09/02/2026
„To tylko dziecięcy tłuszczyk, wyrośnie z tego”…
A co jeśli jednak nie?
Coraz więcej rodziców widzi, że utrzymanie masy ciała dziecka w normie staje się coraz trudniejsze.
Nie dlatego, że „coś robią źle”.
Tylko dlatego, że świat bardzo się zmienił — szybciej, więcej, trudniej.
Styl życia, tempo dnia, emocje, jedzenie „w biegu”.
To wszystko ma znaczenie.
Ale jeszcze ważniejsze jest pytanie, które często zostaje bez odpowiedzi:
Co możemy zrobić, żeby pomóc dziecku, a nie je zniechęcić do zmian?
Kiedy zaczynałam pracę, często słyszałam:
„Dzieci się nie odchudza”.
I zgadzam się — dzieci się nie głodzi, nie zamyka w restrykcjach i nie uczy wstydu przy jedzeniu.
Ale kiedy patrzymy na otyłość jak na chorobę, a nie „fazę”,
czekanie bywa największym błędem.
Dziecku nie pomoże:
• ciągłe zakazy i restrykcje
• zmuszanie do jedzenia „zdrowych” produktów, których nie akceptuje
• przerzucanie odpowiedzialności na dziecko — niezależnie od wieku
• oczekiwanie nagłej, idealnej zmiany
• komentarze, porównywanie, wyśmiewanie
Za to ogromną różnicę robi, kiedy dziecko uczy się:
• że zawsze może liczyć na wsparcie rodzica
• czym jest głód i sytość
• jak jeść świadomie
• jak podejść do słodyczy i podjadania
• jak samemu przygotowywać sobie posiłki
To nie jest „plan na chwilę”.
To są zmiany budowane wspólnie — z błędami, z nauką, z rozmową.
Na lata.
Bo to my, dorośli, pokazujemy dzieciom,
jak wygląda relacja z jedzeniem.
I to od nas zależy, czy w tym procesie poczują się bezpieczne.
Dziecko mierzące się z nadmierną masą ciała
musi wiedzieć jedno:
Nie jest w tym samo. Nigdy. 🤍