Agnieszka Surdyk- Małka Psychoterapeutka Seksuolożka

Agnieszka Surdyk- Małka Psychoterapeutka Seksuolożka Psychoterapia indywidualna, par, rodzin, konsultacje seksuologiczne, edukacja seksualna.

"Jeszcze w zielone gramy" ( sł. Wojciech Młynarski)Przez kolejne grudnie, maje człowiek goni jak szalonyA za nami pozost...
28/04/2026

"Jeszcze w zielone gramy"
( sł. Wojciech Młynarski)

Przez kolejne grudnie, maje człowiek goni jak szalony
A za nami pozostaje 100 okazji przegapionych
Ktoś wytyka nam co chwilę
W mróz czy w upał, w zimie, w lecie
Szans niedostrzeżonych tyle
I ktoś rację mam, lecz przecież
Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy
Jeszcze któregoś rana odbijemy się od ściany
Jeszcze wiosenne deszcze obudzą ruń zieloną
Jeszcze zimowe śmiecie na ogniskach wiosny spłoną
Jeszcze w zielone gramy, jeszcze wzrok nam się pali
Jeszcze się nam pokłonią ci, co palcem wygrażali
My możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie
Jeszcze nie, długo nie
Więc nie martwmy się, bo w końcu
Nie nam jednym się nie klei
Ważne, by choć raz w miesiącu mieć dyktando u nadziei
Żeby w serca kajeciku po literkach zanotować
I powtarzać sobie cicho takie prościuteńkie słowa
Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy
Jeszcze się spełnią nasze, piękne dni, marzenia, plany
Tylko nie ulegajmy przedwczesnym niepokojom
Bądźmy jak stare wróble, które stracha się nie boją


"Tylko Ty i ja, najmniejsze państwo świata, obok biegnie czas, lecz nas to nie dotyczy".
24/04/2026

"Tylko Ty i ja, najmniejsze państwo świata, obok biegnie czas, lecz nas to nie dotyczy".



22/04/2026





Niebo pełne cudów .

Psychoterapia polega min. na nazywaniu pewnych zjawisk, zachowań, zdarzeń. Gdy zostaną  wyartykułowane na głos w bezpiec...
17/04/2026

Psychoterapia polega min. na nazywaniu pewnych zjawisk, zachowań, zdarzeń.
Gdy zostaną wyartykułowane na głos w bezpiecznej przestrzeni gabinetu, nabierają nowego znaczenia, "otwierają oczy", skłaniają do refleksji.

Zapraszam na terapię indywidualną oraz par.





Chciałbym Cię narysowaćWiosny delikatną kreskąBy zbiegły się wszystkie fiołkiNad zbudzoną z zimy rzekąChciałbym by twe w...
15/04/2026

Chciałbym Cię narysować

Wiosny delikatną kreską

By zbiegły się wszystkie fiołki

Nad zbudzoną z zimy rzeką

Chciałbym by twe włosy

Były jak warkocze leszczynowe

A usta twe szalone

W kolorze pierwszych poziomek

Chciałbym by twe oczy

W majową mgłę były oprawione

Żebyś cała się śmiała

Jak wiosenny dzwonek

"Twój portret wiosenny" sł. Adam Ziemianin

10/04/2026
Dobrze jest być razem.Dobrze, gdy jest ktoś,  kto dmucha w skrzydła.
10/04/2026

Dobrze jest być razem.
Dobrze, gdy jest ktoś, kto dmucha w skrzydła.

08/04/2026

"Psychoterapia jest to proces przeżywania żałoby w którym współczujący inny pomaga pacjentowi stawić czoła bolesnym realiom, które poprzednio były traktowane jako dowód jego osobistych deficytów. Przez pierwszy okres terapii pacjent na ogół przyswaja sobie fakt, że jego problemy nie są jego winą. Następnie (...) pacjenci zaczynają stopniowo godzić się z tym, że nawet jeśli nie są winni swoich kłopotów, to nikt oprócz nich nie może nic z tym zrobić. To stopniowe oswajanie się z bolesną rzeczywistością wymaga porzucenia wszelkich fantazji o tym, że jakiś wszechmocny dobry obiekt (być może terapeuta) wszystko naprawi, i pogodzenia się z ich stratą. Przypomina to proces, który w optymalnym rozwoju wszyscy przechodzimy, godząc się z niesprawiedliwością życia i ucząc się polegania na własnych działaniach w rozwiązywaniu tych nieuniknionych problemów."

Martha Stark, za Nancy McWiiliams
fot Mikko Lagerstedt

Świąteczne wypasanie oczu-ciąg dalszy.
05/04/2026

Świąteczne wypasanie oczu-ciąg dalszy.

04/04/2026
03/04/2026

"Przez całe dwie godziny Bobcio malował pisanki. Pozostawiony sam na sam ze swoją muzą, w skupieniu, z namaszczeniem i bardzo pedantycznie smarował jajka plakatówkami Julii i kiedy przyszła pora podwieczorku, mina chłopczyka wskazywała, że jest bardzo dumny ze swego dzieła. – No, jak tam, Bobek? – spytała mama Żakowa, wchodząc do pokoju z tacą w rękach. – Jak twórczość dziecięca? Pomyślnie? – Sama zobacz – zachęcił ją Bobcio. – Już, już – powiedziała mama Żakowa, rozstawiając szklanki z herbatą. Do pokoju weszła mama Bobcia. – No, jak tam, Bobek? – spytała mało oryginalnie. – Jak twoje pisanki? – Sama zobacz – powtórzył Bobcio, wyczuwając niejasno, że żadnej z nich nie interesuje jego praca. Czuł się nieco dotknięty. Ciocia Wiesia podeszła do swego syna. – O, Jezus! – rozległ się nagle jej krzyk. Mama Żakowa wypuściła z ręki wszystkie łyżeczki. – Co się stało? – krzyknęła. – Sama zobacz – jęknęła Wiesia. Mama Żakowa podeszła bliżej i zesztywniala. Pisanki Bobcia, utrzymane w pięknych czystych kolorach, na pierwszy rzut oka wyglądały uroczo. Na drugi rzut oka budziły nieokreśloną grozę. A kiedy się człowiek dobrze przyjrzał, ujawniały swą złowrogą treść. – Co to jest? – krzyknęła mama Żakowa, wskazując j***o upstrzone przeraźliwymi, powykręcanymi paluszkami. – To? – upewnił się Bobcio. – To bakterie.

– A to? – wypytywała Wiesia. – To? To Somosierra. Bitwa na czołgi. – A to? – spytała bezsilnie Wiesia, wiedząc niestety, jaka będzie odpowiedź. – To? – powiedział Bobcio. – A, to. To jest Hi**er. Kolejne egzemplarze – bo Bobcio sumiennie zapełnił malunkami wszystkie dziesięć jaj, wykazały cioci Wiesi, że jej dziecko ma zainteresowania monotematyczne. Odstępstwo od militariów stanowiły dwie wizje bakterii i witamin, obie nadzwyczaj przygnębiające oraz wizerunek myszy – tylko jeden, ale za to, jak żywy. – No i co? – dopytywał się Bobcio. – Ładne? – Z pewną melancholią stwierdził, że efekt jego uporczywej pracy twórczej nie znalazł uznania w oczach matki i ciotki. Zupełnie nie rozumiał przyczyny. – Może kolory za smutne? – spytał. – Nie, dlaczego – odpowiedziała matka, niezbyt, jak mu się zdawało, szczerze. – Kolory to zrobiłeś bardzo milutkie. – Tak, tak – przyłączyła się ciocia Żakowa. – Co jak co, ale kolory są na medal. Już chciał zauważyć, że wszystko zrobił na medal, kiedy trzasnęły drzwi pokoju i wpadła Danka. – Cesia zamknęła się na wieży i nie chce wyjść! – krzyknęła. Jeśli sądziła, że zdoła tym oświadczeniem poruszyć matkę Celestyny, była w oczywistym błędzie. – Tak? – spytała z roztargnieniem pani Żakowa. – No, no. Co ty powiesz. – Ja uważam – powiedziała ciocia Wiesia – że Bobcio koniecznie powinien podarować te pisanki Nowakowskiemu. – Świetny pomysł – ucieszyła się mama Żakowa. – Nowakowskiemu? – obraził się Bobcio. – Przecież ja to robiłem na świąteczny stół. – Cesia nie chce wyjść! – Danka nie rezygnowała. – No, to niech nie wychodzi – rzuciła mama Żakowa od niechcenia. – Bobcio, nie bądź egoistą. Nowakowskiemu też się coś od życia należy. Daj mu tę z Hi**erem. – Z Hi**erem jest najlepsza! – krzyknął Bobcio wzburzony. – Więc właśnie dlatego powinieneś ją dać swojemu przyjacielowi – wyjaśniła mu Wiesia. – Nic tak nie utwierdza nas w przekonaniu o własnej szlachetności, jak własna szlachetność. Irena, nie uważasz, że powiedziałam coś bardzo mądrego?

(…)

Wszystko wokół było takie samo jak przed półgodziną. Tak samo świeciło słońce, tak samo ryczało radio u Nowakowskich, tak samo dreptali zagonieni przechodnie, tak samo warczały ciężarówki. Nic się nie zmieniło. Nikt nawet nie zauważył, że na świecie jest o dwoje szczęśliwych ludzi więcej. Nikt, z wyjątkiem Bobcia. Bobcio zauważył. Już od dłuższego czasu obserwował z głębi pokoju stołowego zagadkowe przesuwanie się koszyka za oknem – to w górę, to w dół. Po ustaniu tego ruchu rzucił się na balkon, by zgłębić istotę zjawiska. Jego uwagi nie uszedł najmniejszy szczegół. Facet stojący pod domem miał na twarzy wyraz taki sam, jaki miewał Tolo, a w oczach to samo maślane zachwycenie. Bobcio skojarzył szybko minę faceta z faktem, że na wieży siedzi Ceśka, i pojął, że w życiu rodziny zaczyna się nowy, interesujący okres. Sapnął z satysfakcją i powrócił do stołu, gdzie uprzednio domalowywał na pisance kwiatuszki wokół głowy Hi**era. Teraz podparł bródkę i rozmarzył się na dobre. Przed oczami jego duszy przeciągał korowód myszy, gości, tortów i mnóstwa ciekawych niespodzianek, jakimi można urozmaicić wizyty nowego wzdychulca. Pomyślał, że na pewno będzie kupa śmiechu. I pomyślał też, że życie jest piękne. Li i jedynie".

Wesołych Świąt Kochani!

Adres

Ulica Polna 6b
Czyzowice
44-352

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Agnieszka Surdyk- Małka Psychoterapeutka Seksuolożka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Agnieszka Surdyk- Małka Psychoterapeutka Seksuolożka:

Udostępnij

Kategoria