04/12/2025
Z takim stresem spotykam klientki na sesjach, dlatego ten post udostępniam, jako edukacyjny , uświadamiający, jak wiele trudności w relacjach wynika z braku uważnej, świadomej obecności dla siebie oraz mechanizmów przetrwania powielanych pokoleniowo.
Obserwujący
https://www.facebook.com/share/p/17senYvtDf/
Są w związkach takie sytuacje, o których kobiety rzadko mówią wprost, a które potrafią je wyssać od środka.
To momenty, w których zgadzają się na seks, chociaż w środku czują, że to nie jest dobry dzień, dobra chwila, dobry stan.
Nie mówimy tu o skrajnościach.
Mówimy o zwykłych wieczorach, zwykłych mieszkaniach, wspólnym łóżku.
O miejscu, które kiedyś było przestrzenią czułości, a z czasem coraz częściej staje się przestrzenią, w której ona robi coś, żeby „nie było afery”.
Z perspektywy faceta często widać tylko kilka rzeczy.
Że „już nie ma takiej ochoty jak kiedyś”.
Że częściej mówi, że jest zmęczona.
Że odsuwa się, śpi tyłem, zasypia szybciej, wymyka się.
I wtedy w głowie układa się prosta historia.
„Znudziłem jej się”.
„Po dziecku tak jest”.
„Na początku zawsze jest ogień, potem się uspokaja”.
Prawie nigdy nie widzi tego, co zaczęło się dużo wcześniej.
Tych wszystkich małych momentów, kiedy ona się zgadzała bardziej z lęku, niż z pragnienia.
Zgodziła się, bo nie chciała, żeby poczuł się odrzucony.
Zgodziła się, bo już raz usłyszała, że „facet ma swoje potrzeby”.
Zgodziła się, bo bała się chłodu następnego dnia.
Zgodziła się, bo pomyślała: „łatwiej będzie to przetrwać, niż znowu tłumaczyć, co czuję”.
Na zewnątrz potrafi to wyglądać neutralnie.
Może być śmiech, jakiś drobny żart, „wszystko okej”.
W środku jest zupełnie inny scenariusz.
Za każdym razem, kiedy ciało mówi „nie”, a usta mówią „dobra, niech będzie”, ona trochę bardziej odkleja się od siebie.
Seks przestaje kojarzyć się z bliskością.
Zaczyna kojarzyć się z momentem, w którym musi zniknąć, żeby nikt nie był na nią zły.
I to jest ten trudny kawałek, którego wielu mężczyzn nie chce zobaczyć.
Nie musisz na nią krzyczeć.
Nie musisz nic robić siłą.
A mimo to ona może czuć napięcie, sztywność, odcięcie, jak tylko temat seksu się pojawia.
Bo przemoc psychiczna i emocjonalna często wcale nie wygląda jak przemoc.
Wygląda jak powtarzające się sytuacje, w których ona rezygnuje z siebie, żeby wam „nie popsuć atmosfery”.
Kiedyś chciała seksu, bo czuła się przy Tobie piękna, widziana, kobieca.
Teraz zdarza się, że bardziej chce mieć święty spokój, niż „kolejną próbę ratowania bliskości”.
I wtedy słyszy hasło: „seks jest ważny w związku”.
Tak, jest ważny.
Ale nie każdy seks.
Nie ten, po którym czuje się pusta, chociaż przed chwilą byliście tak blisko fizycznie.
Nie ten, po którym przykrywa się kołdrą, a w głowie ma myśl: „znowu przeszłam po sobie”.
Bardzo wiele kobiet mówi wprost:
„Ja nie chcę wyłączyć swojej seksualności. Ja chcę czuć, że moje ciało jest moje”.
„Chcę seksu, ale takiego, przy którym jestem, a nie tylko jestem dostępna”.
Facetom często się wydaje, że ochota wróci, jak będzie więcej romantycznych gestów, kolacji, wyjazdów, świec, wina.
To może być miłe, ale nie dotyka najważniejszego pytania, które siedzi jej w głowie:
„Czy ja mogę przy nim naprawdę powiedzieć nie, bez tego całego ciężaru potem?”.
Bo zanim wróci pragnienie, musi wrócić poczucie bezpieczeństwa.
Zanim będzie lekkość, musi być pewność, że jej „nie” jest tak samo szanowane jak jej „tak”.
Najbardziej intymna rozmowa o seksie to nie jest ta o pozycjach, bieliźnie i fantazjach.
To jest ta, w której on ma odwagę zapytać:
„Czy były momenty, kiedy zgadzałaś się na seks, chociaż tak naprawdę nie chciałaś?
Czy były sytuacje, w których czułaś presję z mojej strony, nawet jeśli ja uważałem, że to normalne?
Co mógłbym robić inaczej, żebyś znowu czuła się przy mnie bezpiecznie jako kobieta, a nie tylko jako osoba od spełniania oczekiwań?”.
To są trudne rozmowy.
Ale dokładnie od nich zaczyna się inna jakość bliskości.
Taka, w której seks nie jest obowiązkiem, nagrodą ani walutą, tylko konsekwencją zaufania.
Jeżeli jesteś kobietą i kiedyś poszłaś na kompromis ze swoim ciałem, żeby „nie psuć nastroju”, możesz jednym zdaniem opisać, co wtedy bolało najbardziej.
Jeżeli jesteś mężczyzną i czujesz, że ten temat dotyczy także Ciebie, napisz, co dziś realnie możesz zmienić w swoim podejściu, żeby ona czuła, że jej granice są ważniejsze niż twoje poczucie „męskiej racji”.