02/04/2026
Właśnie dziś, w Światowy Dzień Świadomości Autyzmu skończyłam oglądać serial „Atypowy”.
Cieszy mnie, że w końcu autyzm jest pokazany w mainstreamie, nie jako cudowna cecha wybitnych jednostek - co chyba jest ulubionym wątkiem filmowców w tym zakresie. Choć i tak jest to raczej ugładzona forma pokazanych trudności.
Co w „Atypical” mi się podobało?
Pokazanie codziennych trudności w rozmowach, randkowaniu, szkolnych relacjach
adaptacji do zmian. To jest bliższe realnemu życiu niż np. lekarz geniusz.
Obrazowe spojrzenie i konkretne przykłady na przeciążenie i kwestie nadwrażliwości sensorycznej: słuchawki wyciszające, wycofanie, potrzeba rutyny, spanie w zawinięciu w naleśnik i wiele innych przykładów. Myślę, że dość dobrze pokazane, bez przesadnego dramatyzowania.
Fajnie, że pojawił się kontekst rodzinny - zmęczenie rodziców, nadopiekuńczość, ambiwalencja, wstyd. To chyba najbardziej życiowy kawałek.
Twórcy serialu jakby uczyli się w trakcie. W kolejnych sezonach pojawia się więcej autentyczności, bo też pojawiają się prawdziwi aktorzy w spektrum.
Podoba mi się też wątek ADHDowej dziewczyny - wiadomo 😉 choć bardzo uproszczony.
Ale najbardziej wzruszały mnie wątki pokazujące, że pod innym sposobem komunikacji jest czucie, przywiązanie, empatia, wrażliwość. Czasem nawet większa, niż jesteśmy w stanie zobaczyć na pierwszy rzut oka. Może właśnie dlatego ważne są takie seriale czy filmy. Powoli odczarowują mit, że osoby w spektrum są chłodne, zdystansowane, „bez emocji”.
Ale…
Ciągle jest to masa uproszczeń pokazujący jeden typ autyzmu. Główny bohater to chłopak, dość „czytelny” w objawach, ma widoczne trudności społeczne. Jego trudności są raczej stałe i rozwiązywane „serialowo”, bez pokazania długotrwałych skutków chronicznego przeciążenia, wypalenia, maskowania. Bardzo zabrakło mi pokazania subtelnych prezentacji np. kobiecego spektrum czy właśnie maskowania objawów.
Może też Sam tak dobrze funkcjonuje, bo od wczesnych lat był zdiagnozowany, otrzymał wsparcie w rodzinie i systemowe? Widzimy kogoś, kto funkcjonuje inaczej, ale też obok niego ludzi, którzy uczą się jego świata razem z nim. Nie zaprzeczają, nie negują, zaciekawiają się nim. Widzą go.
Mimo filmowych uproszczeń - warto obejrzeć.