ZPP-P w Częstochowie Poradnia on-line

ZPP-P w Częstochowie Poradnia on-line profesjonalna pomoc psychologiczna on-line Poradnia on-line jest częścią Zespołu Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych w Częstochowie.

Aktualne zadania Poradni on-line to:
- specjalistyczna pomoc osobom, które tego potrzebują, a z różnych powodów nie zgłaszają się do poradni (brak czasu, odległość, niewiedza, wstyd),
- wsparcie zarówno młodych ludzi w kryzysowym momencie ich życia, jakim jest okres dojrzewania, jak i rodziców i nauczycieli w pełnionej przez nich roli przewodników w dorosłość,
- szeroko rozumiana profilaktyka. Za

praszamy na oficjalną stronę Zespołu Poradni http://zppp.ids.czest.pl/

Jeśli szukasz pomocy, a nie możesz lub nie chcesz przyjść do poradni, napisz na adres online.poradnia@gmail.com

Dzieci uczące się w częstochowskich szkołach oraz ich rodziców zapraszamy do naszych placówek.

on Sunday morning at...Mówi się, że jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana.I często reagujemy na to w jeden z dwóch spo...
26/04/2026

on Sunday morning at...

Mówi się, że jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana.

I często reagujemy na to w jeden z dwóch sposobów.

Albo próbujemy się dopasować do wszystkiego, co się zmienia.

Aż w końcu tracimy orientację, gdzie w tym jesteśmy my.

Albo robimy coś odwrotnego.

Zaczynamy trzymać się tego, co znane.

Planów.

Schematów.

Tego „jak powinno być”.

Bo daje to poczucie, że coś jest pod kontrolą.

I przez chwilę naprawdę daje.

Tylko, że życie rzadko mieści się w planie na długo.
Relacje jeszcze rzadziej.

Ktoś reaguje inaczej niż zwykle.

Rozmowa skręca w nieznanym kierunku.

Coś się przesuwa – i już tego nie da się ustawić z powrotem, dokładnie tak jak było.

I wtedy ta sztywność, która miała chronić, uwiera.

Bo zamiast pomagać się odnaleźć zaczyna nas oddzielać od tego, co się naprawdę dzieje.

Od emocji, które się pojawiają.

Od drugiej osoby, która nie mieści się w naszym scenariuszu.

Od siebie, bo zamiast czuć próbujemy utrzymać porządek.

Elastyczność nie jest przeciwieństwem zasad.

To raczej taka umiejętność, żeby na chwilę poluzować.

Nie chodzi o to, żeby zgadzać się na wszystko.

Ani o to, żeby rezygnować z siebie.

Bardziej o to, żeby zauważyć moment, w którym trzymanie się planu przestaje nas chronić.

A zaczyna nas usztywniać.

Bo czasem największe napięcie nie bierze się z tego, że coś się zmienia.

Tylko z tego, że próbujemy zatrzymać coś, co z natury jest w ruchu.

I może właśnie tam jest miejsce na inny rodzaj bezpieczeństwa.

Nie w tym, że wszystko będzie przewidywalne.
Tylko w tym, że potrafię być w ruchu nie gubiąc siebie.
📌by JG

on Sunday morning at...Żyjemy w czasie, w którym każdy coś nam tłumaczy.Każdy coś wyjaśnia.Każdy ma wersję rzeczywistośc...
19/04/2026

on Sunday morning at...

Żyjemy w czasie, w którym każdy coś nam tłumaczy.

Każdy coś wyjaśnia.

Każdy ma wersję rzeczywistości, która wydaje się spójna.

A jednak im więcej odpowiedzi, tym więcej w nas niepokoju.

Bo to, co działa najmocniej, nie zawsze jest najbardziej prawdziwe.

Czasem po prostu lepiej dopasowane do naszych potrzeb.

Manipulacja – to nasza dzisiejsza bohaterka – rzadko zaczyna się od kłamstwa.

Zaczyna się od trafienia w coś, co już w nas jest.

W potrzebę bezpieczeństwa, kiedy świat robi się zbyt nieprzewidywalny.

W potrzebę przynależności, kiedy chcemy gdzieś być u siebie.

W potrzebę „bycia” po właściwej stronie, kiedy nie chcemy się pomylić.

Nic nie wchodzi w nas siłą.

Drzwi otwierają się od środka.

Lubimy myśleć, że przed manipulację chroni nas inteligencja.

Że wystarczy wiedzieć więcej, więcej czytać, więcej rozumieć.

Ale to nie działa w ten sposób.

Kiedy pojawia się silna emocja- lęk, złość, napięcie – nasz umysł nie szuka prawdy.

Szuka ulgi.

Uproszczenia zaczynają brzmieć, jak odpowiedzi.

Powtarzalność zaczyna wyglądać jak dowód.

Wspólnota zaczyna dawać poczucie bezpieczeństwa, nawet jeśli opiera się na czymś kruchym.

To nie jest bak rozsądku.

To jest sposób, w jaki psychika próbuje nas chronić.

Jest jeszcze coś trudniejszego do zobaczenia.

Że manipulacja nie jest zarezerwowana dla „tych złych”, tych „po drugiej stronie”, tych „którzy chcą wpływać”.

To jest strategia, po którą sięgamy także my.

Kiedy zamiast powiedzieć: „to dla mnie ważne”, próbujemy przekonać kogoś, że to jedyne możliwe rozwiązanie.

Manipulacja często zaczyna się tam, gdzie kończy się odwaga do bycia wprost.

Nie chodzi o to, żeby przestać być podatnym.

To niemożliwe.

Podatność jest ceną, za to, że odczuwamy, że potrzebujemy, że jesteśmy w relacji ze światem i innymi ludźmi.

Chodzi o raczej coś subtelnego.

O moment zatrzymania.

O pytanie, które nie jest wygodne: „dlaczego ja chcę w to wierzyć?”

„co to we mnie porusza?”

„czy to daje mi ulgę?”

Nasz umysł tego potrzebuje, kiedy robi się trudno.

Dlatego tak kuszące są proste odpowiedzi.

Dlatego tak łatwo wierzyć w to co zamyka a nie pozostawia nas z pytaniem.

Nie po to, żeby się oceniać, ale po to, żeby się zobaczyć.

Bo to, co w nas najbardziej podatne, jest jednocześnie tym, co najbardziej ludzkie.
📌by JG

On Sunday morninig at....P***k, Węgier dwa... wybory za węgierską granicą a u nas rozkmina na temat nie tych wyborów prz...
12/04/2026

On Sunday morninig at....

P***k, Węgier dwa...

wybory za węgierską granicą a u nas rozkmina na temat nie tych wyborów przy urnie, ale tych codziennych.

Podejmowanych pomiędzy obowiązkiem a potrzebą.

Między tym co pewne a tym co możliwe.

Bo wybór jest rzadko tym spokojnym momentem, który lubimy sobie wyobrażać.

Nie przypomina mapy rozłożonej na stole,

gdzie każda droga jest opisana a konsekwencje przewidywalne.

Bardziej przypomina chwilę zawieszenia,

jakby świat na moment wstrzymał oddech

a my razem z nim.

Psychologicznie – wybór nie jest rozumiany jako pojedyncza decyzja,

ale jako proces.

To spotkanie tego, co już wiemy z tym czego nie jesteśmy w stanie wiedzieć.

Nasz umysł próbuje uporządkować rzeczywistość, tworzy

scenariusze,

waży zyski i straty.

Jednocześnie emocje podsuwają swoje własne odpowiedzi – szybsze, mniej uchwytne.

Ale często silniejsze.

Dlatego wybór jest tak rzadko jednoznaczny.

A w jego centrum niemal zawsze znajduje się napięcie.

Można myśleć o nim, jak o wejściu do lasu.

Ścieżki rozchodzą się w różnych kierunkach i nie sposób zobaczyć ich końca.

Wybierając jedną nie tylko decydujemy, dokąd pójdziemy.

Decydujemy także, dokąd już nigdy nie dotrzemy.

Używając języka ekonomii – to koszt alternatywny.

W ludzkim przeżyciu jest to bardziej subtelne.

To ciche poczucie utraty wpisane w każdy ruch do przodu.

Być może dlatego wybory tak często odkładamy.

Badania nad podejmowaniem decyzji

/ np. Barry Schwartz – The Paradox of Choice /

pokazują, że im więcej mamy opcji, tym trudniej jest poczuć spokój.

Ale obok tego myślenia jest jeszcze coś,

co może przynosić ulgę – nie musisz wybierać idealnie.

Może więc wybór nie jest pytaniem o to, co będzie najlepsze.

Może jest pytaniem o gotowość, by przyjąć ograniczenie, które się z nim wiąże.

By uznać, że nie wszystko musi zostać przeżyte, by życie było pełne.

Bo w istocie nie wybieramy tylko między możliwościami.

Wybieramy sposób, w jaki będziemy dalej iść.

A czasem sposób w jaki zgodzimy się nie wracać.
📌by JG

on Sunday morning at........Mamy więcej niż kiedykolwiek.Pełne stoły, wygodne domy, możliwości, które kiedyś były luksus...
05/04/2026

on Sunday morning at........

Mamy więcej niż kiedykolwiek.

Pełne stoły, wygodne domy, możliwości, które kiedyś były luksusem.

A jednak coś się rozmywa.

Bo dobrobyt ma w sobie cichą pułapkę....

Zdejmuje z nas konieczność, ale razem z nią zabiera uważność.

Nie trzeba już czekać, tęsknić, dzielić się ostatnim kawałkiem.

Wszystkiego jest dość.

A „dość” łatwo zamienia się w „nic specjalnego”.

I wtedy święta przestają być przeżyciem a stają się kolejną dobrze zorganizowaną sytuacją.

Więc jak świętować, kiedy niczego nie brakuje??

Może nie przez dokładanie, tylko przez odzyskiwanie znaczenia.

Nie więcej potraw – tylko ta jedna zrobiona razem.

Nie więcej prezentów – tylko ten jeden o którym się rozmawia.

Nie więcej planów – tylko chwila, która nie musi być wykorzystana.

Można spróbować inaczej......

Zatrzymać się przed pierwszym kęsem i naprawdę poczuć - że to jest „teraz”.

Zapytać kogoś bliskiego o coś, czego już dawano nie było w rozmowie.

Zostawić jedną przestrzeń nie wypełnioną –

bez telefonu,

bez zadania.

Zgodzić się na niedoskonałość, która często jest bardziej żywa niż perfekcja.

A jeśli chcesz coś dodać niech to będzie proste, nie spektakularne.

Bo świętowanie nie rośnie od ilości.

Rośnie od znaczenia, które nadajemy temu, co już mamy.......

Życzę NAM wszystkim najpiękniej tego właśnie

on Sunday morning at.....Są takie noce w roku, kiedy ktoś po cichu przestawia wskazówki zegara.Godzina znika.Bez pytania...
29/03/2026

on Sunday morning at.....

Są takie noce w roku, kiedy ktoś po cichu przestawia wskazówki zegara.

Godzina znika.

Bez pytania.

Bez zgody.

Budzisz się inaczej niż zwykle.

Ciało jeszcze śpi, ale świt domaga się już czegoś.

Zmiana czasu to nie tylko kwestia zegarków czy administracji.

To moment, kiedy wyraźniej czujemy, że nasz wewnętrzny rytm nie zawsze nadąża za tym, co zewnętrzne.

Psychologia mówi o rytmie okołodobowym.

Naszym wewnętrznym zegarze, który potrzebuje powtarzalności i poczucia bezpieczeństwa.

On nie przyspiesza, dlatego, że ktoś zdecydował.

On reaguje na światło, na ciemność, na uważność.

Kiedy ten rytm zostaje zaburzony, ciało nie zawsze reaguje od razu.

Najpierw pojawia się coś trudnego do uchwycenia: lekkie napięcie, rozdrażnienie, zmęczenie, które nie ma jednej przyczyny.

Jakbyśmy byli krok za sobą.

I może właśnie dlatego ta „jedna godzina” znaczy więcej niż mogłoby się wydawać.

Dotyka naszego poczucie wpływu.

Bo coś zostaje przesunięte bez naszej zgody.

A my mamy się dostosować.

W podejściu egzystencjalnym, o którym pisał Irvin Yalom, jednym z najtrudniejszych doświadczeń jest spotkanie z brakiem kontroli.

Z tym, że nie wszystko zależy od nas.

Że świat czasem przyspiesza i nie pyta, czy jesteśmy gotowi.

Na co dzień próbujemy sobie z tym radzić, przyspieszając razem z nim.

Dostosowując się, szybciej, bardziej, mocniej.

Czasem kosztem siebie.

Ale jest w nas coś, co nie chce się przesunąć.

Co zostaje jeszcze chwilę w tamtym czasie.

Co potrzebuje własnego tempa, żeby się odnaleźć.

I to nie jest słabość.

To jest kontakt z sobą.

Może więc dziś nie trzeba nadganiać tej jednej godziny.

Może warto dać sobie prawo, żeby wracać do siebie powoli.

Bez przymusu natychmiastowego dopasowania.

Bo prawdziwy rytm nie bierze się z zegarka.

Tylko z uważności.

A ta nie zna pośpiechu.

Największym zmęczeniem nie jest brak snu – tylko życie nie w swoim czasie.
📌by JG

0n Sunday morning at...Wiosna nie zaczyna się w chwili, gdy wszystko już kwitnie.Zaczyna się dużo wcześniej – w ciszy, p...
22/03/2026

0n Sunday morning at...

Wiosna nie zaczyna się w chwili, gdy wszystko już kwitnie.

Zaczyna się dużo wcześniej – w ciszy, pod powierzchnią, tam,
gdzie jeszcze ciemno i zimno.

Coś najpierw musi się poruszyć, choć tego nie widać.

Odnowa w nas działa dokładnie tak samo.

To rzadko jeden moment spektakularnej decyzji.

Częściej to ciche przesunięcie: myśl, która brzmi trochę inaczej niż zwykle.

Zmęczenie tym, co było....

I delikatne – spróbuję inaczej.

I choć z zewnątrz niewiele się zmienia, to właśnie wtedy zaczyna się proces, który ma znaczenie.

Bo zanim coś w nas zakwitnie,
najpierw musi rozluźnić się to, co było zbyt długo zaciśnięte.

Dlatego odnowa bywa niewygodna.

Może nas uwierać to, co wcześniej jakoś działało.

Relacje, które przestają pasować.

Sposoby myślenia, które już nie chronią, tylko ograniczają.

To nie jest regres – to pękanie starej formy.

Tak, jak ziemia, która musi pękać, żeby wypuścić nowe życie.

Najtrudniejsze jest to, że przez długi czas nie widać efektów.

Łatwo wtedy pomyśleć – nie widać efektów.

A dzieje się bardzo dużo.

Korzenie rosną w ciszy.

Odnowa nie potrzebuje presji ani idealnego planu.

Potrzebuje uważności i zgody na tempo, które nie zawsze jest wygodne,

na kroki, które są małe, ale prawdziwe.

Może więc tej wiosny nie chodzi o to, żeby zaczynać wszystko od nowa.

Może chodzi oto, żeby zauważyć, to co już w Tobie chce się poruszyć – i tego nie zatrzymywać.

Bo czasem najważniejsza zmiana zaczyna się dokładnie tam, gdzie jeszcze nic nie widać.

📌by JG

W Zespole Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych w Poradni Północ przy ul. I. Kosmowskiej 5, w dniach 05.03.2026 do 19.03...
21/03/2026

W Zespole Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych w Poradni Północ przy ul. I. Kosmowskiej 5, w dniach 05.03.2026 do 19.03.2026 odbyła się wystawa prac plastycznych dwóch uczennic Szkoły Podstawowej nr 50 im. Wł. Sikorskiego.

Uczennice klasy 6c Hanna i Alicja Gnieździłow poprzez sztukę
pokazują bogactwo własnych przeżyć wewnętrznych. Prezentowane rysunki i obrazy odkrywają ich niezwykłą wyobraźnię, wrażliwość oraz oryginalne spojrzenie na świat.

Każda z prac jest pełna kolorów, pomysłów i ciekawych detali, które zachęcają do zatrzymania się na chwilę i uważnego przyjrzenia się twórczości młodych artystek.

(Więcej zdjęć w komentarzach)

on Sunday morning at...Są takie filmy, które zostają z nami nie dlatego, że chcemy zapamiętać fabułę. Zostają, bo dotyka...
15/03/2026

on Sunday morning at...

Są takie filmy, które zostają z nami nie dlatego, że chcemy zapamiętać fabułę.

Zostają, bo dotykają czegoś bardzo prawdziwego w naszym doświadczeniu.

Tak jest z filmem „Jedna bitwa po drugiej”.

Historia bohaterów toczy się w napięciu, decyzjach i konsekwencjach kolejnych wydarzeń.

Nie jest to opowieść o jednym wielkim zwycięstwie.

Bardziej przypomina drogę, w której jedno starcie kończy się po to, by zaraz pojawiło się następne.

Ta metafora jest zaskakująco bliska ludzkiemu życiu.

Bo nasze życie rzadko wygląda jak jedna wielka wygrana.

Częściej układa się w serię momentów, w których trzeba coś unieść: trudną decyzję, napięcie w relacji.....

Próbujemy sobie z nim poradzić, na chwilę wracamy do równowagi – a potem pojawia się kolejne wyzwanie.

Wiele osób traktuje to jako porażkę.

Ale przecież zdrowie psychiczne nie polega na tym, że problemy znikają.

Polega na tym, że uczymy się przez nie przechodzić.

Nawet jeśli to jedna bitwa po drugiej.

Nie wszystkie bitwy są takie same.

Niektóre są konieczne – kiedy bronimy swoich granic, wartości albo bezpieczeństwa.

Inne prowadzimy z przyzwyczajenia: z lęku przed oceną, z

potrzeby kontroli, z dawnych historii, które wciąż powtarzamy.

Dojrzałość psychiczna nie polega na tym, że wciąć wygrywamy.

Czasem polega na tym, że zaczynamy rozpoznawać ........

Które bitwy są nasze a które odziedziczyliśmy po innych.

Które prowadzimy tylko dlatego, że jeszcze nie nauczyliśmy ich odpuszczać.

To taka seria zmagań.

Czasem z innymi ludźmi, czasem z sytuacją, ale bardzo często z własnymi myślami i emocjami.

Lęk, złość, poczucie niesprawiedliwości, wstyd czy samotność potrafią uruchomić w nas walkę, która toczy się zupełnie po cichu.

Z zewnątrz nikt tego nie widzi, a jednak kosztuje bardzo dużo siły.

Ale czasem największą odwagą nie jest walka......

Największą odwagą jest zatrzymanie się i zapytanie siebie z czułością

– czy to w ogóle jest moja bitwa –

Bo życie rzadko bywa historią wielkich zwycięstw.

Częściej jest drogą, po której uczymy się iść dalej – spokojniej, uważniej, jedna bitwa po drugiej.

Może teraz właśnie toczysz jakąś swoją bitwę.

Jeśli tak – spróbuj na chwilę się zatrzymać.

Czasem największą siłą nie jest walka, ale łagodność wobec siebie.
📌by JG

on Sunday morning at.....Kiedy myślimy o zmianie w życiu, często wyobrażamy ją sobie jak moment przełomu. Jedna decyzję,...
08/03/2026

on Sunday morning at.....

Kiedy myślimy o zmianie w życiu, często wyobrażamy ją sobie jak moment przełomu. Jedna decyzję, która wszystko odwraca.

Nowy początek, silną motywację, wyraźną linię, która oddziela „przed” i „po”.

Lubimy takie historie.

Są proste, klarowne, inspirujące.

Rzeczywistość psychologiczna wygląda znacznie spokojniej.

Większość trwałych zmian nie przypomina rewolucji.

Bardziej przypomina powolne przesuwanie steru statku płynącego przez morze.

Niewielki ruch nie robi wielkiego wrażenia w pierwszej chwili.

Ale po wielu milach statek dopływa w zupełnie inne miejsce.

Ludzki mózg jest tak skonstruowany, by chronić stabilność.

Z punktu widzenia biologii każda nagła zmiana oznacza zagrożenie.

Dlatego kiedy próbujemy radykalnie zmienić zbyt wiele naraz – tryb życia, nawyki, sposób funkcjonowania – bardzo często pojawia się opór.

Nie dlatego, że brakuje nam silnej woli, ale dlatego układ nerwowy próbuje przywrócić równowagę.

Dużo skuteczniejsze są zmiany bardzo małe.

Badania nad powstawaniem nawyków /B.J.Fogg Uniwersytet Stanforda/ pokazują, że drobne działania wykonywane regularnie mają znacznie większą szansę na wdrożenie w życie.

To ja z wydeptaną ścieżką w trawie.

Jedno przejście nie zrobi różnicy, aleeeee codzienne chodzenie spowoduje trwały ślad,

I tak każdego dnia ....

Wielkie zmiany mają pewną trudność.

Wymagają ogromnej energii w krótkim czasie.

A tu jedną z najbardziej niedocenianych sił w psychologii jest kulminacja drobnych zmian.

I tu pojawia się jeden z największych paradoksów rozwoju psychicznego.

Największe zmiany rzadko zaczynają się od wielkich gestów.

Zaczynają się od drobnych ruchów w dobrą stronę.

To tak, jak ze wschodem słońca. Nie pojawia się nagle na całym niebie.

Najpierw jest ledwie widoczne rozjaśnienie.

Życzę drobnych skutecznych kroków.
📌by JG

on Sunday morning at.....Są takie momenty, kiedy ktoś mówi: „Spróbuj pomyśleć o tym, za co możesz być wdzięczna”W teorii...
01/03/2026

on Sunday morning at.....

Są takie momenty, kiedy ktoś mówi:
„Spróbuj pomyśleć o tym, za co możesz być wdzięczna”

W teorii to dobre zdanie.

Ciepłe.

A jednak może brzmieć jak polecenie.

Bo wdzięczność nie jest przyciskiem.

Nie włącza się jej wtedy, gdy wypada.

Wyobraź sobie ogród wczesną wiosną.

Ziemia jest jeszcze zmarznięta.

Gałęzie wyglądają na martwe.

Ktoś przychodzi do ogrodu i mówi: no kwitnij!
Nie zakwitnie wcześniej od nacisku.

Potrzebuje światła, czasu, temperatury.

Z emocjami jest podobnie.

Wdzięczność nie jest decyzją administracyjną.

Nie można jej ogłosić dekretem.

A jednak wielu z nas próbuje do siebie lub innych mówić:
skup się na plusach,
zobacz dobre.

Robi to czasem z troski a czasem z bezradności.

Problem w tym, że emocje nie reagują na polecenia.

Reagują na warunki.

Ale możemy mieć na to wpływ!!!!

Tak też jest z wdzięcznością.

Co ciekawe, tym obszarem / wdzięczności / zainteresowali się badacze.

Dostrzeżono zależność pomiędzy praktykowaniem wdzięczności a ogólnie pojmowanym dobrostanem.

W tym także przełożenia na zdrowie somatyczne.

Nurt psychologii pozytywnej zapoczątkowany przez Martina Seligmana wniósł ważną korektę do myślenia o człowieku – nie tylko redukcja objawów, ale budowanie zasobów.

To wszystko brzmi niezwykle.

Można powiedzieć, że jeśli regularnie kierujemy uwagę na światło.

Mózg uczy się je szybciej zauważać.

Wiem, trochę to brzmi jak opowieści o przyspieszeniu tętna siłą woli.

Im bardziej się starasz tym bardziej czujesz, że nie działa.

Ale.....

Zawsze jest jakieś ALE.

Z perspektywy psychoedukacji warto zrozumieć jedną kwestię - że emocje są procesem fizjologicznym.

Powstają w ciele, zanim staną się myślą.

Kiedy organizm jest w stanie napięcia – po stracie, w przewlekłym stresie, w depresji.

Mózg koncentruje się na wykrywaniu zagrożeń a nie na dostrzeganiu dobra.

To adaptacyjne, tak działa biologia.

W depresji obniża się aktywność układu nagrody.

To, dlatego przyjemność jest przytłumiona a motywacja osłabiona.

To nie kwestia charakteru – to neurochemia.

Oczekiwanie wdzięczności w takim stanie jest niemożliwe.

Wdzięczność jako praktyka może być delikatnym skierowaniem uwagi

na to, co dziś było odrobiną lżejsze.....

To zaproszenie.

Nie test.

Nie ocena Siebie.

To otwiera przestrzeń.

Psychologicznie mówimy o elastyczności emocjonalnej.

Zdolności do przeżywania różnych stanów bez walki z nimi.

Zdrowie psychiczne nie polega na dobrym nastroju.

Polega na możliwości poruszania się między emocjami tak,

jak między pomieszczeniami w domu, bez zamkniętych drzwi.

Najczęściej autentyczna wdzięczność pojawia się wtedy,

gdy przestajemy jej wymagać.

Kiedy pozwalamy sobie na zmęczenia.

Na smutek.

Na neutralność.

W tej neutralności nagle zaczynamy widzieć coś dobrego.

Ciepło kubka w dłoniach.

Ciszę bez napięcia.

Czyjąś obecność.

To nie triumf – to regulacja.

Wdzięczność bez przymusu nie jest uśmiechem „mimo wszystko”.

Jest spokojem, który mówi – „niczego nie muszę udowadniać”.

Jak ogród, który zakwita, nie dlatego, że ktoś ponaglał,
Ale dlatego, że warunki nareszcie stały się wystarczająco dobre.
📌by JG

23 lutego - Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją
23/02/2026

23 lutego - Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją

Dziś jest Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją.

A ja chcę wam opowiedzieć, jak depresja łączy się z autyzmem i ADHD. Z mojego życia, po swojemu. Bo przeżyłam to i wiem, że wiele osób neuroatypowych czuje to samo. Tylko nikt nie mówi wprost.

Mam diagnozę autyzmu i ADHD. Przez lata czułam się ciągle zmęczona.

Nie chciało mi się wstawać. Nic mnie nie cieszyło.

Myślałam, że to lenistwo albo że starzeję się za szybko.

Ale to nie było zwykłe zmęczenie.

To depresja, która czaiła się za moimi cechami neuroatypowymi.

Codziennie walczyłam z hałasem świata, z rozmowami, z planowaniem.

Mój mózg autystyczny szybko się przeładowywał.

ADHD dodawało chaosu, zaczynałam dzień z energią, ale rozpraszałam się i kończyłam z poczuciem porażki.

Jedna rzecz prowadziła do drugiej. Przeładowanie prowadziło do wyczerpania. Wyczerpanie do smutku.

Smutek do myśli, że życie nie ma sensu.

Dlaczego tak się dzieje? W autyzmie zmysły często działają na pełnych obrotach. Lampy jarzeniowe bolą oczy. Rozmowy kilku osób brzmią jak kakofonia.

Musisz się pilnować, żeby nie wyjść na dziwaka. I maskowanie męczy.

Po całym dniu masz wrażenie, że ktoś wyssał z ciebie baterie.

Organizm mówi dość. A depresja wchodzi cicho.

Statystyki pokazują, że 40-70 procent osób z autyzmem doświadcza depresji w życiu. To nie przypadek.

To skutek życia w świecie nie dla ciebie.

Z ADHD jest podobnie. Twój mózg szuka dopaminy.

Zaczynasz 10 rzeczy naraz. Kończysz jedną.

Reszta wisi jak kamień u szyi. Ciągle czujesz, że nie nadążasz. Inni widzą hiperaktywność albo lenistwo.

Ty widzisz paraliż.

Nie możesz ruszyć z miejsca, bo decyzje bolą.

W efekcie masz mało sukcesów. Mało nagrody w głowie.

Depresja wypełnia lukę.

Badania mówią, że nawet 30-50 procent z ADHD ma epizody depresyjne.

Bo twój mózg nie dostaje paliwa, którego potrzebuje.

U mnie to się nakładało.

Autyzm sprawiał, że unikałam ludzi. ADHD, że nie kończyłam spraw. Razem dawały spiralę.

Dzień bez planu kończył się płaczem.

Myślałam, że jestem beznadziejna.

Diagnozy pomogły. Zrozumiałam, że to nie charakter. To biologia.

Najgorsze jest to, że depresja u nas wygląda inaczej.

Neurotypowy smutek mija po weekendzie.

U mnie trwał miesiące, bo nie rozpoznawałam sygnałów.

Autystyczne osoby czasem nie czują emocji wprost.

Czują fizycznie np. ból brzucha, bezsenność.

ADHD maskuje to impulsami albo prokrastynacją.

Dlatego najpierw miałam diagnozę depresji, potem dopiero autyzmu i finalnie ADHD.

Depresja przy autyzmie i ADHD to nie słabość.

To sygnał, że twój mózg potrzebuje innej opieki. Nie walcz sama.

Powiedz komuś. Znajdź specjalistę, co zna neuroatypowość.

Małe kroki działają. Ja stoję tu i piszę, choć dwa lata temu ledwo wstawałam.

Ty też możesz.

on Sunday morning at......Poniedziałek /23.02./ jest Dniem Depresji.Dlaczego w ogóle istnieje dzień poświęcony chorobie?...
22/02/2026

on Sunday morning at......

Poniedziałek /23.02./ jest Dniem Depresji.

Dlaczego w ogóle istnieje dzień poświęcony chorobie?

Czy to nie brzmi paradoksalnie?

Nie świętujemy złamanych kości, nie celebrujemy zapalenia płuc.

A jednak zatrzymujemy się przy depresji.

Może dlatego, że depresja jest chorobą, której nie widać.

Nie ma gipsu.

Nie ma gorączki.

Jest uśmiech na zdjęciu i ciężar, którego nikt nie zmierzy.

Dzień Depresji nie jest świętowaniem cierpienia.

Jest próbą przywrócenia światła tam, gdzie panuje milczenie.

Depresja żywi się ciszą.

Rozwija się w słowach:

inni mają gorzej

nie przesadzaj

weź się w garść

w przekonaniu, że to słabość, fanaberia, brak charakteru.

A przecież wiemy z badań, z praktyki klinicznej z tysięcy historii – że to choroba.

Zmienia funkcjonowanie mózgu, ciała.

Odbiera przyjemność odczuwania.

Odbiera w ogóle przyjemność.

Zawęża perspektywę tak, że przyszłość przestaje mieć znaczenie.

Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje depresję jako jedno z najpoważniejszych wyzwań zdrowia publicznego na świecie.

Ten Dzień nie jest po to by świętować, ale po to, by nazwać.

By powiedzieć – to istnieje, to jest realne, dotyczy ludzi obok nas.

Najbardziej bolesne w depresji jest to, że odbiera poczucie bycia w kontakcie

z ludźmi

z sensem

ze sobą.

To tak, jak stanie kilka kroków od własnego życia.

I dlatego leczenie depresji nie polega tylko na „usunięciu objawów”.

To powolne przywracanie światła.

Czasem farmakologicznie.

Czasem przez relację.

Czasem przez doświadczenie, że ktoś wytrzyma ciszę.

W dniu depresji nie potrzebujemy wielkich haseł.

Potrzebujemy zgody, że to choroba.

I że prośba o pomoc jest aktem odwagi, nie słabością.

Jeśli czytasz to i masz wrażenie, że świat przygasł,

to nie znaczy, że zgasł na zawsze.

Układ nerwowy potrafi się regenerować.

Relacja potrafi przywracać ciepło.

Człowiek potrafi wracać do siebie.

Czasem powoli, ale wraca.

I może właśnie dlatego potrzebujemy dnia choroby.

Bo dopóki o niej mówimy – nie jest już tylko prywatnym wstydliwym cieniem.
📌by JG

Adres

Czestochowa
42-200

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy ZPP-P w Częstochowie Poradnia on-line umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do ZPP-P w Częstochowie Poradnia on-line:

Udostępnij

Kategoria

Our Story

Poradnia on-line prowadzona jest przez pracowników Zespołu Poradni Psychologiczno-Pedagogicznych w Częstochowie. Aktualne zadania Poradni on-line to: - specjalistyczna pomoc osobom, które tego potrzebują, a z różnych powodów nie zgłaszają się do poradni (brak czasu, odległość, niewiedza, wstyd), - wsparcie zarówno młodych ludzi w kryzysowym momencie ich życia, jakim jest okres dojrzewania, jak i rodziców i nauczycieli w pełnionej przez nich roli przewodników w dorosłość, - szeroko rozumiana profilaktyka. Zapraszamy na naszego bloga http://poradniaonline.wordpress.com/ oraz oficjalną stronę Zespołu Poradni http://zppp.ids.czest.pl/ Jeśli szukasz pomocy, a nie możesz lub nie chcesz przyjść do poradni, napisz na adres poradnia@tlen.pl Dzieci uczące się w częstochowskich szkołach oraz ich rodziców zapraszamy do naszych placówek.