Iwona Klimkowska- Gabinet wsparcia i rozwoju

Iwona Klimkowska- Gabinet wsparcia i rozwoju Doradztwo psychospołeczne i zawodowe dla dzieci, młodzieży i dorosłych.Terapia pedagogiczna,szkolenia

Dziś może być najwspanialszym dniem Twojego życia – musisz tylko uwierzyć!Każdy dzień zaczyna się tak samo: wschodem sło...
04/05/2026

Dziś może być najwspanialszym dniem Twojego życia – musisz tylko uwierzyć!
Każdy dzień zaczyna się tak samo: wschodem słońca, nową szansą i czystą kartą, na której dopiero zapisze się historia kolejnych godzin. A jednak to od nas zależy, czy ten dzień będzie zwykły, czy stanie się jednym z tych, które zapamiętamy na długo. Czasem wystarczy drobna zmiana w myśleniu – decyzja, by spojrzeć na świat z nadzieją zamiast z obawą.
Wiara w to, że coś dobrego może się wydarzyć, ma ogromną siłę. Gdy zaczynamy dzień z przekonaniem, że czeka nas coś wyjątkowego, jesteśmy bardziej otwarci na ludzi, okazje i małe cuda codzienności. Uśmiech nieznajomego, dobra rozmowa, niespodziewany sukces albo chwila spokoju – to wszystko może sprawić, że zwykły dzień zamieni się w naprawdę wyjątkowy.
Najpiękniejsze jest to, że nie potrzebujemy wielkich wydarzeń, aby dzień był wspaniały. Czasem wystarczy docenić drobiazgi: zapach porannej kawy, promienie słońca wpadające przez okno, spacer na świeżym powietrzu czy chwilę rozmowy z kimś bliskim. To właśnie te małe momenty budują poczucie szczęścia.
Dlatego warto zacząć dzień od prostej myśli: dzisiaj może wydarzyć się coś dobrego. Ta wiara zmienia sposób patrzenia na świat i sprawia, że dostrzegamy to, co wcześniej umykało.
Bo prawda jest taka, że każdy dzień ma potencjał, aby stać się najwspanialszym dniem naszego życia. Wystarczy tylko uwierzyć❤️

Czy wiesz, dlaczego zebry nie mają wrzodów?ROBERT M. SAPOLSKY w swojej książce -Dlaczego zebry nie mają wrzodów?, napisa...
18/04/2026

Czy wiesz, dlaczego zebry nie mają wrzodów?

ROBERT M. SAPOLSKY w swojej książce -Dlaczego zebry nie mają wrzodów?, napisał tak:"
"Bardzo liczne dowody pokazują, że choroby związane ze stresem pojawiają się glównie wtedy, gdy nadmiernie aktywizujemy układy fizjologiczne, które wyewoluowaly jako przystosowanie do reakcj na ostre zagrożenia natury fizycznej. My uruchamiamy je na kilka miesięcy bez przerwy, kiedy martwimy się hipotekami, związkami czy awansami."
Kiedy zebry widzą lwa — uciekają.
A kiedy już uciekną… wracają do skubania trawy.
Koniec stresu. Temat zamknięty.
A my?
My potrafimy przeżywać jedną rozmowę przez trzy dni.
Martwić się czymś, co jeszcze się nie wydarzyło.
Albo wracać do sytuacji sprzed lat… jakby działy się tu i teraz.
Nasze ciało nie widzi różnicy.
Dla niego „deadline”, „kredyt” czy „czy on/ona coś do mnie ma?”
to ten sam alarm co lew na sawannie.
Problem w tym, że zebra przeżywa stres przez kilka minut.
A my — przez miesiące, czasem lata.
I właśnie dlatego zebry nie mają wrzodów.
Może więc pytanie nie brzmi:
„jak pozbyć się stresu?”
Tylko:
„jak częściej wracać do skubania trawy?”

