24/02/2026
Jak radzić sobie z traumą wojny?
"Spotkaliśmy się 20-21 lutego by porozmawiać wokół tematu wojny, traumy, doświadczeń granicznych psychicznie.
Zasadnym wydaje się pytanie dlaczego?
Dlaczego tak wiele osób w ostatni mroźny czas tej zimy przyszło do Muzeum II Wojny Światowej by porozmawiać o wojnie, traumie a przede wszystkim o sposobach radzenia sobie z tak granicznymi doświadczeniami? Myślę, że powodem tego jest to, że temat ten jest nadal dla nas bliski i ważny. Może tym ważniejszy, że nasza rzeczywistość ostatnio zdominowana jest przez wojny, konflikty, brutalność i zło. „Najlepiej to by było, żeby wojny nie było”. Ten głos i to zdanie, które padło z widowni wybrzmiewa w mojej głowie. Bardzo bym tego chciała. Doświadczam jednak, pewnie podobnie jak inni, własnej bezradności i kruchości w tym obszarze. Co więc pozostaje nam zrobić? Jak mamy przeżyć nieprzeżyte wspomnienia naszych przodków i jednocześnie przygotować siebie i dzieci na trudne czasy, które nadeszły.
Jestem psychoterapeutką i psychotraumatolożką umiem wiec tylko myśleć i reflektować. Czy to w czymś pomoże? Czy pomoże zbudować silną membranę chroniącą nasze i inne umysły przed załamaniem? Myślę, że doświadczenie kruchości było doświadczeniem obecnym na sali. Wybrzmiało jednak coś bardzo optymistycznego. Obecność. Muzeum i zaangażowane organizatorki pomogły stworzyć przestrzeń na myślenie. Pan Kowalski wspaniale przedstawił opisy światków wojny.
Prelegenci przyjechali z Niemiec, Warszawy, Bydgoszczy, Trójmiasta i Los Angeles. Mówili o miłości, reparacji, radzeniu sobie przez inne kraje z traumą wojny, pojednaniu. Młode pokolenie w postaci Aleksandry Stańczak interesuje się wpływem jaki trauma wojenna ma na kobiety w ciąży. Na trybunach pierwszego i drugiego dnia były osoby, które postanowiły wspólnie myśleć, zastanawiać się i przetwarzać. Były osoby z pierwszego, drugiego i trzeciego pokolenia.
Nie obyło się bez kontrowersji, sporów, różnic. Pojawiły się wspomnienia, gniew, rozpacz i strach. To co się jednak udało to to, że zostało to zawarte w przestrzeni bez wybuchu i ataku. To jest to co napawa mnie pewną nadzieją. Różnie bowiem nie znaczy groźnie. Groźnie natomiast nie znaczy totalitarnie i morderczo. Z ogromną wdzięcznością myślę o tym doświadczeniu i o obecności, która pozwala wspólnie przeżyć i przetrawić najtrudniejsze doświadczenia."
Autor słów: Beata Kaczmarek