patrzeć na strach dziecka, bo sami nauczyli się, że „nie wolno się bać”.

Często to, co najbardziej nas w dzieciach uruchamia, jest bardzo związane z naszym własnym doświadczeniem.

To nie znaczy, że jesteśmy złymi rodzicami.
To znaczy, że jesteśmy ludźmi.

I że wychowywanie dzieci czasami dotyka naszych najgłębszych miejsc.

Czasem dopiero przy dzieciach uczymy się tego, czego sami kiedyś nie mieliśmy szansy nauczyć się w bezpieczny sposób.

Jak być ze złością.
Jak wytrzymać czyjś krzyk.
Jak nie uciekać od emocji.

Nie zawsze nam się to udaje.

Ale każda taka sytuacja może być też zaproszeniem do refleksji.

Co tak naprawdę mnie uruchamia?
Dlaczego właśnie to jest dla mnie takie trudne?
Co z mojej historii w tym momencie się odzywa?

Bo bardzo często praca nad emocjami dziecka zaczyna się… od spotkania z własnymi emocjami.

🌿
Jeśli czujesz, że emocje w relacji z dzieckiem czasami Cię przerastają – nie jesteś w tym sama / sam.

Czasem warto się temu przyjrzeć spokojniej i z większą czułością dla siebie.

Jeśli chcesz o tym porozmawiać – zapraszam.

Wsparcie i Akceptacja🌿

Zapraszam serdecznie!!!!
27/04/2026

Zapraszam serdecznie!!!!

🌿 Rusza kolejna edycja!

Zapraszamy wszystkich rodziców na bezpłatne warsztaty „Pozytywna Dyscyplina” realizowane w ramach projektu LOWE.

Pierwsza edycja spotkała się z dużym zainteresowaniem i bardzo dobrym odbiorem, dlatego z radością uruchamiamy kolejną grupę 💛

To nie są wykłady – to praktyczne warsztaty, które pomagają inaczej spojrzeć na zachowanie dzieci i nasze reakcje.
To wiedza, która często zmienia sposób myślenia o wychowaniu i relacji z dzieckiem.

Jeśli chcesz:
✔ lepiej rozumieć swoje dziecko
✔ reagować spokojniej
✔ budować współpracę zamiast walki

– te warsztaty są dla Ciebie.

Zapisy: 784 632 959
psycholog - Ewa Giełdon

Liczba miejsc ograniczona – zapraszamy 🌿

Często, kiedy rozmawiam z moimi pacjentami o tym, że mają prawo czuć emocje, widzę w ich oczach ogromne zdziwienie.Jeszc...
23/04/2026

Często, kiedy rozmawiam z moimi pacjentami o tym, że mają prawo czuć emocje, widzę w ich oczach ogromne zdziwienie.

Jeszcze większe pojawia się wtedy, kiedy proszę ich, aby na chwilę zatrzymali się i spróbowali tę emocję poczuć.

A największe zdziwienie przychodzi wtedy, gdy proszę ich, aby narysowali swoją emocję i dali jej imię.

Bo kiedy emocja dostaje kształt i imię – przestaje być czymś nieznanym.
Staje się czymś, z czym można się spotkać.

Tak naprawdę każda emocja może być naszym przyjacielem.
Każda coś nam mówi.
Są trochę jak drogowskazy.

Dzisiaj chciałabym zatrzymać się przy smutku.

Smutek jest uczuciem dojmującym.
Czasem sprawia wrażenie, jakby zakrzywiał czas i przestrzeń.
Może pojawić się po stracie drugiego człowieka.
Po rozczarowaniu.
Po niespełnionych marzeniach.

Smutek rzadko przychodzi sam.
Tak jak inne emocje lubi mieć towarzystwo.

Czasem pod smutkiem ukrywa się złość.
Czasem żal.
Czasem strach.

Co kryje się za Twoim smutkiem?

Czy potrafisz w ogóle rozpoznać moment, kiedy pojawia się w Tobie smutek?

Jak często pozwalasz sobie powiedzieć:
„Tak, teraz jest mi smutno.”

