24/02/2026
Przyszła do mnie kilka miesięcy temu…. na zewnątrz miała wszystko poukładane, a w środku czuła się jak dobrze wysprzątany dom, w którym dawno zgasło światło. Kochała swojego partnera, a jednak każde spojrzenie potrafiło ranić, każde słowo brzmiało jak zarzut, nawet gdy było ciszą. Mówiła, że najbardziej boli ją to, że nie wie, gdzie i kiedy się zgubili…i że chociaż pamiętała momenty bliskości, ciepłe dłonie, wspólny śmiech, ale miała wrażenie, jakby to należało do kogoś innego, do jakiegoś innego życia.
Kiedy zaczęłyśmy pracować, nie szukałyśmy winy i nie poprawiałyśmy partnera. Nie analizowałyśmy przeszłych rozmów, kłótni, błędów….ani kto tu zawinił. Zamiast tego zaprosiłem ją do miejsca w niej samej, gdzie nadal była sobą sprzed bólu… do tej części, która pamięta, jak to jest czuć się bezpiecznie, być ważną, słyszaną, kochaną bez wysiłku. Zamknęła oczy i po raz pierwszy od dawna pozwoliła sobie poczuć, a nie walczyć….konkurować, zabiegać.
Z każdą sesją coś miękło, najpierw jej ramiona, potem oddech, a na końcu serce. Zobaczyła, że przez lata nosiła w sobie stare historie, cudze oczekiwania i lęk, że jeśli pokaże prawdę jak jest , zostanie sama. I kiedy to zobaczyła, przestała się przed tym bronić i wydarzyło się coś cichego, ale ogromnego. Zamiast próbować zasłużyć na miłość, zaczęła ją w sobie odnajdywać.
Nie zmieniała partnera ale zmieniła sposób, w jaki do niego wracała. Jej głos stał się spokojniejszy, spojrzenie łagodniejsze, obecność prawdziwa. On to poczuł, zanim jeszcze cokolwiek powiedziała i zauważył, że zniknęło napięcie, że rozmowy nie są już walką, rywalizacją kto tu rządzi , kto tu jest lepszy….tylko spotkaniem. Że obok niego stoi kobieta w mocy, która nie prosi o uwagę, bo sama jest pełna.
Właśnie mi napisała, że wczoraj pierwszy raz od lat usnęli, trzymając się za ręce, bez rozmów, bez tłumaczeń… po prostu byli. A rano spojrzała na niego i zamiast dawnych pytań poczuła wdzięczność… nie za to, że się zmienił, ale za to, że ona wróciła do siebie.
bo kiedy uzdrawiasz relację z samą sobą, świat zaczyna odpowiadać inaczej… ciszej i ciepłej. I nagle przyszło zrozumienie, że miłość nie musiała być naprawiana. Wystarczyło ją obudzić.
Cudnego czasu w miłości Wam i sobie życzę ❤️💃☀️
MariOla Bołtryk🌱
xn--mariola-botryk-pnc.pl