Myśli zebrane

Myśli zebrane Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Myśli zebrane, Lekarz, Grażyny 5a/12, Gdansk.

25/05/2026
25/04/2026

**Zniknięcie zachowania nie oznacza restrukturyzacji osobowości.**
To jedno z ważniejszych zdań w pracy psychiatry i psychoterapeuty 🧠

Pacjent przestaje palić 🚭
przestaje pić 🍷
przestaje brać leki uspokajające 💊
przestaje się objadać 🍫
przestaje sprawdzać drzwi 🔐

I bardzo często wtedy słyszymy:
**„Już nie robię tego — więc jestem zdrowy.”**

To ogromny sukces. Naprawdę.
Ale z punktu widzenia psychiki to dopiero pierwszy krok.

Bo wiele zachowań nie jest problemem samym w sobie.
One pełnią funkcję.

Regulują napięcie.
Uspokajają.
Dają poczucie kontroli.
Pomagają zasnąć.
Chronią przed lękiem albo pustką.

Kiedy zachowanie znika, pacjent czasem traci coś więcej niż nawyk.
Traci **sposób regulowania emocji**.

I wtedy pojawia się moment przejściowy — bardzo ważny klinicznie.

**Stary regulator zniknął, a nowy jeszcze się nie utrwalił.**

To właśnie w tym czasie może pojawić się:

* napięcie
* bezsenność
* drażliwość
* poczucie pustki
* wahania nastroju
* lęk

Nie dlatego, że pacjent „cofa się”.
Nie dlatego, że zrobił coś źle.

Tylko dlatego, że jego układ regulacji emocji jest w trakcie reorganizacji.

W takich momentach lek bywa potrzebny nie dlatego, że ktoś „nadal jest chory”.
Ale dlatego, że psychika potrzebuje wsparcia w czasie zmiany.

Można powiedzieć obrazowo:

**Lek czasem pełni funkcję pomocniczego regulatora ego — pomostu między starym sposobem radzenia sobie z napięciem a nowym, bardziej dojrzałym.** 🌉

To nie jest słabość.
To nie jest porażka.
To jest etap procesu.

Najważniejsze zdanie, które często powtarzam pacjentom:

**Zmiana zachowania to pierwszy krok.
Zmiana sposobu regulowania emocji to proces.**

A proces — jak każda zmiana — potrzebuje czasu, cierpliwości i czasem wsparcia 🌿

24/04/2026

Dlaczego po rzuceniu palenia czasem nadal potrzebny jest lek? — kilka słów z praktyki psychiatrycznej i psychoanalitycznej 🧠

W sytuacji poprawy funkcjonowania pacjenta oraz doświadczenia sukcesu — na przykład zaprzestania palenia 🚭 — może pojawić się ważny psychologiczny moment: konflikt między autonomią a zależnością od leczenia.

Rzucenie palenia jest ogromnym osiągnięciem 💪
To akt kontroli, wysiłku i wzmocnienia poczucia sprawczości. Nic dziwnego, że wtedy pojawia się pytanie:
„Skoro już sobie poradziłem/am, to po co kolejny lek?”

To bardzo zrozumiałe pytanie.

Jednocześnie z punktu widzenia psychiatrii i psychologii warto pamiętać, że zaprzestanie zachowania nie zawsze oznacza zanik mechanizmu, który za nim stał.

Palenie papierosów bardzo często pełni funkcję regulatora emocji — pomaga redukować napięcie, uspokajać się, koncentrować, radzić sobie ze stresem czy poczuciem przeciążenia. Kiedy ten sposób regulacji znika, psychika potrzebuje czasu, aby wykształcić nowe, bardziej zdrowe formy radzenia sobie.

Dlatego czasami włączenie leku po rzuceniu palenia nie oznacza braku wiary w pacjenta ani traktowania go jako „nadal chorego”.
Wręcz przeciwnie — może być formą wsparcia w okresie zmiany 🤝

Lek w takiej sytuacji może pełnić funkcję pomostu:

wspierać stabilność emocjonalną 🧘
zmniejszać ryzyko nawrotu objawów 🔄
pomagać utrzymać nowy styl życia 🌱
chronić przed powrotem do dawnych sposobów radzenia sobie z napięciem

To podejście jest profilaktyczne — nie czekamy, aż problem wróci, tylko pomagamy utrzymać osiągniętą zmianę.

