Gabinet Psychologiczno-Terapeutyczny Agnieszka Lisiecka

Gabinet Psychologiczno-Terapeutyczny Agnieszka Lisiecka Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Gabinet Psychologiczno-Terapeutyczny Agnieszka Lisiecka, Psycholog, Żołnierzy I Armii Wojska Polskiego 13, Gdynia.

Psycholog, Psychoterapeuta,
Psychotraumatolog, Psychoonkolog, Terapeuta EMDR.
W trakcie całościowego akredytowanego kursu psychoterapii w Laboratorium Cogito z siedzibą w Krakowie.

04/12/2025

✨ Już za chwilę Mikołajki - chwila symboli, wdzięczności i ciepła ✨

Zbliża się czas drobnych cudów i gestów, które mają w sobie wielką moc.
Dla nas - terapeutów EMDR - to także przypomnienie, że uzdrawianie często zaczyna się od najmniejszych symbolicznych kroków 💫

Niech nadchodzące dni przyniosą spokój, łagodność i przestrzeń na refleksję – zarówno dla terapeutów, którzy towarzyszą innym w procesie zmiany, jak i dla osób w terapii, które z odwagą kroczą drogą ku integracji i wewnętrznemu 🌟 światłu.

Bo każdy krok w stronę uzdrowienia, nawet najdrobniejszy, jest prawdziwym 🎁 prezentem dla serca. Zatrzymajmy się na chwilę, złapmy oddech i pozwólmy, by grudniowy czas przypomniał nam o sile symboli, relacji i nadziei 💙

Szukajcie małych gestów w “skarpetach”, “butach” lub na “parapetach” - tam gdzie zwykle zostawiacie też i Wy małe gesty od was dla osób, które są dla was ważne.

⚠️Zdrowie psychiczne zaczyna się już w życiu prenatalnym 🧠
28/11/2025

⚠️Zdrowie psychiczne zaczyna się już w życiu prenatalnym 🧠

JAK NAPRAWDĘ ZACZYNA SIĘ ZDROWIE PSYCHICZNE NIEMOWLĘCIA

Niemowlę żyje w emocjach opiekunów. Nie tylko je widzi. Nie tylko je czuje. Ono je wchłania całym układem nerwowym.

Dostraja się do dorosłego jak odbiornik do nadajnika, bo dopiero uczy się własnej regulacji.

W pierwszych miesiącach życia to Ty jako rodzic jesteś jego zewnętrznym układem nerwowym.

I dlatego trzeba powiedzieć to głośno: zdrowie psychiczne dziecka zaczyna się dużo wcześniej, niż większość ludzi chce to przyjąć. Nie po porodzie. Nie dopiero w ramionach. Nie dopiero w domu. Tylko już w życiu prenatalnym.

To właśnie tam — w spokoju, stresie lub lęku matki — pierwszy raz uruchamia się układ nerwowy płodu.

Powstaje wtedy pierwsza mapa świata: „jestem bezpieczny” albo „muszę się bronić”.

Ciąża przeżywana we wsparciu i ciąża przeżywana w samotności lub pod przymusem to dwa zupełnie różne światy neurobiologiczne.

Dwie trajektorie rozwoju.
Dwa różne starty w życie.

I nie — to nie jest „wina” kobiety. To jest biologia stresu, brak bezpieczeństwa, presja, nadużycia, przemoc, samotność. Fakt medyczny, a nie osąd moralny.

Przewlekły, niezaopiekowany stres matki zmienia „ustawienie” osi HPA dziecka: profilu kortyzolu, reaktywności na bodźce, podatności na lęk, a w konsekwencji — sposobu regulacji emocji w kolejnych latach. To nie metafora. To neurobiologia, którą widzimy w badaniach.

Po porodzie zaczyna się najważniejsza lekcja regulacji, jaką człowiek kiedykolwiek przejdzie.

Pierwsze trzy lata życia determinują styl przywiązania, odporność emocjonalną i sposób reagowania na świat.

Zaniedbanie tego okresu to jeden z najpoważniejszych błędów, jakie społeczeństwo może popełnić.

Niemowlę komunikuje się w pradawnym języku emocji: rytmem oddechu, napięciem mięśni, tonem głosu, spojrzeniem.

Wyczuwa napięcie między dorosłymi z dokładnością, która wielu dorosłych zawstydza.

Żeby wejść w ten dialog, matka musi na chwilę przejść z trybu zadaniowego w tryb czucia. To nie jest infantylizacja. To neurobiologiczny wymóg. Uważność to kompetencja, nie słabość.

Uważność obniża kortyzol, synchronizuje układ nerwowy matki i dziecka, pozwala zauważyć głód zanim pojawi się płacz. A płacz — to często ostatni sygnał, wołanie o pomoc.

Karmienie po płaczu to często błędne koło: łapczywe ssanie → połykanie powietrza → rozdęcie jelit → ból → płacz → eskalacja. To jedna z najczęstszych przyczyn kolek. Nie kapusta. Nie fasola. Nie czosnek.

Gazy matki nie przechodzą do mleka — mleko powstaje z krwi, nie z jelit.

I teraz coś, co dawne położne nazywały „zdenerwowanym mlekiem”. Dziś wiemy, że miały intuicyjnie rację. Przewlekły stres matki zmienia skład mleka.

Kortyzol przenika, jest biologicznie aktywny i moduluje rytm snu, czuwania i zachowanie dziecka. Zmienia się też smak, profil tłuszczów, aromat — subtelnie, ale znacząco.

Dlatego to nie mleko bywa problemem — tylko atmosfera, w której powstaje.

Najpotężniejszym narzędziem wczesnego rodzicielstwa nie są zabawki, nie poradniki i nie rutyny.

Najpotężniejszym narzędziem jest dotyk.

Kontakt skóra do skóry to interwencja medyczna. Stabilizuje tętno, oddech i temperaturę, obniża kortyzol, reguluje układ autonomiczny, ułatwia laktację i zmniejsza ryzyko hipoglikemii.

U wcześniaków, w badaniach nad Kangaroo Mother Care, długie kangurowanie 12-16h/d obniża śmiertelność o 25–40%.

Bliskość ratuje życie — dosłownie.

Dotyk jest zewnętrznym układem nerwowym niemowlęcia. Bez dotyku nie potrafi obniżyć stresu. Z dotykiem — potrafi prawie wszystko.

Dlatego mit „nie noś, bo się przyzwyczai” powinien zniknąć raz na zawsze. Niemowlę nie ma mechanizmów manipulacji.

Ma niedojrzały układ nerwowy, który potrzebuje dorosłego, żeby się regulować. Metody zostawiania dziecka „do wypłakania” uczą je tylko jednego: że wołanie o pomoc nie ma sensu.

Zasypianie z wyczerpania nie jest samoregulacją.

A teraz najtrudniejsza prawda — ta, którą wiele społeczeństw omija wzrokiem: ciąża niechciana nigdy nie jest emocjonalnie obojętna.

Dzieci z ciąż niechcianych mają w badaniach większą reaktywność osi stresu, trudniejszą regulację snu, wyższą impulsywność i większą podatność na lęk i problemy emocjonalne.

Bo więź nie powstaje w przymusie. Więź powstaje w bezpieczeństwie i autonomii. Przymus więź niszczy.

To nie jest ocena kobiet.
To jest diagnoza systemu.

Jeśli chcemy mniej dzieci z zaburzeniami regulacji, mniej FAS/FASD, mniej przemocy, mniej problemów z więzią — musimy zacząć od prostego fundamentu: chronić kobiety przed przymusem, przemocą, samotnością i brakiem wsparcia.

Bo zdrowie psychiczne dziecka zaczyna się tam, gdzie kończy się przymus wobec jego matki.

Dobrostan to emocjonalna atmosfera, w której dorośli są ciepli, uważni i przewidywalni.

To dom, który nie przerzuca napięć na kobietę po porodzie.

To rodzina, która potrafi pomóc — a nie oceniać.

To kultura, która nie zostawia kobiet samych.

Bo zdrowie psychiczne najmniejszego człowieka zaczyna się od jednego doświadczenia: świat, który mnie wita, jest spokojny, dostępny, życzliwy i bezpieczny — w ciele, w dotyku i w obecności drugiego człowieka.

Dr Maciej Jędrzejko Tata Ginekolog

23/11/2025
🔎 Czy potrafisz rozpoznać w sobie takie „żywe” wspomnienia, które wciąż wywołują reakcję z ciała?
18/11/2025

🔎 Czy potrafisz rozpoznać w sobie takie „żywe” wspomnienia, które wciąż wywołują reakcję z ciała?

I wracamy do tematu procesu terapeutycznego EMDR ⬇️

Faza 3️⃣ EMDR: Kiedy wspomnienie wciąż jest "żywe"

💬 Czy znasz różnicę między wspomnieniem traumy a wspomnieniem traumatycznym?

➡ Wspomnienie traumy to część Twojej historii. Możesz o nim myśleć, wiedząc: "to było dawno".

➡ Wspomnienie traumatyczne to coś zupełnie innego. Kiedy je dotykasz, ciało i emocje reagują TAK, JAKBY TO DZIAŁO SIĘ TERAZ. Serce przyspiesza. Napięcie rośnie. Pojawiają się te same uczucia co kiedyś.
To znak, że mózg nie zdążył tego doświadczenia w pełni przetworzyć.

Faza 3 – ocena – to moment kalibracji 🔧

Terapeuta bada razem z Tobą: → Jaki obraz pojawia się, gdy dotykasz tego wspomnienia? → Jakie uczucie towarzyszy temu obrazowi? → Jakie przekonanie o sobie wtedy się rodzi? → Jak reaguje Twoje ciało?

Te negatywne przekonania to często "ślady przetrwania" 👣
Kiedyś pomagały Ci przeżyć: "Jestem bezradna" – bo tylko tak mogłaś/eś znieść brak kontroli. "Jestem bezwartościowy" – bo tylko tak mogłeś wytłumaczyć sobie, dlaczego to się stało. "Jestem zagrożona/y" – bo system alarmowy trzymał Cię w gotowości.

Dziś te przekonania utrudniają Ci żyć.
Co sprawdzamy w Fazie 3?
✔️ Czy potrafisz utrzymać podwójną uwagę – być TU (w bezpiecznym gabinecie) i TAM (w trudnym wspomnieniu) jednocześnie?
✔️ Jak bardzo wierzysz w dawną narrację o sobie? (skala 1-7)
✔️ Jak bliskie jest dla Ciebie nowe, bardziej wspierające przekonanie?

To nie jest forsowanie. To spokojna, uważna praca – sprawdzenie, czy system ma bezpieczny dostęp do materiału i czy jest gotowy do przetwarzania.

Faza 3 tworzy 🌁 pomost między przeszłością a teraźniejszością.

Pozwala nazwać to, co do tej pory było tylko czuciem bez słów.

📌 W kolejnym poście: Faza 4 – desensytyzacja. Tu zaczyna się właściwe przetwarzanie.

💬 Pytanie do Was: Czy potraficie rozpoznać w sobie takie "żywe" wspomnienia, które wciąż wywołują reakcję ciała?

17/11/2025

Jest mnóstwo "Domów Dobrych", z których codziennie rano wychodzą dzieci i codziennie do swojego "Domu Dobrego" wracają.

Czy dziecko zawsze wie, że to co się dzieje jest poza normą. że to przemoc?

Michał zna tylko swój dom - jeśli ma 5 - 9 lat może nie mieć wielkiego porównania. Kiedy jest u kolegi w gościach nie widzi matki kolegi rozliczającej się we łzach z paragonów i uzasadniającej zakup drugiej pary skarpetek. No ale w jego domu rozliczanie z paragonów też nie odbywa się przy gościach. Wiele dzieci nie wie, że to co dzieje się w ich domu jest przemocą. Bo to ich norma. Tylko to znają. Jak dowiadują się, że to co znają z domu nie jest normą?

"Byłem u kolegi i jego mama rozlała cały kompot. Prawie zsikałem się ze strachu, że jego tata zaraz ją zbije. Ale on się rzucił ze ścierką sprzątać", "W Rossmanie jedna pani powiedziała, że zgubiła portfel, a jej mąż ją pocieszał, że nic się nie stało i że on zaraz zadzwoni do banku. Przysięgam pani, ona się wcale nie bała, proszę mi wierzyć, wcale", "Jak mój tata podnosi rękę to nasz pies się kładzie, a jak sąsiad podnosi rękę to pies skacze do zabawy". “Heniek powiedzial mamie, ze dostal uwagę, a ona powiedziala “Chodz się najpierw przytul. Ale on najpierw powinien dostac lanie albo karę od mamy. Jak pani mysli?”. Te okruchy konfrontacji z tym, że inni mają inaczej wyglądają bardzo różnie.

Dzieci, które rozumieją, że to przemoc żyją w niewyobrażalnym lęku, że spotka je to samo. Widzą, że mama siada do stołu z podbitym okiem, pękniętą wargę, strupami pod nosem. Widziały jak tata wystawił ją na dwór i stała w klapkach i w majtkach na balkonie. Ośmioletni Michał wie, że te wszystkie potworne rzeczy mogą spotkać i jego. Skoro dorosła mama nie dała rady się obronić, powtrzymać tego co się codziennie powtarza, to jak Michał o wadze 28 kilogramów poradzi sobie z pięścią? On wie, z jaką siła ta pięść spada. Michał widzi jak się tę matkę upokarza przy ludziach "No powiedz ile zarabiasz. Powiedz. Zawsze dzieciom mówię, nie uczcie się to skończycie jak matka". Michał wie, że, kiedy przyjdą do niego koledzy lepiej nie mieć w ojcu wroga, bo może zrobi żarcik o tym, jak Michał posikał łóżko rok temu? Lepiej nie ryzykować.

Dzieci na filmie widzą matkę zbitą, skrwawioną, upadającą i reagują całkiem spokojnie. Również dlatego, że chronią siebie. Czy z perspektywy ośmiolatka jest w tym domu ktoś, kto go ochroni?

Dziecko żyjące w domu z przemocą żyje w ciągłym napięciu. Jego układ nerwowy jest wyczulony, umie zdiagnozować tempo kroków, siłę z jaką zrzuca się buty w przedpokoju, subtelną zmianę tonu w "Już wróciłem". Mózg ciągle rejestruje i zlicza objawy ewentualnej utraty kontroli, nadchodzącej złości. Jest w ciągłym pobudzeniu, bo tornado jest zawsze na horyzoncie. Czujność gwarantuje szanse na przeżycie. Może uda się złamać swój lęk i jakoś tatę udobruchać? Pokazać laurkę, zaśpiewać piosenkę, rozśmieszyć. Dziecko staje się instalacją odgromową w domu. Ale z napięciem, które zbiera zostaje samo.

Mózg Michała się nie uczy. Jak w takim poziomie przeciążenia miałby się uczyć? Jakie znaczenie ma matematyka, tabliczka mnożenia i fotosynteza, jeśli o 17.00 drzwi zamykają się z trzaskiem, buty lecą z hukiem, a mama w panice sprawdza, czy ma wszystkie paragony, bo codziennie musi się z nich rozliczyć i wiadomo juz jak ten dzień się skończy.

To jest układ nerwowy, który wstaje rano pełen drutu kolczastego, żwiru i szkła. Nie ma w domu dorosłego, który byłby bezpieczną przystanią, miałby w sobie spokój i przestrzeń, żeby pomieścić emocje dziecka. Bo dzieci regulują się w kontakcie z bezpiecznym, bliskim i spokojnym dorosłym. Wstaje i kładzie się z potłuczonym szkłem w środku. Bo przerwy pomiędzy kolejnymi wybuchami nigdy nie są wystarczająco krótkie.