Przestań brać na siebie ciężar cudzych emocji.Długo myślałam, że to empatia — że przyjmowanie czyichś problemów i przeży...
11/04/2026

Przestań brać na siebie ciężar cudzych emocji.
Długo myślałam, że to empatia — że przyjmowanie czyichś problemów i przeżywanie ich razem z nimi świadczy o tym, jak dobrą jestem osobą. Z czasem zrozumiałam, że to coś innego. To pozwalanie, by ktoś zostawiał u mnie swoje trudne emocje, bez brania za nie odpowiedzialności.
Jak to wygląda w praktyce?
Ktoś zmaga się z problemami, czuje napięcie, nie wie, co z tym zrobić. Szuka więc kogoś, komu może się wygadać. Trafia na Ciebie. Opowiada wszystko, co go przytłacza, a potem… idzie dalej. Często bez refleksji, ksk ten swój problrm rozwiązać i bez zainteresowania tym, jak Ty się z tym czujesz.
A Ty zostajesz z tym sama. Analizujesz, przejmujesz się, próbujesz pomóc, znaleźć rozwiązania. Angażujesz się, czasem nawet bardziej niż ta osoba. A potem słyszysz: „Już mi lepiej, musiałam to tylko z siebie wyrzucić”.
I oczywiście, że jej lepiej — bo zrzuciła ten ciężar. Tylko że Ty teraz go niesiesz.
Co więcej, to wcale nie pomaga tej osobie na dłuższą metę. Jeśli zawsze ma gdzie „oddać” swoje emocje, nie musi się uczyć, jak sobie z nimi radzić. A Ty w tym czasie oddajesz swoją energię i uwagę, często dostając w zamian bardzo niewiele.
Co możesz zrobić, kiedy to się powtarza?
Kiedy poczujesz, że rozmowa znów zmierza w tę stronę, spróbuj:
Delikatnie zatrzymać rozmowę:
„Słuchaj, widzę, że to dla Ciebie trudne, ale dziś nie mam przestrzeni, żeby w to wchodzić. Mam też swoje sprawy na głowie.”
Dopytać o intencję:
„Chcesz o tym pogadać, żeby znaleźć jakieś rozwiązanie, czy po prostu się wygadać?”
Wyznaczyć granice:
„Mam teraz chwilę, możemy pogadać kilka minut — ale chciałabym, żeby to było bardziej o tym, co możesz z tym zrobić.”
Zobaczyć reakcję:
Osoba, która Cię szanuje, zrozumie. Jeśli ktoś reaguje złością albo się obraża — to też jest dla Ciebie ważna informacja.
Na koniec jeszcze krótka historia, którą przywoływał w swojej książce Paulo Coelho:
Dwóch mnichów spotkało przy rzece kobietę, która nie potrafiła przejść na drugi brzeg. Jeden z nich przeniósł ją przez wodę i zostawił po drugiej stronie. Szli dalej w ciszy przez długi czas, aż drugi mnich powiedział z wyrzutem: „Nie powinniśmy byli tego robić.”
Na co pierwszy odpowiedział spokojnie: „Ja zostawiłem ją przy rzece. Ty wciąż ją niesiesz.”
Nie chodzi o to, żeby przestać być empatyczną osobą.
Chodzi o to, żeby nie zabierać ze sobą tego, co do Ciebie nie należy.
Twoja energia, Twój czas i Twoja uwaga są ważne. Masz prawo decydować, komu i ile ich dajesz. Twoja głowa to Twoja przestrzeń — warto o nią dbać i nie nosić w niej rzeczy, które nie są Twoje.
Zacznij być dla siebie tak samo uważna, jak jesteś dla innych.

Jeden z psychoterapeutów, (nie pamiętam który) powiedział:„Życie pisze scenariusze, na które nie zawsze mamy wpływ,ale m...
07/04/2026

Jeden z psychoterapeutów, (nie pamiętam który) powiedział:
„Życie pisze scenariusze, na które nie zawsze mamy wpływ,
ale możemy nauczyć się tę niepewność tolerować.
Nie ma gwarancji, że coś się uda.
Ale i tak warto próbować…” ❤
A przecież czasem naszym największym marzeniem jest po prostu poczuć spokój.
Nic więcej. Tylko tyle… i aż tyle.
To jak wpuścić do domu świeże powietrze i potem oddychać nim do woli.
Albo położyć dłonie na sercu, poczuć, jak bije — bez zbędnego pośpiechu.
Złapać łyk kawy w ogrodzie.
I to najlepiej rano, gdy ptaki się budzą do życia.
A potem popatrzeć w niebo, na chmury w przelocie.
Pozbierać myśli do kupy, a potem odesłać w nieznane.
Niech sobie płyną.
Nie kleić kolejnych scenariuszy — tych kilka wystarczy.
Dostrzec to, co na co dzień umyka, choć wydaje się takie bliskie.
Telefon milczy, ale słowa wciąż płyną.
Można zadławić się ciszą.
A można wyruszyć w bezpieczną drogę.
I choć przez moment nie komplikować nic w głowie.
Nie robić nic „złego”.
Zadbać o miłość.
Pomyśleć dobrze.
Raz, ale dobrze. W końcu.
Nie, na końcu.
O sobie❤
Iwona Klimkowska

Rozmawialiśmy ostatnio o tym, co nadaje naszemu życiu sens. O co warto walczyć, a gdzie odpuszczać.Wartości to takie pun...
04/04/2026

Rozmawialiśmy ostatnio o tym, co nadaje naszemu życiu sens. O co warto walczyć, a gdzie odpuszczać.

Wartości to takie punkty orientacyjne na mapie życia – wskazują nam drogę.No właśnie…

Życie warte przeżycia – czyli jakie właściwie? Gdzie szukać jego sensu? Kto to wie?

Podobno największe szczęście dają nam relacje z innymi. Nie sława, władza czy bogactwo, ale bycie z drugim człowiekiem – we wspólnocie – naprawdę nas uszczęśliwia.

Tylko znowu trzeba pamiętać, że są ludzie „szczęśliwi inaczej” 🙂I to właśnie oni stoją w opozycji do tej jednej wartości – BYCIA Z INNYMI.

Zdaniem socjolożki dr Justyny Pokojskiej bycie w grupie jest dla człowieka o wiele bardziej wartościowe niż bycie w pojedynkę. Bycie z innymi zawsze ma dla nas wartość. To nasz naturalny sposób istnienia w świecie. Sami nie mamy szans. Im silniej jesteśmy zakorzenieni w pewnych grupach, tym silniejsi się czujemy.

A młodzi teraz tak często wykluczają się z tych wspólnych przestrzeni. Integracja bywa wręcz utopią.

A tymczasem:„Świat potrzebuje więcej czułości, by przetrwać”.

Ludzie jednak coraz częściej zakładają różne maski, byle tylko nie pokazać prawdziwych uczuć. Zamykają się na świat i na innych. W ten sposób bronią dostępu do swojego prawdziwego „ja”.

Obnażanie tego, co naprawdę w nas jest, nie jest łatwe. To boli. Bo człowiek zamiast wsparcia, akceptacji i zrozumienia często spotyka się z krytyką i odrzuceniem.

Trudna to sztuka – żyć w stadzie wilków, będąc owcą. A młodzi ludzie często właśnie tak się czują.

„Człowiek dąży w stronę dobra…”Przynajmniej tak być powinno.

A jak jest?Każdy z nas widzi.Wojny, hejt, nienawiść, walka, agresja i niechęć.

Dlaczego ludzie czynią zło? Dlaczego się zwalczają zamiast współpracować?

Jedna z teorii mówi, że ludzie agresywni po prostu szukają ujścia dla swoich frustracji, złości i porażek. A inni ludzie są łatwym celem – dostępni, często słabsi, nieumiejący się bronić, bo nikt ich tego nie nauczył.

Bardzo łatwo jest wyładować swoje emocje na kimś innym. To prosty sposób, ale kosztowny. Wbrew pozorom te „wylane” złości wcale nie znikają. Wręcz przeciwnie – wracają ze zdwojoną siłą. Czasem w innej postaci, w innym czasie, w innej przestrzeni. W przyrodzie nic nie ginie.

Hierarchie wartości mamy różne – w końcu jesteśmy odrębnymi istotami. Każdy z nas jest inny. Ale co ważne – nie ma gorszych i lepszych wartości. Ważniejsza od ilości jest ich jakość. Chodzi o to, by nasze wartości nie były skierowane wyłącznie na własne dobro i zadowolenie, ale uwzględniały też dobre życie z innymi we wspólnocie.

Czy nie byłoby piękniej żyć dobrze z innymi?Hmmm…

To jednak wymaga ogromnej pracy nad sobą. Trzeba przeformułować to, co złe, zmienić nastawienie, działać i realizować swoje cele zamiast tylko marzyć. Mieć pasje, do czegoś dążyć, zamiast jedynie „przepływać” przez dni. I w końcu – znaleźć konstruktywne sposoby na rozładowanie emocji, które w nas nieustannie się kumulują.

To ciężka, codzienna praca.

A wiadomo – niektórzy chcieliby tylko brać. Nie narobić się, a zarobić. Z własnym rozwojem tak łatwo nie jest.

Trzeba naprawdę bardzo się napracować, by stać się w pełni samodzielną, świadomą istotą – taką, która zamiast niszczyć, uczy się budować i współpracować, by żyć pełniej i bardziej szczęśliwie.

Z taką refleksją zostawiam Was na te święta 😘

Czasem w obliczu różnych trudności życiowych tracimy energię i chęć do działania. Nasza wiara w siebie spada wtedy do ba...
02/04/2026

Czasem w obliczu różnych trudności życiowych tracimy energię i chęć do działania. Nasza wiara w siebie spada wtedy do bardzo niskiego poziomu i w konsekwencji nie podejmujemy wysiłku, by zmienić swoją sytuację na lepszą.
Nie wszystko zależy od nas — to prawda. Życiowa bezsilność bierze się właśnie z poczucia braku sprawstwa. Niekiedy może się wydawać, że nic nie możemy zrobić, więc całkowicie odpuszczamy, pogrążając się jeszcze bardziej w niemocy i pielęgnując w sobie wyłącznie negatywne emocje. To jednak duży błąd, ponieważ nasza siła i odporność psychiczna rodzą się z działania — z realizowanych przez nas zadań. Czasem są one niewielkie, ale nawet najmniejszy krok potrafi podnieść naszą samoocenę. Daje poczucie wpływu na własne życie i nadzieję na pokonanie trudności lub poradzenie sobie z sytuacją.
Jak trafnie powiedziała kiedyś Regina Brett: gdy nie wiesz, co zrobić — zrób jeden mały krok naprzód. Tylko jeden. Skup się na najmniej wymagającym zadaniu. Kiedy poczujesz się silniejsza, zrobisz kolejny krok. Na ten moment to wystarczy. Nie jesteś w tym wszystkim sama — na świecie jest wiele osób gotowych Ci pomóc. Ale pierwszy krok należy do Ciebie.
Nasza podstawowa wartość nigdy się nie zmienia. Jesteśmy tak samo wartościowi, nawet gdy jesteśmy osłabieni czy poranieni przez czynniki zewnętrzne. Warto pamiętać, że wydarzenia zewnętrzne mogą wpływać na naszą ocenę własnej wartości — jedne ją osłabiają, inne pomagają ją dostrzec. Nigdy jednak nie są w stanie ani jej zwiększyć, ani zmniejszyć. Bez względu na to, co nas spotyka, wewnętrznie pozostajemy tacy sami. Czasem potrzebny jest tylko niewielki impuls, by wydobyć z siebie tę siłę na nowo.
Takim impulsem bywa często wsparcie bliskich — ich obecność, troska i gotowość do pomocy. To sygnał, że jesteśmy dla kogoś ważni. Niekiedy tym bodźcem stają się także praca, nowe wyzwania, realizacja celu czy chęć dokończenia rozpoczętego zadania. Coś musi nas ponownie obudzić do życia.
Dlatego tak ważne są relacje z innymi oraz życiowe wyzwania. Jednak jeszcze ważniejsze jest dostrzeganie w sobie tej podstawowej wartości jako człowieka. To nasze najważniejsze zadanie.
Nie da się zbudować poczucia własnej wartości wyłącznie na osobistych osiągnięciach czy czynnikach zewnętrznych. Podobnie w chwilach trudności, problemów czy porażek — nasza wartość się nie zmienia. Wciąż w nas jest. Nadal mamy zdolność do zmiany, rozwoju i radzenia sobie. To my sami często niepotrzebnie oceniamy siebie przez pryzmat wydarzeń lub porównujemy się z innymi.
Kiedy uzależniamy swoją wartość od czynników zewnętrznych, nasze poczucie własnej wartości zaczyna się chwiać — rośnie, gdy wszystko idzie dobrze, i spada, gdy napotykamy trudności. Pozwalając okolicznościom lub innym ludziom określać naszą wartość, oddajemy im ogromną władzę nad naszym życiem — nad naszymi myślami, emocjami i samopoczuciem.
Oddzielenie naszej podstawowej wartości od czynników zewnętrznych jest jednym z najważniejszych celów budowania poczucia własnej wartości i odporności psychicznej. To proces wymagający czasu i wysiłku, ale niezwykle opłacalny.
Od czego więc zacząć?
Warto zadać sobie kilka pytań:
Co jest moją siłą?
Dlaczego do tej pory sobie radziłam?
Co mogę zrobić, by choć trochę poprawić swoją sytuację?
Na koniec jeden z moich ulubionych cytatów o docenianiu tego, co mamy:
„Nie zapatruj się na to, czego nie masz, jakbyś już to posiadał. Z tego, co masz, wybierz to, co najcenniejsze, i pomyśl, z jakim trudem starałbyś się o to, gdyby tego nie było.”
— Marek Aureliusz
Dziękuję, że dotrwałaś/dotrwałeś do końca 🙂
Pozdrawiam serdecznie
Iwona
Dobrego dnia
wśród fanów

„99,99999% twoich lęków żyje tylko w wyobraźni —w przewidywaniu i w pamięci […]Czasem też ta „najgorsza” rzecz może okaz...
28/03/2026

„99,99999% twoich lęków żyje tylko w wyobraźni —
w przewidywaniu i w pamięci […]
Czasem też ta „najgorsza” rzecz może okazać się
najlepszym nauczycielem, twoim najgłębszym wezwaniem do przebudzenia,
tym zaproszeniem do delikatnej odwagi,
której nigdy byś się w sobie nie spodziewał.”
Jeff Foster
Ode mnie:
Często jest tak, że nasze lęki są tak głęboko schowane,
że nie do końca zdajemy sobie sprawę z ich źródła,
a czasem nawet z ich istnienia.
Nie wiemy, dlaczego się boimy.
Nie wiemy, czego się boimy.
Boimy się… bo tak.
Boimy się tego „dziada za szafą” od małego.
A potem okazuje się, że tego dziada tam nie ma.
A może nigdy go tam nie było.
Często okazuje się też, że gdy w końcu się odważymy
i zmierzymy z naszymi lękami — dajemy radę.
One znikają.
A my zdobywamy świat.
Dlatego warto mierzyć się z tym „dziadem za szafą”.
Nie ma też sensu martwić się na zapas.
Na zapas to trzeba żyć.
Żyć, ile się da.
Każdego dnia.
Bo — jak powiedział ksiądz Kaczkowski —
życie jest nieprzewidywalne.
Za chwilę może zdarzyć się coś,
co całkowicie rozwiąże wasze problemy…
Mądre, dobre słowa.
Tak jak i człowiek, który je wypowiedział.
Dobrze jest słuchać mądrych, dobrych ludzi.
Doceniajmy nasze życie.
Weźmy sobie te słowa do serca — zamiast tego dziada zza szafy —
i żyjmy najlepiej, jak się da.
Nie zamartwiajmy się rzeczami,
które najprawdopodobniej nigdy się nie wydarzą.
A jeśli nawet — jest duża szansa,
że poradzimy sobie z nimi równie dobrze,
jak z tymi, z którymi mierzymy się teraz.
Dobrego dnia 😉

Wiele cierpienia i niezadowolenia powstaje, kiedy wierzysz w każdą myśl, która ci przyjdzie do głowy. To nie sytuacje un...
27/03/2026

Wiele cierpienia i niezadowolenia powstaje, kiedy wierzysz w każdą myśl, która ci przyjdzie do głowy. To nie sytuacje unieszczęśliwiają cię. Mogą wywołać fizyczny ból, ale nie czynią cię nieszczęśliwym. Twoje interpretacje, historie, które sobie opowiadasz unieszczęśliwiają cię.

"Myśli, które właśnie powstają w mojej głowie, czynią mnie nieszczęśliwym". Jeśli sobie to uprzytomnisz, przerwiesz identyfikowanie się z nimi.

Jaki beznadziejny dzień.
Jak on mógł do mnie nie oddzwonić.
Zawiodła mnie.

Małe historyjki, które opowiadamy sobie i innym w formie narzekania. Nieświadomie są tworzone po to, żeby wzmocnić zawsze nienasycone ego, poprzez stawianie siebie w pozycji tego, który ma rację, a drugą stronę jako tego, co racji nie ma. Mając rację stawiamy się w wyimaginowanej pozycji nadrzędnej i tym samym wzmacniamy swoje fałszywe poczucie ,Ja", czyli ego. Sytuacja ta tworzy pewien rodzaj wroga: tak, ego potrzebuje wrogów, żeby wyznaczyć swoje granice i nawet pogoda może mu posłużyć w tym celu.

Na skutek nawykowych osądów i spięcia emocjonalnego masz osobisty i reakcyjny stosunek do ludzi i zdarzeń. To są wszystko formy cierpienia, będącego własnym wytworem, z czego nie zdajemy sobie sprawy, ponieważ dla ego są satysfakcjonujące. Ego wzmacnia się poprzez reaktywność i konflikt.

Jak proste byłoby życie bez tych historii.

Pada.
Nie zadzwonił.
Byłem tam. Jej nie było.

Kiedy cierpisz, lub jesteś nieszczęśliwy, bądź w pełni z tym, co jest Teraz. Uczucie nieszczęścia, czy problemy nie są w stanie przetrwać w Teraz.

Cierpienie zaczyna się w chwili, kiedy nazwiesz lub osądzisz sytuację, jako niechcianą lub złą. Masz za złe sytuacji, a ta uraza czyni ją osobistą i uaktywnia reakcyjne „Ja".

Nazywanie, czy osądzanie jest nawykowe, lecz ten nawyk można przełamać. Zacznij ćwiczyć "nie nazywanie" od małych rzeczy. Jeżeli spóźnisz się na pociąg, upuścisz i stłuczesz filiżankę, lub poślizgniesz się i wpadniesz w błoto, czy potrafisz się powstrzymać od nazwania tego doświadczenia złym czy bolesnym? Czy potrafisz natychmiast zaakceptować rzeczywistość tej chwili?

Nazywanie czegoś złym wywołuje napięcie emocjonalne. Kiedy pozwolisz temu być, bez nazywania, ogromne pokłady energii zostają wyzwolone. Napięcie odcina cię od tej energii, czystej energii życiowej.
Eckhart Tolle, Cisza przemawia
Udanego piątku 😘

JEDNA PORAŻKA NIE CZYNI Z CIEBIE NIEUDACZNIKATo aż nieprawdopodobne,  jak jedno niepowodzenie w jakiejś dziedzinie może ...
26/03/2026

JEDNA PORAŻKA NIE CZYNI Z CIEBIE NIEUDACZNIKA

To aż nieprawdopodobne, jak jedno niepowodzenie w jakiejś dziedzinie może człowieka osłabić i zniechęcić do podejmowania dalszych działań.
Czasem porażka poniesiona w jednej sferze naszego życia warunkuje poruszanie się w innych. A to tylko jedna z naszych sfer. Kiedy nie radzimy sobie z obowiązkami w pracy, możemy całkiem nieźle radzić sobie w budowaniu relacji z partnerem, albo przyjaciółmi. Kiedy nasze małżeństwo się rozpada nadal mamy dobre relacje z naszymi dziećmi, mamy dalszą rodzinę, przyjaciół, znajomych. Kiedy czujemy się samotni, mamy swoje pasje, swoje zainteresowania, hobby, możemy poświęcić więcej czasu na własny rozwój. Kiedy mamy kłopoty ze zdrowiem jesteśmy otaczani większą opieką, troską naszych bliskich i o dziwo zaczynamy dostrzegać minusy pracy, która wymagała od nas tylu poświęceń. Jak tak uczciwie popatrzymy na swoje porażki, to one zazwyczaj dotyczą jednej sfery naszego życia, rzadko dwóch, a reszta funkcjonuje całkiem dobrze. Mamy niestety tendencje do wyolbrzymiania problemów i wzmacniania swoich porażek. A co niebezpieczne pomniejszamy też swoją wartość i nie wierzymy w siłę kompetencji radzenia sobie z trudnościami. Często w takich sytuacjach nie dostrzegamy możliwości rozwiązania naszych problemów. Dlaczego? Bo widzimy tylko naszą słabość , nasze porażki, trudności i zaczynamy patrzeć na siebie, jak na nieudacznika. Kiedy zaczniemy tak myśleć o sobie, to już wystarczy jeden mały krok, by faktycznie nim być. I to nie tylko w tej jednej sferze, ale we wszystkich pozostałych. Kiedy nam coś nie wychodzi, ogarnia nas taka apatia, taki marazm, że przegrywamy już wtedy na wszystkich frontach.
Miałam niedawno taką trudną rozmowę z kimś, kto się zwyczajnie poddał tylko dlatego, że w jednej z wielu swoich ról życiowych coś mu nie wyszło. Ale to była tylko jedna z wielu ról. Bez wsparcia kogoś z zewnątrz często nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć sobie, że inne nasze role można pełnić całkiem dobrze, nawet jeśli w tej jednej chwilowo odnosimy porażki. Czasem wystarczy dostrzec swoje kompetencje w innych obszarach, by zmierzyć się z tą, w której się nie sprawdzamy.
Warto też w sytuacji porażki zadać sobie te dwa pytania:
1. Co mimo wszystko było w tej sytuacji dobre? ZADAJ SOBIE to pytanie! Znajdź coś dobrego, pomimo wszystko. Na pozór może się wydawać, że tutaj nic takiego nie ma. A jednak 🙂
2. Co teraz zrobisz inaczej? Co następnym razem, mając taką wiedzę, wnioski z ostatniej porażki zrobisz inaczej? Być może lepiej. Ta wiedza pozwala nas uchronić przed kolejnymi błędami.
No cóż, przecież powinniśmy uczyć się na błędach. Najlepiej na cudzych. Ale gdy to jest niemożliwe pozostaje nam własne doświadczenie.
Powodzenia

Dlaczego to, co myślimy o sytuacji, zmienia nasze emocje?Często wydaje nam się, że to wydarzenia bezpośrednio wywołują n...
24/03/2026

Dlaczego to, co myślimy o sytuacji, zmienia nasze emocje?
Często wydaje nam się, że to wydarzenia bezpośrednio wywołują nasze emocje.
Ktoś coś powiedział → zrobiło nam się przykro.
Ktoś nie odpisał → pojawił się niepokój.
Coś się nie udało → poczuliśmy złość albo smutek.
Ale między wydarzeniem a emocją jest jeszcze jeden, bardzo ważny element: nasza myśl. To, jak interpretujemy sytuację, nadaje jej znaczenie — a to znaczenie wpływa na to, co i jak czujemy.
Czym jest reakcja psychiczna?
Reakcja psychiczna to cały „pakiet”, który pojawia się w nas w odpowiedzi na sytuację:
myśli – co o tym myślę?
emocje – co czuję?
odczucia z ciała – np. napięcie, ścisk w brzuchu
zachowanie – co robię? wycofuję się, działam, unikam?
To wszystko dzieje się często bardzo szybko i automatycznie — czasem nawet poza naszą świadomością.
Przykład
Nie dostajesz odpowiedzi na wiadomość.
Wariant 1:
Myśl: „Coś jest nie tak”, „może zrobiłam coś źle”
Emocja: niepokój
Ciało: napięcie
Zachowanie: sprawdzanie telefonu, zamartwianie się
Wariant 2:
Myśl: „Ktoś może być zajęty”
Emocja: spokój lub lekki dystans
Ciało: rozluźnienie
Zachowanie: zajmujesz się swoimi sprawami
To samo wydarzenie — a zupełnie inne doświadczenie. Różnicę robi interpretacja.
Dlaczego to takie ważne?
Bo nasze reakcje nie kończą się w jednej chwili. Wpływają na:
poziom stresu w ciele
nasze relacje z innymi
decyzje, które podejmujemy
to, jak czujemy się przez resztę dnia (a czasem dłużej)
Jeśli często interpretujemy sytuacje w sposób zagrażający („coś jest nie tak”, „na pewno źle wypadłam”), nasz organizm częściej pozostaje w napięciu.
Gdy uczymy się patrzeć szerzej i bardziej realistycznie — dajemy sobie więcej spokoju i poczucia bezpieczeństwa.
To nie chodzi o „pozytywne myślenie na siłę”, tylko o bardziej wspierające i prawdziwe spojrzenie.
Jak zadbać o siebie poprzez myśli?
1. Zatrzymaj się na chwilę
Zamiast od razu wierzyć pierwszej myśli, zauważ ją:
„Co ja teraz właściwie o tym myślę?”
2. Oddziel fakty od interpretacji
Fakt: „nie dostałam odpowiedzi”
Interpretacja: „jestem ignorowana”
To nie jest to samo.
3. Poszukaj innych wyjaśnień
„Czy są inne możliwe powody tej sytuacji?”
Zwykle jest ich więcej, niż podpowiada pierwsza myśl.
4. Mów do siebie życzliwie
Zamiast: „znowu zawaliłam”
→ „to była trudna sytuacja, zrobiłam tyle, ile mogłam”
5. Zwróć uwagę na ciało
Sprawdź:
czy się napinasz?
czy zmienia się oddech?
To sygnał, że dana myśl może Cię obciążać.
Warto pamiętać: nie zawsze mamy wpływ na pierwszą, automatyczną myśl.
Ale mamy wpływ na to, czy za nią pójdziemy, czy się jej przyjrzymy i nadamy jej inny kierunek.
Czasem zmiana jednego zdania w głowie potrafi zmienić całe doświadczenie.
I właśnie od tego zaczyna się realna pomoc sobie — od bardziej świadomego i życzliwego dialogu ze sobą.
Powodzenia 🙂
wśród fanów

„Powracamy do zdrowia głównie dzięki miłości.” -ParacelsusPsycholodzy pracujący z przewlekle chorymi dochodzą do tyc...
21/03/2026

„Powracamy do zdrowia głównie dzięki miłości.”
-Paracelsus

Psycholodzy pracujący z przewlekle chorymi dochodzą do tych pierwotnych przyczyn. Amerykanie, gdy powstawała psychoonkologia zbadali te zależności. Powstały wspomnienia pacjentów, którzy przeszli tę najtrudniejszą drogę.

7-letni program badawczy prowadzony przez dr Simontona wskazał, że czas życia pacjentów chorych na nowotwory objętych opieką psychologiczną był dwukrotnie dłuższy niż w innych wiodących ośrodkach onkologicznych, trzykrotnie dłuższy niż wynosiła średnia krajowa. Porównywano pacjentów w podobnym stadium choroby i w podobnym zaawansowaniu. Dane zostały opublikowane na Światowej Konferencji Onkologicznej w Buenos Aires w 1978r. To 30 lat temu, a polscy pacjenci prawie o tym nie wiedzą..... Badania dr C.B.Thomas z Akademii Medycznej Johna Hopkinsa dotyczyły czynników psychologicznych poprzedzających zapadnięcie na raka. W publikacji w „Johns Hopkins Medical Journal” pojawiły się wnioski dotyczące cech charakteru osoby predysponowanej do choroby nowotworowej:

• Reaguje na stres przygnębieniem i poczuciem beznadziejności,
·Całkowicie skrywa emocje albo ujawnia je tylko częściowo,
· Odczuwa brak bliskości z jednym lub obydwojgiem rodziców.

Wnioski Leonarda Derogatis z Akademii Medycznej Johna Hopkinsa oraz Stephen Greer z Królewskiego Szpitala Uniwersyteckiego w Londynie – są podobne. Także psychologiczne zwalczanie choroby ma związek z długością życia. Pacjenci posiadający „ducha walki” uzyskali najwyższy wskaźnik, ci „tkwiący w poczuciu beznadziejności” najniższy.

17/03/2026

Kiedy dziecko nie ma możliwości wyrażania emocji lub jest karane za ich okazywanie, jego mózg i ciało uczą się, że emocje są „niebezpieczne” lub nieistotne. To może prowadzić do kilku efektów:
Brak poczucia własnej wartości – dziecko zaczyna myśleć, że jego potrzeby i uczucia nie są ważne, więc uczy się je ignorować.
Odcięcie od emocji – w psychologii mówi się o „zamrażaniu” emocji lub emocjonalnej dysocjacji. Dziecko może nieświadomie tłumić swoje uczucia, żeby uniknąć odrzucenia lub kary.
Odcięcie od ciała – często pojawia się somatyzacja, czyli brak kontaktu z odczuciami ciała (ból, napięcie, głód, zmęczenie). To mechanizm ochronny – jeśli ciało jest „niewidzialne”, łatwiej przetrwać w środowisku, które nie reaguje na potrzeby.
Trudności w dorosłości – takie doświadczenia mogą skutkować problemami z regulacją emocji, trudnościami w bliskich relacjach i poczuciem „zagubienia w sobie”.
To nie jest wyrok – terapia, uważność i praca z ciałem mogą pomóc odzyskać kontakt z emocjami i własnymi potrzebami.

Adres

Choszczno
73-200

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Iwona Klimkowska- Gabinet wsparcia i rozwoju umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Iwona Klimkowska- Gabinet wsparcia i rozwoju:

Udostępnij