31/10/2025
„Trać i żyj” - ten tytuł ma w sobie ogromną moc - jest wręcz swojego rodzaju podpowiedzią jak sobie możemy radzić ze stratami. Książka ta pomaga zagłębić się w temat straty i przyjrzeć jej na różnych etapach życia - przeanalizować etapy życia przez które przechodzimy pod kątem różnego rodzaju utrat, tego co one nam robią i co mogą dać.
„Myślę, że tracąc, możemy coś zyskać(…)
Strata może iść zatem w parze z wyzwalaniem się.
Ale wyzwalanie się musi chyba zostać poprzedzone pogodzeniem się ze stratą? Jeśli nie ma w nas zgody na straty, to wolności też nie ma.
Tak. Przytoczyłam przykład dwóch kobiet, które są świadome, że perspektywa przeżytego życia, starości daje możliwość szeroko pojętego wyzwalania się, wolności wobec społecznych norm i ograniczeń. Nie przestaniemy każdego dnia odczuwać i uświadamiać sobie, że zmienia się ciało, wygląd, sprawność, ale możemy mieć nadzieję, że wolność którą uzyskujemy, pozwoli sobie z tym bólem radzić.
Czy są jakieś podobieństwa między osobami, które trudniej adaptują się do strat?
Jeśli chodzi o straty dotyczące relacji – i nie mam tu na myśli tylko śmierci bliskich osób, ale też różne straty w ciągu życia, gdy Kończy się przyjaźnić czy rozpada związek romantyczny – to wśród osób, które mają trudność z adoptowanie się do straty, często obserwujemy pragnienie relacji totalnej. Przyjaźń jest przeżywana jako relacja jedyna na świecie, przy której słabną inne relacje. A zakochanie, z charakterystycznym dla niego skupienie uwagi na drugiej osobie i trudnością myślenie o czymkolwiek innym, nie jest przeżywane jako okres przejściowy, ale jako stan, który ma się ciągle utrzymywać. Istnieje hipoteza mówiąca, że jest to związane z układem nagrody w mózgu, który odpowiada za odczuwanie przyjemności i regulację nastroju. Wiadomo już, że ludzie różnią się pod tym względem. U jednych odpowiedź układu nagrody jest silniejsza, u innych słabsza. Przytulenie może być dla kogoś ogromnym, zmysłowym doznaniem, któremu towarzyszy wyrzut oksytocyny, dlatego będzie dążył do powtórzenia tego doświadczenia. Ktoś inny nie odczuje tego tak intensywnie albo nie poczuje prawie nic. U osób, które po śmierci bliskiej osoby dostają kliniczną diagnozę żałoby przedłużonej, odpowiedź układu nagrody jest bardzo silna np. wtedy, gdy przytulają się do ubrań osoby, która odeszła. Można by powiedzieć, że dzięki relacji bardzo wiele dostały, ale teraz przyszedł czas zapłaty. dlatego nie potrafią się pożegnać. Pragnienie relacji totalnej może też być związane z deficytem wczesnej relacji. Osoba która go doświadczyła, bardzo chce z kimś być. Zaakceptowanie końca przyjaźni czy relacji romantycznej wydaje się niemożliwe. Bardzo mocno przeżywa to wewnętrznie, ale zdarza się też, że podejmuje określone działania: dzwoni do osoby, z którą się rozstała, śledzi ją, stalkuje”.
Środek życia.
„Gdy jesteśmy młodzi, to rodzice są jeszcze w sile wieku, ale gdyby osiągam wiek średni, oni tracą siły. To jest słodko-gorzki czas. Może odczuwamy satysfakcję z tego, co osiągnęliśmy. Jesteśmy szczęśliwi w związku, lubimy swoje dorastający albo dorosłe już dzieci, lubimy swoją pracę. To jest ta słodka część. Ale jest też gorzka – rosnąca świadomość przemijania. Pojawia się smuga cienia i my wiemy, że cień będzie się wydłużał. Myślę, że problem pojawia się wtedy, gdy ktoś się tego cienia przestraszy. Nie chce go widzieć albo nie akceptuję tego, że on jest. Cały czas tkwi w lęku przed nim. Lepiej widzieć cień i oswajać się z jego obecnością.
Na zmiany, które niesie wiek średni, możemy zareagować lękiem. A możemy również odwagą?
Tak. Możemy potraktować ten czas jako wyzwanie. Konfrontuję się odważnie z doświadczeniem tracenia i przemijania, a wtedy mogę z ulgą odkryć, że już się tak nie martwię tym, co myślą o mnie inni. Mogę znaleźć w sobie odwagę, by mówić, czego chce i co myślę. Mogę zyskać więcej wolności, choć jest więcej cienia.
Słowo „kryzys” w języku chińskim składa się z dwóch znaków. Pierwszy z nich oznacza niebezpieczeństwo lub zagrożenie, drugi – nowe możliwości lub szansę. Można powiedzieć, że wszyscy stajemy w obliczu niebezpieczeństwa, ale nie wszyscy umiemy wykorzystać szansę.
Dostajemy kolejną szansę, by trochę inaczej, pod innym kątem spojrzeć na siebie i na swoje życie. Od nas zależy czy z niej skorzystamy.
Spojrzeć inaczej, czyli jak?
Inaczej, czyli ze świadomością, że coś jest już za mną, że czegoś już nie będzie. I ze zgodą na to.
Mało atrakcyjna perspektywa. Zgodzisz się?
Wolność, która z tego wynika, może być atrakcyjna. To jest często czas odkrywania, że mogę i chcę żyć tak naprawdę po swojemu, bez wsłuchiwania się w oczekiwania innych – co było niezbędne np. wtedy, kiedy opieki wymagały dzieci – i bez respektowania cudzych scenariuszy”.
„Trać i żyj co nam dają straty” Bernadetta Janusz Monika Rusin