I jak Twój smutek czuje się w ciele?

Czy jest jak kostka lodu w brzuchu, która powoli opada na samo dno?
Czy jest poczuciem ciężaru w klatce piersiowej?
A może uczuciem zamknięcia albo odłączenia od własnego ciała?

A może Twoje doświadczenie smutku wygląda jeszcze inaczej.

Jedną z pierwszych rzeczy, od których zaczynam prawie każdą terapię – i często także pracę ze sobą – jest nazwanie emocji.

Zatrzymanie się przy niej.
Przywitanie się z nią.

Czasem wystarczy krótka rozmowa:

„Widzę Cię.
Jesteś tu ze mną.
Czego teraz potrzebujesz?”

Może dobrego słowa.
Może chwili ciszy.
A może tylko poczucia, że nie jest z tym wszystkim sama.

Bo czasem największą ulgę przynosi właśnie to, że ktoś jest obok i możemy w tym trwać razem.

Jeśli chciałbyś nadać kształt i imię swoim emocjom, zatrzymać się przy nich i lepiej je zrozumieć – zapraszam do spotkania.

🌿
Ewa Giełdon
Wsparcie i Akceptacja

🌿 Etykiety, które zostają na długoCzasem jedno słowo potrafi zostać z człowiekiem na całe lata.„Jesteś leniwy.”„Zawsze s...
17/04/2026

🌿 Etykiety, które zostają na długo

Czasem jedno słowo potrafi zostać z człowiekiem na całe lata.

„Jesteś leniwy.”
„Zawsze sprawiasz problemy.”
„Ty się nigdy nie starasz.”
„On jest trudnym dzieckiem.”

Takie słowa często pojawiają się w dobrej wierze.
W emocjach.
W zmęczeniu.
W bezradności.

Problem polega na tym, że dziecko nie słyszy wtedy informacji o zachowaniu.
Dziecko słyszy informację o sobie.

Nie:
„To zachowanie było trudne.”

Tylko:
„Ja jestem trudny.”

Nie:
„Nie zrobiłem zadania.”

Tylko:
„Jestem leniwy.”

I właśnie w ten sposób zaczynają powstawać etykiety, które dziecko zaczyna nosić jak niewidzialną plakietkę.

W swojej pracy często spotykam dzieci, które już bardzo wcześnie zaczynają o sobie mówić:

„Ja i tak jestem najgorszy.”
„Ja zawsze coś zepsuję.”
„Ja jestem głupi.”

A przecież żadne dziecko nie rodzi się z takim obrazem siebie.

Ten obraz powstaje powoli – z tego, co słyszy od dorosłych, z reakcji otoczenia, z doświadczeń w domu i w szkole.

Z czasem te etykiety zaczynają działać jak wewnętrzny głos, który zostaje z nami także w dorosłości.

To on mówi później:
„Nie nadaję się.”
„Znowu zawaliłam.”
„Inni są lepsi.”

Dlatego w psychologii tak często wracamy do jednego bardzo prostego, ale ważnego rozróżnienia:

oceniamy zachowanie, nie człowieka.

Można powiedzieć:
„To zachowanie było trudne.”
„Widzę, że jest ci teraz ciężko.”
„Spróbujmy znaleźć inny sposób.”

Bo dziecko nie potrzebuje etykiety.
Dziecko potrzebuje zrozumienia, granic i wsparcia w uczeniu się świata.

A kiedy zaczynamy widzieć człowieka zamiast etykiety, bardzo często zmienia się wszystko.

Jeśli ten temat jest Ci bliski — zapraszam do refleksji i rozmowy.
Czasem jedno nowe spojrzenie potrafi zmienić bardzo dużo.

🌿
Wsparcie i Akceptacja

Słowa, których używamy wobec siebieCzasem nie zauważamy, jak ogromną moc mają słowa, których używamy wobec samych siebie...
14/04/2026

Słowa, których używamy wobec siebie

Czasem nie zauważamy, jak ogromną moc mają słowa, których używamy wobec samych siebie.

Nie tylko te wypowiadane na głos,
ale również te, które pojawiają się w naszej głowie.

Słowa budują sposób, w jaki widzimy siebie i świat.

W psychologii rozwojowej mówi się, że moment pojawienia się mowy u dziecka zmienia jego sposób rozumienia rzeczywistości. Dzięki słowom dziecko zaczyna nazywać emocje, myśli i doświadczenia. Z czasem uczy się też lepiej rozumieć innych ludzi.

Słowo porządkuje świat.

I dokładnie tak samo działa w dorosłości.

Czasami jednak używamy wobec siebie słów, które bardziej nas obciążają niż wspierają.

„Muszę.”
„Powinnam.”
„Nie dałam rady.”
„Zawaliłam.”

Te słowa niosą w sobie ciężar, presję i ocenę.

A przecież możemy mówić do siebie inaczej.

Zamiast „muszę”
można powiedzieć „mogę” albo „wybieram”.

Zamiast „powinnam”
– „chciałabym spróbować”.

Zamiast „zrobiłam to źle”
– „uczę się”.

Zamiast „nie udało się”
– „to była próba”.

I nawet słowo „problem” można czasem zamienić na coś, co zostawia więcej przestrzeni:

• sytuacja do rozwiązania
• krok do przejścia
• coś, nad czym mogę popracować
• nowe wyzwanie

Bo słowa nie są tylko opisem rzeczywistości.

One ją współtworzą.

To, jak do siebie mówimy, często staje się naszym wewnętrznym głosem na lata.

Dlatego warto czasem zatrzymać się i zapytać:

Jakimi słowami mówię do siebie na co dzień?

Bo być może wśród nich może pojawić się więcej takich jak:

mogę
spróbuję
uczę się
potrafię
jestem w drodze

A jeśli czujesz, że Twój wewnętrzny język bywa wobec Ciebie surowy,
to może być dobra okazja, aby się temu przyjrzeć.

Czasem wystarczy spokojna rozmowa, żeby zrozumieć, skąd wzięły się te słowa i czy nadal muszą z nami zostać.

Jeśli masz ochotę o tym opowiedzieć – zapraszam do mojego gabinetu.

🌿 Wsparcie i Akceptacja

Co dzieje się z małą dziewczynką, która dorasta w domu, gdzie za błędy dostaje się karę zamiast wsparcia?Gdzie za złe oc...
10/04/2026

Co dzieje się z małą dziewczynką, która dorasta w domu, gdzie za błędy dostaje się karę zamiast wsparcia?

Gdzie za złe oceny albo przewinienia pojawia się strach.
Gdzie trzeba bardzo uważać, żeby nie zrobić czegoś „źle”.

Takie dziecko bardzo szybko uczy się jednej rzeczy:

„Muszę być idealna, żeby było bezpiecznie.”

I często wyrasta z niego dorosła kobieta, która:

– jest bardzo odpowiedzialna
– dużo od siebie wymaga
– ciężko pracuje
– pilnuje siebie i innych
– nie pozwala sobie na słabość.

Z zewnątrz może wyglądać, jakby wszystko było poukładane.
Dobra praca, obowiązkowość, wysoki poziom, ambitne cele.

Czasem taka osoba buduje wokół siebie bardzo „idealne” życie.

Ale pod tą powierzchnią bywa coś zupełnie innego.

Ciągłe napięcie.
Surowy głos wobec siebie.
Poczucie, że wciąż trzeba więcej i lepiej.

Czasem ciało zaczyna mówić to, czego psychika przez lata nie mogła powiedzieć:
migreny, napięcie, zmęczenie.

Bo gdzieś głęboko nadal żyje to dziecko, które kiedyś nauczyło się, że błąd może boleć.

A przecież dziś ta dziewczynka jest już dorosłą kobietą.

Jej życie nie jest już jej ojcem.
A błąd nie jest już karą.

Dlatego można powoli uczyć się czegoś nowego:

że odpuszczenie nie oznacza porażki.
że niedoskonałość nie odbiera wartości.
że można być dla siebie bardziej łagodnym i empatycznym.