Ten układ nerwowy idzie do szkoły. Może reagować płaczem na najmniejszą porażkę - bo nie ma już ani milimetra miejsca na frustrację, niepowodzenie i dodatkowe napięcie. Żle napisana litera może być ostatnią kroplą, która przeleje czarę - dziecko podrze zeszyt, skopie plecak, rzuci piórnikiem i i ucieknie z lekcji. Wydaje się, że z powodu litery.

Michał przez lata słyszy "Mama doprowadziła tatę do szału. Mogła nie pyskować.", "Tata jest zmęczony, nic się nie stało", "Mama musiała się czepiać i proszę, podziękujcie jej, że znowu nie idziemy na basen, bo jej krew leci z nosa. A wystarczyło przynieść paragon". Mózg ośmiolatka słyszy, że nie idą na basen, bo mama specjalnie rozzłościła tatę. Jaką częścią mózgu dziecko ma zrozumieć, że to manipulacja? Tata mówi jak działa wiertarka i mówi co się zadziało przed chwilą. Na jakiej podstawie dziecko ma zweryfikowac, w co ma wierzyć. Dziecko widzi płaczącą mamę, ale słyszy, że nic się nie stało. Jak Michał ma zrozumieć reakcje kolegów, czy jeśli kolega płacze - to coś się stało, czy nie?

To jest dziecko, które często nie wie co czuje, jest odcięte, zamrożone. Musi odciąć się od swojego lęku, ciągłego poczucia zagrożenia - żeby przetrwać. Bo 365 dni w roku żyje w obliczu ewentualnego, nieprzewidywalnego wybuchu agresji. Zagrożenie nie znika, układ nerwowy nie ma wytchnienie i regeneracji więc wyłącza bezpiecznik. Ponieważ trudno odciąć się od jednej emocji - układ nerwowy odcina wszystko. Ale przecież odcięte napięcie i pobudzenie ciągle siedzi w środku, daje odczucie nieokreślonego niepokoju, dyskomfortu, rozkojarzenia, trudność w skupieniu się. To ciśnienie, które rozsadza od środka lubi się wydostać na przykład samookaleczeniami.

To jest dziecko, które może zamrozić się w schemacie uległości, przytakiwania, wykonywania poleceń i odczytywania oczekiwań dorosłych zanim zostaną wypowiedziane. Może być ulubienicą nauczyciela. Układ nerwowy tego dziecka wie, że trzeba być zawsze krok przed dorosłym, żeby nie prowokować. Dorosłych warto mieć po swojej stronie.

To jest Kasia, która może być autorką różnych trudnych zachowań wobec dzieci, wykluczających i upokarzających. Bo to jedyny moment w ciągu doby, kiedy to ona kontroluje sytuację, kiedy to nie ona się boi, to nie ona ucieka.

To może być Zosia, która przekracza swoje granice: nagra filmik jak tańczy w samych majtkach, pozwoli się upokorzyć za pozory przyjaźni. Skąd ona ma wiedzieć gdzie przebiegają granice. Wczoraj widziała mamę w majtkach i bosą stojącą na balkonie. Tata wyjaśnił, że nic się nie dzieje. Mama wie, że ma wybór: pyskować albo nie. Wszystko jest w porządku, jedz Zosiu zupę. Skoro to jest normalne - to filmik w majtkach tym bardziej.

To może być Bartek, który z łatwością uderzy kogoś w przedszkolu, bo kipi w nim strach, że mamie leciała krew z ucha, pamięć jej pisków z łazienki i atmosfera potwornego napięcia ze śniadania. Którą częścią czteroletniego mózgu ma to wyregulować, ponazywać i przeanalizować? Bartek cały czas topi się w adrenalinie i kortyzolu i na najmniejszą frustrację reaguje tym co adrenalinowy lot ma w ofercie.

To może być Paweł, który ciągle inicjuje działania związane z przekraczaniem granic, ma skłonność do zachowań ryzykownych, często ściąga na siebie systemowe konsekwencje bo pomazał auto polonistce, wysypał ziemię z doniczki na biurko nauczyciela, podpalił flagę na boiksu. Układ nerwowy Pawła od początku swojego istnienia funkcjonuje w kortyzolowej kąpieli, w ciągłym pobudzeniu i chociaż to go przeciąża - to jest jedyne środowisko w jakim umie funkcjonować. Dlatego organizuje sobie ciągłe źródła pobudzenia i zastrzyki nowej dawki. Czy robi to świadomie, planowo? Oczywiście, że nie.

To są dzieci, w których krzyczący nauczyciel może wywołać paraliżujący strach, bo wydzierający się dorosły działa jak odgłos wystrzału na kogoś, kto uciekł z obszaru wojny.

U starszych dzieci to są objawy stresu pourazowego, w końcu 15 latek od piętnastu lat mieszka w domu, w którym patrzy na przemoc wobec najbliższych. Czyli przeszedł więcej niż weteran czterech tur w Afganistanie. I ma siedzieć w szkole, być grzeczny, nie być bezczelnym, grzecznie się odzywać i czemu jest taki rozkojarzony i nic nie notuje? Co robi z układem nerwowym 15 lat doświadczania lęku, bezradności, złości, poczucia winy, wstydu, upokorzenia, a to wszystko zanurzone w ciągłej gotowości i czujności? Otóż robi różne rzeczy.

Nie ma jednej ścieżki. Nie ma jednego szablonu i wzoru, który odcisnąłby się w tak samo w każdym układzie nerwowym. Dlatego każdy kto pracuje dzieci powinien mieć uważne, czułe oko. Świeże spojrzenie, które nie zamyka się w perspektywie "Nieeee, tata ordynator, mama prawniczka, to na pewno coś innego. Nieee". Przemoc mieszka w wielu domach. Także w tych, które aż proszą się o definicję "domów dobrych".

Dla każdego rodzica ważna jest wiedza o tym jak obniżać napięcie i regulować skumulowane emocje dziecka, które lubią się wylać w okienkach "przed zaśnięciem / przed szkołą"- pakiet strategii przyślę Wam w czwartek newsletterem. Nie w kontekście przemocy, to jest po prostu ważne dla każdego rodzica. Jesli chcesz czytac kolejny elaborat zapraszam https://agnieszkamisiak.pl/moj-newsletter/

Takie długie posty nie zachęcają, ale bywa, że krótko się nie da. Myslisz, ze to wazne? Udostępnij.

10/11/2025

To kolejna część cyklu o 8 fazach terapii w podejściu EMDR 📖

Nie wchodzimy do traumy bez przygotowania!

Wyobraź sobie, że masz przed sobą trudną wspinaczkę górską 🗻 Nie zaczynasz od szczytu. Najpierw sprawdzasz sprzęt, trenujesz kondycję, uczysz się technik asekuracji.

Tak samo działa Faza 2 w EMDR – przygotowanie.

Zanim zajrzymy do trudnych wspomnień, budujemy fundamenty bezpieczeństwa i stabilności 🤲

Co dzieje się w tej fazie?
🔹 Uczysz się technik stabilizacji i regulacji emocji To narzędzia, które pomogą Ci zachować równowagę, gdy dotkniesz najtrudniejszych wspomnień.
🔹 Tworzysz swoje bezpieczne miejsce Wyobrażeniowa przestrzeń, do której możesz wrócić, gdy emocje stają się zbyt intensywne. To Twoja "baza", szczególnie ważna między sesjami.
🔹 Odkrywasz swoje zasoby Co już masz? Co w Tobie działa? Co Cię wzmacnia? Nie zaczynamy od deficytów – zaczynamy od tego, co jest Twoją siłą.

Dlaczego to nie jest "dodatek", ale warunek skutecznej terapii?

Bo trauma to przeciążenie 🧠 układu nerwowego. Jeśli wejdziemy w przetwarzanie bez przygotowania, możemy nie pomóc – a zaszkodzić.

Przygotowanie daje 💪 siłę i odwagę, by zmierzyć się z tym, co kiedyś było nie do uniesienia.

Organizm i psychika muszą wiedzieć: "Mam narzędzia. Jestem bezpieczny/a. Mogę to znieść."

📌 W kolejnym poście: Faza 3 – ocena. Jak wybieramy cele terapeutyczne i przygotowujemy się do przetwarzania?

➡ Pytanie dla terapeutów: Jakie techniki stabilizacji sprawdzają się u Was najlepiej w Fazie 2?

➡ Pytanie dla pacjentów: Czy zdarzyło Wam się spotkać z terapią, która "ruszyła za szybko"?

📖Szkoleniowy weekend.Intensywne i bardzo potrzebne, aby jak najlepiej pomagać 🌞
08/11/2025

📖Szkoleniowy weekend.
Intensywne i bardzo potrzebne, aby jak najlepiej pomagać 🌞

07/11/2025

Są różne sposoby utrwalonego rezygnowania z siebie. Zazwyczaj kojarzą nam się ono z odrętwieniem, znieruchomieniem, zamazaniem swojej obecności w świecie. Są też jednak sposoby na rezygnowanie z siebie bardzo wyraziste, tryskające energią, bardzo dezorientujące (przede wszystkim osobę, która z siebie rezygnuje).

Czasami bardzo wcześnie w dzieciństwie uczymy się, że możemy przetrwać tylko, jeśli będziemy ożywiać (wpół-martwych) ludzi wokół nas. W logice małego dziecka bowiem jego przetrwanie równa się użyczaniu swojej energii osobie, od której zależy jego życie. Nie przetrwa bez swoich opiekunów. Zrobi więc wszystko, by ludzie wokół niego byli żywi, choć tak naprawdę są oni tylko o-żywiani.

Z czasem tak bardzo budzenie drugiego wchodzi nam w krew, że nie zauważamy, jak bardzo w tym trwonieniu energii gubimy się my sami. Nie umiemy być żywotni sami dla siebie, potrafimy jedynie w swoim życiu ożywiać się w służbie budzenia kogoś innego.

Możemy być - po dziesiątkach lat takiego przekraczania siebie - bardzo zmęczeni. Musieliśmy podtrzymać płomień życia u siebie i u tylu innych ludzi, o których opowiadaliśmy sobie opowieść, że sobie bez nas nie poradzą. Wyczerpanie - fizyczne, emocjonalne, relacyjne, a nawet duchowe - to często konsekwencja takiego długoletniego zlewania się z drugą osobą/innymi osobami. To efekt nieumiejętności różnicowania się od innego. I choć kiedyś ratowało nas to przed psychologicznym (a może i fizycznym) unicestwieniem, może samo w sobie nas powoli unicestwiać.

Zostawianie swojej energii dla samego siebie to może być najtrudniejszy i najważniejszy egzystencjalnie krok dla tych z nas, którzy dorastali z ludźmi pogrążonymi w otchłani.
Postawienie granicy między czyimś cierpieniem a naszym potencjałem ulżenia temu cierpieniu to najważniejsze życiodajne różnicowanie.

To ważne, by móc w sobie ten relacyjny schemat rozpoznać, opłakać, nie uwodzić się, że jest to czymś więcej niż jest (choćby wszyscy mówili, jak wspaniale im przy nas jest, jak bardzo cenią sobie naszą energię, sposób bycia, ten moment wspólnoty, w którym - de facto - oni rozbłyskują, a my dla siebie samych giniemy).
Jeszcze ważniejsze jest, by nie pozwolić sobie zupełnie pogrążyć we wstydzie, gdy zdecydujemy przerwać tę starą - może jak całe nasze życie - strategię ratowania własnego życia. Ten wstyd ma nas chronić przed psychologicznym rozpadem i - choć chce dobrze - przynależy do przeszłości, a nie teraźniejszości.

Zdrowe granice dla naszej energii, dla naszej troski, dla rozbłyskiwania fajerwerkami dla kogoś innego to dla wielu osób fundament zdrowego bycia ze sobą i w relacjach.

Trzymam za Was w tym procesie - oddzielania się od pochłoniętych nie-życiem innych i zostawianiu swojej witalności również dla siebie samych - kciuki.

04/11/2025

🕯 Za nami 1 listopada – dzień, w którym pamiętamy tych, których już z nami nie ma.

Dla wielu osób to trudny czas. Pojawia się żal, tęsknota, czasem poczucie winy lub niedokończone sprawy.

Ale jest w tym dniu coś głęboko terapeutycznego.

Pozwalamy sobie pamiętać ❤️‍🩹

Zapala się świeczki, odwiedza groby, mówi się na głos imiona. To rytuał, który daje przestrzeń dla bólu – ale też dla miłości, która pozostała.

W terapii EMDR mówimy o przetwarzaniu straty inaczej niż w tradycyjnym podejściu.

➡ Nie chodzi o "przepracowanie żałoby" w sensie "pożegnania się i zostawienia za sobą". Chodzi o to, by wspomnienie mogło zmienić swoją formę – z bólu paraliżującego na ból, który współistnieje z wdzięcznością, ciepłem i sensem.

By pamięć o bliskiej osobie nie była raną, która ciągle krwawi – ale dobrze zagojoną bliznę, która mówi: "to się wydarzyło, to było ważne, i mogę to nosić w sobie bez cierpienia".

W tym czasie, zapalając świecę, możesz sobie pozwolić na: → Wspomnienie bez ucieczki → Smutek bez winy → Miłość, która trwa – mimo wszystko

Bo pamiętać można na wiele sposobów. I ten dzień przypomina nam, że mamy do tego prawo 💙

Jeśli czujesz, że wspomnienie bliskiej osoby wciąż przytłacza Cię bólem – terapia EMDR może pomóc przekształcić ten ciężar w coś, co da się nosić z godnością.

28/10/2025

Kontynuujemy cykl postów nt. 8 faz psychoterapii EMDR 👉 Dziś faza pierwsza – odkrywanie mapy doświadczeń.

Faza 1️⃣ EMDR: Zanim zajmiemy się traumą, musimy zrozumieć mapę

💬 Dlaczego na pierwszym spotkaniu z terapeutą EMDR nie zaczynamy od "tych ruchów oczu"? Bo skuteczna terapia potrzebuje fundamentu.

Faza pierwsza to historia i konceptualizacja – ale nie chodzi o szczegółową biografię "od urodzenia". Terapeuta szuka odpowiedzi na pytania:

➡️ Co najbardziej wpływa na Twoje tu i teraz?
➡️ Gdzie są źródła bólu?
➡️ Jakie mechanizmy się uruchamiają?
➡️ W jakim kierunku chcemy iść?

Dlaczego to takie ważne? 🧐
Model AIP (Adaptive Information Processing) wyjaśnia, że trudne doświadczenia, które nie zostały przetworzone, „zamrażają się" w pamięci – wraz z emocjami, przekonaniami i reakcjami ciała.

👤 Przykład z życia: Dorosły człowiek słyszy zwykłą uwagę od szefa. Racjonalnie wie, że to tylko feedback. Ale ciało reaguje napięciem, serce przyspiesza, pojawia się lęk.

Dlaczego? Bo w 👦 dzieciństwie doświadczał stałej krytyki od rodzica. Mózg „zapamiętał" ten wzorzec i dziś automatycznie odpala tę samą reakcję – jakby znowu był dzieckiem, które boi się oceny i odrzucenia.

EMDR łączy kropki między "kiedyś" a "dziś".

Nie grzebiemy się w przeszłości dla samej przeszłości. Ale też nie udajemy, że wystarczy "żyć tu i teraz", ignorując ciężar dawnych zdarzeń.

✅ Terapeuta EMDR tworzy plan: jak uwolnić Cię od tego, co było, żebyś mógł/mogła w pełni żyć tym, co jest.

📌 W kolejnym poście przedstawimy Faza 2 – przygotowanie. Jak budujemy bezpieczeństwo przed rozpoczęciem pracy z trudnymi wspomnieniami?

Pytanie do Was: Czy rozpoznajecie w sobie takie "zamrożone" reakcje z przeszłości?

Adres

Żołnierzy I Armii Wojska Polskiego 13
Gdynia
81-383

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychologiczno-Terapeutyczny Agnieszka Lisiecka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychologiczno-Terapeutyczny Agnieszka Lisiecka:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria