12/11/2024
"Wielu ludziom pomaga krytyczne badanie przeszłości, zwłaszcza dzieciństwa, po to by prześledzić, w jaki sposób zinternalizowali przekonanie, że są bezwartościowi, nie dość dobrzy, nienormalni, głupi, okropni i tak dalej. Jednak samo odkrycie, skąd wzięło się w nas poczucie, że jesteśmy nic niewarci, rzadko umożliwia wprowadzenie zmian; zwykle jest to tylko jeden z etapów tego procesu. Mnie, podobnie jak wielu innym osobom, pomogło przeanalizowanie negatywnego myślenia i wzorców zachowań, które przyswoiłam sobie w dzieciństwie, w szczególności tych, które ukształtowały moją tożsamość i moje wyobrażenia na temat samej siebie. Ale to nie wystarczyło do uzdrowienia. To było za mało. Piszę o tym, ponieważ bardzo łatwo zatrzymać się na samym opisie, na opowiadaniu w kółko swojej historii, i utknąć w żalu albo w obwinianiu innych.
Zrozumienie, skąd wzięła się nasza niska samoocena, jest ważne, ale można też położyć fundament pod miłość własną, omijając etap, na którym określamy, kiedy i gdzie negatywnie nas uwarunkowano. Niektórzy od razu przechodzą do kolejnego, czyli aktywnego wprowadzania w życie konstruktywnych i afirmujących zachowań i wzorców myślowych. To, czy pamiętamy szczegóły doznanych krzywd, nie jest istotne. Gdy skutkują one poczuciem, że jesteśmy nic nie warci, możemy zacząć proces samoleczenia od razu od nauki doceniania samych siebie."
bell hooks, "Wszystko o miłości. Nowe wizje", przełożyła Karolina Iwaszkiewicz
fot Lions Roar