23/02/2026
Depresja nie jest jesienną chandrą ani chwilowym gorszym nastrojem. To poważna, wieloczynnikowa i złożona choroba. Jej przebieg oraz nasilenie są zróżnicowane ze względu na mieszankę czynników biologicznych oraz społeczno-środowiskowych, a także na to, jak silny jest wkład poszczególnych komponentów.
Czego oczekiwałbym w Międzynarodowy Dzień Walki z Depresją?
Przede wszystkim szeroko otwartych oczu w społeczeństwie. Świadomości tego, że tej choroby najczęściej nie widać na pierwszy rzut oka. Ona siedzi w głowie i nasila się w czterech ścianach, kiedy nikt nie patrzy. Jej symptomem zazwyczaj nie jest płacz i smutna mina w towarzystwie. Depresja, mimo pozornego uśmiechu na twarzy i bardzo często względnie „normalnego” funkcjonowania w społeczeństwie, sukcesywnie wysysa z człowieka sens. To powolne wycofywanie się, brak odczuwania przyjemności, wewnętrzny krytycyzm, poczucie wyobcowania, niezrozumienia, poczucie bycia nikomu niepotrzebnym balastem. To choroba, która realnie zagraża życiu.
Życzyłbym również rodzicom, bliskim, nauczycielom i całemu społeczeństwu, abyśmy ważyli słowa, które wypowiada się do dzieci. Aby na pierwszym miejscu stawiać dobro tego małego człowieka. Aby być otwartym na potrzeby emocjonalne dziecka i nie dewaluować ich pod żadnym względem. Uczyć dzieci wzajemnych, ciepłych, życzliwych, zdrowych relacji. Organizować dzieciom zajęcia kreatywne, sportowe, kulturowe i zabawy, aby wzbogacać ich wnętrze bez nakładania zbędnej, chorej presji. Bo już w psychice tego małego człowieka można wyrządzić olbrzymie szkody. Wystarczy brak poczucia bezpieczeństwa ze strony dorosłych. Nieodpowiedzialne, bezmyślne zachowania potrafią zostawić na mózgu dziecka biologiczny odcisk, który może rzutować na całe jego przyszłe życie.
Oczekiwałbym także zakończenia z mitami, które są powtarzane dla poklasku i lajków przez internetowych „specjalistów” od wszystkiego. Mitami, które sprowadzają choroby i zaburzenia psychiczne wyłącznie do stylu życia, umniejszając tym samym wadze tych schorzeń oraz ciężkości leczenia i procesu zdrowienia. Profilaktyka – tak – jest bardzo ważna dla ogólnego dobrostanu psychofizycznego. Tak, aktywność fizyczna, dieta, sen, relacje, odpoczynek i pasje mają ogromne znaczenie. Powinno się o nie dbać przede wszystkim wtedy, gdy nie chorujemy, a także wtedy, gdy w trakcie choroby pojawia się na to przestrzeń. Dzieje się tak, gdy pacjent ma dobrze prowadzoną psychoterapię opartą na dowodach naukowych oraz – często potrzebne – odpowiednio dobrane leczenie farmakologiczne, a także, co bardzo istotne, wsparcie społeczne, o które w tych czasach najtrudniej. Wtedy modyfikacja stylu życia może realnie wspierać cały proces radzenia sobie z depresją i innymi schorzeniami natury psychicznej.
Życzyłbym nam również, aby w przestrzeni publicznej było jak najmniej osób, które budują swoje zasięgi i docierają do ogromnej liczby odbiorców, wciskając skrajnie szkodliwe bzdury w stylu: „Odstaw chleb na 30 dni, a depresja zniknie” – byle tylko sprzedać kolejną książkę o diecie wysokotłuszczowej. Aby było jak najmniej psycho-washingowych guru, którzy poprzez perfekcyjną manipulację emocjami pod płaszczykiem pseudowspółczucia promują szarlatańskie metody mające przypominać terapię.
Jeśli podejrzewacie u siebie lub bliskich tę podstępną chorobę, reagujcie od razu. Depresja kłamie. Nie można pozwolić, aby przekonała chorego, że „innym będzie lepiej, gdy jego nie będzie” albo że „nic dobrego w życiu już go nie spotka”.