I że życie nie musi być egzaminem.

Jeśli czytając to masz poczucie, że ta historia w jakimś kawałku dotyka także Ciebie –
zapraszam Cię do rozmowy.

🌿
Wsparcie i Akceptacja

🌱 Aktywizacja behawioralna – czyli dlaczego małe kroki naprawdę mają znaczenieCzęsto osoby zmagające się z depresją słys...
09/04/2026

🌱 Aktywizacja behawioralna – czyli dlaczego małe kroki naprawdę mają znaczenie

Często osoby zmagające się z depresją słyszą zdania w stylu:
„Idź pobiegaj”,
„Zrób coś ze sobą”,
„Weź się w garść”.

Brzmi to jak ogromne uproszczenie i często jest odbierane jako brak zrozumienia. Bo jak ktoś, kto nie ma siły wstać z łóżka, miałby nagle zacząć biegać?

A jednak… w pewnym sensie jest w tym ziarenko prawdy.
Tyle że to nie działa w tak prosty sposób.

W terapii istnieje metoda zwana aktywizacją behawioralną. Opiera się ona na bardzo ważnej zasadzie: działanie może powoli uruchamiać zmianę w samopoczuciu. Ale zanim pojawi się działanie, musi wydarzyć się coś jeszcze.

Najpierw potrzebna jest akceptacja swojego stanu.

Osoba w depresji często bardzo surowo siebie ocenia. Karze się za to, że „nie daje rady”, że „powinna być silniejsza”, że „inni potrafią”.

Dlatego pierwszym krokiem jest nauczenie się życzliwości wobec samego siebie.
Zgody na to, że teraz jest trudniej.
Bez oceniania. Bez karania siebie.

Dopiero potem można zacząć się zastanawiać:

• Co kiedyś sprawiało mi przyjemność?
• Co lubiłam robić?
• Jakie aktywności dawały mi poczucie życia?

To nie musi być bieganie ani siłownia.

To może być:
• czytanie
• malowanie
• śpiewanie
• nauka języka
• spacer
• # # # # # # # z dzieckiem

Każda z tych rzeczy może być początkiem.

I właśnie tutaj pojawia się mały krok.

W ciężkiej depresji sukcesem może być:
• wstanie z łóżka
• umycie zębów
• wyjście na krótki spacer

Dla osoby zdrowej to drobiazg.
Dla osoby w depresji – ogromne osiągnięcie.

Dlaczego to działa?

Bo depresja bardzo często odbiera człowiekowi poczucie sprawczości.
Pojawia się przekonanie:

„Nie mam wpływu na nic.”
„Nic ode mnie nie zależy.”
„I tak się nie uda.”

Kiedy jednak wykonujemy nawet najmniejszą czynność i odhaczamy ją, pojawia się nowa informacja:

„Zrobiłam to.”
„Jednak potrafię.”
„Mam na coś wpływ.”

I właśnie w ten sposób, krok po kroku, poczucie sprawczości zaczyna się odbudowywać.

Nie w tydzień.
Nie jednym spacerem.
Ale małymi, powtarzanymi działaniami.

Czasami naprawdę wszystko zaczyna się od jednego małego kroku.

🌿

Jeśli chcesz zgłębić temat aktywizacji behawioralnej albo czujesz, że jesteś w miejscu, w którym trudno Ci znaleźć w sobie poczucie sprawczości, motywację czy siłę do działania – pamiętaj, że nie musisz zostawać z tym sam.

Zapraszam do mojego gabinetu.
W bezpiecznej i życzliwej przestrzeni możemy wspólnie poszukać małych kroków, które pomogą Ci powoli odzyskiwać wpływ na swoje życie.

Ewa Giełdon
psycholog
Gabinet Psychologiczno-Terapeutyczny
🌿 Wsparcie i Akceptacja

Adres

Chełmża
Chełmza
87-140

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 17:00 - 20:00
Wtorek 17:00 - 20:00
Sobota 10:00 - 17:00

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet psychologiczno-terapeutyczny „Wsparcie i Akceptacja” umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij