Pedagożka / Edukatorka Pozytywnej Dyscypliny - Monika Niedzielska

Pedagożka / Edukatorka Pozytywnej Dyscypliny - Monika Niedzielska Edukatorka Pozytywnej Dyscypliny/ Pedagożka/Trenerka myślenia krytycznego/Nauczycielka

17/02/2026
↗️
12/02/2026

↗️

"Ten uczeń rozwala mi lekcję” - krótki poradnik z perspektywy samoregulacji czyli co konkretnie robić?
[link do całego poradnika na blogu w komentarzu do posta]

Gdy uczeń rzuca przedmiotami, krzyczy i wybucha, pierwszą reakcją dorosłych i dzieci jest często strach lub złość. To zrozumiałe - to realne zagrożenie przez gwałtowne i nieprzewidywalne zachowania, a dodatkowo nasze układy nerwowe rezonują z mocno pobudzonym układem nerwowym rozregulowanego ucznia.

Jednak warto - nie lekceważąć obaw i strachu - popatrzeć na tę sytuację szerzej i głębiej, z wielu różnych perspektyw. Wielowymiarowo. Warto też poszukać sposobów na zapobieganie takim sytuacjom i na ich deeskalowanie jeśli już się zdarzą.

Z perspektywy samoregulacji to, co widzimy, to nie zła wola, ale układ nerwowy dziecka w trybie alarmowym (walka/ucieczka), który stracił dostęp do kontroli i refleksji.

👇 Co wtedy robić?

1️⃣ Zanim polecą krzesła i inne przedmioty - prewencja

Warto pamiętać, że trudne zachowanie nie pojawia się znikąd. To finał narastającego przeciążenia układu nerwowego dziecka.
Najczęstsze stresory w klasie:

* presja czasu i ponaglanie
* zawstydzające komunikaty („znowu zaczynasz”)
* chaos sensoryczny (hałas, tłok, bodźce)
* niezrozumiałe polecenia i nagłe zmiany
* napięcie i pobudzenie innych dzieci i ich niezrozumiałe dla dziecka zachowania

👉 Prewencja takich zachowań to obniżanie stresu, a nie oczekiwanie samokontroli.

2️⃣ W kryzysie - deeskalacja zamiast eskalacji

Gdy uczeń jest w trybie alarmowym:
* nie tłumacz, nie moralizuj, nie zawstydzaj, nie strasz konsekwencjami
* słowa prawie nie działają - działa ton, postawa, sygnały niewerbalne (a tu czynnikiem jest regulacja nauczyciela, to co czuje, jak sobie z tym radzi, jak ocenia sytuację i ucznia)

Co pomaga:
* spokojny, obniżony ton głosu (czasem mniej słów = więcej regulacji)
* wolniejsze ruchy, większy dystans
* brak przymusu kontaktu wzrokowego
* komunikaty bezpieczeństwa: „Jestem tu”, „Jesteś bezpieczny”
* najpierw regulacja dorosłego, potem dziecka (przy czym warto pamiętać, że nauczyciele często pracują w warunkach mocno przeciążających - to problem systemowy i warto odejść od myślenia, że nauczyciel powinien poradzić sobie sam, a zamiast tego myśleć, jak tworzyć szkoły, w których nauczyciele mają szansę na regulację)

3️⃣ Bezpieczeństwo innych dzieci – bez zawstydzania

Bezpieczeństwo jest kluczowe.
Ale:
* bez robienia z ucznia „sprawcy”
* bez publicznego oceniania
* bez narracji kary

Czasem oznacza to wyprowadzenie klasy.
Czasem ciche miejsce dla ucznia w klasie.

4️⃣ Po kryzysie – jak rozmawiać z klasą?

Warto rozmawiać w prosty sposób, spokojnie i bez obwiniania

„Jego ciało było tak przeciążone, że włączył się tryb alarmowy.
To nie było dobre zachowanie, ale to nie znaczy, że on jest zły czy niegrzeczny. Możemy razem nauczyć się, jak pomagać ciału, żeby było bezpiecznie.”

To buduje bezpieczeństwo całej grupy, zamiast strachu i polaryzacji.

5️⃣ Środowisko, które sprzyja

Samoregulacja w szkole to nie techniki na trudne dziecko, ale:

* przewidywalność
* jasna struktura
* mikroprzerwy i ruch
* mniej hałasu i chaosu
* wsparcie nauczycieli przez innych dorosłych

👉 Środowisko, które reguluje, służy wszystkim.

🔁 Z perspektywy samoregulacji pytanie NIE brzmi:
„Jak kontrolować zachowanie?”
ale:
„Co w tym środowisku uruchamia alarm i jak możemy zwiększyć poczucie bezpieczeństwa?”

Może z korzyścią dla nas wszystkich.

Geneza przywiązania 🚯
03/02/2026

Geneza przywiązania 🚯

...
28/01/2026

...

22/01/2026
Od jakiegoś czasu uczę się aktywnego słuchania...sztuką tryskając się lubi dużo mówić, a raczej się poczucie, że ma się ...
14/01/2026

Od jakiegoś czasu uczę się aktywnego słuchania...sztuką tryskając się lubi dużo mówić, a raczej się poczucie, że ma się coś wartościowego do powodzenia. I fajnie, tylko nie zawsze o to chodzi w rozmowie z dzieckiem.
Stop and Think 😉

„Co ty tak słuchasz i słuchasz, no weź jej coś powiedz” – usłyszałam od znajomej, która chciała, żebym „terapeutycznie” pogadała z jej 9-letnią córką, która „strasznie ze wszystkim zaczęła wybrzydzać”.

Siedzimy sobie w kuchni, jemy lody z wielkiej michy i słucham, co ma do opowiedzenia o świecie, szkole i karate. Opowiada mi, jak to wszystko jest trudne, niesprawiedliwe, nie takie, jak sobie wymarzyła. O ludziach, którzy ją zawodzą. O psie sąsiadów, którego się boi. O zbyt głośnych dzwonkach… Słucham i słucham z zainteresowaniem. Nie mam nic do dodania. W sumie jestem oniemiała z zachwytu nad jej uważnością na świat i spokojnie czekam na te wygórowane oczekiwania.

Młoda pogadała jakieś dziesięć minut i poszła oglądać film o dziewczynce w krainie jednorożców. Podziękowałam za ciekawe spostrzeżenia, usłyszałam, że jestem „spoko ciotką”, i tylko ze spojrzenia mamy wywnioskowałam, że coś jest nie halo.

„Czemu ty jej nie powiesz, że nie można tak ciągle narzekać na świat?” – pyta mnie przyjaciółka.
„A ty jej już to mówiłaś?”
„No, mówiłam.”
„No i co, dało to coś?”
„No nic.”
„No to może już jej wystarczy?”
„No ale ona się wplącze w tarapaty, dzieci nie będą się z nią bawiły, bo ona tylko ciągle o tej sprawiedliwości społecznej i o za niskich standardach. No sama powiedz, przecież ona ma 9 lat i tylko narzeka”.

Starałam się odpowiedzieć najkrócej, jak potrafiłam:

„Ja widzę w tym bardzo fajne, rozbudowane myślenie krytyczne. Ona wie, gdzie jej się świat z normami rozjeżdża i nie boi się o tym mówić. Myślę, że to jest jej potrzebne do procesu rozumienia, że życie to nie bajka. Mówi to tobie, mnie, bo komuś musi opowiedzieć, że widzi ten kontrast. A z naszych reakcji czerpie kolejną wiedzę.
Ja mogę ją wysłuchać, mogę – podsumowując – powiedzieć, co z tego usłyszałam i jak rozumiem jej słowa.
I moim zdaniem to jest cała robota do wykonania.
Nie naprawimy jej świata, ale możemy usłyszeć, gdzie ona czuje, że projekt z wykonaniem się nie składa. To jest, moim zdaniem, najbardziej wspierające i pozwala jej pewne spostrzeżenia odłożyć na mentalną półkę z napisem: opowiedziane, wstępnie odhaczone”.

Zaprzeczanie i poprawianie dzieci niewiele nam da. Oczywiście zupełnie inną historią jest sytuacja, gdy pytają, dlaczego coś jest „jakieś” albo na przykład niezgodne z prawem, zasadami czy obyczajem. Wtedy to dopiero jest wyczyn, żeby w pięknym kraju nad Wisłą, tłumacząc dziecku przepisy czy zasady, nie popaść w paranoję i dualizm wychowawczy.

Zastanówmy się, czy nasza łatwość w negowaniu i uciszaniu dzieci, które punktują nasz świat, nie wynika z tego, że nie traktujemy ich słów poważnie. Czy umiemy postawić sobie za cel takie słuchanie dziecka, w którym to, na co się skarży, przed odpowiedzią czy zaprzeczeniem odsiejemy przez sito własnych doświadczeń, rozumienia i analiz, do których one – z racji wieku – nie mają dostępu?
Dla nich to może być nadal śmiertelnie poważna kwestia, tylko nierozpoznana właśnie ze względu na wiek. A nasze uproszczenie w stylu „zrozumiesz, jak dorośniesz” może być fatalne w skutkach – i dla relacji, i dla tak powszechnie oczekiwanego szacunku.

Podobno szanujemy tych, którzy potrafią nas szanować. Tego żądamy – ale czy umiemy to dawać?

Czy gdyby o niesprawiedliwości i wynikającym z niej cierpieniu opowiadała następczyni tronu jakiegoś pięknego kraju, z równą łatwością „spuścilibyśmy ją po brzytwie”? Mam wątpliwości.

Więc zamiast zastanawiać się „co ja – jako rodzic – mogę dać dziecku” daj mu po prostu codziennie możliwość powiedzenia, co go w świecie wkurza. I ze stoickim spokojem to przyjmij. Słuchaj bez pytań, bez moralizatorstwa i bez przywoływania do porządku czy odwoływania się do faktów. Posłuchaj jak prawdy objawionej i z wdziękiem sparafrazuj to, co udało Ci się usłyszeć. Milcz do pierwszego pytania, a nawet po nim – postaw na ciekawość i współodkrywanie świata.
Co Ty na to?

Asia Klaga Fundacja Autika
Mama Stashka PodzielsiezeStashkiem

12/01/2026

Cokolwiek dziecko mówi do rodzica, nie mówi o nim, tylko o sobie. Wszyscy ludzie mówią tylko o sobie. Nieważne, czy mówią: "nienawidzę cię" czy "jesteście denni", zawsze mówią o sobie, o swoim bólu, rozczarowaniu, bezsilności. Warto to widzieć i pokazywać to dzieciom. Warto dostrzegać w zachowaniu dziecka dobre intencje, bo rodzice są lustrem dla dziecka. Jeśli oni wierzą, że dziecko chce dobrze, przeważnie staje się to samospełniającą przepowiednią. Dodatkowa zaleta takiego podejścia to możliwość uniknięcia wielu trudnych emocji kierowanych w stronę dziecka. Kiedy ktoś interpretuje zachowanie dziecka jako złośliwość, manipulację, wymuszanie, próbę wykorzystania czy brak szacunku, to prawie niemożliwe jest, żeby się nie poczuł wściekły.

Agnieszka Stein - Dziecko z bliska idzie w świat
fot. Pixabay

Adres

Czestochowa
42-200

Telefon

+48514666246

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pedagożka / Edukatorka Pozytywnej Dyscypliny - Monika Niedzielska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Pedagożka / Edukatorka Pozytywnej Dyscypliny - Monika Niedzielska:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram