Centrum Odnowy Ciała i Ducha

Centrum Odnowy Ciała i Ducha Witam. Nazywam się Katarzyna Tomporowska. Serdecznie zapraszam Centrum Odnowy CUD ( Ciało, Umysł, Duch ) wyrosło z pasji do świadomego życia.

Jestem terapeutą głównie metody ustawień Berta Hellingera ale i innych skutecznych metod pomocy terapeutycznej oraz sposobów głębszego poznawania siebie. W tym Centrum odnajdziesz pomoc, inspirację, dowiesz się jak działam i czym się zajmuję. Zapraszam :)

Katarzyna Tomporowska:
Psycholog, terapeuta ustawień systemowych.. Posiadam wiedzę z zakresu psychologii i metapsychologii
Korzystając z wrodz

onej empatii i intuicji prowadzę warsztaty i zabiegi. Interesuję się klasycznymi i alternatywnymi metodami odkrywania szerszych perspektyw. Oprócz ustawień systemowych praktykuję metody świadomego oddychania i pracę z ciałem. https://www.facebook.com/radosny.kate?ref=ts&fref=ts

GDY KOBIETA DAJE DOM MĘŻCZYŹNIE To jedna z najczęstszych i najcichszych dynamik w parach, w których kobieta jest emocjon...
10/01/2026

GDY KOBIETA DAJE DOM MĘŻCZYŹNIE

To jedna z najczęstszych i najcichszych dynamik w parach, w których kobieta jest emocjonalnie dojrzalsza, bardziej ugruntowana i „niesie życie” w sposób, którego mężczyzna jeszcze nie potrafi.
To nie jest przypadek; to jest układ sił, lojalności i niewidzialnych zobowiązań, które płyną zarówno z historii rodu jak i z osobistej konstrukcji psychicznej partnerów.

🦋 Dlaczego tak ? – najczęstsze dynamiki.

1. Kobieta daje dom, bo ‘’stoi na ziemi’’, on przychodzi po grunt, którego nie dostał u siebie.

W ustawieniach systemowych bardzo często widać jedną powtarzalną sytuację gdzie mężczyzna pochodzi z systemu, gdzie brakuje ojca lub matki (emocjonalnie lub fizycznie):
- rodzic był niedostępny, chory, obciążony,
- albo matka „wzięła” syna jako partnera emocjonalnego i on nigdy nie dostał pełnej męskiej inicjacji,
- albo w domu nie było stabilności, bezpieczeństwa, miejsca.

Tacy mężczyźni mają w sobie głód domu, nie w sensie ścian, tylko w sensie głodu emocjonalnego ugruntowania.

Kobieta, która daje dom ma w sobie ogromną ‘’energię domu” -ona buduje dom emocjonalnie, energetycznie, materialnie.

Kobieta jest wtedy „glebą”, na której każdy mężczyzna czuje, że może usiąść, odpocząć, zrzucić ciężary, karmić się.

Jeśli kobieta ma 80–90% energii domu, to mężczyzna automatycznie cofnie się do roli „gościa” w tym domu.

W roli gościa domu:
nie bierze odpowiedzialności,
nie czuje się współtwórcą,
nie traktuje przestrzeni jako własnej,
łatwiej mu oceniać niż budować,
łatwiej mu odchodzić niż inwestować emocjonalnie.

Bo on jest u Ciebie, a nie u Was.

On nie przynosi „domu”, bo w jego systemie dom jest poraniony.
On nie przynosi domu, bo w jego systemie dom nie jest dziedziczony np. z rodziców na dziecko i on przychodzi po dom – chce dostać.

I dlatego naturalnie ustawia się tak, że „wchodzi w gotowe”
korzysta z tego, co kobieta zbudowała
podłącza się do jej zasobów, energii, struktury.

To nie jest lenistwo.
To jest kompensacja systemowa: jego ciągnie do miejsca, w którym może doznać czegoś, czego nie dostał w rodzinie pochodzenia.

A kobieta często pochodzi z systemu, gdzie
kobiety były silne, samodzielne,
matki i babki „dźwigały rody”,
mężczyźni byli słabi, nieobecni fizycznie albo nieobecni emocjonalnie.

I wtedy kobieta ma w sobie zapis dom się stawia samemu, na kobiecych barkach.

Kobiety system rodzinny nauczył ja - jak ja nie zadbam, to nikt nie zadba.

To bardzo częsty wzór u kobiet, które dorastały w środowisku, gdzie ktoś był słaby, był niespójny, wymagał opieki ,a ona musiałaś być za wcześnie silna.

Wtedy wchodzi program:

- Najpierw stworzę warunki, a potem ktoś przyjdzie i będzie mnie kochał. -

Ale tak to nie działa.

Bo mężczyzna, który wchodzi w gotowe warunki, z definicji nie tworzy ich razem z Tobą.
Więc nie czuje tego jako „swoje”, więc nie angażuje się tak, jak mężczyzna, który tworzy od podstaw.

2. Kobieta daje nadmiar, bo ma lęk, że straci. Mężczyzna przyjmuje nadmiar, bo ma lęk, że nie wystarczy.

Tutaj działa układ dwóch ran.

Rana kobiety: lęk przed brakiem miłości

Kobieta daje miejsce, bezpieczny dom, pełną lodówkę, gotowienie, organizację, bo boi się, że jeśli nie da, to nie dostanie miłości, myśli, że jej wartość to, to, co daje innym.

To jest głęboka, nieświadoma próba - Dam Ci wszystko, tylko zostań.

Rana mężczyzny: lęk przed niewystarczalnością

Mężczyzna często czuje
że nie ma wystarczająco, żeby „wnieść” coś do relacji
że jest nie wystarczający
że nie dorasta do kobiety
że je nie zaspokoi tym co ma
że u niej jest bardziej bezpiecznie niż u niego

On nie daje, bo nie wierzy, że to, co ma, wystarczy.
On nie wierzy w siebie i swoje zasoby.
Dlatego wchodzi w gotowe w dodatku tam, gdzie czuje, że nie zostanie oceniony z tym z czym przychodzi.

Kobieta podświadomie wybiera mężczyzn z ‘’brakami’’.
Kobieta nie robi tego świadomie, to jej energia mówi - Ja dam przestrzeń, Ty bądź mi blisko.

A do takiej energii najczęściej dopasowują się mężczyźni:
niepewni
bez własnego zaplecza np. materialnego
emocjonalnie niedorośli
szukający ratunku, szukający podparcia
nieumiejący stanąć na własnych nogach w życiu

Kobieta wybiera mężczyzn, których można kochać sercem, ale nie można na nich oprzeć życia.

3. Kobieta w roli matki / mężczyzna w roli chłopca.

Gdy kobieta daje dom, miejsce, struktury, zasoby, to nieświadomie zajmuje pozycję matki.

Mężczyzna nawet jeśli jest dorosły, silny, zdolny ląduje w pozycji syna.

I wtedy dynamika wygląda tak
kobieta - buduje, organizuje, stabilizuje, zapewnia
mężczyzna – pojawia się, wprowadza się, korzysta

Energia jest nierówna. Nierówna energia zawsze kończy się
agresją
wycofaniem
chłodem seksualnym
poczuciem, że „coś jest nie tak”
poczuciem niesprawiedliwości

Dom postawiony przez kobietę tworzy matczyne pole.
Mężczyzna wchodzący do domu kobiety wchodzi w jej energię, nie swoją.

A mężczyzna, który nie stoi na swoim miejscu, prędzej czy później
traci szacunek do kobiety
bije w nią swoim poczuciem niższości
reaguje agresją, milczeniem lub dystansem

W głębi mężczyzna chce DAWAĆ, a nie być utrzymywany emocjonalnie czy materialnie.

Problem w tym, że w tej dynamice kobieta ma energię dawania większą niż energię brania.

Kobieta wtedy umie: podtrzymać, uratować, utrzymać, zbudować, dać przestrzeń.

Ale ma trudność z przyjmowaniem, proszeniem, pozwoleniem, żeby ktoś zrobił za nią, oddaniem części odpowiedzialności.

Mężczyźni to czują.

I przychodzą, żeby brać, bo Ty kobieto promieniujesz dawaniem.
Jak ty promieniujesz dawaniem, to on nie przychodzi dawać; On przychodzi odpocząć.

A kobieta zamiast być partnerką niesie rolę emocjonalnej matki.

4. Kobieta zaprasza, żeby nie czuć porzucenia. Mężczyzna wchodzi, żeby nie czuć pustki.

Kobieta boi się stracić.
Mężczyzna boi się, że nie potrafi utrzymać.

Więc ona daje.
A on bierze.

I na początku to wygląda jak harmonia.
A potem zamienia się w nierówność, a ta zawsze boli.

Jeśli relacja zaczyna się od tego, że to ona daje przestrzeń, dom, zasoby, opiekę, a on wchodzi w gotowe, to z czasem bardzo trudno zbudować
szacunek,
męskie prowadzenie,
równowagę w dawaniu i braniu
bliskość i intymność
zdrową seksualność,
odpowiedzialność po męskiej stronie.

Bo systemowo ona jest wyżej, a on mimo, że nie powie tego głośno czuje się niżej.
Oni oboje, czują tą nierównowagę, ale są w tym, bo ona boi się porzucenia, a on pustki.

Czas i tak zrobi swoje...

Mężczyzna, który czuje pustkę w sobie, który czuje się niżej, prędzej czy później zacznie
walczyć,
ranić,
znikać.
Kobieta wtedy czuje się porzucona.

🦋Jak tę dynamikę odwrócić i co musi się zmienić po obu stronach, żeby relacja była zdrowa.

1.Kobieta schodzi z pozycji „matki rodu”, mężczyzna wraca do swojej linii męskiej, to jest absolutny fundament.

Aby odwrócić dynamikę, kobieta musi symbolicznie i realnie zrobić trzy rzeczy:

Oddać to, co nie jest jej
ciężar po matce i kobietach z rodu
odpowiedzialność za mężczyzn rodu
rolę tej, która „utrzymuje i trzyma wszystko”

Bez tego NIC się nie wydarzy.

Kobieta musi przestać brać za dwóch.

Dla kobiety to trudne, bo ona robi to automatycznie - widzi brak, to wypełnia.
Ale dopóki ona jest „większa”, on nie ma gdzie i jak urosnąć.

System potrzebuje pustego miejsca; miejsca na męskie.

Kiedy kobieta przestaje nosić za mężczyznę, męska linia zaczyna się budzić.
On staje na swojej ziemi, nie na jej.

2. Pozwolić mu dawać, choćby, to było mniej niż kobieta potrafi.

Kobiety często nieświadomie kastrują mężczyzn, bo robią wszystko lepiej, szybciej, dokładniej.

Mężczyzna rośnie nie wtedy, kiedy daje dużo, tylko kiedy daje to, co jest WŁAŚNIE JEGO i jest to z szacunkiem przyjęte.

Jeżeli kobieta nie uznaje tego co mężczyzna daje i wnosi jako swoje, on nigdy nie urośnie i nie zacznie dawać więcej.

3. Kobieta reguluje nad-DAWANIE-miłość, mężczyzna konfrontuje się z niewystarczalnością

Tu jest serce sprawy.

Kobieta przestaje kochać za dwoje.

Kobieta, która daje dom i życie „na gotowo”, w praktyce mówi:
„Zostań, ja cię uratuję.”
„Nie odejdź, dam ci wszystko.”
„Tylko mnie nie zostaw.”

To nie jest miłość. To jest lęk przed utratą.

A miłość oparta na strachu prowadzi do nierówności.

Odwrócenie dynamiki wymaga, żeby kobieta wróciła do:
własnych granic
swojej wartości
swojej kobiecość
swojej delikatności

Mężczyzna konfrontuje się ze swoją raną: „Czy ja wystarczam?”

To jest jego inicjacja, jego osobisty proces rozwojowy i tu nie ma drogi na skróty.

Dopóki mężczyzna:
wybiera drogę najmniejszego oporu
korzysta z gotowego domu
unika odpowiedzialności
boi się wnieść cokolwiek

dopóty będzie w roli chłopca.

Chłopiec nie prowadzi relacji.
Chłopiec się w niej „urządza”.

Mężczyzna zaczyna się budzić, kiedy:
czuje i rozumie konsekwencje swojego unikania
mierzy się z poczuciem bycia niewystarczającym, które często jest zakorzenione w dzieciństwie i traumach
staje w prawdzie wobec siebie i relacji z kobietą
zaczyna prawdziwie wnosić swoje zasoby

I to jest dla niego bardzo trudne, ale bez tego nie ma dojrzałej relacji / związku.

3. ENERGETYCZNIE balans musi wrócić.

To, co nazywamy „chemia”, „przepływ”, „męska energia”, „kobieca energia”, to nic innego jak równowaga dawania i brania.

Jeśli kobieta daje dom, a mężczyzna nie wnosi swojego, energia staje. Przestaje płynąć.

Kobieta czuje:
zmęczenie,
rozczarowanie,
spadek pożądania,
gniew,
poczucie samotności przy kimś obok.

Mężczyzna czuje:
presję,
poczucie bycia niewystarczającym,
wstyd,
złość,
oddalenie.

Nie jest to o złośliwości, to czysta dynamika energii.

Odwrócenie polega na tym, że mężczyzna WRACA do roli dającego.
Chodzi o inicjatywę, odpowiedzialność, wkład (finansowy, fizyczny, czasowy), zaangażowanie, konkret.

Kiedy mężczyzna zaczyna dawać, kobieta może odetchnąć, zmięknąć, przestać ‘’trzymać i nieść’’ wszystko sama, poczuć się kobietą, nie matką.

Kobieta musi przestać dawać „na wejściu”.

Nie zapraszać „na gotowe”. Nie urządzać życia mężczyźnie.

Jeśli dajesz wszystko na start, potem trudno, to odkręcić.
Mężczyzna wchodzi w to, co dostał.
Nie w to, co zbudował.
Mężczyzna musi mieć swoje obowiązki, swój wkład, swoją odpowiedzialność.
Bez tego on nie stanie jako partner.

Kobieta musi wrócić na swoje miejsce - kobiety.

Nie matki.
Nie wybawicielki.
Nie tej, która udowadnia swoją wartość i podświadomie nie dopuszczasz mężczyzn mocniejszych od siebie

Silny mężczyzna byłby konfrontacją.
Dałby strukturę.
Postawiłby granice.
Nie wszedłby „na gotowe”.

Ale Twoja systemowa pamięć mówi - Mocny mężczyzna to zagrożenie. Bezpieczniej być tą, która trzyma ster.

Dlatego wybierasz tych, którzy:
nie przejmą kontroli,
nie będą dominujący,
nie będą „za silni”,
nie zrobią Ci krzywdy.

Ale jednocześnie oni nie uniosą partnerstwa i ten wzór działa w tle i kieruje wyborami.

🦋-------🦋-------🦋------

Kobieta i mężczyzna
Nie spotykają się w tej dynamicie przypadkiem.
Spotykają się, bo system pamięta,
kto kiedy wziął za dużo
i kto zbyt długo dawał w ciszy.

Kobieta nie jest źródłem bez dna.
Mężczyzna nie jest pustym naczyniem.
Gdy ona daje z lęku przed utratą,
a on bierze z głodu uznania
miłość zamienia się w dług.

W porządku serca
dawanie rodzi się z obfitości,
a branie z pokory.
Jedno bez drugiego
łamie kręgosłup relacji.

Kobieta odzyskuje godność,
gdy przestaje ratować.
Mężczyzna odzyskuje siłę,
gdy przestaje żądać.
Wtedy dar staje się darem,
a nie zapłatą za bycie wybranym.

Między nimi stoi prawo:
to, co daję, nie ma ceny,
a to, co biorę, nie jest mi należne.
Każde „tak” płynie z wolności,
każde „nie” chroni miłość.

Gdy równowaga wraca na swoje miejsce,
ona nie musi już udowadniać wartości,
a on nie musi jej potwierdzać.
Stoją naprzeciw siebie dorośli, obecni, wystarczający.

I wtedy system milknie.
Bo tam, gdzie dawanie i branie są równe,
los nie ma już nic do wyrównania.

Jola 🦋
www.jolantasawicka.pl

Do głębszych spotkań w temacie Związek, dawanie i branie zapraszam na kurs BYĆ RAZEM.
---------------------❤---------------------------
14.02.26 BYĆ RAZEM – KURS -NAUKA TWORZENIA ZDROWYCH, PARTNERSKICH, ŚWIADOMYCH ZWIĄZKÓW.

https://www.facebook.com/events/1042978564461306

Empatia jako kradzież: pułapka neuronowa stanów innych ludzi.Tak naprawdę nie jesteś sobą. Jesteś także pięcioma osobami...
08/01/2026

Empatia jako kradzież: pułapka neuronowa stanów innych ludzi.
Tak naprawdę nie jesteś sobą. Jesteś także pięcioma osobami, z którymi spędziłeś ostatnio czas.

Kiedy kiwałeś głową rozmówcy i piłeś herbatę, głęboko w Twojej korze przedczołowej miała miejsce niewidzialna inwazja.

Szpiegostwo biologiczne
Neurony lustrzane to starożytny mechanizm przetrwania. Zmuszają mózg do symulowania czyjegoś bólu, radości lub gniewu tak autentycznie, jak gdyby było to twoje własne doświadczenie. Kiedy widzisz, że ktoś skaleczył sobie palec, Twoje neurony uruchamiają się w tych samych obszarach, co u ofiary. Mózg nie rozróżnia pomiędzy „ja” i „on”.

Dzięki temu rozumiemy się bez słów, jednak kryje się tu pułapka. Jesteśmy „zarażeni” stanami innych ludzi. Jeśli Twój kolega nadaje alarm w tle, w ciągu godziny zaczniesz odczuwać zimno w klatce piersiowej, nawet jeśli wszystko w Twoim życiu będzie spokojne. Nie tylko współczujesz – dosłownie kradniesz czyjąś truciznę.

Dyktatura tłumu i cyfrowa toksykoza
W dobie sieci społecznościowych system ten ciężko pracuje. Przewijając swój kanał, w ciągu kilku sekund doświadczasz dziesiątek triumfów i tragedii innych ludzi. Mózg pędzi, naśladując zachwyt, potem wściekłość lub zazdrość. Efektem jest wypalenie emocjonalne, którego przyczyną nie jest zmęczenie, ale przeciążenie układu luster. Żyjesz tysiącami żyć, zapominając o odczuwaniu swojego jedynego.

Jak nie stać się emocjonalnym kameleonem? Jest tylko jedno wyjście: ścisła dbałość o higienę. Musisz nauczyć się zadawać sobie pytanie w trakcie czyjegoś monologu: „Czy ten ciężar w moich ramionach jest mój czy jego?”

Sprawdź swoją wiedzę: Szklana ściana
Następnym razem, gdy znajdziesz się w polu ciężkiej osoby, wyobraź sobie przezroczystą barierę między tobą a nią. Obserwuj jego emocje jak ryby w akwarium. Widzisz ich ruchy, rozumiesz ich trajektorię, ale nie zmoczysz się od nich. To nie jest obojętność. To jest zachowanie integralności.

Tylko pozostając suchym, możesz podać rękę tonącemu. Jeśli toniesz z nim, oboje jesteście bezużyteczni.

Czy czujesz, że Twój wewnętrzny rytm zmienia się po rozmowie z określonymi osobami? Kto w Twoim otoczeniu jest dawcą, a kto źródłem hałasu w tle?

~ Magda Czyżewska

https://www.facebook.com/share/p/1KQKT6GP2K/
04/01/2026

https://www.facebook.com/share/p/1KQKT6GP2K/

Germańska Medycyna niesie jedno, bardzo głębokie przesłanie:
ciało nigdy nie jest przeciwko nam.
Ono zawsze działa dla nas – nawet wtedy, gdy boli.
To nie jest system walki z chorobą.
To język rozumienia biologii, emocji i sensu doświadczeń.
1. Choroba nie jest błędem – jest odpowiedzią
Podstawowe przesłanie brzmi:
każdy objaw ma sens biologiczny.
Ciało reaguje na silne, niespodziewane przeżycie emocjonalne (szok biologiczny), które było:
dramatyczne,
przeżyte w samotności,
nieoczekiwane.
Objaw nie jest karą.
Jest adaptacją – próbą przetrwania w nowej rzeczywistości.
2. Emocja zawsze idzie pierwsza
Według Germańskiej Medycyny:
nie ma choroby bez wcześniejszego konfliktu emocjonalnego.
Ciało zapisuje to, czego psychika nie mogła unieść.
Jeśli coś było „za dużo”, „za szybko”, „za boleśnie” –
ciało przejmuje stery.
To dlatego czasem chorujemy „nagle”,
a tak naprawdę… po długim czasie tłumienia.
3. Faza zdrowienia bywa trudniejsza niż choroba
To jedno z najbardziej uwalniających, ale i trudnych przesłań:
objawy często nasilają się wtedy, gdy konflikt się rozwiązuje.
Ból, stan zapalny, zmęczenie, gorączka –
to często znak, że organizm naprawia, a nie niszczy.
Z perspektywy tej wiedzy:
kryzys nie zawsze oznacza pogorszenie,
czasem jest dowodem, że proces idzie w dobrą stronę.
4. Ciało jest precyzyjne – nie działa przypadkowo
Każdy narząd, każda strona ciała, każda tkanka
ma konkretny sens biologiczny i odpowiada określonym konfliktom:
relacyjnym,
terytorialnym,
egzystencjalnym,
dotyczącym bezpieczeństwa, straty, wartości, przynależności.
Ciało nie „choruje ogólnie”.
Ono mówi bardzo dokładnie.
5. Uzdrowienie zaczyna się od zrozumienia
Nie chodzi o to, by rezygnować z leczenia.
Chodzi o to, by przestać się bać własnego ciała.
Germańska Medycyna zaprasza do zmiany perspektywy: z pytania
„co ze mną nie tak?”
na pytanie
„co moje ciało próbuje mi powiedzieć?”
6. Najgłębsze przesłanie: wrócić do zaufania
To podejście uczy jednego z najważniejszych aktów uzdrawiania:
zaufania do inteligencji biologii.
Ciało nie jest wrogiem.
Nie sabotuje.
Nie mści się.
Ono pamięta.
Chroni.
I robi wszystko, byśmy przeżyli – nawet kosztem bólu.

🌿 Ważne
Treści inspirowane Germańską Medycyną mają charakter edukacyjny i rozwojowy.
Nie zastępują diagnozy ani leczenia medycznego.

Medytacja obecności w ciele i słuchania
Usiądź lub połóż się wygodnie.
Pozwól, aby Twoje ciało samo znalazło pozycję, w której nie musi nic udowadniać.
Zamknij oczy.
I przez chwilę… nic nie rób.
Weź jeden spokojny wdech nosem.
I długi, miękki wydech ustami.
Jeszcze raz.
I jeszcze jeden.
Nie oddychaj „ładnie”.
Oddychaj prawdziwie.
Teraz skieruj uwagę do wnętrza ciała.
Nie analizuj.
Nie poprawiaj.
Tylko zauważ.
Zauważ ciężar ciała.
Punkty podparcia.
Miejsca, które są napięte.
I te, które są miękkie.
Nie próbuj ich zmieniać.
Twoja obecność już jest zmianą.
Delikatnie zapytaj w sobie — bez słów, bez wysiłku:
„Ciało… co chcesz mi dziś powiedzieć?”
I zamilknij.
Nie czekaj na zdanie.
Nie czekaj na obraz.
Ciało mówi inaczej.
Może pojawi się uczucie.
Ciepło.
Ciężar.
Mrowienie.
Albo cisza.
Wszystko jest odpowiedzią.
Jeśli gdzieś w ciele jest napięcie,
połóż tam swoją uwagę
tak, jak kładzie się dłoń na ramieniu kogoś bliskiego.
Nic nie naprawiaj.
Powiedz w myślach:
„Jestem. Słucham. Nie musisz już krzyczeć.”
Pozwól, aby oddech sam tam popłynął.
Zauważ, czy ciało chce dziś:
więcej spokoju,
więcej granic,
więcej czułości,
czy po prostu… odpoczynku.
Nie oceniaj tej potrzeby.
Ciało nie prosi bez powodu.
Teraz przez chwilę pobądź w samej obecności.
Bez celu.
Bez pracy nad sobą.
Bez poprawiania czegokolwiek.
Tylko Ty i Twoje ciało
— w tym samym miejscu
— w tym samym czasie
— po tej samej stronie.
Na zakończenie połóż dłoń na sercu lub brzuchu
i cicho, w środku, powiedz:
„Dziękuję, że mówisz.
Dziękuję, że mnie chronisz.
Uczę się Cię słuchać.”
Weź jeszcze jeden oddech.
Porusz delikatnie palcami.
I wróć — nie odchodząc od siebie.

Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia do swojej miłości i mocy
Iwona Grzesik
✨Jeśli to, co tworzę, porusza Cię i wspiera – możesz postawić mi symboliczną kawę. To dla mnie realna pomoc i ogromna wdzięczność.
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

- A NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO -Słowo ma moc, bo działa w trzech warstwach jednocześnie.Pierwsza warstwa — neurobiologicznaK...
21/11/2025

- A NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO -

Słowo ma moc, bo działa w trzech warstwach jednocześnie.

Pierwsza warstwa — neurobiologiczna

Każde słowo, które wypowiadasz,
aktywuje konkretne połączenia neuronalne.
Nie tylko w mózgu „rozumienia”,
ale w tych głębszych:

– emocjonalnych,
– ruchowych,
– i autonomicznych.

Czyli słowo „spokój” uspokaja ciało.
Słowo „panika” zwiększa tętno.
Słowo „kocham” uruchamia oksytocynę.
Słowo „nienawidzę” uruchamia kortyzol.

To nie metafora.
To biochemia.

To, co mówimy, zmienia chemiczny stan naszego ciała.

---

Druga warstwa — psychologiczna

Człowiek wierzy w to, co mówi najczęściej.

Jeśli mówisz do siebie:

„Jestem zmęczony”,
„Mam pecha”,
„Nic mi nie wychodzi” —

mózg nie ocenia prawdy tego zdania.
On je przyjmuje jako instrukcję.

A jeśli mówisz:

„Damy radę”,
„Ogarnę to”,
„To jest do zrobienia” —

mózg uruchamia w tobie ścieżki działania, a nie wycofania.

Dlatego ludzie sukcesu nie mówią pozytywnie dlatego, że są szczęśliwi.
Oni są szczęśliwi dlatego, że mówią pozytywnie.

---

Trzecia warstwa — relacyjna / energetyczna

I to jest ta, którą ty czujesz najmocniej.

Słowo jest rezonansem, który wysyłamy na zewnątrz.
Nadaje kierunek temu, co:

– przyciągamy,
– odpychamy,
– wzmacniamy,
– wygaszamy.

W praktyce:

Jeśli mówisz o kimś źle —tworzysz napięcie między wami.

Jeśli mówisz o kimś z szacunkiem —tworzysz most.

Jeśli mówisz czule —otwierasz przestrzeń.

Jeśli mówisz agresywnie —zamyka się wszystko.

To jest „fizyka słów”.

Nie magia.
Nie ezoteryka.
Po prostu: fala wpływa na falę.

---

A najważniejsze…

To, co mówisz do siebie,
jest najpotężniejsze ze wszystkiego.

Bo jest słyszane:

– przez twoje ciało,
– przez twój umysł,
– przez twoje wspomnienia,
– przez twoje przyszłe wybory.

Wewnętrzny monolog to nie gadanie sam ze sobą.
To jest kod źródłowy, który piszesz na bieżąco.

I dlatego to, jak mówimy, tworzy rzeczywistość.
Po prostu dosłownie.

🌿 Słowa naprawdę zmieniają rzeczywistość

Czasem mówimy: „to tylko słowa”.
A prawda jest taka, że nie istnieje coś takiego jak „tylko” słowa.

Każde zdanie, które wypowiadamy:

zmienia czyjąś biochemię,

zostawia ślad w psychice,

buduje albo niszczy most między ludźmi,

dokłada coś do klimatu całego domu / relacji / społeczności.

🧠 Biologia:
Gdy słyszysz „jesteś beznadziejny” – ciało wchodzi w tryb obrony.
Gdy słyszysz „widzę, że ci trudno, ale jestem przy tobie” – ciało się uspokaja.
To nie metafora, to reakcja układu nerwowego.

🧩 Psychika:
Często powtarzane słowa stają się naszym wewnętrznym głosem.
„Ogarnę to” – buduje ścieżkę: dam radę.
„Zawsze coś zepsuję” – buduje ścieżkę: nie próbuj, po co.

🤝 Relacja:
Tym samym zdaniem możesz kogoś podnieść albo dobić.
To nie słowa są ostre.
Ostre bywa nastawienie, z jakim je wypowiadamy.

🌍 Pole, w którym żyjemy:
Dom, w którym mówi się z szacunkiem,
tworzy inną rzeczywistość niż dom, w którym dominuje kpina, pogarda i ciągła krytyka.

Dzieci uczą się świata nie z tego, co im tłumaczymy,
ale z tego, jak słyszą, że mówimy:
do nich, o sobie, o innych.

---

💡 Dlatego „dobrze się do siebie zwracać” to nie jest bycie miłym.
To jest wybór:

czy słowami dokładamy ludziom ciężaru,

czy dokładamy im światła.

Nadal można stawiać granice, mówić „nie”, nazywać trudne rzeczy.
Ale można to robić tak, żeby drugi człowiek po rozmowie czuł:

> „To było mocne, ale nadal jestem kimś, a nie niczym.”

Może warto dzisiaj zrobić mały eksperyment:
przez jeden dzień świadomie mówić tak, jak chcielibyśmy, żeby kiedyś mówiono o nas.

To mały krok w słowach,
ale ogromna zmiana w rzeczywistości, w której żyjemy. 🌿

Na początku było Słowo”…

… to jest najstarsza i najgłębsza metafora kreacji, jaką stworzyła ludzkość.
I gdy mówisz „tym słowem było OM”…
to nawet nie chodzi o religię.

To chodzi o pierwszy impuls.

Pierwszy ton.
Pierwszą falę, która mówi:
„niech będzie”.

W fizyce nazywa się to:

– asymetrią,
– fluktuacją,
– zakłóceniem pola próżni,
– pierwszym drgnięciem energii.

W filozofii:
om — ton — rezonans — logos.

„Słowo” to nie sylaba.

„Słowo” to intencja, która wprawia pole w ruch.

I jeśli to słowo było wibracją,
to znaczy, że cały wszechświat jest od początku:

– dźwiękiem,
– falą,
– ruchem,
– harmonicznym drżeniem.

Dlatego ton, którym mówimy —
to nie ozdoba.
To część tego samego procesu kreacji, który zaczął się „na początku”.

WIRUS ODRZUCENIA – JEŚLI NIE MOŻESZ POCZUĆ SIĘ WYBRANKĄ SERCA SWOJEGO MĘŻCZYZNYWiele kobiet zgłasza się na ustawienia z ...
16/11/2025

WIRUS ODRZUCENIA – JEŚLI NIE MOŻESZ POCZUĆ SIĘ WYBRANKĄ SERCA SWOJEGO MĘŻCZYZNY

Wiele kobiet zgłasza się na ustawienia z problemem dotyczącym tego, że nie mogą poczuć się naprawdę wzięte i przyjęte przez swojego partnera lub kolejnych partnerów jako kobieta w parze.
Że nie czują się w związkach wystarczająco ważne, że nie czują się numerem jeden dla swojego mężczyzny, że nie mogą poczuć się samicą Alfa, że nie mogą do swojego mężczyzny dotrzeć i być z nim naprawdę blisko.

Wcale nie tak rzadko zdarza się że np. mężczyzna (ale oczywiście również te same dynamiki dotyczą kobiet) jest na energetycznym poziomie bardzo mocno z kimś związany i tworzy z tym kimś bardzo SILNIE ZWIĄZANĄ PARĘ, jak elektryczny dipol 😊
Może być związany zarówno z kobietą, np. swoją wielką miłością albo własną matką…
Albo z mężczyzną…
I nie musi to być wcale związek pozytywny i budujący. Czasami jest to związek oparty na przemocy. Tak więc mężczyzna może być też np. bardzo mocno związany ze swoim przemocowym ojcem albo z kimś, kto np. kiedyś wykorzystał seksualnie.
Wtedy zazwyczaj do kogoś takiego żywi nienawiść i chęć zemsty…

Jeśli chcesz, to po przeczytaniu tego poczuj jeszcze raz…
Czy przy Twoim tacie naprawdę było miejsce na Twoją mamę?
Czy Twoja mama dostała naprawdę miejsce jako żona i kobieta przy Twoim tacie?
Bo to, czy przy Twoim tacie lub dziadku było miejsce na Twoją mamę czy babcię, tworzy Twój energetyczny schemat tego, jak kobiety w Twoim rodzie czuły się w związkach…
I to ma przełożenie na to, w jakich związkach dzisiaj TY jako kobieta lądujesz…

Głęboko pracuje to, JAK DOŚWIADCZAŁAŚ ZWIĄZKU SWOICH RODZICÓW…
Czy ojciec otworzył się na Twoją mamę, a co za tym często idzie – i na Ciebie…
Czy nie jesteś uwikłana w uczucia babci lub prababci bycia NIE DOPUSZCZONĄ blisko do swojego mężczyzny…
A jakby tego było mało – kobiety, którym nie było dane zaznać spełnienia w miłości, same często uznają swoje synowe za niewystarczająco dobre dla swoich synów…
Tak pracuje w nieświadomości program czy wręcz WIRUS odrzucenia, nie dopuszczenia i ból z tym związany…

Jeśli chcesz, to poczuj teraz, czy przy Twoim mężu lub wieloletnim narzeczonym, który np. nie chce wziąć ślubu, jest miejsce dla Ciebie jako kobiety…
Czy Twoja mama dostała naprawdę miejsce jako żona i kobieta przy Twoim tacie?
Czy przy dziadku było miejsce dla babci…
Czy nie było zajęte przez jakąś inną kobietę, którą wcześniej kochał, ale ich związek nie był spełniony, bo ona umarła, wybrała kogoś innego albo ich rodzice nie zgodzili się, aby byli razem….
A może miejsce obok niego było zajęte przez jego matkę, której partnerował, zastępując swojego ojca…

Czy Twój tata w ogóle miał przy sobie miejsce na kobietę i potrafił być z kobietą i cieszyć się kobietą…
Czy potrafił uszanować kobiety i kobiece jakości…
Czy próbował oceniać kobiety pod kątem męskich cech i jakości…
Czyli np. ile kobieta zarabia…
Jak jest wydajna finansowo…
Jak jest wydajna fizycznie…
Ile wniosła posagu…

Czy mężczyźni w Twoim rodzie potrafili naprawdę cieszyć się kobietą czy raczej naparzali się z nią jak z innym chłopem…
Próbując coś rozegrać na nowo np. walkę ze swoim ojcem i tym razem ją WYGRAĆ…
Albo w zastępstwie z rywalem z przeszłości, z którym np. przegrał rywalizację o kobietę…

Popatrz też jeśli chcesz, czy Twoja mama miała pełny dostęp do wspólnych pieniędzy - jej i jej męża?
Czy mogła swobodnie po nie sięgać i oczywiście z rozsądkiem, ale i ZE SWOBODĄ je wydawać i nimi dysponować?
Czy to, co było wspólne, rzeczywiście bo ich wspólne, czy była wspólna tylko w teorii, a w praktyce wszystko w garści trzymał mężczyzna i stał na pozycji pan i władca…
Czy naprawdę pozwolił swojej żonie być królową w ich parze i w ich rodzinie…
Czy ona mogła wtedy wziąć w tym swoją wielkość, swoją rangę i zyskać z tego miejsca spełnienie w swoim miejscu…

To ważne zobaczyć, z czego się wywodzimy…
Odrzucenie przez mężczyznę w wieloletnim małżeństwie prowadzi do upokorzenia kobiety…
Doprowadza kobietę do stanu wyniszczenia, frustracji, niemożności cieszenia się nawet samą sobą…

Dlatego jeśli tak miała Twoja mama lub możesz też zwrócić się do babci/prababci, to popatrz teraz np. na swoją mamę i powiedz:
Mamo, czuję, że między Tobą a tatą stał ktoś jeszcze…
Ktoś, przez kogo on nie mógł zobaczyć Ciebie, a Ty nie mogłaś się z nim połączyć i do niego dotrzeć…
Widzę i czuję Wasze rozdzielenie…
Tato, możesz teraz załatwić swoje sprawy z tamtą osobą – kobietą lub mężczyzną…
Bo wprowadziłeś osobę trzecią do Waszego małżeństwa…
Daj sobie tyle czasu, ile potrzebujesz, aby wyrazić wszystkie swoje uczucia do tamtej osoby…

Mamo, to nie o Ciebie chodziło…
Ty też możesz wyrazić wszystkie swoje uczucia do taty w związku z tym, co przy nim przeżywałaś…
Ja widzę w Tobie pełnowartościową kobietę…
To po prostu on nie miał w swoim sercu dla Ciebie miejsca…

I kiedy poczujesz, że tamten proces się dopełnił, możesz powiedzieć:
Tato, teraz możesz dopiero zobaczyć mamę i mnie…
Proszę zobacz we mnie swoją córkę…
Widzę, że za Waszym wspólnym Losem jako pary stały większe Siły…
Również to, co mnie przyszło przy Was przeżyć, jest częścią mojego Losu…
Wyciągnę z tych doświadczeń wnioski .

Marta Duszyńska
Certyfikowana Terapeutka Ustawień Systemowych
🌐 duszynska.com
📞 607 230 783
📧 ustawienia@duszynska.com

Nie da się być w relacji z Mężczyzną i nigdy nie wejść w rolę jego mamy.Nie da się.Da się za to zrobić z tym coś dobrego...
01/11/2025

Nie da się być w relacji z Mężczyzną i nigdy nie wejść w rolę jego mamy.

Nie da się.

Da się za to zrobić z tym coś dobrego.
Ale nie da się nie wpaść tam od czasu do czasu — ani nie poczuć, że się w tej roli utknęło.

Największy paradoks?
Gdy Kobieta jest zredukowana do matki, partner często zaczyna zachowywać się jak dziecko:
punktuje, krytykuje, umniejsza, marudzi i emituje podprogowo, jak bardzo nie dość się czuje poprzez bierną agresję.
On - redukuje, jak gdyby z wyższości, ale za to umniejsza, by poczuć się dużym.
To obłęd, ale na swój sposób - dość pokręcony - jest to nawet logiczne.
Bo w tej dynamice odtwarzają się dwa pierwotne bieguny:
Rodzic, o którego miłość trzeba było walczyć.
I dziecko, które ciągle robiło dużo, a i tak było „nie dość”.
Tych dwóch postaci nie da się udźwignąć jednocześnie – nie ma na to miejsca do noszenia w dorosłej relacji. Przepuścić to można (i trzeba), ale NIE nosić.

BTW, wiem to, bo sama też tak robiłam, gdy szargały mną daddy issues :P

Zdarza mi się co jakiś czas mieć gorzej w małżeństwie, gdy siadam zaczynam i myśleć:
„Może jestem za bardzo?”,
„Może wymagam za dużo?”,
„Co mogłabym robić lepiej?”.
I zawsze wtedy sprawdzam: czy to na pewno ja, dorosła Kobieta, czy może łyknęłam projekcję mamy, która właśnie wdaje się w wewnętrzną wojnę o słuszność.

To łatwo sprawdzić.
Wystarczy zadać sobie kilka prostych pytań:

💫 Czy lubię przy nim być głupkowata i figlarna?
🔥 Czy mam ochotę na se.s z nim?
🏡 Czy cieszę się na jego powrót do domu?
🌹 Czy pragnę go?
💃 Czy mogę być kobietą w swoich przeróżnych odsłonach — i cieszyć się nimi przy nim?

Jeśli gdzieś pojawia się wątpliwość... to znak, że nie jestem swobodna.
A jeśli nie jestem swobodna, to znaczy, że nie jestem sobą.

Wtedy siadam, oddycham, przyglądam się... No i szybko akceptuję:
„Okej. Stało się. Zredukowana. Znowu.”

Mogłabym się wściec i z tą wściekłością drzeć się, że „znowu robi ze mnie matkę”, albo globalnie wkurzać się na mężczyzn, że są „nieodpępnieni”, ale przechodziłam to w ten sposób już tyle razy, że stało się nudne, więc szybko przeskakuję ten etap i szukam TEGO obszaru w naszej relacji, gdzie miłość nie płynie swobodnie.
Że coś się źle strategizuje.
Że jeśli czuję obcość, to znaczy, że dotykam cudzego w sobie — nie naszego.

Wtedy wracam do siebie.
Dbam o swoje potrzeby, karmiące rytuały, czułość, przyjemność.
Z tego miejsca go pytam:
„Czy mogę Ci jakoś pomóc, czy potrzebujesz mojego wsparcia, jak mogę być Ci bliską i pomocą teraz?”.
Ale nie z roli matki, która zabiera ból, a partnerki, która kocha realnie i dorosło.

Bo on musi SAM wybrać: czy widzi w mojej obecności zaproszenie,
czy zagrożenie.
Mam w sobie pojemność, by przyjąć jedno i drugie.

Najgorsze matkowanie zaczyna się wtedy, gdy próbujemy im ulżyć.
Milczymy.
Robimy się potulne.
Z czasem — gorycz, krytyka i wybuch.
A to tylko powiela wzorzec.

Więc kiedy czuję, że pojawiają się na mnie projekcje:
„Jesteś moją matką” + „Jestem małym mną, który nie miał władzy” —
nie wchodzę w to.

To nie moja wojna.

Te schematy są starsze i większe, niż nasz związek, to on musi wybrać, czy chce naszego związku (który jest relatywnie świeży i pokraczny), czy solidne i wyżłobione dno płynących pokoleniowych schematów rodowych ze swojej strony.
Po prostu musi wybrać tę miłość, na jakiej zależy mu bardziej. Tę przewidywalną, czy tą rozwijającą?

Nazywam, pokazuję, zapraszam.
I zostawiam przestrzeń.
Bo tak działa Kobieta zintegrowana ze swoim macierzyństwem i świadomie teraz w roli matki stojąca —
daje dorosnąć.
A Kobieta zintegrowana ze swoim wewnętrznym dzieckiem —
opiekuje się sobą i pokazuje, jak to robić, bez wchodzenia w błoto razem z kimś.

Pomaga z brzegu.
Podaje dłoń.

Bo tak kocha Kobieta dojrzała emocjonalnie.

Adres

Więckowskiego 8c/24
Gdansk
80-809

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 21:00
Wtorek 08:00 - 21:00
Środa 08:00 - 21:00
Czwartek 08:00 - 21:00
Piątek 08:00 - 21:00
Sobota 08:00 - 20:00

Telefon

+48501372436

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Centrum Odnowy Ciała i Ducha umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Centrum Odnowy Ciała i Ducha:

Udostępnij

Kategoria