Gabinet psychologiczny Ewa Wojtych, Gdynia

Gabinet psychologiczny Ewa Wojtych, Gdynia Profil Gabinetu psychologicznego Ewy Wojtych. http://wojtych.pl Dzieci. Rodzice. Trudne sytuacje.

Ograniczana z prawa i z lewa, wciśnięta w skrawek wolnej przestrzeni, delikatna w otoczeniu tak obojętnym jak kamień, a ...
10/04/2026

Ograniczana z prawa i z lewa, wciśnięta w skrawek wolnej przestrzeni, delikatna w otoczeniu tak obojętnym jak kamień, a przecież wyciąga się ku światłu, a przecież zagłębia się korzeniami ku wodzie, a przecież nie poddaje się, rozwija, nosi w sobie siłę życia…

Roślina, istota…

Dlaczego w podłych warunkach jedni marnieją, garbią się, upadają, a inni trwają, prostują się, rozkwitają? Można oczywiście wyjaśniać to na różne sposoby, można mówić o wrodzonych cechach temperamentalnych, o rezyliencji, którą potrafimy przecież trenować, o konstelacjach różnych okoliczności, bo tak naprawdę nie ma jednego prostego wyjaśnienia, dlaczego w obliczu trudności, ucisku, cierpienia, zachowujemy się tak albo inaczej.

Jednak mam na dzisiaj inny pomysł: może zamiast chłodno to wszystko analizować - zachwyćmy się przez chwilę siłą życia, wolą przetrwania, drzewem wciśniętym pomiędzy betonowe ściany, drzewem, które w takich warunkach nie tylko żyje, ale i rozkwita.

Bo czyż to nie jest zachwycające - i w roślinie i w człowieku - ta tajemnica życia, ta zdolność do odradzania się, do wiosennego przebudzania się, nawet wtedy, gdy wydaje się to niemożliwe? Wiosny życzę nam mocnej, pewnej, nieugiętej - na zewnątrz i w sercach.

Przyznaję, że z fascynacją czytam komentarze na niektórych grupach FB.  Dużo tam ciekawostek dla osób zainteresowanych l...
09/04/2026

Przyznaję, że z fascynacją czytam komentarze na niektórych grupach FB. Dużo tam ciekawostek dla osób zainteresowanych ludzką naturą.

Tak, wiem, coraz mniej to jest o człowieku, a coraz więcej o AI, wykorzystywanej również do promocji psychoterapii. Niemniej chcę dzisiaj, trochę na przekór trendom, zaprotestować przeciw nazbyt lekkiemu wysyłaniu innych na psychoterapię.

Psychoterapia albo chociaż wizyta u psychologa bywa w social mediach proponowana jako uniwersalne rozwiązanie na wszystko. Jestem psycholożką i psychoterapeutką, i naturalnie cieszę się, że terapia stała się dosyć powszechnie akceptowaną przestrzenią, gdzie można znaleźć pomoc czy wsparcie.

Jednocześnie chciałabym przestrzec przed traktowaniem profesjonalnej pomocy psychologicznej jako jedynego remedium na wszystko. Z trudnościami możemy sobie radzić na wiele sposobów. Nie każda trudność jest zaburzeniem. Nie każdy konflikt jest patologiczny. Nie każdy kryzys w relacji wymaga terapii par.

Wykonuję zawód, który uważam za sensowny i bardzo potrzebny; psychoterapia może przecież znacząco zwiększyć jakość życia, a niejednokrotnie życie ratuje. Nie chcę więc, by moje słowa posłużyły za argument do zniechęcania do terapii osób doświadczających cierpienia, wymagających wsparcia w trudnych sytuacjach, czy tych gotowych do rozwoju i zmiany w życzliwej obecności psychoterapeuty. Możliwość korzystania ze specjalistycznej pomocy jest niezaprzeczalnym prawem człowieka i cieszę się, że dziś jest to raczej oczywiste.

Odnoszę jednak wrażenie, że niekiedy zapominamy, iż w wielu sytuacjach nie jest to opcja jedyna. Może zauważyłaś, jaką ulgę w trudnych chwilach może przynieść szczera rozmowa z nieoceniającą mądrą przyjaciółką, ciepły serdeczny gest, przytulenie? Jak bardzo Twój nastrój potrafią poprawić spotkania w gronie znajomych, wspólne gotowanie, spacery, wypady w góry? Ile dobrego dla Twojego dobrostanu, również gdy doświadczasz lęku, może sprawić regularna gimnastyka, joga, medytacja? Ile dobra czerpiemy z wyjść na koncerty, ze słuchania muzyki, czytania poezji, oglądania dobrych filmów?

Nie ma uniwersalnego leku na wszystko. Żadna z wymienionych tu aktywności nie pomoże każdemu na wszystko. Jednak może warto się czasem zatrzymać przed doradzaniem terapii osobom, które znamy z jednego posta na Facebooku?

Psychoterapia może być głębokim i pięknym doświadczeniem, ale jest zarazem trudna i kosztowna. Pamiętajmy o tym zarówno rozważając terapię własną, jak i wtedy, gdy doradzamy ją innym.

A ja dzisiaj życzę nam wszystkim, abyśmy - nie tylko w trudnych chwilach - mieli możliwość wybierania z wielu różnych możliwości. I oby nam ta wolność wyboru służyła.

Zdjęcie Magdalena Guzik

NadziejaOstatniego lata byłam świadkiem wielkich pożarów. Przez ponad tydzień płonęły okoliczne lasy, gaje, zarośla. Cza...
03/04/2026

Nadzieja
Ostatniego lata byłam świadkiem wielkich pożarów. Przez ponad tydzień płonęły okoliczne lasy, gaje, zarośla. Czarny dym wznosił się ku niebu i opadał na ziemię białymi płatkami popiołu. Helikoptery zrzucające wodę nie nadążały za ogniem, który nieubłaganie trawił wszystko, co pojawiało się na jego drodze.

Nie pamiętam, bym kiedykolwiek wcześniej wyczekiwała deszczu z taką nadzieją, jak tego lata. Kiedy ogień ugaszono, oglądałam dymiące zgliszcza. Czarne osmalone pnie, szara ziemia bez jednej trawki - martwy krajobraz.

Spędzam teraz święta w tej samej okolicy. Wędruję po tych samych terenach. Oto pniak z na wpół stopionym znakiem mojego ulubionego szlaku Via Francigena. Ogień był tu blisko, pniak nie spłonął, ale białoczerwone oznaczenie pomarszczyło się od temperatury. W okolicy nadal widać wiele śladów tamtego pożaru: smolne kikuty drzew, suche, zbrązowiałe korony, łyse polany w miejscach, gdzie wcześniej był las.

Ale kiedy tak wędrowałam, zaskoczył mnie ogrom całkiem świeżej zieleni. Już oczy cieszy wysoka trawa, już młode pędy krzewów zielenią się dookoła ścieżki. Pomyślałam, że to prawdziwe zmartwychwstanie. Natura przeszła przez śmierć a nadal żyje.

Obyśmy i my mieli w sobie moc życia, wstawania, moc podnoszenia się, czekania na światło. Obyśmy po każdej najdłuższej nawet nocy docierali do jasnego dnia. Tego Wam i sobie życzę z okazji Świąt Wielkanocnych.

Jakże często ostatnio w odpowiedzi na pytanie „Jak się miewasz?”, „Co u Ciebie?” słyszę „Jestem zmęczony”, „Jestem zmęcz...
25/03/2026

Jakże często ostatnio w odpowiedzi na pytanie „Jak się miewasz?”, „Co u Ciebie?” słyszę „Jestem zmęczony”, „Jestem zmęczona”. Zmęczenie zdaje się w naszej części świata, w XXI wieku stawać powoli jednym z dominujących ludzkich stanów.

Choć mam trochę swoich przemyśleń, ale i osobistych doświadczeń w temacie zmęczenia, to nie będę się tutaj dzisiaj na ten temat wymądrzać. W zamian podzielę się z Wami wierszem polskiego noblisty, wierszem, który dotyka i zmęczenia.:

Tak mało
Czesław Miłosz

Tak mało powiedziałem.
Krótkie dni.
Krótkie dni,

Krótkie noce,
Krótkie lata.

Tak mało powiedziałem,
Nie zdążyłem.

Serce moje zmęczyło się
Zachwytem,
Rozpaczą,
Gorliwością,
Nadzieją.

Paszcza lewiatana
Zamyka się na mnie.

Nagi leżałem na brzegach
Bezludnych wysp.

Porwał mnie w otchłań ze sobą
Biały wieloryb świata.

I teraz nie wiem,
Co było prawdziwe.

„Po wielu latach, z twarzą przez zmarszczki zoraną, Opowiem to, z westchnieniem i mglistym morałem: Zdarzyło mi się nieg...
21/03/2026

„Po wielu latach, z twarzą przez zmarszczki zoraną,
Opowiem to, z westchnieniem i mglistym morałem:
Zdarzyło mi się niegdyś ujrzeć w lesie rano
Dwie drogi: pojechałem tą mniej uczęszczaną
Reszta wzięła się z tego, że to ją wybrałem.“
~Robert Frost (tł. Barańczak)

Dobrze jest czasami zerknąć na to, co rośnie za płotem, nawet jeśli jesteśmy mocno przywiązani do przyglądania się wyłąc...
14/03/2026

Dobrze jest czasami zerknąć na to, co rośnie za płotem, nawet jeśli jesteśmy mocno przywiązani do przyglądania się wyłącznie temu, co po naszej stronie ogrodzenia.

Dobrze jest bowiem otworzyć się na piękno obce, nowe, nieznane, trudne.

Pokazywanie innym tego, co u nas, też może być trudne. Otwieranie własnego wnętrza może budzić lęk, zwłaszcza jeśli w przeszłości doświadczyliśmy zdrady, rozczarowania, zranienia.

A jednak może - mimo wszystko - warto, może czasami warto? Tego właśnie - tego, by było warto - sobie i Wam dzisiaj życzę.

MiódDrobiazgi mają znaczenie. Niekiedy większe, niż się nam zdaje. Na przykład pyłki kwiatowe… Rzadko o nich myślimy, a ...
09/03/2026

Miód

Drobiazgi mają znaczenie. Niekiedy większe, niż się nam zdaje. Na przykład pyłki kwiatowe… Rzadko o nich myślimy, a przecież bez nich ziemia przypominałaby ogród przeklęty przez zrozpaczoną Demeter.

W czasach narastającego zwulgaryzowania debat publicznych, w dobie podziałów urastających do poziomu wrogości, w czasach gdy bullying rówieśniczy mnoży się przez liczbę kontaktów w sieciach społecznościowych a w spolaryzowanej rzeczywistości nie ma miejsca na akceptację, my możemy jednak być dla siebie milsi.

Zwyczajnie, po prostu, milsi. Nie mamy wpływu na niesmaczne spektakle polityczne, na okrucieństwo wojen, na decyzje wielkiego biznesu. Mamy jednak wpływ na nas samych. Dobre słowo, ciepły uśmiech, życzliwy dotyk - to drobiazgi nie większe niż kwiatowe pyłki.

Nie dajmy sobie wmówić, że one nie mają znaczenia.

Dobra wiadomośćSzczęście nie pojawia się wtedy, gdy do niego dążymy. Bywa wręcz przeciwnie - szukając szczęścia, coraz b...
07/03/2026

Dobra wiadomość

Szczęście nie pojawia się wtedy, gdy do niego dążymy. Bywa wręcz przeciwnie - szukając szczęścia, coraz bardziej się unieszczęśliwiamy. Pojawia się natomiast wtedy, gdy jesteśmy zajęci, robiąc inne rzeczy, gdy jesteśmy pochłonięci życiem. Szczęście bywa skutkiem ubocznym sensownego życia, działań, które są wartościowe.

Wiem, nie brzmi to zbyt dobrze w czasach, kiedy triumf gospodarki rynkowej nad człowiekiem nieustannie nakręca nas, by refleksję nad sensem naszych działań zastępować pogonią za przyjemnościami i wciąż oddalającą się linią horyzontu, za wizją obiecanego szczęścia.

Dobra wiadomość jest taka, że chociaż nie mamy wpływu na reguły, którymi rządzą się wielkie korporacje czy media, to możemy wybierać: sobota w centrum handlowym czy spacer po parku, dyskoteka czy zachód słońca nad morzem, spotkanie w modnej kawiarni czy piknik z przyjaciółką.

To wszystko jest dla ludzi: centra handlowe, kawiarnie, pikniki, atrakcje, przyjemności, pragnienie szczęścia. To wszystko jest nam jakoś potrzebne i daleka jestem od dystansowania się od tych potrzeb.

Baczmy jednak na to, by nie dać się wkręcić w pogoń za własnym ogonem, który - im szybciej pędzimy - tym bardziej od nas ucieka. Nigdy przecież nie znajdziemy się na linii horyzontu. Linia horyzontu istnieje tylko wtedy, gdy pozwolimy zaistnieć tej przestrzeni pomiędzy nią a naszymi oczami.

Życzę nam wszystkim beztroskiego zatrzymania w tej przestrzeni.

W tamtych czasach,układaliśmy się do snumiędzy ścianamitak pewnymi jak oddech.W pachnących trwałością łóżkach,wśród nieu...
24/02/2026

W tamtych czasach,
układaliśmy się do snu
między ścianami
tak pewnymi jak oddech.

W pachnących trwałością łóżkach,
wśród nieugiętych krzeseł i stołów,
wśród książek pełnych
znaczenia.

Latem się stroiliśmy
w koraliki i kwiaty,
w pacyfki wycięte
ze skórzanych breloczków

Odważni mieszczanie
zabierali nas
- nieznajomych -
z poboczy połatanych dróg
w daleki świat.

Starzy ludzie
częstowali nas fajkami.
W zamian słuchaliśmy
- nieuważnie -
ich przydługich opowieści.

Ściany potrafią fruwać,
mówili,
a my wymienialiśmy
porozumiewawcze spojrzenia.

Krzesła i stoły biegają.
Słowa z książek wzbijają się
w powietrze jak ptaki.
Tak mówili.

Byliśmy młodzi.
Z grzeczności słuchaliśmy.
To nie mogło się nam
przydać.

Dziś patrzymy
na latające ściany,
uciekające meble
i stada słów
bez znaczenia.

I tylko oddech,
i tylko oddech
nas nie opuszcza.

Tekst: Ewa Wojtych

O samotności trzeba rozmawiać, ponieważ w zastraszająco szybkim tempie staje się ona plagą naszych czasów. Samotność byw...
19/02/2026

O samotności trzeba rozmawiać, ponieważ w zastraszająco szybkim tempie staje się ona plagą naszych czasów. Samotność bywa cichym, podstępnym zabójcą radości życia.

Czasami trudno jest wyciągnąć dłoń do drugiej osoby, trudno poprosić o pomoc, bo nie potrafimy się do samotności przyznać. Samotność bywa powodem do zawstydzenia własną osobą, własną kanciastością, nieprzystawalnością, nieadekwatnością.

Świat innych ludzi zdaje się inny, może bardziej atrakcyjny, niedostępny, zamglony, rozmyty… A przecież - samotność jest stanem uniwersalnym. Paradoksalnie samotność jest wspólnym doświadczeniem ludzi myślących.

Może nazbyt często sugerujemy się pozorami, instagramowymi obrazkami, a czasem własnymi nieprawdziwymi wyobrażeniami na temat życia towarzyskiego innych ludzi. Gdy otwieramy szeroko oczy, gdy wyciągamy dłoń, mamy szansę zobaczyć, że tam obok jest ktoś - ktoś inny, ale i taki sam, jak my. Może również samotny…

A tak o samotności pisze Leśmian:

„Wiatr wie jak trzeba nacichać...
Za oknem — mrok się kołysze.
Nie widać świata, nie słychać,
Lecz ja coś widzę i słyszę...

Ktoś z płaczem ku mnie z dna losu
Bezradną wyciąga rękę!
Nie znam obcego mi głosu,
Ale znam dobrze tę mękę!

Zaklina, błaga i woła,
Więc w mrok wybiegam na drogę
I nic nie widząc dokoła,
Zrozumieć siebie nie mogę!

W brzozie mgła sępi się wiotka.
Sen pusty!... Wracam do domu...
Nie! Nikt się z nikim nie spotka!
Nikt nie pomoże nikomu!”

Nie tylko motylkiJeśli kochałaś, jeśli naprawdę kochałaś, to nie na darmo. Twoja miłość, nawet ta zakończona, nawet ta b...
13/02/2026

Nie tylko motylki

Jeśli kochałaś, jeśli naprawdę kochałaś, to nie na darmo. Twoja miłość, nawet ta zakończona, nawet ta bolesna, nawet ta odrzucona, zostaje z Tobą na zawsze.

Kiedy kochamy, mamy nadzieję, że coś z tej naszej miłości zostawiamy w sercu świata czy w sercu drugiego człowieka - jakiś ślad, jakiś złoty pył.

Niekiedy zapominamy, że jest też odwrotnie, że nasza miłość pozostawia ślad w nas samych. Przetacza się po nas niczym błękitna kula, na zawsze zmieniając to, kim jesteśmy. Bezpardonowo i twardo, lub delikatnie i miękko obija się po naszym miękkim wnętrzu, zostawiając tam swój ślad.

To ślad naszej miłości w nas. Stąpajmy delikatnie. Kochajmy …

Miłość to okno otwarte na świat…Większość z nas, którzy kogoś kochają, na jakimś etapie związku mierzy się z kwestią: gd...
29/01/2026

Miłość to okno otwarte na świat…

Większość z nas, którzy kogoś kochają, na jakimś etapie związku mierzy się z kwestią: gdzie jest moje Ja, gdzie jest twoje Ty, a gdzie jest nasze My. Znalezienie odpowiedniego dystansu, troszczenie się o siebie i jednoczesne troszczenie się o drugą osobę i o relację, czyli o to wszystko, co jest przestrzenią pomiędzy nami, bywa największym wyzwaniem, z jakim się mocujemy, kochając.

Dotyczy to nie tylko par i miłości erotycznej, ale i miłości rodzicielskiej, i miłości wobec innych osób, a może nawet - bardziej ogólnie - istot.

Z tymi, którzy kochają, ku refleksji, dzielę się dzisiaj fragmentem z książki, którą właśnie czytam:

„Miłość to zjednoczenie z kimś lub czymś na zewnątrz, pod warunkiem zachowania własnej odrębności i integralności. Jest to uczucie współdzielenia czy też duchowej bliskości, które pozwala na pełne ujawnienie własnej aktywności wewnętrznej.

Przeżywanie miłości likwiduje potrzebę złudzeń. Nie ma potrzeby upiększania obrazu drugiej osoby czy też siebie samego, ponieważ realność współdzielenia i kochania pozwala na wyjście poza własne istnienie i jednocześnie na doświadczanie własnej osoby jako nośnika siły, która stanowi akt miłości. Istotna jest jakość kochania, nie zaś jego obiekt.

[…]

W akcie miłości stanowię jedność ze wszystkimi, a zarazem jestem sobą, niepowtarzalną, odrębną, ograniczoną, śmiertelną istotą ludzką. W istocie miłość się rodzi i odradza, mając swe źródło w różnicy między odrębnością i jednością”.

Erich Fromm „O nieposłuszeństwie i inne eseje”

Adres

Ulica Św. Wojciecha 10 A/1
Gdynia
81-347

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet psychologiczny Ewa Wojtych, Gdynia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij