04/01/2026
Bardzo trafne ❤️🔥
Gdy pies rzuca się na inne psy lub czegoś się boi, najczęściej proponowanym rozwiązaniem jest przepracowanie tych sytuacji. Polega to na tym, że wprowadza się w nie psa lub wręcz specjalnie je aranżuje, by stosować w nich określone działania. Jakie? To już zależy od nastawienia psa oraz (przede wszystkim) szeroko rozumianej filozofii danej szkoły. Przekrój jest szeroki: nagradzanie, skarmianie, barowanie, korygowanie, wzmacnianie negatywne, przekierowywanie, odwracanie uwagi, BAT, obroża elektryczna, zabawka (uff…) – co tam sobie wymyślicie w wybranej ilości i konfiguracji.
⛔️ My tzw. „przepracowywania” nie stosujemy, a w każdym razie nie robimy tego w punkcie wyjścia. Poniżej przedstawiamy wady tego podejścia.
❌ Potencjalna szkodliwość. Uporczywe aranżowanie danej sytuacji czy zwracanie na nią szczególnej uwagi przez nas może ją w oczach psa uczynić bardziej istotną, niż by była bez tych wszystkich zabiegów. Bardzo łatwo w ten sposób zwiększyć strach czy niepewność lub wręcz wywołać je tam, gdzie wcześniej ich nie było, zwł. jeśli zaniedba się kolejny punkt.
❌ Pomijanie szerszego kontekstu emocjonalnego, czyli domyślnego oraz początkowego (w momencie kontaktu z bodźcem) stanu emocjonalnego psa. „Przepracowywanie”, skupiając się na danej sytuacji, najczęściej rozpoczyna się wtedy, gdy emocje psa już są złe: zarówno niewłaściwe, jak i zbyt wysokie.
W rezultacie trzeba:
👎albo sięgać od razu do mocnych bodźców: np. duży popęd [gryzak, jedzenie, a gdy pies jeść nie chce – przegłodzenie] czy mocna korekta. Inne bodźce nie mają szans przebić się przez te emocje. A stosowanie dużych bodźców w połączeniu z wysokimi emocjami to większe ryzyko uzależnienia od nich psa (reaktywność), trudniejsze warunki do nauki i większe ryzyko wystąpienia u psa unikania lub tzw. przeciwkontroli.
👎 albo pracować poniżej progu reakcji psa, co w najlepszym przypadku bardzo znacznie rozciąga pracę w czasie i skazuje właściciela i psa na uciążliwości unikania sytuacji zapalnych (co i tak najczęściej jest niewykonalne)
❌ Ograniczone zastosowanie. Zawężając postrzeganie problemu do określonego kontekstu, skazujemy się na konieczność mozolnej generalizacji. Zapewne wielu właścicieli pamięta, jak ich pies, który bez problemu mijał się z psami na kursie, nie był w stanie zignorować psa mijanego na ulicy. Nieraz na zajęciach grupowych wystarczy „podmienić” jednego psa, by na paręnaście ładnych minut zdezorganizować płynnie już przebiegający trening. Tym samym skazujemy się na to, że będziemy zawsze krok za psem, gdyż możemy przepracować skończoną ilość sytuacji, zaś życie oferuje ich nieskończoną wielość i różnorodność. Jeśli do tego dodamy wspomnianą wyżej czasochłonność, to jest duża szansa, że zanim przepracujemy np. strach przed deskorolkami, nasz pies zgeneralizuje go sobie i zacznie bać się również rolkarzy oraz rowerzystów.
❌ Działanie objawowe, a nie przyczynowe. Do tego właściwie można sprowadzić wszystkie pozostałe punkty. Otóż jeśli Twój pies rzuca się na inne psy, to w 99% przypadków przyczyna leży gdzie indziej, nie w tej sytuacji. Prawdziwy problem się w tej sytuacji jedynie MANIFESTUJE, a dokładniej – przybiera takie rozmiary, że dopiero wtedy go dostrzegasz. Tym problemem zaś jest ostatecznie następująca mieszanka: zbyt duże ogólne pobudzenie, zbyt mała kontrola impulsów i zbyt mała kontrola przewodnika. Ostatecznie to właśnie dlatego nawet po skutecznym – wydawałoby się – przepracowaniu jednej sytuacji zwykle pojawiają się inne problemy.
✅No dobrze, ale skoro z powyższych powodów nie stosujemy przepracowywania, to co w zamian? Gdy zgłasza się do nas właściciel psa z określonym problemem, to sytuacja, w której on się przejawia, najmniej nas interesuje. Patrzymy za to na stan emocjonalny, jaki prezentują pies i właściciel w swojej obecności. Następnie zaś pokazujemy, co zrobić doraźnie i co robić na co dzień, by pies:
👍pozostawał spokojny (tu najważniejsze jest zaspokojenie potrzeb fizycznych i psychicznych)
👍umiał panować nad impulsami (tu warunkiem jest poprzedni punkt, czyli niski domyślny poziom pobudzenia oraz mądre ograniczenia na co dzień, w drobnych, ale ważnych dla psa sytuacjach)
👍szanował przewodnika i tym samym godził się na oddanie mu kontroli tam, gdzie przewodnik o tym zdecyduje (tu, oprócz punktów poprzednich, najważniejsza jest decyzyjność oraz czytelna komunikacja – po psiemu, a nie zestaw uwarunkowanych komend czy sygnałów)
👌Jeśli te warunki zostaną wprowadzone, większość problemowych sytuacji albo automatycznie przestaje być problemowa, albo wymaga jedynie nieznaczniej pomocy / korekty / upomnienia ze strony przewodnika. Ale właśnie dopiero teraz ten człowiek, który trzyma smycz, jest przewodnikiem, czyli może rościć sobie prawo do realnego wpływu na psa. Wówczas „przepracowywanie” może być uzupełnieniem realnej pracy, zarówno z uwagi na:
🐕 psa (zmiana skojarzeń i jej generalizacja – teraz mamy do tego realne podłoże),
🚶♀️➡️ jak i - przede wszystkim - właściciela (pokazanie, co robić i czego nie robić w sytuacji potencjalnie zapalnej, oraz zwiększenie na tej podstawie poczucia kontroli i pewności siebie).
🧠Mówiąc po buddyjsku:
- Gdy wszystko znajdzie się na swoim miejscu, odzyskam spokój.
- Zyskaj spokój, a wszystko znajdzie się na swoim miejscu.