Psycholog Karolina Palczewska-Budniewska

Psycholog Karolina Palczewska-Budniewska Pracuję terapeutycznie z dorosłymi doświadczającymi lęku, kryzysów emocjonalnych, zaburzeń nastroju oraz uzależnień. Jestem autorką książki i nie tylko.

Prowadzę terapię indywidualną, grupową oraz terapię par. Jestem psychologiem o specjalności klinicznej, absolwentką studiów magisterskich na Uniwersytecie SWPS w Sopocie oraz podyplomowych studiów z psychologii uzależnień na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. Obecnie realizuję pracę doktorską, w której skupiam się na roli neuroedukacji w terapii osób z problemem uzależnienia. Pracuję terapeutycznie z

dorosłymi i młodzieżą doświadczającymi lęku, kryzysów emocjonalnych, zaburzeń nastroju oraz uzależnień – zarówno od alkoholu, środków psychoaktywnych, leków, jak i uzależnień behawioralnych. Prowadzę terapię indywidualną oraz terapię par. Wspieram osoby, które doświadczają trudności w relacjach, poczucia zagubienia czy obniżonej wartości własnej. W pracy terapeutycznej dobieram metody w sposób elastyczny, zawsze kierując się indywidualnymi potrzebami osób, z którymi pracuję. Łączę perspektywy postmodernistyczne z podejściami trzeciej fali terapii poznawczo-behawioralnej. Bliska jest mi koncepcja poczucia koherencji – przekonanie, że człowiek łatwiej radzi sobie z trudnościami, gdy życie wydaje się zrozumiałe, możliwe do opanowania i pełne sensu. Wspieranie tej wewnętrznej spójności traktuję jako fundament relacji terapeutycznej. Wierzę, że każdy człowiek jest ekspertem od własnego życia, a zmiana staje się możliwa wtedy, gdy odnajduje się sens, zasoby i nowy sposób myślenia o sobie. Dlatego w pracy najczęściej sięgam po podejścia wspierające ten proces, takie jak:

Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach (TSR)

Dialog Motywujący

Dialektyczna Terapia Behawioralna (DBT)

Terapia Akceptacji i Zaangażowania (ACT)

Techniki uważności i pracy z ciałem

Regularnie poszerzam swoją wiedzę – rozwój to dla mnie codzienność. Uczestniczę w szkoleniach, superwizjach oraz konferencjach, które pozwalają mi pogłębiać wiedzę i inspirować się aktualnymi nurtami w psychoterapii. Ukończyłam m.in.:

· Szkolenie „Uzależnienie dorosłych od substancji psychoaktywnych w ujęciu TSR/PSR”

· Studium Terapii i Podejścia Skoncentrowanego na Rozwiązaniach

· Szkolenie Racjonalnej Terapii Zachowania „ABC twoich emocji”

· Certyfikowany Kurs Mindfulness (Mindfulness Association Polska) - MBLC – (Mindfulness Based Living Course)

Poza pracą terapeutyczną prowadzę warsztaty relaksacyjne, śpiewam, piszę i podróżuję. W pracy i w życiu kieruję się uważnością, autentycznym kontaktem i empatią. Wierzę, że zmiana zaczyna się od kontaktu z samym sobą. Towarzyszenie w tym procesie to dla mnie nie tylko praca, ale i głęboka wartość. Zakres wsparcia:

• Terapia osób doświadczających lęku

• Wzmacnianie motywacji do zmiany i odzyskiwanie sensu w codzienności
• Terapia osób z problemem uzależnienia
• Terapia osób, których bliski zmaga się z uzależnieniem
• Terapia par, w których relację obciąża uzależnienie lub inne trudności
• Wsparcie w kryzysach emocjonalnych (m.in. żałoba, rozstanie, wypalenie)
• Praca nad relacją z samym sobą, odbudową sprawczości i poczucia własnej wartości
• Wzmacnianie motywacji do zmiany i odzyskiwanie sensu w codzienności

06/05/2026

Często pytam studentów na zajęciach, z jaką energią są teraz. W skali od 10 do 1, bez długiego zastanawiania się, bardzi...
03/05/2026

Często pytam studentów na zajęciach, z jaką energią są teraz.
W skali od 10 do 1, bez długiego zastanawiania się, bardziej z brzucha niż z kalkulatora.

Jakiś czas temu jedna studentka powiedziała mi coś w stylu: „Od rana była mniej więcej na 2, ale jak tylko uświadomiłam sobie, że idę na Pani zajęcia, to od razu urosło do 8”.

Powiedziała to kompletnie mimochodem, jakby rzucała luźną uwagę o tym, że dziś jest ładna pogoda. A ja noszę to zdanie w głowie do dziś i raczej szybko się go nie pozbędę.

Ona pewnie nie ma pojęcia, że to jest coś, po co sięgam za każdym razem, kiedy mój wewnętrzny sabotażysta odpala tekst w stylu:
„A może wcale nie jesteś wystarczająco dobra w tym, co robisz?”. Wtedy odpalam sobie w głowie tę „ósemkę”.

I to jest właśnie to: jak ogromne znaczenie mogą mieć małe, niby przypadkowe komplementy. Badania pokazują, że takie dobre słowa potrafią działać dużo mocniej, niż ludzie się spodziewają, realnie poprawiają nastrój i motywację.

W psychoterapii komplementowanie to normalne, świadome narzędzie. Używa się go w różnych nurtach po to, żeby wzmacniać klienta, budować relację i uruchamiać zmianę. Za to my, w życiu codziennym, mamy talent do robienia z niego „drobiazgu”, który niby nic nie znaczy.

Do tego dochodzi jeszcze nasz ulubiony numer: chętnie zapominamy dobre rzeczy,
za to to, co krytyczne, mniej miłe czy oceniające trzymamy w głowie jak zapisane na twardym dysku.
Psychologia nazywa to „negatywnym biasem”- mózg po prostu mocniej przykleja się do tego, co trudne, niż do tego, co wspierające.

Dlatego moja naprawdę skuteczna propozycja jest taka: zbieraj komplementy. Na serio.

Zapisuj wszystkie dobre rzeczy, które słyszysz o sobie. Jedno zdanie od studenta, jedna wiadomość od klienta, jedna notatka od współpracownika. Kartki, notatnik, plik w telefonie, prawdziwy słoik (forma jest mniej ważna).
Ważne, żebyś miał/a gdzie sięgnąć, kiedy Twoja psychika odpala starą płytę z wgranymi krytycznymi tekstami.

To może być Twój „słoik zasobów”. Twoja prywatna biblioteka dowodów na to, że jesteś kimś więcej niż to, co podpowiada Ci zmęczony mózg w poniedziałek o 22:30.

Wyobraź sobie, że możesz się tymi słowami dosłownie „wysmarować”. Od stóp do głów. Tak, żeby przez chwilę to dobre słowo było najbliżej skóry.

I ostatnia rzecz: rozdawaj dobre słowa innym.

Powiedzenie komuś jednej życzliwej, konkretnej rzeczy naprawdę nie kosztuje wiele, a z punktu widzenia psychiki drugiej strony może być zaskakująco dużą interwencją.
Badania psychologiczne pokazują, że zwykłe, konkretne dobre słowo potrafi realnie podnieść wiarę człowieka w siebie, dodać mu motywacji i poprawić efekty jego pracy czy nauki – dokładnie tak, jak negatywny komentarz potrafi to wszystko skutecznie podciąć (m.in. Bandura, oprac. Juczyński 1995; Schunk 1984; Cifter 2019; Oda i wsp. 2019).

Nigdy nie wiesz, które Twoje zdanie komuś wskoczy z „2” na „8” i zostanie z nim na lata.

"Jeśli ktoś umie pracować tylko młotkiem, to wszystko wygląda jak gwóźdź (a czasami mamy w ręku szklankę)."– te słowa Ab...
11/04/2026

"Jeśli ktoś umie pracować tylko młotkiem, to wszystko wygląda jak gwóźdź (a czasami mamy w ręku szklankę)."

– te słowa Abrahama Maslowa, które wybrzmiały na moim ostatnim szkoleniu w Polskim Instytucie Ericksonowskim, są mi aktualnie bardzo bliskie.

Uwielbiam poznawać nowe techniki i metody pracy terapeutycznej.
Ale terapia to nie są tylko techniki.
To odwaga, żeby nie zapalać od razu ostrego światła, tylko wejść w tę ciemność, w której akurat jest drugi człowiek. Usiąść tam z nim, poczuć ten mrok i po prostu przy nim być.
Bo czasem tylko tak, trzymając się mocno i idąc ramię w ramię przez najgorszą noc, możemy wspólnie znaleźć wyjście.

Wracam z nową wiedzą, ale przede wszystkim z jeszcze większą pokorą.

Bo w tym wszystkim, bez względu na to gdzie się spotykamy, najważniejszy jest człowiek.

Są takie momenty w pracy, kiedy coś po prostu KLIKA 😉 i czujesz, że to jest to miejsce, ten kierunek, ta droga.Właśnie w...
07/02/2026

Są takie momenty w pracy, kiedy coś po prostu KLIKA 😉 i czujesz, że to jest to miejsce, ten kierunek, ta droga.

Właśnie wróciłam ze szkolenia z terapii koherencji i rekonsolidacji pamięci w Trójmiejskim Instytucie Psychoterapii i Rozwoju. I chyba mogę powiedzieć wprost - tam zaczęła się moja miłość do tego podejścia.
A wraz z nią piękna, bardzo osobista zawodowa przygoda z doświadczeniem koherencji.

To sposób pracy, który porusza mnie tak głęboko... bo zakłada, że to, co przeżywamy, ma swoją wewnętrzną logikę i sens.

Terapia koherencji wykorzystuje naturalny mechanizm rekonsolidacji pamięci, wspierając odblokowanie „mózgu emocjonalnego” i pozwalając na trwałą zmianę zapisanych w nas schematów emocjonalnych.

Bez forsowania. Bez powierzchownych korekt. Z poziomu doświadczenia.

Wracam z poczuciem spełnienia, zafascynowana, wdzięczna za wiedzę, za spotkania, za inspiracje… i za to poczucie, że dotykam czegoś naprawdę ważnego 💚

12/01/2026

Poranna kawa z widokiem w Zagajach ☕

Czasem warto zatrzymać się na chwilę i obserwować, jak krajobraz zmienia się wraz z porą roku. W polskiej pogodzie nudy nie ma.

Uwielbiamy w Zagajach ten kontakt z naturą i te różnorodne pejzaże, które maluje nam tutaj pogoda.

Dobrego dnia! ☀️

Przez długi czas myślałam, że moja wartość polega na tym, że wszystko ogarniam.Że jestem tą osobą, na którą można liczyć...
02/01/2026

Przez długi czas myślałam, że moja wartość polega na tym, że wszystko ogarniam.
Że jestem tą osobą, na którą można liczyć.
Tą, która pamięta.
Tą, która dopilnuje.
Tą, która „to” ogarnie.
Tą, która weźmie więcej – na wszelki wypadek.

Na początku to wyglądało jak odpowiedzialność.
Później jak obowiązek.
A na końcu – jak ciężar, którego nie dało się już unieść.

Chciałam mieć wpływ na wszystko.
Na nastroje ludzi.
Na to, czy komuś jest dobrze.
Na to, czy ktoś się nie zgubi,
nie zapomni,
nie popełni błędu.

Brałam odpowiedzialność za relacje – wszystkie.
W szkole, na uczelni, w pracy – chciałam, żeby każdy wszystko wiedział, wszystko miał i dobrze się czuł.
Tłumaczyłam.
Przypominałam.
Poprawiałam.
Dopytywałam „czy na pewno”.
Brałam więcej rzeczy do torby, plecaka, samochodu.
Na zapas.
Dla kogoś, kto mógł zapomnieć.
Dla kogoś, komu może zabraknąć.

Robiłam za ludzi rzeczy, które były dla nich za trudne.
Za ciężkie.
Za stresujące.
„Ja to zrobię” – mówiłam.
„Szybciej będzie” – tłumaczyłam.
„Tak będzie bezpieczniej” – usprawiedliwiałam.

Kosztem siebie.
Swojego czasu.
Swojej energii.
Swojego ciała, które coraz częściej bolało.

Głęboko w środku wierzyłam, że jeśli ja tego nie skontroluję, ktoś zrobi to źle.
Albo sobie zaszkodzi.
Albo się rozsypie.
Albo świat się posypie.

Nie umiałam odpuścić, bo odpuszczenie kojarzyło mi się z porażką.
Z egoizmem.
Z brakiem serca.

A prawda była inna.
Prawda była taka, że nie ufałam światu.
Nie ufałam ludziom.
I – co najtrudniejsze – nie ufałam, że ja sama mogę być ważna, jeśli nie jestem potrzebna.

Dopiero później zrozumiałam, że to nie była miłość.
To był lęk przebrany za troskę.

Lęk, że jeśli nie będę potrzebna, zostanę odrzucona.
Lęk, że jeśli nie pomogę, nie zasłużę.
Lęk, że jeśli nie ogarnę wszystkiego, wydarzy się coś złego – i to będzie moja wina.

Kontrola była moim sposobem na poradzenie sobie z napięciem.
Kiedy pilnowałam, sprawdzałam, przypominałam i wyręczałam innych – na chwilę robiło się spokojniej.

Miałam poczucie, że panuję nad sytuacją.
Że nic złego się nie wydarzy.
Czułam, że muszę być wszędzie.

Dla wszystkich.
Zawsze dostępna.
Zawsze gotowa.
Zawsze silna.

Przełom przyszedł wtedy, gdy zaczęłam uczyć się akceptacji.
Akceptacja nie przyszła nagle.
To nie było jedno zdanie ani jedna decyzja.