Najważniejsze zdanie, które często powtarzam pacjentom:

Rzucenie palenia to zmiana zachowania.
Zmiana mechanizmów radzenia sobie z emocjami wymaga czasu.

I właśnie w tym czasie wsparcie — czasem także farmakologiczne — może być elementem troski o stabilność, a nie oznaką słabości.

Zmiana to proces.
A proces potrzebuje czasu, cierpliwości i czasem dodatkowego wsparcia 🌿

17/04/2026

„Opowiadasz o tym, co Cię zraniło, a ciało dalej żyje tak, jakby to działo się teraz?”

Jedna z Klientek powiedziała kiedyś w gabinecie: „Umiem o tym opowiedzieć spokojnie. Tylko nie mogę oddychać, kiedy ktoś siada za blisko”. I właśnie w tym pęknięciu widać coś bardzo ważnego: narracja jeszcze nie zawsze oznacza przetworzenie. Można mieć wgląd. Można rozumieć historię. A układ nerwowy nadal może reagować odruchowym wycofaniem, zamrożeniem albo odcięciem.

Dlatego proces zdrowienia często idzie warstwami. Najpierw pojawia się ochronne odłączenie: „nic nie czuję”, „u mnie okej”. Potem znaczenie i słowa. Później dopiero zdolność, by zostać z emocją w teraźniejszości, bez zalania. A jeszcze dalej przychodzi moment, w którym historia, emocje i ciało zaczynają być połączone. I wtedy zmiana nie jest już tylko intelektualna. Zaczyna być odczuwalna.

To zresztą pokazują badania. Aktualne wytyczne nadal uznają psychoterapie skoncentrowane na traumie za leczenie pierwszego wyboru w PTSD. Jednocześnie coraz więcej danych mówi jasno, że sam wgląd nie wyczerpuje procesu, bo trauma dotyczy także tego, jak odczytujemy sygnały z ciała, regulujemy pobudzenie i znosimy bliskość z własnym doświadczeniem. W przeglądzie z 2024 roku opisano 43 badania łączące PTSD z interocepcją, a nowsze prace pokazują też związek dysocjacji z osłabioną reaktywnością autonomiczną i obniżoną precyzją czucia sygnałów z wnętrza ciała. W badaniu z 2025 roku większy spadek intensywności emocjonalnej traumatycznego wspomnienia w trakcie EMDR wiązał się z większym spadkiem objawów PTSD po leczeniu. 

Czasem ktoś „wie”, ale jeszcze nie czuje bezpiecznie. I to serio zmienia wszystko.

Jeśli chcesz czytać o traumie, regulacji i psychoterapii tak, żeby było głęboko, konkretnie i bez banału, obserwuj mój profil.

Na którym poziomie rozpoznajesz dziś siebie najbardziej?


• trauma • przetwarzanie traumy • PTSD • C-PTSD • dysocjacja • interocepcja • EMDR • psychoterapia traumy • układ nerwowy • regulacja emocji

08/04/2026

Czasem pacjenci pytają:
„Dlaczego ja się tak boję, skoro nic złego się teraz nie dzieje?”

Bo lęk nie zawsze dotyczy teraźniejszości.
Czasem dotyczy tego, co wydarzyło się wcześniej — albo tego, co trwało zbyt długo.

Na początku lęk mobilizuje.
Pomaga działać, chronić siebie i innych.
Ale kiedy trwa miesiącami lub latami, psychika zaczyna funkcjonować w trybie ciągłego zagrożenia.

Organizm uczy się wtedy jednego:
świat nie jest bezpieczny.

I nawet kiedy sytuacja się poprawia, ciało i umysł nadal reagują tak, jakby niebezpieczeństwo wciąż było obecne.

To właśnie jest moment, w którym przewlekły lęk może przejść w coś głębszego — w doświadczenie traumatyczne.
W psychiatrii nazywamy to czasem:

— zaburzeniem lękowym
— zaburzeniem adaptacyjnym
— zespołem stresu pourazowego (PTSD)

Nie dlatego, że ktoś jest słaby.
Dlatego, że system był przeciążony zbyt długo.

Dobra wiadomość jest taka, że psychika potrafi się uczyć także bezpieczeństwa.
Stopniowo.

Poprzez relację.
Poprzez doświadczenie, że można wytrzymać emocje.
Poprzez odzyskiwanie wpływu na swoje życie.

Leczenie lęku to nie tylko zmniejszanie objawów.
To proces uczenia się, że zagrożenie już minęło — i że można znowu poczuć się bezpiecznie.

07/04/2026

A co się dzieje, kiedy lęku jest za dużo — i trwa zbyt długo?

Z perspektywy psychoanalitycznej przewlekły lęk działa jak stałe przeciążenie systemu nerwowego i psychicznego.
Na początku mobilizuje.
Potem zaczyna wyczerpywać.
W końcu może prowadzić do różnych form obrony, które mają chronić psychikę przed rozpadem.

Najczęściej pojawia się wtedy:

— zawężenie myślenia
— ruminacje — myślenie w kółko, bez rozwiązania
— unikanie
— drażliwość lub wybuchy złości
— bezsenność i zmęczenie
— trudności z koncentracją

Jeśli taki stan trwa długo, psychika zaczyna oszczędzać energię.
Nie dlatego, że „się poddaje”, ale dlatego, że próbuje przetrwać.

Może pojawić się:

— marazm
— wycofanie emocjonalne
— spadek motywacji
— obniżony nastrój
— poczucie pustki lub zobojętnienia

To są często momenty, które z zewnątrz wyglądają jak depresja.
Psychoanalitycznie można je rozumieć jako stan przeciążenia — kiedy lęk był zbyt duży przez zbyt długi czas.

W języku psychiatrycznym najczęściej opisujemy to jako:

F41.1 — zaburzenie lękowe uogólnione
lub
F43.23 — zaburzenia adaptacyjne z reakcją depresyjno-lękową
a jeśli stan przeciążenia trwa bardzo długo:
F32 — epizod depresyjny

Czyli to, co zaczyna się jako lęk, może z czasem doprowadzić do wyczerpania, a nawet depresji.

Dlatego leczenie polega nie tylko na redukcji objawów, ale na odbudowywaniu pojemności psychicznej — krok po kroku, w bezpiecznej relacji, z możliwością zatrzymania się, zanim system znowu zostanie przeciążony.

Bo kiedy lęk ma gdzie się zmieścić, nie musi już rządzić całym życiem.

06/04/2026

A co się dzieje, kiedy jest za trudno?

Kiedy lęk jest większy niż to, co człowiek może w danym momencie pomieścić w sobie, psychika zaczyna się bronić.
Nie dlatego, że ktoś jest słaby.
Dlatego, że system ochronny działa.

Może pojawić się:
— zawieszanie się
— chaos w myśleniu
— wycofanie
— złość
— unikanie
— albo przeciwnie: nadmierne kontrolowanie wszystkiego

To sygnał, że pojemność psychiczna została przekroczona.

W takiej sytuacji nie pomaga presja:
„musisz się zmierzyć”
„weź się w garść”
„nie uciekaj”

Bo rozwój nie polega na forsowaniu siebie ponad granice.

Jeśli jest za trudno, potrzebny jest krok wstecz — nie jako porażka, ale jako regulacja.
Czasem trzeba na chwilę zmniejszyć tempo, wrócić do prostszych rzeczy, poszukać wsparcia, uspokoić ciało i myśli.

Dopiero wtedy można spróbować znowu.

Zwiększanie pojemności psychicznej to proces stopniowy.
Trochę jak trening mięśnia — przeciążony nie rośnie szybciej, tylko się uszkadza.

Dlatego w terapii uczymy się ważnej zasady:
konfrontacja tak — ale w tempie, które organizm jest w stanie unieść.

05/04/2026

Czy rozwijanie myślenia o różnych rzeczach zwiększa pojemność psychiczną?
Tak — i to w bardzo konkretny sposób.

Lęk zawęża myślenie.
Sprawia, że widzimy tylko jedno rozwiązanie, jeden scenariusz, jedną możliwość — zwykle tę najgorszą.
Umysł staje się sztywny, powtarza te same myśli, krąży wokół jednego tematu.

Dlatego w terapii uczymy się nie tylko konfrontować z lękiem, ale także rozszerzać myślenie.

Zadawać sobie pytania:
— co jeszcze może się wydarzyć?
— jakie są inne wyjaśnienia tej sytuacji?
— co zrobiłbym, gdyby to się jednak stało?
— czy zawsze musi być idealnie?

To właśnie jest zwiększanie pojemności psychicznej.
Nie przez siłę woli.
Nie przez zaprzeczanie lękowi.
Ale przez rozwijanie zdolności do myślenia o wielu możliwościach jednocześnie.

Kiedy myślenie staje się bardziej elastyczne, lęk zaczyna się zmniejszać.
Bo lęk najbardziej rośnie tam, gdzie umysł widzi tylko jedną drogę — i jedną katastrofę.

Rozwijanie myślenia to trochę jak poszerzanie pokoju, w którym siedzimy.
Na początku jest ciasno i duszno.
Z czasem pojawia się więcej miejsca — na różne uczucia, różne scenariusze, różne rozwiązania.

I właśnie to „więcej miejsca” sprawia, że lęk przestaje dominować.

03/04/2026

W leczeniu lęku często pojawia się ważne pytanie:
czy trzeba się konfrontować z tym, co przeraża?

Tak — ale stopniowo.

W psychoanalizie mówimy o zwiększaniu pojemności psychicznej — zdolności do pomieszczenia w sobie trudnych emocji i myśli bez zalewania się nimi.
To nie dzieje się nagle.
To nie polega na „rzuceniu się na głęboką wodę”.

Kiedy lęk jest duży, umysł próbuje się bronić:
zamyka się, zawiesza, unika, ruminacyjnie myśli w kółko.
To nie słabość.
To próba ochrony przed przeciążeniem.

Dlatego w terapii nie uczymy odwagi przez presję.
Uczymy jej przez doświadczenie, że można wytrzymać trochę więcej niż wczoraj.

Najpierw mały krok.
Potem kolejny.
I jeszcze jeden.

Stopniowa konfrontacja pozwala rozwijać myślenie — takie, które nie jest tylko reakcją na strach, ale narzędziem rozumienia siebie i świata.
Z czasem pojawia się zdolność do zatrzymania się, zastanowienia, wyboru.

Nie chodzi o to, żeby się nie bać.
Chodzi o to, żeby mieć w sobie wystarczająco dużo miejsca na strach — i mimo niego móc żyć dalej.

02/04/2026

W psychoanalizie mówimy czasem o pojemności psychicznej.
To zdolność do pomieszczenia w sobie lęku, niepewności i napięcia — bez konieczności natychmiastowego działania, ucieczki albo zamartwiania się.

Wielu pacjentów przychodzi z poczuciem:
„Ja się zawieszam.”
„Za dużo myślę.”
„Boję się, że coś się stanie moim bliskim.”

Z zewnątrz wygląda to jak nadmierne myślenie.
Ale od środka to często doświadczenie:
lęk jest większy niż to, co jestem w stanie unieść.

Dlatego leczenie lęku nie polega tylko na jego „usunięciu”.
Polega na stopniowym zwiększaniu pojemności psychicznej — czyli zdolności do bycia z emocją, bez paniki i bez utraty kontroli.

To proces.

Na początku potrzebne są czasem leki — żeby układ nerwowy trochę się uspokoił.
Potem ważna staje się relacja terapeutyczna, w której można doświadczać trudnych uczuć w bezpiecznych warunkach.
Z czasem człowiek zaczyna odkrywać, że lęk można wytrzymać, że nie musi od razu znikać, żeby można było żyć i działać.

Pojemność psychiczna rośnie powoli.
Nie przez zmuszanie się, żeby się nie bać.
Ale przez doświadczenie, że strach nie musi nas zniszczyć.

To właśnie wtedy pojawia się prawdziwa zmiana:
nie dlatego, że lęk zniknął,
ale dlatego, że przestał rządzić życiem.

Adres

Grażyny 5a/12
Gdansk

Strona Internetowa

https://www.znanylekarz.pl/sylwia-l

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Myśli zebrane umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Myśli zebrane:

Udostępnij

Kategoria