To było powolne pozwalanie sobie na myśl:
„To nie jest moje.”

Zaczęłam mówić sobie:
– Mogę pozwolić im popełniać błędy, bo to jest ich sposób uczenia się.
– Mogę pozwolić im nie wiedzieć i nie ratować ich przed każdą trudnością.
– Mogę pozwolić im zrobić coś inaczej niż ja – wolniej, gorzej, po swojemu.
– Mogę pozwolić, żeby ktoś się spóźnił, zapomniał albo nie dopilnował.
– Mogę pozwolić, żeby ktoś miał zły dzień i nie próbować go naprawiać.
– Mogę pozwolić, żeby ktoś był rozczarowany, nawet mną.
– Mogę pozwolić innym przeżywać emocje bez brania ich na siebie.
– Mogę pozwolić, żeby relacje były nierówne, niedoskonałe i czasem ciche.
– Mogę pozwolić, żeby nie każdy kontakt przetrwał.
– Mogę pozwolić, żeby nie wszyscy mnie rozumieli.
– Mogę pozwolić, żeby ktoś pomyślał o mnie coś, na co nie mam wpływu.
– Mogę pozwolić, żeby ktoś sobie poradził – albo nie poradził – bez mojego udziału.
– Mogę pozwolić, żeby nie być pierwszą osobą, która reaguje.
– Mogę pozwolić, żeby nie być tą, która wszystko wie i wszystko ogarnia.
– Mogę pozwolić, żeby świat nie był idealnie poukładany.
– Mogę pozwolić, żeby rzeczy działy się bez mojej kontroli.
– Mogę pozwolić, żeby nie wszystko było dopilnowane.

Zrozumiałam, że akceptacja nie oznacza obojętności.
Oznacza zgodę na to, że nie wszystko jest w mojej mocy.
Że wcale nie muszę….

– Nie muszę kontrolować, żeby być bezpieczna.
– Nie muszę ratować, żeby zasługiwać.
– Nie muszę wszystkiego dźwigać, żeby być dobra.
– Nie muszę być potrzebna, żeby być ważna.
– Nie muszę być niezastąpiona, żeby mieć miejsce.
– Nie muszę wszystkiego ogarniać, żeby mnie kochano.
– Nie muszę brać odpowiedzialności za cudze emocje, żeby być empatyczna.
– Nie muszę naprawiać innych, żeby być w relacji.
– Nie muszę chronić wszystkich, żeby być wrażliwa.
– Nie muszę być silna cały czas, żeby być stabilna.
– Nie muszę wiedzieć wszystkiego, żeby być kompetentna.
– Nie muszę reagować natychmiast, żeby być uważna.
– Nie muszę być dostępna zawsze, żeby być blisko.
– Nie muszę się poświęcać, żeby zasługiwać na szacunek.
– Nie muszę wybierać innych kosztem siebie, żeby być dobrą osobą.
– Nie muszę przewidywać wszystkich scenariuszy, żeby być przygotowana.
– Nie muszę zapobiegać każdemu błędowi, żeby być odpowiedzialna.
– Nie muszę wszystkiego dopilnować, żeby świat się nie zawalił.
– Nie muszę brać więcej „na zapas”, żeby być spokojna.
– Nie muszę wyręczać innych, żeby nie było chaosu.
– Nie muszę być tą, która zawsze wie lepiej.
– Nie muszę się tłumaczyć z odpoczynku.
– Nie muszę usprawiedliwiać swoich granic.
– Nie muszę zasługiwać na przerwę.
– Nie muszę kontrolować relacji, żeby nie zostać odrzucona.
– Nie muszę zatrzymywać ludzi przy sobie wysiłkiem.
– Nie muszę być „jakaś”, żeby być sobą.
– Nie muszę spełniać oczekiwań, żeby mieć wartość.
– Nie muszę udowadniać, że wystarczam.

I wydarzyło się coś ważnego.
Świat się nie zawalił.
Ludzie poradzili sobie lepiej, niż myślałam.
Niektórzy odeszli – i to też było w porządku.
A ja pierwszy raz od dawna poczułam ulgę.

Dziś wiem, że nie potrzebuję kontrolować, żeby być wartościowa.
Nie muszę wszystkiego pilnować, żeby zasługiwać na miejsce.

Akceptacja nauczyła mnie,
że mogę być uważna i dobra, nie rezygnując z siebie.
I to jest dla mnie największa zmiana.

29/10/2025

Adres

Gdansk

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psycholog Karolina Palczewska-Budniewska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Psycholog Karolina Palczewska-Budniewska:

Udostępnij

Kategoria